Tomaszów urodził się nad rzeką. Przez dziesięciolecia woda służyła przemysłowi, a kiedy fabryczne koła przestały się kręcić, część nadrzecznych terenów została na marginesie miejskiego życia. Dziś po raz kolejny wraca pytanie, czy Pilica i Wolbórka mogą być nie granicą pomiędzy częściami Tomaszowa, lecz osią, która je połączy.
W interpelacji datowanej na 31 sierpnia 2026 roku radny Rady Miejskiej Konrad Borowski zwrócił się do prezydenta Marcina Witko o uwzględnienie w planach rozwojowych zagospodarowania terenów nadrzecznych w rejonie pomiędzy ulicami Szczęśliwą i Nowowiejską. Dokument wpłynął do Urzędu Miasta 2 września. Borowski wskazuje możliwość stworzenia ciągłego układu przestrzeni rekreacyjnych połączonego z Parkiem „Solidarność” i Bulwarami: ciągów pieszo-rowerowych, miejsc odpoczynku, małej architektury oraz infrastruktury sportowo-rekreacyjnej. Pyta też, czy taki kierunek został już ujęty w dokumentach strategicznych miasta i czy trwają prace koncepcyjne.
Na razie jest to więc propozycja i pytanie, a nie zapowiedź inwestycji. Na moment przygotowania tekstu odpowiedzi prezydenta na tę interpelację nie znaleźliśmy w miejskim BIP.
Najpierw rzeka napędzała miasto
W przypadku Tomaszowa opowieść o rzekach nie jest urbanistyczną modą ostatnich lat. Jest częścią historii miasta. Za jego początek uznaje się 1788 rok, kiedy nad Wolbórką powstała niewielka osada związana z hutnictwem żelaza. Spiętrzona specjalnie rzeka dostarczała siły do napędzania urządzeń w pierwszych zakładach. Później nad Wolbórką rozwijał się także przemysł włókienniczy. Miasto rosło przy wodzie i dzięki wodzie.
Dzisiaj rzeki nie muszą już napędzać fabrycznych maszyn. Mogą napędzać inną część miejskiego życia: rekreację, sport, turystykę, codzienne spacery i komunikację rowerową. Co ważne, ten sposób myślenia pojawiał się w Tomaszowie wielokrotnie.
2008: Pilica już miała stać się atutem
W archiwum NaszTomaszow.pl można znaleźć tekst z lutego 2008 roku zatytułowany „Razem można więcej”. Ówczesny starosta Piotr Kagankiewicz proponował prezydentowi Rafałowi Zagozdonowi wspólne przygotowanie projektu zagospodarowania terenów nad Pilicą, w tym linii brzegowej oraz bazy sportowej. Pomysł wiązano z zapisami „Strategii sukcesu miasta Tomaszów Mazowiecki na lata 2007–2022” oraz możliwością sięgnięcia po fundusze europejskie.
Rok później, gdy przygotowywano konkurs na koncepcję przebudowy Parku Bulwary wraz z kładkami pieszo-rowerowymi nad Wolbórką, jako nadrzędny cel wskazano „zwrócenie centrum miasta ku rzece” oraz połączenie terenów nadrzecznych z istniejącymi i planowanymi przestrzeniami publicznymi.
Podobne sformułowanie wróciło w 2015 roku przy konkursie dotyczącym Parku „Solidarność”. Projektanci mieli zaproponować sposób odwrócenia centrum Tomaszowa w stronę Wolbórki i uatrakcyjnienia terenów nadrzecznych.
Brzmi znajomo. W istocie chodziło o tę samą ideę, do której dziś nawiązuje Borowski: rzeka nie jako tył miasta, lecz jako część jego przestrzeni publicznej.
„Miasto nad rzeką” przestało być tylko hasłem
W 2016 roku w planach finansowych miasta pojawił się projekt „Kompleksowe zagospodarowanie przestrzeni publicznej oraz modernizacja miejsc rekreacji i terenów zielonych – Miasto nad rzeką”. Na udział własny miasto planowało wówczas prawie 950 tys. zł.
Dwa lata później idea przybrała materialny kształt przy przebudowie Parku Bulwary. Tomaszów pozyskał na przedsięwzięcie ponad 11,58 mln zł z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Projekt przewidywał m.in. kładki pieszo-rowerowe oraz nowe miejsca rekreacji nad Wolbórką.
Bulwary są dziś najlepszym dowodem, że „otwieranie miasta na rzekę” może przestać być urzędowym sloganem. Są jednak tylko fragmentem większej układanki.
Co istotne, podobne oczekiwania pojawiały się oddolnie. W konsultacjach Lokalnego Programu Rewitalizacji mieszkańcy, pytani o kolejne obszary wymagające zmian, wskazywali m.in. Przystań nad Pilicą, ogólnie tereny nadrzeczne oraz dolinę Wolbórki.
W 2022 roku na łamach NaszTomaszow.pl opublikowaliśmy list Jacka Pietrzykowskiego. Proponował utworzenie parku miejskiego na terenach zalewowych wzdłuż ulic Nowy Port i PCK. Miałby on być uzupełnieniem Przystani i jednocześnie łącznikiem pomiędzy Niebieskimi Źródłami a parkami położonymi wzdłuż Wolbórki – „Solidarność” i Bulwarami. Autor wprost odwoływał się do idei „Miasta nad rzeką”.
