Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 8 sierpnia 2026 12:40
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama
W Przodowniku cisza przed burzą

Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

W Tomaszowie zrobiło się ostatnio głośno wokół Spółdzielni Mieszkaniowej „Przodownik”. Walne Zgromadzenie zaplanowane na 27 czerwca zostało odwołane. Zarząd i Rada Nadzorcza tłumaczyły decyzję względami organizacyjnymi, bezpieczeństwem, wysoką temperaturą oraz obawą przed zakłóceniem przebiegu obrad. W tle pozostawała jednak bardzo wyraźna walka o przyszły kształt władz jednej z największych lokalnych instytucji mieszkaniowych.

A jest o co walczyć. „Przodownik” podaje, że zrzesza 9242 członków i eksploatuje 9382 mieszkania, nie licząc setek garaży i lokali użytkowych. To nie jest osiedlowe kółko zainteresowań ani stowarzyszenie miłośników pelargonii balkonowych. To potężny organizm zarządzający majątkiem, pieniędzmi i — co dla tego tekstu najważniejsze — ogromną ilością informacji dotyczących tysięcy tomaszowskich rodzin.

Wszyscy patrzą na fotel

Jednym z najbardziej widocznych bohaterów obecnego sporu jest radny miejski Jarosław Batorski. Grupa kandydatów związana z nurtem zmian w spółdzielni oficjalnie zapowiadała, że to właśnie on będzie ich kandydatem na przewodniczącego obrad Walnego Zgromadzenia. Format3A opublikował tę deklarację wprost. TIT poszedł dalej: w artykule oznaczonym jako sponsorowany twierdził, że z innych materiałów zwolenników Batorskiego wynika również zamiar wystawienia go jako przyszłego kandydata na prezesa. Pierwsze jest publiczną deklaracją grupy kandydatów. Drugie pozostaje medialnym opisem i polityczną interpretacją — i nie należy tych dwóch rzeczy ze sobą mieszać.

Sam Batorski jest radnym Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego i zasiada m.in. w stałej Komisji Gospodarki Mieszkaniowej, Komunalnej i Ochrony Środowiska. Nie jest natomiast członkiem doraźnej Komisji Mieszkaniowej decydującej o kwalifikowaniu mieszkańców do najmu lokali komunalnych. To rozróżnienie jest ważne.

Ale mnie w całej tej historii interesuje coś innego.

Fotel prezesa jest widoczny. Baza danych o zadłużeniach — nie.

Fotel można sfotografować. Można na nim usiąść, można się o niego pokłócić, można zwołać konferencję prasową i tłumaczyć, kto powinien go zająć. Informacja natomiast nie robi hałasu. Nie ma koloru partyjnego. Nie maszeruje z transparentem.

A potrafi być warta bardzo dużo.

Kto wie, kto tonie?

Wyobraźmy sobie człowieka, który od pół roku nie płaci czynszu. Najpierw zabrakło mu kilkuset złotych. Potem przyszedł kolejny miesiąc. Później odsetki, wezwanie do zapłaty, następne pismo. Być może stracił pracę. Być może umarł współmałżonek, z którym dzielił koszty. Być może choruje ktoś z rodziny. Być może zwyczajnie rozsypało mu się życie.

Dla niego to dramat.

Dla księgowości — saldo.

Dla wierzyciela — należność.

Dla komornika — w odpowiednim momencie postępowanie egzekucyjne.

A dla kogoś zajmującego się nieruchomościami taka informacja może mieć jeszcze inne znaczenie: może mówić, który lokal w przyszłości znajdzie się pod ekonomiczną presją, a być może ostatecznie trafi na rynek lub do egzekucji.

I właśnie tutaj kończy się plotkarska zabawa w to, kto kogo lubi w „Przodowniku”, a zaczyna problem poważny.

Bo polskie prawo samo ustanawia legalny kanał przepływu informacji pomiędzy spółdzielnią mieszkaniową a organem egzekucyjnym.

Art. 761 § 1¹ Kodeksu postępowania cywilnego wymienia wśród podmiotów zobowiązanych do udzielania organowi egzekucyjnemu informacji między innymi spółdzielnie mieszkaniowe. Chodzi o informacje dotyczące stanu majątkowego dłużnika, umożliwiające identyfikację składników jego majątku oraz dane adresowe. Jednocześnie ustawodawca stawia wyraźną granicę: mogą być żądane jedynie w zakresie niezbędnym do zapewnienia prawidłowego toku postępowania. Tak samo interpretuje ten mechanizm Prezes UODO.

