Listy (pierwszy) z Nowego Jorku 

  • 16.10.2020, 11:20 (aktualizacja 16.10.2020, 11:43)
  • redakcja
Listy (pierwszy) z Nowego Jorku
Człowiek, którego osoba przewija się praktycznie w każdym z odcinków Subiektywnej Historii Rock’n’Rolla,  Wojtek Szymon Szymański, od ponad 50 lat mieszka w Nowym Jorku. Po 1971 a może 1972 roku, kiedy jeszcze mieszkał na warszawskiej, Saskiej Kępie, słuch o nim zaginął całkowicie. Pytaliśmy o niego w rodzinnym Tomaszowie (Janek Szymański – kuzyn), w domu, w którym ostatnio mieszkał przy ulicy Walecznych na Saskiej Kępie, u babci Zofii zamieszkałej w naszym mieście przy Placu Kościuszki 17. Nikt nie wiedział co się stało, albo nie chciał nikomu z nas powiedzieć prawdy. Były to czasy w tym kraju o największej inwigilacji obywatela, ubezwłasnowolnień tak w pracy zawodowej jak i poza nią. Wielu, nie tylko młodych ludzi, za wszelką ceną chciało wydostać się z owianego propagandą, socjalistycznego eldorado.
Podejrzewaliśmy najgorsze, ale kiedy w lipcu 1981 roku nasz wspólny przyjaciel, Andrzej Tokarski, poleciał do Stanów i zamieszkał w  Chicago, bardzo szybko odnalazł Wojtka. O tym odnalezisku już we wrześniu czy październiku 1981 roku, powiadomił mnie listownie. Kilkakrotnie rozmawiał z nim telefonicznie, przekazując mu informacje z kraju, o poszukiwaniu przez kolegów jego osoby. Andrzej przekazał Wojtkowi mój aktualny adres a mnie jego nowojorskie namiary. Rozpoczęliśmy z sobą korespondować.
 
Na początku porozumiewaliśmy się za pomocą listów, jednak trwało to zbyt długo. Od napisania do otrzymania odpowiedzi oczekiwało się 5/6 tygodni, jeżeli nie dłużej. W grę nie wchodziły rozmowy telefoniczne, przynajmniej z mojej strony, ze względu na bardzo wysokie koszty połączeń. Choć jak pamiętam, chyba dwukrotnie rozmawialiśmy z sobą z telefonów stacjonarnych, bo taka zaszła potrzeba. 
 
Wraz z rozwojem elektronicznej techniki i nowych technologii, nastąpiła rewolucja w łączności człowieka z człowiekiem, bez względu na jakim kontynencie zamieszkuje. W ciągu kilku sekund można za pomocą telefonu komórkowego połączyć się z kraju do kraju, z kontynentu na kontynent. Internet, poczta mailowa, to wielki dar (od Boga) myśli technicznej, jaki człowiek współczesny bez większych kosztów, nadludzkich starań otrzymał tylko dlatego, że przyszło mu żyć na przełomie XX/XXI wieku.
 
Jeszcze większym odkryciem i życiowym prezentem stały się internetowe, darmowe połączenia za pomocą skypa czy messengera. Dzięki tym udogodnieniom nie ma tygodnia, nieraz częściej, by nie "spotykać się" z Wojtkiem. Z naszych kontaktów jednoznacznie wynikało, że jest on nadal zwariowanymfanem, pomimo zbliżania się do siedemdziesiątki (dzisiaj do  osiemdziesiątki), ukochanego rock’n’rolla. Mogę śmiało powiedzieć, że całe swoje życie, Wojtek poświęcił rock’n’rollowym i pokrewnym temu gatunkowi stylom muzycznym. Wciągając również mnie w wir szalejącej muzyki.
 
Z imprez muzycznych, koncertów rock’n’rollowych, innych spotkań i wydarzeń, których w Nowym Jorku codziennie odbywa się tysiące, dzielił się ze mną swoimi doznaniami i uczuciami. Również w wielu listach odnosił się do przeszłości, do lat młodości spędzonych w Polsce, w Tomaszowie. Postanowiłem na portalu Nasz Tomaszow, niektóre listy wykorzystać w swoich felietonach, by w cyklu artykułów, felietonów Subiektywnej Historii Rock&Rolla w Tomaszowie, jeszcze bardziej wzbogacić czytających w wiedzę o tamtych latach, o rock’n’rollu, o dzisiejszych losach niektórych bohaterów moich opowieści.            
 
redakcja_

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe