Czy mamy się czym chwalić?

  • 14.12.2018, 18:27
  • Mariusz Strzepek
Czy mamy się czym chwalić?
Rondo Olimpijczyków od weekendu wygląda tak. Na pamiatkowej tablicy 20 nazwisk z których Tomaszów może być dumny, a pod nimi...

Caly Tomaszów pod względem czytości pozostawia wiele do życzenia, ale w reprezntacyjnych miejsach taki widok jeszcze bardziej razi.

Do kogo apelować? Kosz pewnie nie jest do końca wypełniony, a zapachał go ktoś wielkim pudłem po pizzy. Kilka metrów dalej, w stronę ulicy Granicznej  kolejny kosz. Ten już wyrwany z uchwytu, wiszący jedynie na żywopłocie. Nie jest zapchany pudłem po pizzy czy butach (swoją drogą czy takie opakowania powinno się pakować bez rozerwania do tak małych koszy?

Szanowni Państwo, wielce nowocześni Tomaszowianie, kim jesteśmy? Zastanówmy się chociaż przez pięć sekund. Sytuacja dookoła bardzo podobna, mnóstwo papierów.  Codziennie przybywają nowe.

Rano wyglądam przez okno bloku smarując pieczywo masłem, porwane przez wiatr reklamówki wiszą od miesięcy w konarah drzew... Tyle już razy to widziałem, a za każdym razem odechciewa się jeść śniadanie. W ogóle cokolwiek robić.

Widok z okna planuje poprawić sobie sam. Już nawet skonstruowałem  z kija od szczotki i wyprostowanego drucianego wieszaka, "urządzenie", którym planuje te foliówki pościągać.

Jednak zawsze gdy tu jestem i mam chwilę - zwyklę wieczorem, drzewo przy parkingu jest trudno dostępne ponieważ tuż przy drzewie parkują - czasem nawet droższe samochody. BMW, nowsze Toyoty.  Nie chcę problemów, a skoro śmieci wiszą na tych drzewach już tyle miesięcy, to może nikomu oprócz mnie nie przeszkadzają?

Zacznie pewnie przeszkadzać moja inicjatywa. Tak często jest w postkomunistycznych społeczeństwach skoncentrowanych na trwaniu. W dzień robota, wieczorem  rozrywka z telewizora, zero zainteresowania czymkolwiek poza własnym mieszkaniem.

Łatwiej animowo zatelefonować  donosząc na sąsiada, niż samemu coś zrobić.

W sumie, jestem przeciez tylko jednym z kilku tysięcy członków spółdzielni, w której wszyscy tu mieszkamy. Nie mam prawa wychylać się nawet jeśli chodzi o drobne sprawy jak estetyka najbliższego otoczenia. Chociaż pewnie ci sami ludzie, przynajmniej ci aspirujący do lokalnej inteligencji, z chęcią lajkują wszystkie inicjatywy zwiazane z usuwaniem pstrokatych reklam w mieście. Ustawa krajobrazowa miała spore poparcie z tego co pamiętam. 

W oczach czuje kłucie, czasem nawet zbiera się na odruch wymiotny. Mieszkamy w Obrzydłówku, a za ten stan odpowiedzialni jesteśmy przede wszystkim my sami.

Mariusz Strzepek
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (10)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

KTOSIK
KTOSIK 15.12.2018, 12:53
Kilka czy kilkanaście foliówek to mały pryszcz. Mam sąsiada, który opróżnione butelki po alkoholu, śmieci z samochodu, śnieg ze swojego podjazdu, wszystko to usilnie stara się składować na moim podwórku lub podjeździe.
Jak się wkur...ę na maxa to będę przez pół roku zbierać jego śmieci i wypie..ę mu przez płot na podwórko.
Świat, który przeminął
Świat, który przeminął 16.12.2018, 14:42
W przypadku stosunkowo małej nieruchomości - jednorodzinnej, czy nawet małej kamienicy w której mieszka do 10 osób jest to do ogarnięcia we własnym zakresie. Nie raz sprzątałem a i dzis sprzątam małpki, papierki po lodach, pety.

Zrobi Pan awanturę, a nie daj Boże, potłucze Pan kogoś, zrobi Pan sobie wroga do końca życia, a w temacie o którym rozmawiamy niczego nie zmieni.

