Artykuł w skrócie
- Rocznica urodzin mistrza polskiej fantastyki – Stanisław Lem urodził się 12 września 1921 roku we Lwowie, stając się autorem takich dzieł jak „Solaris”, „Cyberiada” czy „Niezwyciężony”.
- Permanentny konflikt z twórcami kina – pisarz słynął z bezkompromisowego podejścia do ekranizacji swoich powieści, krytykując m.in. słynną adaptację „Solaris” w reżyserii Andrieja Tarkowskiego.
- Niezwykle trafne wizje przyszłości – stawiane przez Lema pytania o sztuczną inteligencję, rozwój technologii oraz granice ludzkiego poznania pozostają uderzająco aktualne w dzisiejszych czasach.
Nie bestseller. Longseller
Historia Lema jest literackim paradoksem. Nie było jednej książki, która wybuchłaby niczym popkulturowa supernowa i na kilka miesięcy zamieniła autora w bohatera światowych list bestsellerów. Sam Lem nie widział w tym problemu.
W rozmowie z Markiem Oramusem mówił w 1995 roku po prostu:
„Moje książki sprzedają się równomiernie, przez cały czas”.
I właściwie trudno znaleźć lepszą definicję jego sukcesu.
Lem nie był autorem jednego sezonu. Był – używając współczesnego języka wydawniczego – longsellerem. Oficjalny serwis pisarza podaje, że jego książki przełożono na 52 języki, a ich łączna sprzedaż przekroczyła 40 milionów egzemplarzy.
Nie jeden wielki wybuch, lecz ciągłe promieniowanie.
Chłopiec ze Lwowa
Stanisław Lem urodził się 12 września 1921 roku we Lwowie, w rodzinie lekarza laryngologa Samuela Lehma i Sabiny z domu Woller. Był jedynakiem. Od dzieciństwa rozbierał mechanizmy, konstruował, rysował i pochłaniał książki. Fascynowały go urządzenia, anatomia, technika i wszystko to, co pozwalało zajrzeć pod powierzchnię rzeczy.
W 1939 roku zdał maturę. Marzył o politechnice, ale rozpoczął studia medyczne. Wojna brutalnie przecięła ten świat.
Podczas okupacji niemieckiej Lem, mający żydowskie korzenie, przeżył we Lwowie czas, który później powracał w jego książkach pod różnymi maskami. Rodzina uniknęła getta dzięki fałszywym dokumentom. Lem pracował jako pomocnik mechanika i spawacz.
To doświadczenie jest ważne dla zrozumienia jego późniejszego pisarstwa. Za robotami, kosmicznymi podróżami, obcymi cywilizacjami i groteską bardzo często czai się bowiem pytanie znacznie bardziej ziemskie: co dzieje się z człowiekiem, gdy system odbiera mu podmiotowość, a technologia zaczyna służyć przemocy?
Po wojnie rodzina przeniosła się do Krakowa. Lem kontynuował studia medyczne, ale nie został lekarzem. Literatura ostatecznie wygrała.
Fantasta trochę przez przypadek
Co ciekawe, Lem wcale nie musiał zostać pisarzem science fiction.
W 1948 roku napisał realistyczny „Szpital Przemienienia” – powieść osadzoną w realiach okupacji, której publikację przez lata blokowała komunistyczna cenzura. Pierwszą książką wydaną drukiem stali się więc w 1951 roku „Astronauci”. Ich sukces skierował Lema ku fantastyce.
I w ten sposób gatunek traktowany przez część krytyki jako literatura drugiej kategorii stał się wehikułem dla jednego z najbardziej niezwykłych umysłów polskiej kultury XX wieku.
Lem pisał przecież nie tyle o rakietach, robotach i planetach, ile o granicach ludzkiego poznania.
Czy naprawdę potrafimy zrozumieć obcą inteligencję?
Czy technologia rozwiązuje nasze problemy, czy jedynie pozwala produkować nowe szybciej niż poprzednie?
Czy można wiarygodnie przewidzieć przyszłość?
I wreszcie – czy człowiek, wyposażony w coraz doskonalsze narzędzia, sam staje się od tego mądrzejszy?
Po kilkudziesięciu latach pytania te przestały wyglądać jak fantastyka.
Lem traci wiarę w proroków przyszłości
Szczególnym przykładem jest „Kongres futurologiczny” z 1971 roku. Lem urządza w nim groteskowy spektakl przewidywania przyszłości. Eksperci produkują prognozy, uzgadniają stanowiska i budują całe systemy przewidywań – tyle że rzeczywistość nie ma najmniejszego obowiązku dostosować się do ich modeli.
Kilka lat później pisarz coraz ostrzej krytykował samą futurologię.
Można powiedzieć, że Lem zainteresował się przewidywaniem przyszłości tak bardzo, iż w końcu zaczął podejrzewać, że największym problemem futurologów jest... przyszłość.
Dziś, w epoce modeli prognostycznych, sztucznej inteligencji, algorytmów analizujących społeczeństwa i ekspertów każdego dnia objaśniających, jak będzie wyglądał świat za pięć, dziesięć czy pięćdziesiąt lat, „Kongres futurologiczny” nie pokrył się kurzem.
