Tajemnice muzealiów

  • 19.11.2017, 15:22
  • Joanna Sztymelska
Tajemnice muzealiów
Muzeum im. Antoniego hr. Ostrowskiego w Tomaszowie Mazowieckim obchodzi w tym roku 90-lecie istnienia. W ramach obchodów tego jubileuszu, w piątek 17 listopada 2017 roku, zorganizowane zostało spotkanie zatytułowane "Tajemnice muzealiów.

 

Jako pierwszy zaprezentował temat "Swastyka - wyklęty znak szczęścia" dr Mariusz Ziółkowski. Następnie Michał Pająk - etnolog zajmujący się działem etnograficznym w tomaszowskim muzeum opowiedział o tym, jak pozyskane zostały kolejne eksponaty do działu.  Grażyna Srebrzyńska - opiekun działu sztuki, opowiedziała historię obrazu Antoniego Lubowieckiego. Jolanta Goździk - starszy bibliotekarz mówiła o książce autorstwa: Aleksandra Przeździeckiego i Edwarda Rastawieckiego pt. "Wzory sztuki średniowiecznej i epoki odrodzenia po koniec wieku XVII w dawnej Polsce".

 

Ewa Przybysz - kustosz działu przyrodniczego interesująco opowiedziała jak pozyskuje się wypchane zwierzęta do muzeum. Jak udało się zdobyć wydrę i bobra. Dr Gabriela Ziółkowska opowiedziała o  swoim dziale historyczno-numizmatycznym. Dyrektor Dorota Bill-Skorupa przedstawiła ostatnio realizowany z młodzieżą projekt wystawienniczo-edukacyjny "Uwolnić z magazynów muzealia okiem nie muzealników", na realizację którego tomaszowskie muzeum otrzymało dofinansowanie.  Można było zwiedzić wystawę zorganizowaną przez niemuzealników, efekt realizacji tego projektu. 


 

- Celem spotkania jest przybliżenie zasobów tomaszowskiego Muzeum. Chociaż mamy świadomość, że w trakcie jednego, 45-minutowego spotkania nie da się przedstawić 29 tysięcy obiektów. Daletego założyliśmy sobie, by poprzez poszczególne przedmioty pochodzące z różnych działów zaprezentować to, czym dysponujemy i przybliżyć chociażby ułamek wiedzy o naszym dziedzictwie kulturalnym - mówi dyrektor Dorota Bill Skorupa. 

 

Muzeum w Tomaszowie Maz. powstało w 1927 r. z inicjatywy prof. Tadeusza Seweryna i osób zrzeszonych w Polskim Towarzystwie Krajoznawczym. Początkowo zbiory z zakresu etnografii zgromadzone były w Seminarium Nauczycielskim przy ulicy  Św. Antoniego 57 oraz w prywatnych mieszkaniach Tadeusza Seweryna i ks. Kazimierza Olszewskiego  - pierwszego kustosza. W roku 1933 kustoszem został Jan Piotr Dekowski. Mimo trudnych warunków, urządzone zostały dwie wystawy: pierwsza w 1935 roku poświęcona malarstwu, druga jubileuszowa w 1937 roku.

We wrześniu 1939 roku lokal Muzeum został zajęty przez wojska niemieckie. Zbiory uległy prawie całkowitemu zniszczeniu. Spośród 1739 eksponatów zostało zaledwie 73, w tym 60 z zakresu etnografii.

 

W marcu 1945 r. Jan Piotr Dekowski przystąpił do reaktywowania placówki. Początkowo muzealia przechowywano w pomieszczeniach szkolnych przy ul. Św. Tekli 3 ( Barlickiego ), we wrześniu zaś uzyskano lokal przy ul. Św. Antoniego, gdzie ocalałe i nowo zebrane eksponaty rozmieszczono w trzech salach.