Śmieci, śmiecenie to jest najczęściej wyprysk dużo większych problemów. No bo co? W normalnych rodzinach jest jednak obciachem, że się zostawia coś takiego, że w ogóle w ten sposób mysli się o przestrzeni publicznej. To jest zazwyczaj licha kondycja domu rodzinnego z tymczasowym - w chiwlach gdy ma się poczucie, że się powodzi, że jesteśmy na fali - kodeks etyczny, o którym się zapomina gdy idzie nam trochę gorzej. czy ma się w ogóle poczucie, że to nie jest nasz świat.

Przychodzą dzieci 15-18 letnie na praktyki, rzadko który dom ma oboje rodziców... Najstabilnbiejsze są te dzieci z domów z okalajacych Tomaszów wiosek. Naprawdę.

Te "miejskie" w rękach najnowsze gadżety, "nowoczesne" angloskaskie imiona przed nazwiskami... a po szkole wielkie pudło jeb na kosz.

Powierzchownie? No to to jest zupełnie inne niż to za moich czasów, zamożne, wyczesane społeczeństwo. Wysoko "wyspecjalizowane", "które już nie chce brać niektórych prac", które biorą Ukrańcy" :) Bo ma gadżet i 20 zł na pizze, po 18stece stare poniemieckie auto.
No rzeczywiście. To są kryteria :))

Po wszystkim wraca do domu bez fundamentów, albo inaczej - bez dachu, gdzie drobny deszczyk może narobic wielką szkodę. Mama z drugim, trzecim partnerem, parter też specjalnie o niczym jak tylko o zaspokojeniu konsumpcji i instynktów nie myśli.

Och Boże, w porówniu nawet z tym co ja miałem w swoim sklepikarskim domu - to jest nędza do potęgi.

Było wszystko. Biwak weekendowy z Tatą w Teofilowie nad Pilicą, z noclegiem na kipie dostawczego smaochodu - bo czasu było tak mało, że nie opłacało się rozkładać wieloelementowego namiotu z ZSSR (zawsze ginęły jakieś śledzie:)) ), podobne wycieczki krajoznawcze w Góry Świętokrzyskie, ale przede wszystkim JEDNA para Rodzicówi poczucie,którzy pójdą na wywiadówkę, którzy pomogą w zakupie podręczników na następny rok, przycerują wieczorem jakieś przedwcześnie rozdarte portki do szkoły.

Zapewnione podstawy - czyli przede wszystkim poczucie bezpieczńśtwa, jakiejś stałości którą można sobie obrać jako ścieżkę na własne życie.
Poczucie, że ma się swoje wyrko, biurko do nauki
i własną choćby jedną szufladę na skarpety złożone w kłębek.

Dla mnie to jest prawdziwy luksus.

KTOSIK
KTOSIK 16.12.2018, 16:29
Nie żadna patologia. Rodzina przybyła z okolic Rawy Maz. W domu plazma, "eleganckie meble", w oknach rolety metalowe, a śmieci? Albo na ulicę, albo do kosza sąsiadów, lub do koszy w pobliskim parku. pomimo, że ma swój kosz i swoje worki. A ja nie mam zamiaru być darmowym sprzątaczem czyichś brudów.
ŚkP
ŚkP 16.12.2018, 21:19
Jeśi będzie otwarte zwrócenie uwagi, czy nie daj Boże starcie to zafuduje Pan sobie konflikt sąsiedzki na lata a z brudem może być jeszcze gorzej.

Już lepiej anonimowo donieść do jakiejś Straży Miejskiej, czegoś takiego. Do SM można wysłać e-mail. Do wszystkich instytucji warto wysłaće-maila ze zdjeciami. Ale też gdy sytuacja może przeszkadzać większej liczbie osób. By po prostu nie był Pan typowany na jedynego donosiciela.

W wyniku konfliktu sąsiedzkiego ludzie sobie nawet łby urywają. Zadrpania samochodów, czy przynajmniej obrzucanie balkonów kapustą kiszoną w nocy...

