Ciężki bój o Puchar Polski

  • 08.06.2016, 23:34
  • Sport.TM
Ciężki bój o Puchar Polski
W środę piłkarze Lechii rozegrali finał Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim. Rywalem tomaszowskich piłkarzy była trzecioligowa Warta Sieradz.

Mecz na Nowowiejskiej rozpoczął się od odważnej gry drużyny gości. Gospodarze szybko jednak zdołali opanować sytuację i w 8 minucie wywalczyli rzut rożny. Dośrodkowanie na długi słupek dobrze zamknął Paweł Magdoń. Piłka po strzale głową naszego stopera minęła bramkarza z Sieradza, po czym odbiła się od słupka i wpadła do siatki Warty. Lechia szybko wyszła na prowadzenie 1:0.

 

Lechia poszła za ciosem i w 14 minucie wywalczyła kolejny „róg”. Wysoka piłka w pole karne zagrana przez Matuszczyka wywołała w szesnaste przyjezdnych zamieszanie, w którym świetnie odnalazł się Jardel. Wlazłowski tym razem stanął na wysokości zadania i rozpaczliwą interwencją uratował swój zespół przed utratą kolejnego gola.

 

Mija 60 sekund i tym razem to Sieradz popisał się świetną kontrą, po której Marcin Kobierski stanął przed szansą wyrównania. Na szczęście najskuteczniejszy napastnik ligowy Warty pomylił się i rezultat nie uległ zmianie.

 

W 19 minucie mamy pierwszą zmianę w szeregach zielono – czerwonych. Kontuzjowany Rozwandowicz musi opuścić murawę. W jego miejsce pojawia się Baraniak.

 

Lechia z biegiem gry powoli straciła inicjatywę i w 26 minucie oglądamy ładny strzał piłkarza Warty. Grejber jednak nie musiał interweniować.

 

Sześć minut później kibice na trybunach chwilowo wstrzymują oddech. Piękna akcja zespołowa zielono – białych kończy się uderzeniem z 11 metra. Oddychamy z ulgą – skutecznego uderzenia dla Warty wciąż brak.

 

 

W 39 minucie oglądamy drugą bramkę dla Lechii. Szymczak pięknie wypuszcza Mireckiego i ten nie ma problemów z pokonaniem Mateusza Wlazłowskiego. Liniowy podnosi jednak chorągiew w górę i bramka nie zostaje uznana.

 

Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry akcja prawą stroną drużyny Lechii kończy się podaniem w pole karne Zięby do Jardela. Brazylijczyk w iście latynoskim stylu podwyższa prowadzenie zielono – czerwonych.

 

W doliczonym czasie pierwszej części swoją szansę ma jeszcze Szymczak, ale wynik nie ulega zmianie i w czasie przerwy fani z Nowowiejskiej są w pozytywnych nastrojach. Lechia zagrała dobrą połowę i przez większość czasu kontrolowała pojedynek. Sieradzanie w trzecim kwadransie gry postawili jednak trudne warunki i można było się spodziewać próby odrabiania strat w drugiej odsłonie.

 

 

 

W 53 minucie goście zaskoczyli ciekawym wykonaniem rzutu rożnego. Piłka ustawiona przy lewym narożniku została mocno kopnięta w okolice 18 metra. Tomasz Bogołębski szybkim sprintem dobiegł do niej, po czym oddał niski strzał. Futbolówka minęła nasz blok defensywny, Grejbera i tym samym goście mogli się cieszyć z bramki kontaktowej.

 

Mija 180 sekund gry. Lechia dalej prezentuje swoją grę pozycyjną i powoli stara się punktować przeciwnika. W 59 minucie jeden z naszych piłkarzy (bodajże Zięba) staje przed doskonała szansą na trzeciego gola, ale jej nie wykorzystuje. Na szczęście futbolówka wraca na pole gry i wpada pod nogi, Jardela, który nie ma problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Lechia obejmuje prowadzenie 3:1. Rywale protestują gdyż dopatrzyli się jakiegoś przewinienia Lechistów, po czym wymachują rękoma w kierunku sędziego. Na murawie robi się gorąco.

 

Po chwili przerwy spowodowanej gorącym głowami piłkarzy Warty - Lechia dalej robi swoje i w 65 minucie oglądamy akcję, po której w znakomitej sytuacji znajduje się Kamil Szymczak. Kapitan Lechii ustawiony jednak na 5 metrze otrzymawszy długie podanie z głębi pola – fatalnie pudłuje. Można sobie w tym przypadku zadać pytanie – Jak Kamil tego nie trafił? No cóż zdarza się nawet najlepszym.

 

Lechia stwarza okazje. W 70 minucie Mirecki po podaniu Jardela staje przed szansą pokonania Wlazłowskiego, ale bramkarz dobrze skraca kąt wyjściem z bramki i mocny strzał ustawionego po lewej stronie pola karnego zawodnika  jest nieskuteczny. Mija dziewięć minut i Mirecki tym razem ustawiony z prawej strony „tańczy” z obrońcą gości, po czym przymierza i trafia w słupek.

 

 

Niestety w kolejnych minutach mamy powtórkę z pierwszej połowy, tyle że tym razem po przeciwnej stronie. We wspomnianym fragmencie gry to Warta prowadziła grę, a Lechia strzeliła drugiego gola. Tym razem było na odwrót. W 81 minucie nasza defensywa zaspała i Kamil Pluta ładnym uderzeniem wlał nadzieje w serca nielicznej grupy kibiców przyjezdnych.

 

Niespełna 60 sekund później Sieradzanie próbuje uderzenia z dystansu, ale tym razem szczęście gościom nie dopisuje.

 

Lechia straciła inicjatywę, ale Warta nie potrafiła wykorzystać tej zadyszki. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Greber decyduje się na daleki wykop do Kolasy. Skrzydłowy Lechii wygrywa pojedynek z rosłym obrońcą przeciwnika, po czym decyduje się na piękny lob nad wychodzącym z bramki Wlazłowskim. Piłka o centymetry mija bramkę Warty.

 

W 94 minucie cały spektakl zamyka strzał rozpaczy jednego z graczy gości. Piłka ląduje w rękawicach Grejbera. Sędzia podnosi rękę, wkłada w usta gwizdek i kończy spotkanie. Co ciekawe piłkarzy Warty nie odpuszczają sędziemu i dalej rozdrapują sytuację z 59 minuty po którym Lechia strzeliła trzeciego gola. Co więcej rozmowy te kontynuowane są jeszcze godzinę po meczu, kiedy sędziowie i zawodnicy gości spotkali się na terenie klubu tuż przed wejściem tych drugich do autokaru.

 

Lechia po raz trzeci w ostatnich czterech latach wygrywa rozgrywki Pucharu Polski na szczeblu wojewódzki i tym samym będzie reprezentować region w rozgrywkach na szczeblu centralnym. Brawo! Brawo! Brawo!

 

Nagrodą za zwycięstwo był czek na 30 tysięcy złotych. Sieradzanie za zajęcie drugiego miejsca otrzymali 5.000zł.