 

 

W październiku 1947 roku otwarto pierwszą po wojnie stałą wystawę obejmującą sztukę ludową, izbę wiejską, stroje i budownictwo. Od 1950 roku siedzibą Muzeum jest klasycystyczny pałac o charakterze romantycznym wybudowany na początku XIX wieku przez założycieli miasta - rodzinę Ostrowskich. Pałac wymagał gruntownego remontu. W częściowo przygotowanych pomieszczeniach możliwe było otwarcie w 1951 roku wystawy etnograficznej, a w rok później przyrodniczej. W latach 1958 - 1968 trwał remont kapitalny budynku. W 1969 roku udostępnione zostały nowe wystawy stałe , w tym po raz pierwszy historyczna.

 

W 1974 roku zorganizowano stałą ekspozycję archeologiczną w oparciu o wykopaliska prowadzone w rejonie Zalewu Sulejowskiego.

 

Od 1990 roku Muzeum jest samorządową placówką kultury o charakterze naukowo - badawczym, wystawienniczym i oświatowym. W Muzeum funkcjonuje pięć działów naukowych: etnograficzny, historyczno - numizmatyczny, archeologiczny, sztuki i przyrodniczy. 

 

W tomaszowskim Muzeum zgromadzonych jest blisko 28 tys. eksponatów. Podstawową działalnością Muzeum są badania naukowe, gromadzenie eksponatów, ich opracowywanie i konserwacja.

Placówka prowadzi katalog regionu, archiwum klisz, filmów, fotografii oraz materiałów pochodzących z badań terenowych. Działalność wystawiennicza to pięć stałych ekspozycji: etnograficzna, archeologiczna, historyczna, przyrodnicza i sztuki

 

Joanna Sztymelska
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (7)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Jarek
Jarek 21.11.2017, 10:39
Ajdejano. Przede wszystkim spróbuj przeczytać mój komentarz ze zrozumieniem a nie co drugie słowo. Kompletnie nie zrozumiałeś o co mi chodzi a śmiesz mnie wyzywać od "czerwonych gnid??"! Czy w którymś miejscu napisałem, że negatywni byli "żołnierze wyklęci"??? :D
Ja napisałem, że negatywne pochodzenie ma SŁOWO "WYKLĘTY"!!!. Kliknij sobie ten link i troszkę się dokształć.
https://sjp.pwn.pl/doroszewski…
Swoim nieuctwem nachalnie promowanym w tym miejscu kompromitujesz wszystkich NAS, którzy uważają się za patriotów i naprawdę coś zrobili i robią, żeby ŻOŁNIERZE NIEZŁOMNI (tak powinno się mówić!!!) odzyskali należne miejsce w historii i żeby oddzielić ich od zwykłych bandytów, którzy biegali po wsiach, rabowali ludzi i WSZYSCY mówili, że są partyzantką.
Chłopski rozum, z którym z taką dumą się obnosisz bez ODROBINY wiedzy nic nie znaczy. Chyba, że ty sam nie jesteś żadnym "prawym Polakiem" tylko "zielonym ludzikiem" i specjalnie próbujesz pokazać, że Polska patriotyczna musi być niedouczona i rozwrzeszczana? NIE MUSI I NIE JEST!
Ajdejano
Ajdejano 21.11.2017, 10:22
Do wpisu nr 5: tak - pięknie piszesz, tylko, gdyby iść tokiem Twojego myślenia i argumentacji, to można by napisać tak: przecież nie wszyscy niemcy spod znaku swastyki byli naszymi śmiertelnymi wrogami i zbrodniarzami. Wielu było takich, którzy przez pomyłkę, z nieświadomości z niewiedzy krzyczeli "hai hitler" i mordowali naszych - gdzie tylko mogli.
To jest właśnie logika Twojej argumentacji.
To jest logika towarzysza pułkownika Mazguły, który mówi, że stan wojenny w Polsce - to były tylko takie niewinne pokrzykiwania i ścieżki zdrowia, organizowane przez sbeków, ale tylko na niektórych.

