Tony śmieci w lasach i nad rzekami

  • 22.04.2021, 08:11
  • redakcja
Tony śmieci w lasach i nad rzekami Typowy obrazek znad Pilicy
Nad tomaszowskimi rzekami akcje zbiórki śmieci prowadzone są często nawet dwa razy w roku. Angażują się w nie organizacje społeczne takie jak Strzelec, czy Klup Sportowy Amber. Mimo to, nasi czytelnicy regularnie przysyłają nam fotografie z kolejnych "znalezisk". - To co zobaczyłem przeszło moje dotychczasowe wyobrażenia nad dzikimi śmietniskami w okolicach miasta. Znalazłem nie tylko nieletnich imprezowiczów, ale także góry śmieci i jedną ogromną - pisze jeden z nich, dołączając zdjęcia.

Kryzys wodny i kurczące się zasoby słodkiej wody są aktualnie jednym z największych wyzwań środowiskowych, o czym przypomina obchodzony dziś Światowy Dzień Ziemi. W tym roku większość działań została przeniesiona do online’u, ale aktywiści przypominają, że każdy we własnym domu może oszczędzać wodę i zadbać o jej jakość. To istotne o tyle, że Polska jest w gronie państw najbardziej zagrożonych niedoborem wody pitnej, a stan polskich rzek z każdym rokiem się pogarsza. Potwierdzają to też efekty tegorocznej akcji Operacja Czysta Rzeka, w której wolontariusze zebrali prawie 120 ton zalegających w dorzeczach śmieci i odpadów.

– Jak co roku 22 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Ziemi. Z tej okazji NASA kilka dni temu opublikowała na swoim Instagramie zdjęcia wykonane z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, które pokazują, jak skomplikowane i piękne systemy tworzy globalna sieć rzek, mórz i lądów. Niestety są one zagrożone, a kryzys wodny i kurczące się zasoby słodkiej wody stanowią aktualnie jedno z największych wyzwań środowiskowych – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marzena Lewandowska, dyrektor marketingu i PR w Aquaphor Poland.

Tegoroczne obchody Dnia Ziemi ze względu na pandemię COVID-19 będą mieć w większości nietypowy, online’owy charakter. Dlatego eksperci i aktywiści tym bardziej podkreślają, że każdy może aktywnie włączyć się w obchody we własnym domu i stosować proekologiczne zasady – nie tylko od święta, lecz także na co dzień.

– Każdy może wdrożyć w swoim domu podstawowe zasady związane z oszczędzaniem wody, które przysłużą się planecie. Zamiast wody butelkowanej, warto filtrować i pić kranówkę, a naczynia zmywać w zmywarce, która zużywa znacznie mniej wody. Nawet naprawa kapiących kranów czy spłuczek pozwoli zaoszczędzić kilkadziesiąt litrów wody w skali roku – wskazuje Marzena Lewandowska.

Jak podkreśla, w ostatnich dekadach m.in. coraz intensywniejsza urbanizacja i industrializacja spowodowały, że zasoby wodne są dziś w bardzo złym stanie. Według WWF Polska co roku morza i oceany zatruwa ponad 10 mln ton plastiku – od zabawek i butelek po foliowe torebki. Szacuje się, że przez plastikowe śmieci ginie ponad 1 mln morskich ptaków i ssaków rocznie. Długoterminowych badań nad wpływem plastiku na ludzkie zdrowie jeszcze nie ma, ale eksperci nie mają wątpliwości, że nie jest on pozytywny.

– Morza i rzeki są od siebie zależne, tworzą spójny ekosystem. Musimy chronić jedne i drugie, wszelkie działania proekologiczne są dziś koniecznością. Musimy edukować społeczeństwo i uczyć nasze dzieci, żeby dbały o środowisko, inspirować do podejmowania nowych inicjatyw służących ochronie tego, co mamy na planecie najcenniejszego – podkreśla dyrektor marketingu i PR w Aquaphor Poland.

Obok zanieczyszczeń problemem są też kurczące się zasoby wody pitnej, które mogą spowodować, że w przyszłości ludzkość nie będzie już toczyć wojen o ropę, lecz właśnie o wodę. Ochrona zasobów wodnych jest ważna zwłaszcza w kontekście Polski, która jest jednym z najuboższych w wodę krajów Europy. Jak wynika z raportu opracowanego przez Koalicję Żywa Ziemia we współpracy z Fundacją im. Heinricha Bölla i WWF Polska, średnia ilość wody przypadająca na jednego mieszkańca wynosi w Europie ok. 5 tys. m³ rocznie. W Polsce jest ona prawie trzykrotnie niższa i wynosi 1,8 tys. m³ wody. Co ważne, w okresach suszy jej ilość spada nawet do 1,1 tys. m³, czyli dużo poniżej progu tzw. stresu wodnego.