To normalne. Bez takich informacji egzekucja byłaby często teatrem bez aktorów.

Ale skoro istnieje most, trzeba pytać o barierki.

RODO nie jest magicznym zaklęciem

„Przodownik” posiada Inspektora Ochrony Danych. Z oficjalnej strony spółdzielni wynika, że funkcję tę pełni Dominika Zając. Spółdzielnia deklaruje również, że podmioty, którym powierza przetwarzanie danych, działają na podstawie umów i wyłącznie zgodnie z jej poleceniami. To dobrze. Tak właśnie powinno być.

Tyle że RODO nie działa jak czosnek na wampiry. Samo powieszenie klauzuli informacyjnej na stronie internetowej nie odpowiada na pytania praktyczne.

Kto w „Przodowniku” ma dostęp do pełnych informacji o zadłużeniu poszczególnych mieszkańców? Czy system informatyczny zapisuje każde wejście do danych konkretnego lokatora? Czy można wyeksportować listę zadłużonych do Excela? Czy można ją wydrukować? Kto zatwierdza takie operacje? Czy pracownik może sprawdzić saldo członka spółdzielni, którego sprawa nie należy do jego obowiązków? Kto kieruje sprawę do kancelarii komorniczej i według jakich zasad wybierana jest kancelaria? Czy po odejściu pracownika jego dostęp blokowany jest natychmiast?

Nie twierdzę, że w „Przodowniku” w którymkolwiek z tych punktów dzieje się coś niewłaściwego.

Pytam o coś znacznie prostszego: czy system pozwala to sprawdzić?

Bo dobre zabezpieczenie nie polega na zapewnieniu: „proszę się nie martwić, mamy uczciwych ludzi”. Dobre zabezpieczenie polega na tym, że nawet człowiek nieuczciwy nie może zrobić wiele, a jeśli spróbuje — zostawi ślad.

Na tym w istocie polega bezpieczeństwo informacji. Nie na wierze w charaktery, tylko na procedurach.

Zasady RODO opierają się między innymi na ograniczeniu celu, minimalizacji danych oraz zapewnieniu ich integralności i poufności. Dane zebrane po to, aby zarządzać rozliczeniami mieszkańca lub prowadzić egzekucję, nie stają się przecież towarem tylko dlatego, że ktoś potrafiłby z nich zrobić ekonomiczny użytek.

I dlatego należy postawić pytanie najmocniejsze:

CZY SYSTEM JEST TAK ZBUDOWANY, ABY NIKT NIE MÓGŁ WYKORZYSTAĆ WIEDZY O CUDZYM ZADŁUŻENIU DO PRYWATNEGO INTERESU?

Nie: czy wierzymy, że nikt tego nie zrobi.

Czy nie może tego zrobić.

Różnica jest fundamentalna.

Do tego obrazu dochodzi miasto

W Tomaszowie istnieje jeszcze jeden element tej układanki: doraźna Komisja Mieszkaniowa Rady Miejskiej.

I warto tu od razu odrzucić pewne uproszczenie. Komisja sama nie wręcza rodzinie kluczy do mieszkania. Oficjalna strona miasta mówi jednak jasno: komisja analizuje i weryfikuje wnioski o najem lokalu mieszkalnego lub socjalnego i rozstrzyga o zakwalifikowaniu do najmu lokalu komunalnego. Dopiero ostateczne wykazy zatwierdza prezydent miasta. Jest to zatem realny, formalny etap drogi do otrzymania komunalnego dachu nad głową.

W skład tej komisji wchodzą obecnie Beata Szczukocka, Marta Lublin, Leszek Ogórek oraz radny Piotr Kucharski.

I samo nazwisko Kucharskiego w składzie komisji nie jest absolutnie żadnym zarzutem.

Przeciwnie — radny ma prawo zajmować się mieszkalnictwem. Od tego są radni.

Warto jednak spojrzeć na oficjalny wykaz jego interpelacji, bo pokazuje, jak głęboko jego publiczna aktywność wchodzi właśnie w tę dziedzinę. Pytał o przyspieszenie wykonywania wyroków eksmisyjnych z prawem do lokalu socjalnego i skrócenie kolejki oczekujących na mieszkania komunalne. Później interesował się rozwojem lokali socjalnych i komunalnych, inwestycjami TTBS, przejrzystością finansowania i możliwością wykupu mieszkań.