Zbieżność z dzisiejszą interpelacją jest wyraźna. W obu przypadkach nie chodzi o samotny park zamknięty ulicami, lecz o zielony ciąg umożliwiający przemieszczanie się przez znaczną część miasta w otoczeniu wody i zieleni.
Strategia 2030: Tomaszów ma być „otwarty na rzeki”
Najciekawszy kontekst dla interpelacji Borowskiego przynosi jednak dokument, który już obowiązuje.
Strategia Rozwoju Miasta Tomaszowa Mazowieckiego 2030 została przyjęta przez Radę Miejską 30 marca 2023 roku. Jednym z trzech zapisanych w niej celów strategicznych jest „Arena zielonej energii, uporządkowanej i atrakcyjnej przestrzeni, otwartej na rzeki”. W oficjalnych materiałach przedstawiających strategię zapisano również, że miasto ma otwierać się na rzeki, nadawać im nowe funkcje i wykorzystywać ich potencjał rozwojowy.
To ważne rozróżnienie. Nie można powiedzieć, że cała strategia Tomaszowa jest „oparta na rzekach”. Można natomiast powiedzieć coś znacznie bardziej konkretnego: otwarcie miasta na rzeki jest jednym z formalnie przyjętych celów jego rozwoju.
Interpelacja Borowskiego pyta więc nie tyle o zupełnie nowy kierunek, ile o sposób przełożenia istniejącego zapisu strategicznego na konkretną przestrzeń.
Jeszcze mocniej widać to w Strategii Rozwoju i Promocji Przemysłów Czasu Wolnego przygotowanej dla miasta i gminy Tomaszów Mazowiecki. W badaniu 43 proc. uczestników deklarowało, że wolny czas lubi spędzać aktywnie – uprawiając sport, turystykę albo spacerując. Za największy walor Tomaszowa jako miejsca spędzania wolnego czasu najczęściej uznawano jego walory przyrodnicze i krajobrazowe: Zalew Sulejowski, rzeki i tereny leśne.
Jednocześnie 42 proc. badanych wskazywało jako pożądany kierunek rozwoju sport i rekreację, a kolejne 42 proc. – kierunek kulturowo-krajoznawczy i przyrodniczy. W analizie SWOT do mocnych stron zaliczono walory przyrodniczo-krajobrazowe, potencjał Pilicy oraz infrastrukturę wypoczynkową. Po stronie słabości znalazły się natomiast słabe wykorzystanie funkcji turystycznej i rekreacyjnej oraz brak infrastruktury rowerowej. Wśród konkretnych kierunków działań strategia wymienia też „wykorzystanie potencjału rzeki Pilicy i funkcjonujących przystani”.
To właściwie gotowa diagnoza: mieszkańcy dostrzegają walory przyrodnicze miasta, ale oczekują, że będą one lepiej połączone z codziennym życiem.
Nie betonować. Łączyć
„Zagospodarowanie” nie musi jednak oznaczać zabudowywania każdego metra brzegu. Doliny Pilicy i Wolbórki są również przestrzeniami przyrodniczymi. Każda przyszła koncepcja musi brać pod uwagę ochronę przyrody, funkcje retencyjne dolin rzecznych, możliwe zagrożenie powodziowe, własność gruntów i ograniczenia planistyczne. Czasem najlepszym rozwiązaniem będzie pozostawienie dużej części obszaru w naturalnym charakterze i zapewnienie jedynie dostępu poprzez ścieżkę pieszą lub rowerową.
W miejskim BIP znajduje się procedura sporządzania miejscowego planu dla terenu pomiędzy ulicami św. Antoniego, Mościckiego, Nowowiejską i Wolbórką. Nie jest to dokładnie ten sam obszar, o którym pisze Borowski, i nie należy obu spraw utożsamiać. Pokazuje jednak, że okolice Nowowiejskiej i Wolbórki już pojawiają się w działaniach planistycznych miasta.
Tomaszów ma dziś Bulwary, Park „Solidarność”, Przystań nad Pilicą, Niebieskie Źródła, Skansen Rzeki Pilicy i kolejne odcinki tras rowerowych. Ma więc elementy układanki. Pytanie brzmi, czy potrafi ułożyć z nich jeden czytelny obraz.
Interpelacja Konrada Borowskiego jest kolejnym powrotem do tej samej idei. I być może właśnie jej powtarzalność jest najmocniejszym argumentem. Jeśli od blisko dwudziestu lat mieszkańcy, radni, urzędnicy i kolejne dokumenty strategiczne wracają do rzek, trudno uznać temat za chwilową modę.
Tomaszów powstał nad Wolbórką, Pilica od dekad buduje jego rekreacyjną tożsamość, a Strategia 2030 mówi wprost o mieście „otwartym na rzeki”.
Dlatego najciekawsze nie jest dziś pytanie, czy pomysł Konrada Borowskiego jest nowy. Nie jest. Ważniejsze jest, czy tym razem kolejny powrót do starej idei zakończy się stworzeniem jednej, całościowej koncepcji.
Odpowiedź prezydenta Marcina Witko będzie interesująca nie tylko dlatego, że odpowie jednemu radnemu. Może pokazać, czy po blisko dwóch dekadach rozmów Tomaszów rzeczywiście wie, jak połączyć swoje rzeki, parki i tereny rekreacyjne w jeden zielony system.




Napisz komentarz
Komentarze