Eksperci wskazują, że w ostatnich kilku latach poziom wód gruntowych w Polsce obniżył się o ok. 2 m, a zasoby nie odnawiają się w takim tempie jak dawniej, do czego przyczyniają się postępujące zmiany klimatu.

– Zasoby słodkiej wody w naszym kraju są na poziomie Egiptu, dlatego tym bardziej wymagają ochrony – mówi Marzena Lewandowska. – W Polsce ogromnym dziedzictwem przyrodniczym są zwłaszcza nasze rzeki, które w wielu miejscach zachowały swój naturalny, dziki charakter. Rzeki spełniają w przyrodzie funkcję podobną do układu krwionośnego, są siedliskiem dla ogromnej liczby gatunków roślin, ptaków, ssaków, ryb, gadów i płazów. Ekosystemy rzeczne są jednak bardzo wrażliwe na zmiany i negatywne działania ze strony człowieka.

Jak szacuje WWF, w Polsce jest ok. 150 tys. km rzek, ale tylko ok. 20 proc. z nich pozostało w stanie zbliżonym do naturalnego. Wisła – jako jedyna rzeka na europejskim kontynencie – wciąż jeszcze zachowała swój naturalny charakter na ponad 300-kilometrowym odcinku, a środkowy fragment biegu rzeki – od Sandomierza do Płocka – jest chroniony na mocy obszarów Natura 2000. Z każdym rokiem przekształcenia dokonywane przez człowieka – stawianie tam barier, regulowanie biegu rzeki czy pogłębianie koryta – wywierają jednak na nią destrukcyjny wpływ.

– Działalność człowieka niszczy równowagę nadrzecznych ekosystemów i naturalne siedliska wielu gatunków zwierząt, ale jest groźna też dla nas, bo w efekcie wzrasta np. zagrożenie powodziami – podkreśla ekspertka.

Według „Living Planet Report” z 2016 roku najszybciej ginącymi na świecie gatunkami są te związane z wodami słodkimi, zwłaszcza z rzekami. Zagrożony wyginięciem jest m.in. spotykany w polskich rzekach gatunek małża – skójka gruboskorupowa, która w ciągu jednej doby jest w stanie przefiltrować około 40 litrów wody. Ten gatunek jest jednak bardzo wrażliwy na zanieczyszczenia, które są kolejnym dużym problemem polskich rzek i ograniczają ich naturalną skłonność do samooczyszczania.

– Rzeki są naszym wspólnym dobrem, o które trzeba dbać, dlatego w kwietniu wystartowała największa w Polsce akcja zorganizowanego, społecznego sprzątania rzek, ich dopływów i okolic z zanieczyszczeń i zalegających śmieci. Okolice rzek to często tereny rekreacyjne, uczęszczane przez mieszkańców okolicznych miejscowości czy turystów. Niestety są też przez to bardziej zanieczyszczone, a brzegi rzek często wręcz toną w odpadkach, plastikowych butelkach, puszkach po napojach – mówi Marzena Lewandowska.

Podczas pierwszej edycji akcji Operacja Czysta Rzeka w 2019 roku ponad 2 tys. wolontariuszy z całego kraju zebrało prawie 55 ton śmieci i odpadków. Mimo trwającej pandemii w tym roku zgłosiło się aż 4,6 tys. wolontariuszy z całej Polski. Dane tylko z połowy inicjatyw wskazują, że waga zebranych śmieci przekroczyła 118 ton. W sumie wolontariusze zebrali ponad 8 tys. worków z odpadami. Własny sztab sprzątający założył też międzynarodowy koncern Aquaphor, który dołączył w tym roku do grona sponsorów i partnerów strategicznych Operacji Czysta Rzeka.

– Podczas tegorocznej akcji postanowiliśmy uporządkować okolice Tarczyna i płynącej przez to miasteczko rzeki. Akcja zakończyła się pełnym sukcesem. Zebraliśmy 30 worków śmieci i mimo niesprzyjającej pogody udało nam się choć trochę przyczynić się do poprawy stanu naszej planety, a właściwie najbliższej okolicy – podkreśla dyrektor marketingu i PR w Aquaphor Poland. – Jako firma staramy się dostarczyć konsumentom takie rozwiązania, aby nie zmarnowała się żadna kropla wody, a jak najwięcej z niej nadawało się do spożycia. Jej jakość ma bowiem dla nas kluczowe znaczenie.