28 maja 2026 roku wystąpił natomiast o informacje dotyczące decyzji o przydziale i zamianach lokali komunalnych i socjalnych dokonywanych — jak sformułował przedmiot interpelacji — z pominięciem procedury opiniowania przez doraźną Komisję Mieszkaniową w latach 2018–2026. A 2 lipca złożył interpelację dotyczącą weryfikacji zatrudnienia, umów cywilnoprawnych i finansowania ze środków miasta osób kandydujących do organów spółdzielni mieszkaniowej.

Jeszcze raz: to nie jest dowód konfliktu interesów.

To jest dowód czegoś innego — że publiczna aktywność tego radnego realnie przecina się z mieszkalnictwem komunalnym, eksmisjami, TTBS, nieruchomościami i wydarzeniami wokół spółdzielni mieszkaniowej.

A jeśli tak, to pytanie o jasne reguły konfliktu interesów nie jest zamachem na czyjekolwiek dobre imię. Jest elementarną higieną demokracji lokalnej.

Zwłaszcza że sam Kucharski chętnie żąda od innych transparentności. W lipcu pytał między innymi o procedury dzierżaw i bezprzetargowej sprzedaży miejskich nieruchomości, a także o procedury zbywania lokali mieszkalnych na rzecz najemców.

Bardzo dobrze.

Transparentność jest świetnym wynalazkiem.

Najlepiej działa wtedy, gdy jest symetryczna.

Trop to jeszcze nie fakt

W tym miejscu muszę zrobić coś, co w publicystyce bywa mniej efektowne od postawienia wykrzyknika, ale znacznie ważniejsze.

Do redakcyjnego researchu trafiła informacja dotycząca udziału osoby publicznej oraz członka jej rodziny w licytacjach nieruchomości, a następnie późniejszego zbycia jednej z takich nieruchomości osobie wykonującej zawód komornika.

To informacja niezwykle poważna.

I właśnie dlatego na obecnym etapie nie wolno jej opisać jako faktu.

W publicznie dostępnych źródłach nie udało mi się odnaleźć kompletu dokumentów pozwalających potwierdzić datę i sygnaturę postępowania, tożsamość nabywców, postanowienie o przysądzeniu własności, późniejszą umowę sprzedaży, cenę ani — rzecz absolutnie kluczową — odpowiedzieć na pytanie, czy komornik, który miał później nabyć nieruchomość, miał wcześniej jakikolwiek związek zawodowy z konkretną egzekucją.

Dlatego nazwiska w tym miejscu nie będzie.

Nie dlatego, że pytanie jest niewygodne.

Dlatego, że Prawo prasowe nakazuje dziennikarzowi szczególną staranność i rzetelność, w tym sprawdzenie zgodności informacji z prawdą albo wskazanie ich źródła. Kodeks cywilny chroni natomiast cześć i nazwisko człowieka. Prawo nie wymaga więc od dziennikarza tchórzostwa. Wymaga czegoś trudniejszego: umiejętności odróżnienia tego, co się wie, od tego, czego się dopiero podejrzewa.

Jeżeli dokumenty kiedyś potwierdzą opisaną sekwencję, wówczas pojawią się zupełnie uzasadnione pytania o chronologię, ceny, charakter relacji i ewentualny związek komornika z wcześniejszą egzekucją.

Dzisiaj tych pytań nie wolno zamieniać w odpowiedzi.

Komornik nie jest zwykłym uczestnikiem rynku

Prawo stawia komornika w szczególnej sytuacji.

Art. 976 § 1 k.p.c. zabrania udziału w przetargu między innymi samemu dłużnikowi, komornikowi, ich małżonkom, dzieciom, rodzicom i rodzeństwu, jak również osobom obecnym na licytacji urzędowo.

Ale trzeba być tutaj precyzyjnym: ten przepis mówi o udziale w licytacji. Z jego samego brzmienia nie wynika automatycznie zakaz każdej późniejszej transakcji cywilnoprawnej dotyczącej nieruchomości, która kiedyś została nabyta w egzekucji. Dlatego gdyby doszło do sytuacji, w której zwycięzca licytacji po pewnym czasie sprzedał nieruchomość komornikowi, nie wolno z samego tego faktu wyprowadzić wniosku: „przestępstwo”.

