Jak reagować

  • 24.09.2018, 23:50
Jak reagować
Niejednokrotnie przechodząc obok osoby śpiącej w miejscu publicznym, czy to na ławce, czy to na trawniku, zadajecie sobie pytanie: czy powinienem jakoś zareagować? Niestety nie wszyscy mają taki dylemat. Z perspektywy pracy ratownika medycznego, pracującego w tym zawodzie, w Tomaszowie Mazowieckim od kilkunastu lat, odpowiem - tak, trzeba zareagować.

Problem wielu osób polega na tym, że nie wiedzą jak zareagować w sytuacji, gdy spotkamy taką osobę. Przede wszystkim należy podejść i podjąć próbę nawiązania kontaktu słownego, nie zwracając uwagi na wygląd osoby, to że zdarza się, że może być czuć od niej nieprzyjemny zapach z powodu zaniedbania i braku higieny, bo najczęściej to osoby bezdomne, ale... niekoniecznie. Zdarzyć się może, że natkniemy się na bardzo przyzwoicie ubraną, zadbaną osobę.

 

Jeżeli już jesteśmy bezpośrednio przy osobie postarajmy się ją obudzić mówiąc do niej głośno, np.klepiąc po ramieniu, czy pociągając za odzież, jednocześnie obserwując czy osoba oddycha, jeżeli obawiamy się podejść samemu, poprośmy kogoś o asystę. Nie może dojść do sytuacji, że oceny dokonujemy z daleka. Zapewniam, nie jest dobrą formą pomocy nie zbliżenie się, wykonanie telefonu pod 112 i wymuszenie zadysponowania karetki. Już odpowiadam dlaczego.

 

 Nie jest tłumaczeniem: ja się nie muszę znać, od tego są inni, przyjadą to ocenią. W niektórych przypadkach, wykonanie czynności, które opisałem wyżej, wystarczy, żeby osoba podniosła się i poszła w swoją stronę, w sytuacji, kiedy nawiążemy z nią kontakt i potwierdzi fakt spożywania alkoholu. Jeśli ma problem z utrzymaniem równowagi i poruszaniem, problem rozwiążemy wzywając patrol Straży Miejskiej, która zajmie się delikwentem.

 

Sprawa komplikuje się, kiedy nie uda się dobudzić takiej osoby. Przyczyną może być, duże stężenie alkoholu we krwi, spadek poziomu glukozy, nagle zmiany neurologiczne np.udar mózgu, ostra niewydolność krążeniowa i inne - wtedy bezwzględnie wzywamy karetkę przez 112, pacjenta układamy w pozycję bezpieczną, obserwujemy i czekamy na przyjazd zespołu (to tak w skrócie).

 

Dlaczego każdorazowo nie należy wzywać pogotowia? Trzeba wiedzieć, że w mieście mamy dwie karetki, z czego S z lekarzem załatwia cały powiat, ale może być zadysponowana na całe województwo, podobnie jak P1 ratownicza. W tej chwili wszystko jest skomputeryzowane, wizyty dla pogotowia przyjmowane są w jedynej na województwo dyspozytorni w Łodzi, a stamtąd przysyłane dla zespołów wyjazdowych na tablety.

 

Dopóki nie skończy się biurokracji na rozpoczętym wezwaniu, nie ma możliwości zadysponowania zespołu w inne miejsce.W związku z tym, wyjazd na nieuzasadnione wezwanie, skutkuje opóźnieniem dojazdu w inne miejsce, gdzie ktoś potrzebuje pomocy.  Jeśli nie ma karetek tomaszowskich, zadysponowana może być karetka z Piotrkowa, czy z Opoczna. Każda ma do pokonania około 30 km. Będą za 5 min? Nie ma mowy.

 

W telegraficznym skrócie starałem się naświetlić zagadnienie. Nie macie wątpliwości, co do tego, że nikt nie może zostać w sytuacji zagrożenia życia bez pomocy, nie nam oceniać kto bardziej na nią zasługuje; czy stary, czy młody, pijany czy trzeźwy, bogaty czy biedny - po prostu każdy. 

 

Najwięcej wyjazdów do osób leżących w miejscach publicznych, to osoby pod wpływem alkoholu, które z reguły nie wymagają interwencji pogotowia. Często interweniując wobec takich osób, my pracownicy z karetek, spotykamy się z komentarzami typu: co, nie pasuje przyjechać i zbierać rajzera ? Nie dziwcie się, że mamy czasem nietęgie miny, jeżeli u tej samej osoby w ciągu tygodnia jesteśmy piąty raz, a zdarzało się, że na jednym dyżurze nawet trzeci. Bywa, że przychodzą takie myśli, że: kur.... mnie tu na sporządzaniu dokumentacji zejdzie 20 min, a tam ktoś potrzebuje pomocy. Zastanówcie się nad tym. Pozdrawiam.

 

 

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe