Tomaszów okiem przybysza
Pociąg z mozołem wtacza się na peron. Stacja Tomaszów Mazowiecki - mój nowy dom. Byłam tutaj wcześniej tylko raz. Zobaczyć mieszkanie i miasto. Mieszkanie, jak mieszkanie, ale miasto o zgrozo! Brud czai się z każdego kąta, szaro i ponuro. Odpadające tynki z kamienic. Inny świat dosłownie i w przenośni. Na chodniku można zostawić obcas lub całego buta, dziury, które po ulewie zamieniają się w bajorka. Idę na Plac Kościuszki - centrum Tomaszowa. Niespodzianki nie ma. Tak samo szaro i ponuro tyle, że ludzi nieco więcej i samochody. Jeden wielki parking. Czy ktoś widział coś podobnego? Czy można sobie wyobrazić Krakowski Rynek w całości wypełniony pojazdami. I ta jedna uporczywa myśl, to jedno dręczące pytanie… Jak Ci wszyscy młodzi ludzie tutaj żyją? Gdzie się spotykają? Czy coś się tutaj w ogóle dzieje?
17.11.2010 23:08
40