Prawo pyta jednak, czy wolno.

Etyka ma prawo zapytać również: jak to wygląda i czy zaufanie do urzędu to wytrzyma?

Kodeks Etyki Zawodowej Komornika Sądowego jest pod tym względem zaskakująco jednoznaczny. Komornik został w nim określony jako funkcjonariusz publiczny wykonujący zawód zaufania publicznego. Ma obowiązek zachowywać tajemnice prawnie chronione, działać uczciwie i bezstronnie. Co więcej, reguły etyczne odnoszą się także do życia prywatnego, a kodeks wprost wspomina o doborze otoczenia i stosunkach towarzyskich. Bezstronność została zaś powiązana z podejmowaniem decyzji według obiektywnych kryteriów, bez wpływu osobistych preferencji czy innych osób.

Nie oznacza to, że komornik nie może mieć kolegów.

Nie oznacza, że nie może znać przedsiębiorców, prawników czy radnych.

Nie oznacza nawet, że każda prywatna transakcja z człowiekiem znanym zawodowo musi być niedopuszczalna.

Ale jeżeli kiedykolwiek transakcja nieruchomością, wcześniejsza egzekucja i relacja towarzyska spotkają się w jednym punkcie, obywatel ma pełne prawo oczekiwać dokumentów, chronologii i wyjaśnienia.

Zawód zaufania publicznego ma bowiem pewną niewygodną cechę: trzeba nie tylko być bezstronnym. Czasem trzeba jeszcze zadbać, aby rozsądny obserwator miał podstawy wierzyć, że ta bezstronność jest rzeczywista.

A teraz przeprowadźmy eksperyment

Nie opisuję teraz wydarzenia, o którym wiem, że miało miejsce.

Opisuję ryzyko systemowe.

Wyobraźmy sobie człowieka, który dzięki swojej pozycji lub relacjom wiedziałby, kto ma poważne zadłużenie. Wiedziałby, która nieruchomość może w przyszłości znaleźć się w egzekucji. Miałby doświadczenie w rynku nieruchomości lub licytacjach. Pozostawałby w dobrych relacjach z osobą zawodowo zajmującą się egzekucją. A jednocześnie — sam lub poprzez bliskie zaplecze polityczne — uczestniczyłby w systemie, w którym decyduje się, kto może zostać zakwalifikowany do uzyskania lokalu komunalnego.

Nie twierdzę, że taki mechanizm działa w Tomaszowie.

Powtórzę to jeszcze raz, ponieważ przy poważnych sprawach warto mówić jasno:

nie mam dowodów, że ktokolwiek w Tomaszowie wykorzystuje dane zadłużonych mieszkańców do przejmowania ich nieruchomości albo prywatnego zarobku.

Mam natomiast prawo zapytać, czy obecny system byłby zdolny wykryć taki mechanizm, gdyby ktoś kiedyś próbował go stworzyć.

To zasadnicza różnica.

Nie trzeba udowodnić pożaru, żeby zapytać, czy w budynku są hydranty.

Informacja może być warta więcej niż lokal

Na rynku nieruchomości czas ma wartość.

Jeżeli sto osób dowiaduje się jednocześnie z publicznego obwieszczenia, że określona nieruchomość jest przedmiotem licytacji, wszyscy zaczynają mniej więcej z tego samego miejsca.

Ale jeśli ktoś wiedziałby kilka miesięcy wcześniej, że konkretny właściciel nie daje sobie rady, zadłużenie rośnie, porozumienie z wierzycielem się sypie, a egzekucja zaczyna być prawdopodobna — jego sytuacja byłaby zupełnie inna. 

Nie potrzebowałby nawet tajnego segregatora z napisem „DŁUŻNICY”. 

Wystarczyłaby wiedza.

Kto ma problem.

Jak duży.

Jak długo.

Czy posiada nieruchomość.

Czy jest zdesperowany.

Czy szuka mieszkania zastępczego.

Czy właśnie znalazł się pod ścianą.

To jest właśnie asymetria informacji. Jedna strona wie coś wcześniej, dokładniej albo więcej niż druga i może dzięki temu podejmować korzystniejsze decyzje ekonomiczne.

