Tureckie obrazki cz.2

  • 08.02.2017, 06:59
  • www.singlenomad.pl
Tureckie obrazki cz.2
Ciąg dalszy relacji Michała z jego pobytu w Turcji. A my czekamy na kolejne informacje z Pakistanu. Wspierajcie naszego podróżnika dobrym słowem i pozytywnymi wibracjami.

Turcja - Luksusy w Gazi Antep

Jeszcze w Nibylandii, skontaktowałem się z moim dobrym znajomym z Gaziantep. O 7 rano jak balony sobie już odleciały, przeszedłem do strumyczku żeby się wykąpać i na karimacie przed namiotem, włączyłem pod słońcem opcję "suszenie".

 

Następnie wyjście na drogę i kierunek Gaziantep (ok. 600km) albo gdzieś w pobliżu. Po drodzę sprawy się nieco pokomplikowały bo znajomy poprosił żebym był na miejscu tego samego dnia. Specjalnie dla mnie przełożył swój lot na spotkanie biznesowe w Ankarze. Na szczęście, udało się przejechać szybko i sprawnie - no może nie tak szybko bo po drodzę spiekło mnie nieco słońce i musiałem zrobić pauzę 2 godziny w cieniu. Później była kolejna dwugodzinna pauza obiadowa z kierowcą ciężarówki. Z największych "fuksów" dnia:

 

-  jeden z kierowców dał mi paczkę Cameli (powiew luksusu)

 

- na zjeździe z autostrady do Gaziantep przepakowywałem plecak. W tym czasie jeden z kierowców wjeżdżających do miasta się po prostu zatrzymał bez żadnego wyraźnego znaku. Mało tego, mówił po angielsku i dodatkowo zadzwonił do Halila żeby zawieźć mnie we właściwe miejsce.

 

 

Na miejscu, Halil nie tylko zaprosił mnie na kolacje w lokalu z górnej półki ale jeszcze załatwił mi mieszkanie u swojego kuzyna. Wiedziałem, że prowadzi kilka biznesów na raz, ale o tym, że trzyma w ryzach pół miasta, dowiedziałem się dopiero w Gaziantep. 

 

Halil - właściciel połowy miasta i mój dobry znajomy z Gaziantep.

 

Halil następnego dnia leciał do Ankary, ale ułożył dla mnie program dbając o moją edukację kulturową a Abdi zadbał o moją intregrację lokalną zapraszając mnie do rodziny i znajomych i pokazując nawet tureckie wesele. Chociaż jednego dnia, wchodząc do domu brata Abdiego, trafiliśmy akurat na operację wyrostka - niezbyt przyjemny widok w trakcie jedzenia. Ale sam obiat taki, że palce lizać - no i znów się najadłem na zapas.

 

Obiad u rodziny Abdiego. Pychotka.

 

Turcy to bardzo rodzinny naród.

 

Swoją drogą ciekawe, że tutaj, szpital przyjeżdża do pacjenta a nie pacjent w bólach do szpitala. Podobało mi się to, że Gaziantep nie ściąga wielu zagranicznych turystów więc był względny spokój od plastikowości i kiczowatości zachodu.

 

  

Mix tradycji z nowoczesnością.

 

Gaziantep jest bardzo naturalne :-).

 

Miasto mozaik.

 

Pobliska wieś. Gaziantep wydaje się być miastem "ukradzionym" pustyni.

 

Przez dwa dni w szóstym co do wielkości mieście Turcji, czułem się jak król - niczego mi nie brakowało - może jedynie ptasiego mleczka :-P. Niestety (albo w sumie dobrze - już zaczynałem zapuszczać korzenie), nadszedł czas przejazdu dalej na południowy wschód.

 

[reklama2]

 

 

 

 

[reklama2]

 

www.singlenomad.pl

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Tomaszowianinek
Tomaszowianinek 22.08.2011, 22:16
Fajny gościu. Egzaminował mnie na maturze ustnej z angielskiego. Bomba chłop
zdający
zdający 22.08.2011, 07:39
Chciałbym przede wszystkim pogratulować hartu ducha. Nie wiem czy potrafiłbym zdecydować się na taką podróż. Pozdrowienia.
21.08.2011, 18:44
Michał, jaka operacja wyrostka robaczkowego? U kogoś w domu ?
Fajnie, że przy okazji wszystkich swoich wpisów podajesz jakie są realia finansowe pobytu w miejscu, w którym aktualnie przebywasz. Co prawda w tym roku raczej już nigdzie nie wyjadę, ale kto wie co będzie za jakiś czas. Plany już mam :)
Widać, że masz świetny wpływ na ludzi i sporo pozytywnej energii, więc mam nadzieję, że bezpiecznie odbędziesz całą podróż. Pozdrawiam :)

Pozostałe