Idealną sytuacją byłoby edukowanie. Trzeba doprowadzić do sytuacji w której mogliby sie poprawić, ale nie czując się upokorzeni. Takie zadry zostają w duszy na lata. Trzeba poobserować przynajmniej kilka miesięcy, popsychologizować, ustalić komórki - nazwijmy to roboczo - liderów opinii :) w tym domu. Kogo tam się słucha najbadziej. Może ustalić numer komórki takiej osoby i od czasu do czasu - by nie narazić się na zarzut nękania, wysłać SMSa. Najlepiej z internetoej bramki i po zmianie IP. Wszystko do wyszukania w sieci.

Ale też nie ordynarnego SMS z wyzywaniem itd, bo to też będzie przeciwskuteczne. Raczej z prośbą. Wtedy będą wiedzieli, że komuś to w ogóle przeszkadza, bo dla nich naprawdopodobniej nie jest to nic złego.

Albo napisze Pan tutaj - ale nie wskazując konkretnych winowajaców tylko rozszerzając temat do problemu społecznego.

Weekendowy króciutki spacer po rozświetlonej ulicy Św. Antoniego i zbiera na wymioty. Liście sprzed miesiaca, no i papierzyska. Ostatnio podniosłem reklamówę z H&M (sieciówki odzieżowej, ale jednak jak na warunki tomaszowskiej nie najtańszej), przy parku Rodego. Kupuje ktoś łacha za 150 zł zamiast użyć reklamówki chodziać do wyłożenia swojego kosza to wyrzuca na ulicy...

Chociaż pewnie było trochę inaczej, bo pieniaðze ludzie jednak liczą dość skrupulatnie, więc pewnie rozdarła mu / jej się gdy niósł / a jakieś zakupy, no i zostawiła. Ja drobnymi foliówkami, czy większymi ale rozdartymi, czyszczę sobie popielniczkę. Z płachtę niedziurawej owijam pety, robie z tego jak najabrdziej szczelne zawiniatko i dopiero do kosza. Pety nie śmierdzą potem w całej kuchni.
Pysia
Pysia 15.12.2018, 08:42
Autor tekstu niech się przejedzie do Neapolu, a nawet bliżej do zachodnich sąsiadów... tam już z tego obrzydzenia od śmieci wyhaftuje skoro tu jedynie odruchy wymiotne. Swoją drogą, czemu za każdym razem musi obrywać się za śmieci przedsiębiorcy, którzy dają ludziom pracę, a do tego napędzają polską gospodarkę? Może problem śmiecenia leży po stronie mieszkańców, wychowania, szkoły, rodziny?
P.S. Śniadanie proponuję zjeść przy stole z rodzinę, a nie na parapecie. Nie będzie tak mdliło od widoku reklamówek na drzewach, a poza tym może warto coś samemu zrobić dla świata i potem opowiedzieć o inicjatywie? Narzekanie to niepozytywna wada, bycie malkontentem tym bardziej.
right here. right now
right here. right now 14.12.2018, 21:34
Włączcie TVN24 - nad debata nad wnioskiem PO.KO o wotum nieufności dla premiera.
Wespół w zespół
Wespół w zespół 14.12.2018, 20:57
Swoją drogą, czy nie można przedsiebiorcy - przynajmniej poinformować o istniejącycm problemie? Bo to nie zdarzyło się raz czy dwa. To jest cyklicznie występujący widok tam.

Może by się zgodził posłać swojego pracownika tylko raz dziennie przed zamknięciem knajpy, by dopchnął te pudła, porozrywał je, by jedno opakowanie nie blokowało całego kosza.

Trudno trafić do każdego cymbałka który to zeżarł, ale już rozkawałkowanie kartonu go przerosło. Już postępem jest, że nie wyrzucił tego po prostu na trawnik, że jednak pojawiała się  refleksja by poszukać kosza. Z czasem może ktoś mu powie, że takie pakowanie pudła może być "niekomfortowe" dla innych.

Sprawę proponuje rozwiązywać w taki sposób - sygnałów do strony zdarzenia. Ja napiszę list z linkiem do tego tekstu jeśli uda mi się znaleźć e-maila. Uwrażliwianie, moim zdaniem tylko tyle można zrobić.

Iść "z mordą" do lokalu nie ma sensu. Polak w takiej sytuacji zawsze się zapiera:

"Co mnie to obchodzi?"
"Płacę podatki"
"Nie od tego jestem"
"A co? Ja to zrobiłem?"