Na wolnym rynku przewaga informacyjna bywa elementem gry.

Ale kiedy źródłem informacji może być instytucja zarządzająca cudzym mieszkaniem, organ egzekucyjny albo publiczny system pomocy mieszkaniowej, zaczyna się zupełnie inna rozmowa.

Dłużnik nie jest okazją inwestycyjną

I jest w tym wszystkim jeszcze człowiek.

Łatwo mówi się „dłużnik”.

Słowo jest wygodne. Chłodne. Księgowe.

Nie pachnie szpitalem, do którego codziennie jeździ się do chorego męża. Nie pokazuje pustej lodówki po utracie pracy. Nie pamięta pogrzebu współmałżonka. Nie opowiada o rozwodzie, samotności, niepełnosprawności, uzależnieniu, nieporadności ani o zwykłym życiowym przypadku, który w trzy miesiące potrafi zabrać komuś stabilność budowaną przez trzydzieści lat.

Dług może powstać z nieodpowiedzialności.

Ale może też powstać z nieszczęścia.

I dlatego zadłużony człowiek nie powinien nigdy stać się „lead'em inwestycyjnym” tylko dlatego, że ktoś posiada lepszy dostęp do informacji o jego słabości.

W „Procesie” Kafki Józef K. zostaje wciągnięty w machinę, której zasad nie rozumie i której uczestników właściwie nie zna. Sto lat później nie potrzebujemy kafkowskiego sądu na strychu. Wystarczy system, w którym obywatel nie wie, kto ogląda jego dane, komu je przekazano i czy wiedza o jego kłopotach pozostaje tam, gdzie zgodnie z prawem powinna pozostać.

Nowoczesne państwo nie może obiecać człowiekowi, że nigdy nie popadnie w długi.

Powinno jednak zagwarantować coś innego:

że instytucjonalna wiedza o jego upadku nie stanie się cudzym prywatnym kapitałem.

Zaufanie to za mało

Dlatego w sprawie „Przodownika” coraz mniej interesuje mnie pytanie, kto zostanie prezesem.

Bardziej interesuje mnie, czy kandydaci do władz spółdzielni podpisują deklaracje o konfliktach interesów. Czy muszą ujawniać działalność gospodarczą na rynku nieruchomości. Czy istnieje formalna procedura wyłączania z określonych spraw osoby, która sama lub poprzez najbliższych mogłaby posiadać interes ekonomiczny. Jak wybierane są kancelarie prowadzące egzekucje. Czy jedna z nich otrzymuje większość spraw. Kto widzi dane dłużników. Czy każde ich otwarcie pozostawia cyfrowy ślad. Czy kontrolował to kiedykolwiek Inspektor Ochrony Danych.

To nie są zarzuty.

To są pytania kontrolne do systemu.

I chciałbym poznać odpowiedzi niezależnie od tego, czy prezesem pozostanie dotychczasowy prezes, zostanie nim Jarosław Batorski, czy człowiek, którego nazwiska dzisiaj jeszcze nikt nie wymienia.

Bo nazwiska się zmieniają.

Procedury mają zostać.

Kto zabiera głos

To równie ważne, kto w sprawie zabiera glos. Dlaczego w dyskusji uczestniczą radni, nie będący członkami spółdzielni, ale utrzymujący bliskie, towarzyskie relacje np. z komornikami lub mający bezpośredni wpływ na przydział lokali komunalnych? Czy Rada Powiatu nie powinna bliżej przyjrzeć się członkom komisji i doprowadzić do zmian w jej składzie osobowym, tym bardziej, że jak nieoficjalnie wiadomo bywali już radni, którzy starali się "załatwiać" komunalne lokale zlicytowanym przez siebie lokatorom.

Najgorszy system to taki, który działa tylko dzięki uczciwości ludzi

W lokalnej polityce bardzo lubimy mówić o zaufaniu.

„Zaufajcie nam”.

„Przecież się znamy”.

„Przecież Tomaszów jest mały”.

Właśnie dlatego trzeba uważać.

W niewielkim mieście drogi radnego, urzędnika, przedsiębiorcy, prezesa spółdzielni, prawnika i komornika siłą rzeczy przecinają się częściej niż w wielomilionowej metropolii. Ludzie chodzą do tych samych restauracji, znają się ze szkół, klubów sportowych, kampanii wyborczych, stowarzyszeń i biznesu.