Międzynarodowy koncern jest jednym z największych na świecie producentów filtrów i systemów do uzdatniania wody. Dzięki własnym badaniom i ponad 130 patentom Aquaphor jest też producentem zaawansowanych technologicznie systemów filtrujących, które pomagają obniżyć zużycie wody m.in. w przemyśle spożywczym, farmaceutycznym czy kosmetycznym

redakcja_

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (7)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Edek
Edek 08.05.2021, 06:32
Za śmieci powinno się płacić według zużycia wody wtedy byście zobaczyli jak szybko skoczyła by oszczędność wody
M
M 25.04.2021, 01:45
A ja widziałem nawet wędkarzy, którzy zostawiali po sobie syf. Przynieść ze sobą 10 browarów mają siłę, ale wynieść puste butelki i puszki to już zadanie poza zasięgiem niektórych. Z resztę nie tylko wędkarze, wielu przychodzi podziwiać "dziką naturę" a potem zostawiają syf po sobie. Dziwne że im to nie przeszkadza.
varan
varan 22.04.2021, 19:58
Na brzegu przy moście na Brzustówce już chyba ze 3 lata stoją niebieskie worki po akcji "Sprzątania Świata" lub którejś kajakowej akcji sprzątania, są już mocno zarośnięte.
Alamakota
Alamakota 22.04.2021, 12:34
Butelki butelkami, większość rodaków to po prostu chamy, ale prawdziwym problemem są rolnicy bez opamiętania sypiący nawozy i środki ochrony roślin, brak stref buforowych wokół rzek: niszczenie mokradeł, bagien, rozlewisk, znienawidzonych terenów dzikich krzaków, zarośli, sprytni rodacy oszczędzający na wywożeniu szamba, no i nasi wspaniali inżynierowie i zarządcy ( kształceni chyba z pól wieku temu) prostujący zaciekle rowy, naturalnie meandrujące rzeki i strumienie.
Ajdejano
Ajdejano 24.04.2021, 13:26
Te - cwaniaczku ! Odwal się od rolników, którzy sypią na pola nawozy i polewają chemią dla ochrony roślin uprawnych.
Chciałbyś jeść tzw. "ekologiczną żywność - tak ? To taka ekologiczna żywność kosztuje znacznie więcej niż tzw. "zwykła" żywność, nawożona nawozami sztucznymi i chroniona substancjami chemicznymi.
W Polsce "tomaszowskiej" i podobnej, tzw. "zwykła" żywność , czyli z wszelkiego rodzaju chemią, to 98% żywności.

Myślisz, że w innych, np. mięsnych produktach jest inaczej ?!
I kupujesz w mięsnym np. wieprzową polędwicę "łososiową" i widzisz, że średnica tej polędwicy to około 15 cm. Czy ktoś widział naturalną, oryginalną polędwicę wieprzową o średnicy powyżej 10 cm ?!
Nie będę się specjalnie wysilał, a jedynie przytoczę takie powiedzenie: szczęśliwi są ci, którzy nie wiedzą, jak robi się politykę i kiełbasę.
Mi
Mi 25.04.2021, 01:38
Kolego Ajdejanuszu, ekologiczne nie oznacza nienawożone. Jeśli wrzucisz tonę eko-obornika do rzeki to zanieczyścisz ją tak samo jak nawozami sztucznymi. Chodzi o umiar w nawożeniu. Przenawożenie gleby nie wpływa pozytywnie ani na plony, ani na środowisko naturalne. A rolnicy często nawet nie zadają sobie trudu zrobienia badań gleby, które dały by odpowiedź jakich nawozów i ile potrzebują. Sypia na oko bez względu na to czy jest to potrzebne czy nie.
Ajdejano
Ajdejano 26.04.2021, 20:27
Mi: Mi-strzu. Bardzo dobrze napisałeś.
Ja jestem wieśniakiem z pochodzenia i zawsze, jak spojrzę na swoje byty, zawsze widzę ten wiecheć słomy. I tym się zupełnie nie przejmuję. (Już za chwilę pojawią się chamskie wpisy moich wrogów. Jednak to mam gdzieś.).

Dlaczego popieram to, co napisałeś/aś ? Dlatego, że z Twoją opinią się zgadzam, ale mój poprzedni wpis, to jest wpis przeciwko tym porąbanym ekologom, którzy są szowinistami, usiłującymi narzucić swój punkt widzenia. Ci szowiniści-terroryści mają gdzieś, zarówno moje zdanie, jak i Twoje zdanie. To są zwykli terroryści!!!

Pozostałe