Nad e-mailem może się chwilę zastanowic. To są w symie trzy kosze w okolicy. Robota na 5 minut.

Gdyby nie obawa, że ktoś mi coś zrobi, że ingeruje w nie swój kosz, z dziwną inicjatywą to wpychałbym te pudła sam. No ale zacznie się:

"że freak",
"że na pewno ćpa",
"że "właściwie jak on sobie z tym radzi, skoro nie ma żony"

Koleżanki z klasy nie mogły się nadziwić, że zamiatam przed sklepem matki w wakacje. Ich rodzice - wprawdzie na dużo mniej płatnych stanowiskach wówczas jeszcze w roli robotników w dużych tomaszowskich zakładach. Nigdy by na to nie pozwoliły. Bo jak to? No tak to. Klatkę w bloku do dziś sprzątamy co drugi tydzień. W trzch mieszkaniach
w tej klatece mieszkają małżeństwa z wyższym wykształceniem - wszyscy to robią. Na dobrą sprawę to nie bardzo rozumiem w czym problem? Że co? Że służba powinna być? Oj Boziu.
Urodzony w Tomaszowie Mazowieckim
Urodzony w Tomaszowie Mazowieckim 14.12.2018, 19:36
Wstyd. Na tablicy jest paru moich dobrych przyjaciół, kolegów. Czy służby odpowiedzialne za czystość miasta czekają kiedy przyjedziemy na święta Bożego Narodzenia i posprzątamy?
Kultura jest bardzo ważna. W namacalnym, bezpośrdnim sensie
Kultura jest bardzo ważna. W namacalnym, bezpośrdnim sensie 14.12.2018, 20:42
Służby nie będą pilnować każdego kosza.
Jest jakis dyżur, przyjeżdżają w wybrane dni i tyle.
Wszędzie tak jest.

Tomaszowienia nie mają po prostu kultury wspólnego życia w mieście. Nagminnie widać to po parkowaniu na właczonym silniku przez wiele minut pod oknem ielorodzinnego budynku - czyli po prostu bloku, widać na przejsciach dla pieszych, na których trzeba dopraszać się, czasem wręcz machać by panek jeden czy drugi zatrzymał się.

W otoczniu moich znajomych jest osoba, która po skomplkowanym połamniu stopy w wyniku - wydawałoby się - niegroźnego najechania (na pasach!), nie chodzi normalnie już od 10 lat. Biorąc pod uwagę, że jest to dziewczyna przed 40stką, być może z planami na założenie rodziny, to patrząc na jej rzeczywistość bez retuszu, bez ugładzania jej, bez chciejstwa, to to "niegroźnie wyglądające najechanie" przekresliło jej te plany. Całe życie w kilka sekund.

Prosiła się o to?
Łażąc po wysokich ruinach po Wistomie? Pędziła po śliskim bruku placu Kościuszki rowerem dla zabawy? (to osobny problem do podjecia - jeśli Redaktor sie zgodzi - to opiszę go kiedyś) NIE! Przechodziłą tylko na drugą stronę ulicy w drodze do pracy. Dobrze, że chociaż ją ma, że do wypadku nie doszło wcześniej, że zdążyła skończyć studia, że załapała się do czegoś co nie wymaga 100% sprawności fizycznej. W przeciwnym razie - renta 800 zł (bo przcież całkowitej zdolności do wykonywania pracy nie utraciła - orzekłby ZUSowski lekarz), i w realu siedzienie w mieszkaniu matki. Depresja.

Patrząc już nawet jedynie z persketywy takiego kierowcy. Ile zaoszczędzi? 1,5 minuty w sumie? Najczęsciej nic, bo zatrzymuje się na najbliższych światłach lub w korku 300 metrow dalej.
Jak to tłumaczyć? Na pierwszy rzut oka - dostępność technologii przerosło i to bardzo możliwości intelektualne użytkowników.

A najkrócej? Plebs wsiadł do aut.
Lubie pizze
Lubie pizze 14.12.2018, 19:19
To moze tez oznaczac co innego: rozwoj. Ktos zjadl pizze, bo bylo go na nia stac. Od czego jest ten kosz jak nie na pudlo od pizzy? Ludzie pracuja, ludzie zarabiaja, ludzie maja prawo smiecic.

Pozostałe