Sama znajomość nie jest korupcją.

Przyjaźń nie jest przestępstwem.

Wspólne zdjęcie nie jest dowodem zmowy.

Ale właśnie w małym mieście reguły konfliktu interesów powinny być wyjątkowo czytelne, bo świat relacji prywatnych i świat decyzji publicznych znajdują się wyjątkowo blisko siebie.

Zaufanie publiczne nie polega na tym, że obywatele mają wierzyć w doskonałość charakterów ludzi sprawujących funkcje.

Polega na tym, że system nie zmusza ich, aby musieli w nią wierzyć.

Dlatego zanim po raz kolejny zaczniemy emocjonować się tym, kto przejmie mikrofon na Walnym Zgromadzeniu „Przodownika”, kto obejmie Radę Nadzorczą i czyj kandydat usiądzie kiedyś w gabinecie prezesa, proponuję spojrzeć kilka pięter niżej.

Do księgowości.

Do systemu informatycznego.

Do wykazu zadłużeń.

Do procedury przekazywania spraw komornikom.

Do zasad dostępu do danych.

Do deklaracji konfliktów interesów.

Do miejskiej Komisji Mieszkaniowej.

Tam może znajdować się sprawa znacznie ważniejsza niż kolejna polityczna wojna o krzesła.

Bo w spółdzielni mieszkaniowej najcenniejszym aktywem wcale nie musi być gabinet prezesa. Czasami najcenniejsza jest wiedza o tym, kto właśnie znalazł się pod ścianą.

I dlatego pytanie, które powinno dzisiaj paść w Tomaszowie, brzmi:

Czy mamy procedury, które naprawdę oddzielają informację instytucjonalną od prywatnego interesu, czy tylko wierzymy, że ludzie posiadający jednocześnie wiedzę, kontakty i możliwości zawsze sami postawią pomiędzy nimi niewidzialny mur?

Bo jeśli odpowiedzią jest wyłącznie „proszę nam zaufać”, to znaczy, że czas zacząć pytać jeszcze głośniej.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Sobota, 8 sierpnia 2026 roku, to 220. dzień roku. Imieniny obchodzą dziś Dominik, Esmeralda, Jan, Joanna i Sylwiusz. W Tomaszowie Mazowieckim słońce wschodzi około godz. 5.14, a zachodzi około 20.19. Data dodania artykułu: 08.08.2026 08:43
8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku

Groźby z Białego Domu, dwa ważne głosowania w polskim Senacie, kolejna odsłona wojny energetycznej i dramat cywilów w Ukrainie. Czwartek, 6 sierpnia 2026 roku, przyniósł wydarzenia, które pozornie dzielą tysiące kilometrów. W rzeczywistości łączy je jedno słowo: bezpieczeństwo. Militarne, energetyczne, polityczne i ekonomiczne. Data dodania artykułu: 06.08.2026 23:36
Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku

Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Pierwsze dwanaście miesięcy Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim trudno opisać słowem „kohabitacja”. Bardziej pasuje polityczna wojna pozycyjna: 41 wet, spór o miliardy z programu SAFE, zamrożone nominacje ambasadorskie, starcie o sądy i coraz wyraźniejsze ambicje stworzenia wokół prezydenta własnego ośrodka prawicy. Jednocześnie Nawrocki konsekwentnie inwestował w relacje z administracją Donalda Trumpa, nawet za cenę rosnącego dystansu wobec Ukrainy. Data dodania artykułu: 06.08.2026 07:10
Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