Przeciwnie. Czyta się go chwilami jak depeszę wysłaną z naszego własnego świata.
„Solaris”, czyli wojna Lema z Tarkowskim
Jeszcze bardziej burzliwy był związek pisarza z kinem.
Reżyserzy uwielbiali Lema. Lem zdecydowanie rzadziej odwzajemniał uczucie.
Najgłośniejszy konflikt dotyczył „Solaris” Andrieja Tarkowskiego z 1972 roku. Film zdobył nagrodę FIPRESCI i Grand Prix Jury w Cannes, a dziś należy do klasyki światowego kina. Autor książki patrzył na niego zupełnie inaczej.
Lem uważał, że Tarkowski przesunął ciężar opowieści z problemu kontaktu człowieka z radykalnie obcą inteligencją na historię winy, miłości, tęsknoty i powrotu do Ziemi.
„On wcale nie nakręcił »Solaris«, ale »Zbrodnię i karę«” – ironizował później pisarz.
Spór był czymś więcej niż awanturą dwóch wielkich indywidualności. Zderzyły się dwie koncepcje sztuki.
Lem uważał, że ekranizacja powinna zachować intelektualny fundament książki. Tarkowski traktował literaturę jako tworzywo do stworzenia własnego filmu.
Dwóch geniuszy ciągnęło więc ten sam wóz w przeciwnych kierunkach.
„Chała” i „pasztet”
Znacznie mniej subtelny był Lem, kiedy wspominał „Milczącą gwiazdę”, wschodnioniemiecko-polską adaptację „Astronautów”.
Nazwał ją „okropną chałą” i „bełkotliwym socrealistycznym pasztetem”.
Nie zachwyciło go również późniejsze hollywoodzkie „Solaris” Stevena Soderbergha z George'em Clooneyem. Doceniał jego klimat i ambicje, ale uważał, że reżyser zbyt mocno skoncentrował się na historii miłosnej, spychając na bok filozoficzną istotę powieści.
Lem oczekiwał od kina niemożliwego: chciał, by obraz potrafił pomieścić jego idee bez ich spłaszczania.
Kino odpowiadało mu: nie jestem książką.
Ten spór nigdy nie mógł się dobrze skończyć.
Przyszłość przyszła do Lema
Najbardziej fascynujące jest jednak to, jak wiele problemów obecnych w jego twórczości przestało być fantastyką.
Sztuczna inteligencja tworząca teksty i obrazy. Maszyny podejmujące decyzje. Wirtualne światy. Nadmiar informacji. Manipulowanie rzeczywistością. Technologia rozwijająca się szybciej niż prawo i moralność. Problemy z odróżnieniem wiedzy od szumu.
Brzmi znajomo?
Lem nie był prorokiem w jarmarcznym znaczeniu tego słowa. Nie chodziło mu o zgadywanie, jaki telefon będziemy nosić w kieszeni w 2026 roku.
Robił coś ciekawszego.
Pytał, co stanie się z człowiekiem, gdy dostanie do ręki narzędzia potężniejsze niż jego własna dojrzałość.
I dlatego pozostaje aktualny.
Lem także w Tomaszowie
Setna rocznica urodzin pisarza miała również swój tomaszowski rozdział. W 2021 roku Miejska Biblioteka Publiczna w Tomaszowie Mazowieckim przygotowała projekt „goLEM 2021”. Zaplanowano 14 wydarzeń edukacyjnych i kulturalnych, wśród nich spotkanie z Wojciechem Orlińskim, autorem biografii „Lem. Życie nie z tej ziemi”, wystawę grafik Daniela Mroza, warsztaty, konkursy i zajęcia dla młodszych czytelników.
Pięć lat później Lem znów brzmi niezwykle współcześnie. W dniach 11–13 września 2026 roku w Krakowie odbywa się VI Kongres Futurologiczny – spotkanie naukowców, twórców i ekspertów poświęcone m.in. sztucznej inteligencji, technologiom, energetyce, kosmosowi i przyszłości cywilizacji. Inspiracją pozostaje właśnie jego twórczość.
To chyba najlepszy dowód, że Lem nie potrzebował jednego wielkiego bestsellera.
Potrzebował czasu.
Stanisław Lem zmarł 27 marca 2006 roku w Krakowie. Miał 84 lata. Na jego nagrobku na Cmentarzu Salwatorskim umieszczono łacińską sentencję:
„Feci, quod potui, faciant meliora potentes” – „Zrobiłem, co mogłem, kto potrafi, niech zrobi lepiej”.
Sto pięć lat po jego narodzinach odpowiedź można znaleźć na półkach bibliotek, w kinie, laboratoriach sztucznej inteligencji i w kolejnych sporach o to, dokąd prowadzi nas technologia.
Lem zrobił więcej niż mógł.
To przyszłość wciąż próbuje go dogonić.
Oprac. na podstawie PAP oraz materiałów biograficznych i archiwalnych.



Napisz komentarz
Komentarze