W Polsce mamy suszę. Ulewy i burze nie poprawiają sytuacji

  • 08.07.2020, 10:41 (aktualizacja 10.07.2020, 12:38)
  • Artykuł partnera
W Polsce mamy suszę. Ulewy i burze nie poprawiają sytuacji
Mimo ulewnych deszczy w Polsce wciąż mamy suszę. Krótkotrwałe i intensywne opady powodują lokalne podtopienia. Występowanie tych pozornie wykluczających się zjawisk jednocześnie jest efektem zmian klimatycznych. Każdy może jednak podjąć działania realnie poprawiające sytuację.

Ulewne deszcze, podtopienia i susza – tak jest w Polsce

Ostatnio w Polsce walczyliśmy z tzw. powodziami błyskawicznymi. Pojawiły się one po ulewnych deszczach i bardzo szybko doprowadzały do podtopień. Podczas nawałnic lub kilku następujących po sobie burz z intensywnymi opadami spada tak dużo wody, że ziemia nie jest w stanie jej przyjąć. Obserwowaliśmy to m.in. przed ostatnim weekendem czerwca w okolicach Przeworska na Podkarpaciu.

Informacje o podtopieniach wielu osobom mogą wydawać się zaskakujące. Przecież chwilę wcześniej media ostrzegały o zagrożeniu suszą. Niestety, w wielu miejscach Polski jest ono aktualne. Intensywne i krótkotrwałe opady wsiąkają do ziemi w minimalnym stopniu, spływając w szybkim tempie do niżej położonych miejsc. To prowadzi z kolei do występowania rzek z ich koryt – mówi Anna Sawicka, ekspert ds. rozwoju strategii ekologicznej Banku Ochrony Środowiska.

Powtarzające się od kilku lat bezśnieżne zimy dodatkowo wpływają na obniżenie poziomu wód podziemnych. Odbudowę zasobów wodnych mogą zapewnić tylko mniej intensywne, ale długotrwałe opady.

To efekty zmian klimatycznych. Jeszcze możemy poprawić sytuację

Przyczyną występowania ekstremalnych zjawisk pogodowych są zmiany klimatyczne. W dużej mierze odpowiada za nie efekt cieplarniany. Przemysł, transport i intensywna hodowla zwierząt sprawiają, że do atmosfery trafiają duże ilości m.in. dwutlenku węgla. To prowadzi do wzrostu temperatury na Ziemi i zaburzenia równowagi opadowej. Kłopot stanowi także postępujący rozwój obszarów miejskich.

Coraz większe tereny zajmują ulice, place i chodniki. Zastępują one łąki i lasy – wszelkie powierzchnie nieutwardzone, biologicznie czynne, które dotychczas wchłaniały wody opadowe. Dlatego tak ważna jest dbałość o oazy zieleni w naszym otoczeniu, m.in. miejskie parki. Działać może każdy, np. tworząc łąkę kwietną. Jest to proste i tanie, a korzyści duże. Tego rodzaju roślinność nie tylko cieszy oczy pięknymi kolorami, ale przede wszystkim wiąże wilgoć w glebie. Jeśli wysiejemy rośliny miododajne, pomożemy także pszczołom – podkreśla Anna Sawicka.

Warto zadbać też o magazynowanie deszczówki. Można gromadzić ją w zbiorniku retencyjnym, a w dowolnej chwili wykorzystać do prac gospodarczych lub podlewania ogrodu. Jeżeli zbudujemy odpowiednią instalację, deszczówkę wykorzystamy nawet w domu – do takich czynności jak spłukiwanie toalety lub pranie.

Pieniądze w zasięgu ręki

Rządowy program „Moja Woda” oferuje wsparcie na inwestycje związane z wykorzystywaniem zatrzymanej wody, w tym budowę zbiornika retencyjnego. Przedsięwzięcie może zostać dofinansowane w wysokości nawet 80 procent jego wartości, w kwocie nie wyższej niż 5 tys. zł. Od 1 lipca wnioski są przyjmowane w Wojewódzkich Funduszach Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Warto również zapoznać się z produktami oferowanymi przez bank  specjalizujący się w inwestycjach proekologicznych. Samorządy z kolei mogą wziąć udział w konkursie „Miasto z klimatem”. Dzięki inicjatywie Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Ministerstwa Klimatu można sfinansować m.in. likwidację powierzchni nieprzepuszczalnych w miastach.

 

Artykuł partnera

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

rwd
rwd 08.07.2020, 12:16
Więcej placów całkowicie zabetonować to będzie lepiej.
Ajdejano
Ajdejano 08.07.2020, 12:15
Rządowy program "Moja Woda" .
Cytat z materiału powyżej:
"Przedsięwzięcie może zostać dofinansowane w wysokości nawet 80 procent jego wartości, w kwocie nie wyższej niż 5 tys. zł."

Piękna sprawa, ale tylko na papierze. Wczoraj zadzwonił do mnie ktoś z zapytaniem o możliwość wykonania na jego działce podziemnego zbiornika na wodę deszczową, bo będą dofinansowania.
Człowiek mówi mi, że ma rozeznanie o cenie zbiorników o pojemności
3 - 5 m3. Cena takiego zbiornika to ca 4,5 - 5,0 tys. złotych.
Trzeba do tego dodać robociznę z zakopaniem zbiornika i podłączeniem tego zbiornika do instalacji nawadniającej.
Cała zabawę oceniam na około 10-12 tys. złotych.

Dodatkowo trzeba jeszcze brać pod uwagę te mitręgę, czyli chodzenie z tymi różnymi, zupełnie nie potrzebnymi papierami, do banku i do innych urzędasów. W powyższym materiale, pochodzącym z banku, oczywiście tego nie napiszą.

To, co napisałem powyżej, uświadomiłem mojemu wczorajszemu rozmówcy. Odpowiedział krótko: panie, ja to pier....

Dużo zdrowia i cwaniactwa życzę bankowcom.

rwd
rwd 08.07.2020, 13:14
Do banku trzeba, ponieważ na dotacjach najwięcej zarabiają banki.

Pozostałe