Polska nie chce już wyłącznie kupować amerykańskiego uzbrojenia. Chce wejść do grona państw, które uczestniczą w jego produkcji, serwisowaniu i rozwoju technologii. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk ujawnił, że Warszawa przekazała Amerykanom gotowość do uruchomienia w Polsce produkcji rakiet przechwytujących wykorzystywanych w systemach Patriot. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:40
Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Są daty lekkie jak wakacyjna piosenka płynąca z samochodowego radia. Są również takie, które przypominają ciężki dzwon — jego głos biegnie przez stulecia, odbija się od murów Cytadeli, płonących domów Woli i sal parlamentu. 5 sierpnia należy do tej drugiej kategorii. To dzień zdradzonych nadziei Rzeczypospolitej, ofiary Romualda Traugutta, zbrodni dokonanej na mieszkańcach Warszawy, ale również niezwykłego zwycięstwa żołnierzy batalionu „Zośka”. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:06
5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Iga Świątek nie zostawiła rywalce złudzeń, Hubert Hurkacz wygrał trzysetowy pojedynek, a Magda Linette odwróciła losy trudnego meczu. W kolarskim peletonie Jonathan Milan znów pokazał potęgę sprinterskich nóg, Katarzyna Niewiadoma-Phinney walczyła z czasem we Francji, zaś świat futbolu pożegnał Franco Baresiego. Wtorek, 4 sierpnia, przyniósł sport, w którym radość mieszała się z rozczarowaniem, a triumfy z chwilami zadumy. Data dodania artykułu: 04.08.2026 23:10
Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Wtorek, 4 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości, obok których trudno przejść obojętnie. Zmarł Andrzej Morozowski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy politycznych. W Ukrainie rosyjski atak zabił polskiego wolontariusza. Europa walczy z rekordowym upałem, suszą i pożarami, a niski poziom Dunaju zagraża produkcji energii. Nad Bałtykiem polskie myśliwce ponownie przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy. Do tego cyberatak na system Żabki i brutalna napaść we Wrocławiu. To był dzień, w którym każda kolejna wiadomość brzmiała jak ostrzeżenie. Data dodania artykułu: 04.08.2026 22:44
Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Edukacja zdrowotna przed Trybunałem Konstytucyjnym. O co naprawdę chodzi w sporze PiS z MEN?

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosków dotyczących nowych zasad nauczania edukacji zdrowotnej. Politycy PiS twierdzą, że obowiązkowy przedmiot naruszy prawa rodziców i konstytucyjną ochronę rodziny. Ministerstwo Edukacji odpowiada konstrukcją przepisów: zagadnienia związane ze zdrowiem seksualnym zostały wydzielone do osobnych, nieobowiązkowych zajęć. Prawny spór nie sprowadza się jednak wyłącznie do pytania, czego dzieci będą uczyły się w szkołach. Dotyczy także tego, czy tak istotną zmianę można było wprowadzić rozporządzeniami ministra. Data dodania artykułu: 04.08.2026 20:01
Edukacja zdrowotna przed Trybunałem Konstytucyjnym. O co naprawdę chodzi w sporze PiS z MEN?