Czy my Polacy zawsze musimy sami siebie dołować i w dodatku koniecznie usprawiedliwiać naszych sąsiadów (z lewa i z prawa) zbrodniarzy - tak jakbyśmy to my byli winni ?!?!?! Co za pier..... poprawność polityczna !!!!
Ajdejano
Ajdejano 21.11.2017, 00:20
Najpierw do wpisu nr 2: szanowny kolego - nie kombinuj jak koń pod górkę z tymi swoimi sanskrytami. Czy u nas - w Polsce, z uwagi na naszą tragiczną historię, z tym symbolem z Twoich pier..... sanskrytów, nie można pokazać innych symboli ?!?!

I właśnie o to mam pretensje do p. Mariusza. No - fajno jest - co ?! Zrobili my se jaja - co ?! Na nic lepszego nie było stać redaktora ?!

Do wpisu nr 3: "miszczu" - czy dla ciebie i do ciebie podobnych zielonych ludzików, słowa "żołnierze wyklęci" miały kiedykolwiek negatywny wydźwięk ?!?!?! Jeżeli tak - to już wiem, z kim mam wątpliwą "przyjemność" korespondować.

Miszczu : piszesz, że słowa "żołnierze wyklęci" straciły "negatywne znaczenie" pod wpływem propagandy, bo wcześniej były postrzegane jako negatywne ?!?! To ty jesteś zwykłą czerwoną gni... !

W mojej AK-owskiej rodzinie - to byli zawsze bohaterowie. Może nie potrzebnie to piszę, bo do twojego czerwonego mózgu nic nie dotarło.
multi99
multi99 21.11.2017, 05:42
Szanowny AJDJANO przestań ubliżać i ustawiać wszystkich po kątach .. Każdy ma prawo do swojego poglądu i swojej opinii na temat ŻOŁNIERZY WYKLETYCH .... A tak naprawdę to duża część tych bohaterów była zwykłymi mordercami i rabusiami ... Poczytaj sobie o ich wyczynach ...
Jarek
Jarek 20.11.2017, 12:49
Myślę, że niezbyt fortunne było po prostu użycie w tytule wykładu słowa "wyklęty". Od pewnego czasu przez użycie go w sformułowaniu "żołnierze wyklęci" słowo to straciło negatywne znaczenie i stopniowo w powszechnej świadomości coraz bardziej kojarzy się z pojęciem "szlachetny, tragicznie bohaterski, niesłusznie prześladowany". Stąd pewnie napadł na Pana Mariusza dyskutant pt. Ajdejano.
Nerwy są zupełnie w tym przypadku niepotrzebne.
maniek
maniek 19.11.2017, 18:39
Nazwa svastika pochodzi z sanskrytu i oznacza „przynoszący szczęście” - to jest symbol religijny i w Azji ciągle jest symbolem szczęścia. Na nieszczęście ten symbol sobie przejął Hitler do swoich potrzeb i w krajach gdzie była okupacja hitlerowska ze szczęściem się on nie kojarzy. Pewnie o tym był ten wykład.
Ajdejano
Ajdejano 19.11.2017, 17:31
Szanowny Panie Mariuszu: zamieściła Pan na tym swoim portalu (medium) w nagłówku i potem -dalej zdjątko pt. "Swastyka - wyklęty znak szczęścia" .

Panu - chyba ten znak nie kojarzy się ze znakiem szczęścia - co ?!?!?!
Chyba, że chciał Pan być taki "nowoceśny i łotwarty na wsystkie nurta" - co ?!?!

To pytam - po kiego groma Pan to robi ?!?! Dla zwykłych jaj ?!?!?!
W takim razie - moje gratulacje: takie jaja wyszły !!!

To dorzuć Pan jeszcze: pochwałę pedziów, lesbijek i innego gówna - i będziesz Pan: cool, i kol(a - z biedronki).

Pozostałe