Polecane

Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Ujazd wybrał wykonawcę altany. Inwestycja na działce rekreacyjno-sportowej ruszy po podpisaniu umowy Wielki dzień małych bohaterek. Pod Tomaszowem pszczoły dały początek niezwykłej rodzinnej marce Słońce wraca nad Tomaszów. Spokojna sobota, a w niedzielę nawet 26 stopni Nocny Teatr zagrał nad Pilicą. Letnia Scena nie zwalnia – za tydzień Voice Ekipa Tomaszowskie Centrum Zdrowia zaprasza na praktyki i staże w nowej lokalizacji Strażacy z gminy zmierzyli się na stadionie. Znamy wyniki zawodów OSP Polowania zbiorowe w gminie Lubochnia. Znamy 12 terminów – pierwsze już 5 września Letnie ślizgawki wracają do Areny. Sprawdź, co oznacza to dla mieszkańców Koniec „zabiegów walizkowych”. NFZ zmienia zasady. Co to oznacza dla pacjentów z Tomaszowa? Strzelcy z Tomaszowa ćwiczyli maskowanie w lesie. Była teoria i praktyka Zmiana dowództwa w PKW KFOR. Polski kontyngent kontynuuje misję w Kosowie
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: ...) Treść komentarza: dziękuję za wyjaśnienie teraz już będę wiedział ale nie będę stosował tego nazewnictwa Źródło komentarza: Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: W ogóle nie chce mi się w całości czytać tego tekstu powyżej. Ten tekst pokazuje tę totalną siermięgę, a może nawet i to totalne oszustwo, dotyczące tego MBA, które to MBA traktuje się, jak wybawienie dla różnych, lokalnych, mniej lub więcej debilnych, tzw. działaczy i formujących lokalne społeczności. To MBA, to jest dokładnie to samo, co kiedyś działało przy KC PZPR: tam była taka niby naukowa szkoła partyjnych działaczy PZPR. Podsumowanie: komuna, na czele z towarzyszem czarzastym ma się u nas dalej bardzo dobrze... Źródło komentarza: Nie tylko MBA. Także retoryka i dyplomy za publiczne pieniądze. Co zyskali mieszkańcy Tomaszowa? Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Dziecko drogie: Janka i Grzesia znam dobrze i równie dobrze znałem innych, poprzednich prezesów ( Jasiu Piątek, śp. Koszuta), a byłem również w radzie nadzorczej. Z tych informacji wynika, że chyba byłem członkiem spółdzielni - co?! Więc nie pier... mi tutaj dziewucho jakichś, tanich farmazonów. Jeśli akurat nie masz dobrych, łóżkowych układów z partnerem, to już nie moja wina. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: No i bardzo dobrze myślisz, ale tylko w sprawie tego swojego rowerka. Twój, ekologiczny (totalnie głupi) mózg ogarnia tylko ten Twój obsrany rowerek i te obsrane topole, ale już nie obejmuje tego, że przy znacznie większej hali nie będzie miejsca dla tych Twoich, obsranych topoli. . Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych Autor komentarza: Ewa Treść komentarza: Totalne chamstwo i prostactwo prezentujesz. Taki ktoś nie może być zwolennikiem PiSu. W PiSie są w większości ludzie wykształceni na poziomie. Powściągliwi w obelgach i ubliżaniu. Człowieku kim Ty jesteś, kogo reprezentujesz?. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Ewa. Treść komentarza: Ostro , głupio i bez sensu masa epitetów które świadczą o Twoim bardzo niskim poziomie .Tykanie przez użycie samych imion osób ze spółdzielni to objaw Twojego prostactwa i flustracji. Człowieku układy komunistyczne odeszły wraz z komunizmem. Zapewniam Cię że Pan Prezes Jan Nowakowski wyrósł dawno z takich pojęć jak,, komunistyczny układ". Masz alerię na starą ideologię, weż coś na opanowanie i nie obrażaj ludzi .Członkowie spółdzielni nie są "ciemną masą" no chyba że są Twojego pokroju. To że nie doszło do walnego zgromadzenia to bardzo dobrze się stało. Do Twojej wiadomości nie pracuję w spółdzielni, nie mam też w niej układów nie bywam na walnych zebraniach. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”?
Reklama
Reklama
Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Cena: Do negocjacji Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientówWygodna pozycja siedzącaOchrona przed napięciami mięśniowymiOdciążenie kręgosłupaSeat Comfort to idealne rozwiązanie dla osób szukających komfortu i prawidłowego ułożenia ciała podczas siedzenia. Dostosowująca się do ciężaru użytkownika pianka z pamięcią kształtu umożliwia właściwą pozycję i równomierne rozłożenie ciężaru ciała. Dzięki temu odciążony jest kręgosłup, co niweluje odczucie zmęczenia podczas czynności wykonywanych na siedząco. W zajęciu prawidłowej pozycji pomagają dodatkowe wyprofilowania pod uda.Poduszka uniwersalna ze względu na swoją elastyczność i możliwość dopasowania do miejsca, w którym jest stosowana. Idealna do wykorzystania w domu, pracy, samochodzie lub na wózku inwalidzkim. Spód wykonany jest z materiału antypoślizgowego, dzięki czemu poduszka nie przesuwa się i w przeciwieństwie do innych tego typu wyrobów, doskonale działa ze śliskimi powierzchniami (np. metal, tworzywo sztuczne).Wskazania: Profilaktyka w powstawaniu odleżyn, przeciążenie odcinka lędźwiowego kręgosłupa, choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa, wymuszona długotrwała pozycja siedząca.Przeciwwskazania: Nie stwierdzonoKonserwacja: Pianka z pamięcią kształtu nie nadaje się do prania. Pokrowiec zewnętrzny jest zdejmowalny i może być prany w temperaturze do 30°C/ 86°F. Ze względu na sposób transportu, poduszka po wyjęciu z opakowania może mieć "zapach fabryczny". Aby zniknął, przed pierwszym użyciem, wystarczy przewietrzyć poduszkę.Skład:Poduszka: 100% PUPoszewka (góra i boki): 93% poliester, 7% spandex, z uchwytem z bokuPoszewka (spód): 100% poliester z kropkami antypoślizgowymiWymiary: 45X 37X9cmGęstość: 45kg/m3

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama