Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 26 września 2026 13:46
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego
W Przodowniku cisza przed burzą

Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

W Tomaszowie zrobiło się ostatnio głośno wokół Spółdzielni Mieszkaniowej „Przodownik”. Walne Zgromadzenie zaplanowane na 27 czerwca zostało odwołane. Zarząd i Rada Nadzorcza tłumaczyły decyzję względami organizacyjnymi, bezpieczeństwem, wysoką temperaturą oraz obawą przed zakłóceniem przebiegu obrad. W tle pozostawała jednak bardzo wyraźna walka o przyszły kształt władz jednej z największych lokalnych instytucji mieszkaniowych.

A jest o co walczyć. „Przodownik” podaje, że zrzesza 9242 członków i eksploatuje 9382 mieszkania, nie licząc setek garaży i lokali użytkowych. To nie jest osiedlowe kółko zainteresowań. To potężny organizm zarządzający majątkiem, pieniędzmi i — co dla tego tekstu najważniejsze — ogromną ilością informacji dotyczących tysięcy tomaszowskich rodzin.

Wszyscy patrzą na fotel

Jednym z najbardziej widocznych bohaterów obecnego sporu jest radny miejski Jarosław Batorski. Grupa kandydatów związana z nurtem zmian w spółdzielni oficjalnie zapowiadała, że to właśnie on będzie ich kandydatem na przewodniczącego obrad Walnego. TIT poszedł w artykule oznaczonym jako sponsorowany twierdził, że z innych materiałów zwolenników Batorskiego wynika również zamiar wystawienia go jako przyszłego kandydata na prezesa.

Sam Batorski jest radnym Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego i zasiada m.in. w stałej Komisji Gospodarki Mieszkaniowej, Komunalnej i Ochrony Środowiska. Nie jest natomiast członkiem doraźnej Komisji Mieszkaniowej decydującej o kwalifikowaniu mieszkańców do najmu lokali komunalnych. To rozróżnienie jest ważne.

Ale mnie w całej tej historii interesuje coś innego.

Fotel prezesa jest widoczny. Baza danych o zadłużeniach — nie.

Fotel można sfotografować. Można na nim usiąść, można się o niego pokłócić, można zwołać konferencję prasową i tłumaczyć, kto powinien go zająć. Informacja natomiast nie robi hałasu.

A potrafi być warta bardzo dużo

Kto wie, kto tonie?

Wyobraźmy sobie człowieka, który od pół roku nie płaci czynszu. Najpierw zabrakło mu kilkuset złotych. Potem przyszedł kolejny miesiąc. Później odsetki, wezwanie do zapłaty, następne pismo. Być może stracił pracę. Być może umarł współmałżonek, z którym dzielił koszty. Być może choruje ktoś z rodziny. Być może zwyczajnie rozsypało mu się życie.

Dla niego to dramat.

Dla księgowości — saldo.

Dla wierzyciela — należność.

Dla komornika — w odpowiednim momencie postępowanie egzekucyjne.

A dla kogoś zajmującego się nieruchomościami taka informacja może mieć jeszcze inne znaczenie: może mówić, 

Który lokal w przyszłości znajdzie się pod ekonomiczną presją, a być może ostatecznie trafi na rynek lub do egzekucji.

I właśnie tutaj kończy się plotkarska zabawa w to, kto kogo lubi w „Przodowniku”, a zaczyna problem poważny.

Bo polskie prawo samo ustanawia legalny kanał przepływu informacji pomiędzy spółdzielnią mieszkaniową a organem egzekucyjnym.

Art. 761 § 1¹ Kodeksu postępowania cywilnego wymienia wśród podmiotów zobowiązanych do udzielania organowi egzekucyjnemu informacji między innymi spółdzielnie mieszkaniowe. Chodzi o informacje dotyczące stanu majątkowego dłużnika, umożliwiające identyfikację składników jego majątku oraz dane adresowe. Jednocześnie ustawodawca stawia wyraźną granicę: mogą być żądane jedynie w zakresie niezbędnym do zapewnienia prawidłowego toku postępowania. Tak samo interpretuje ten mechanizm Prezes UODO.

To normalne. Bez takich informacji egzekucja byłaby często teatrem bez aktorów.

Ale skoro istnieje most, trzeba pytać o barierki.

RODO nie jest magicznym zaklęciem

„Przodownik” posiada Inspektora Ochrony Danych. Z oficjalnej strony spółdzielni wynika, że funkcję tę pełni Dominika Zając. Spółdzielnia deklaruje również, że podmioty, którym powierza przetwarzanie danych, działają na podstawie umów i wyłącznie zgodnie z jej poleceniami. To dobrze. Tak właśnie powinno być.

Samo powieszenie klauzuli informacyjnej na stronie internetowej nie odpowiada na pytania praktyczne.

Kto w „Przodowniku” ma dostęp do pełnych informacji o zadłużeniu poszczególnych mieszkańców? Czy system informatyczny zapisuje każde wejście do danych konkretnego lokatora? Czy można wyeksportować listę zadłużonych do Excela? Czy można ją wydrukować? Kto zatwierdza takie operacje? Czy pracownik może sprawdzić saldo członka spółdzielni, którego sprawa nie należy do jego obowiązków? 

Kto kieruje sprawę do kancelarii komorniczej i według jakich zasad wybierana jest kancelaria? Czy po odejściu pracownika jego dostęp blokowany jest natychmiast?

Nie twierdzę, że w „Przodowniku” w którymkolwiek z tych punktów dzieje się coś niewłaściwego.

Pytam o coś znacznie prostszego: czy system pozwala to sprawdzić?

Bo dobre zabezpieczenie nie polega na zapewnieniu: „proszę się nie martwić, mamy uczciwych ludzi”. Dobre zabezpieczenie polega na tym, że nawet człowiek nieuczciwy nie może zrobić wiele, a jeśli spróbuje — zostawi ślad.

Na tym w istocie polega bezpieczeństwo informacji. Nie na wierze w charaktery, tylko na procedurach.

Zasady RODO opierają się między innymi na ograniczeniu celu, minimalizacji danych oraz zapewnieniu ich integralności i poufności. Dane zebrane po to, aby zarządzać rozliczeniami mieszkańca lub prowadzić egzekucję, nie stają się przecież towarem tylko dlatego, że ktoś potrafiłby z nich zrobić ekonomiczny użytek.

I dlatego należy postawić pytanie najmocniejsze:

CZY SYSTEM JEST TAK ZBUDOWANY, ABY NIKT NIE MÓGŁ WYKORZYSTAĆ WIEDZY O CUDZYM ZADŁUŻENIU DO PRYWATNEGO INTERESU?

Nie: czy wierzymy, że nikt tego nie zrobi.

Czy nie może tego zrobić.

Różnica jest fundamentalna.

No

Do tego obrazu dochodzi miasto

W Tomaszowie istnieje jeszcze jeden element tej układanki: doraźna Komisja Mieszkaniowa Rady Miejskiej.

I warto tu od razu odrzucić pewne uproszczenie. Komisja sama nie wręcza rodzinie kluczy do mieszkania. Oficjalna strona miasta mówi jednak jasno: komisja analizuje i weryfikuje wnioski o najem lokalu mieszkalnego lub socjalnego i rozstrzyga o zakwalifikowaniu do najmu lokalu komunalnego. 

Dopiero ostateczne wykazy zatwierdza prezydent miasta. Jest to zatem realny, formalny etap drogi do otrzymania komunalnego dachu nad głową.

W skład tej komisji wchodzą obecnie Beata Szczukocka, Marta Lublin, Leszek Ogórek oraz radny Piotr Kucharski.

I samo nazwisko Kucharskiego w składzie komisji nie jest absolutnie żadnym zarzutem.

Przeciwnie — radny ma prawo zajmować się mieszkalnictwem. Od tego są radni.

Warto jednak spojrzeć na oficjalny wykaz jego interpelacji, bo pokazuje, jak głęboko jego publiczna aktywność wchodzi właśnie w tę dziedzinę. 

Pytał o przyspieszenie wykonywania wyroków eksmisyjnych z prawem do lokalu socjalnego i skrócenie kolejki oczekujących na mieszkania komunalne. 

Później interesował się rozwojem lokali socjalnych i komunalnych, inwestycjami TTBS, przejrzystością finansowania i możliwością wykupu mieszkań.

28 maja 2026 roku wystąpił natomiast o informacje dotyczące decyzji o przydziale i zamianach lokali komunalnych i socjalnych dokonywanych — jak sformułował przedmiot interpelacji — z pominięciem procedury opiniowania przez doraźną Komisję Mieszkaniową w latach 2018–2026. A 2 lipca złożył interpelację dotzącą weryfikacji zatrudnienia, umów cywilnoprawnych i finansowania ze środków miasta osób kandydujących do organów spółdzielni mieszkaniowej.

Jeszcze raz: to nie jest dowód konfliktu interesów.

To jest dowód czegoś innego — że publiczna aktywność tego radnego realnie przecina się z mieszkalnictwem komunalnym, eksmisjami, TTBS, nieruchomościami i wydarzeniami wokół spółdzielni mieszkaniowej.

A jeśli tak, to pytanie o jasne reguły konfliktu interesów nie jest zamachem na czyjekolwiek dobre imię. Jest elementarną higieną demokracji lokalnej.

Zwłaszcza że sam Kucharski chętnie żąda od innych transparentności. W lipcu pytał między innymi o procedury dzierżaw i bezprzetargowej sprzedaży miejskich nieruchomości, a także o procedury zbywania lokali mieszkalnych na rzecz najemców.

Bardzo dobrze.

Transparentność jest świetnym wynalazkiem.

Najlepiej działa wtedy, gdy jest symetryczna.

Trop to jeszcze nie fakt

W tym miejscu muszę zrobić coś, co w publicystyce bywa mniej efektowne od postawienia wykrzyknika, ale znacznie ważniejsze.

Do redakcyjnego researchu trafiła informacja dotycząca udziału osoby publicznej oraz członka jej rodziny w licytacjach nieruchomości, a następnie późniejszego zbycia jednej z takich nieruchomości osobie wykonującej zawód komornika.

To informacja niezwykle poważna.

I właśnie dlatego na obecnym etapie nie wolno jej opisać jako faktu.

W publicznie dostępnych źródłach nie udało mi się odnaleźć kompletu dokumentów pozwalających potwierdzić datę i sygnaturę postępowania, tożsamość nabywców, postanowienie o przysądzeniu własności, późniejszą umowę sprzedaży, cenę ani — rzecz absolutnie kluczową — odpowiedzieć na pytanie, czy komornik, który miał później nabyć nieruchomość, miał wcześniej jakikolwiek związek zawodowy z konkretną egzekucją.

Dlatego nazwiska w tym miejscu nie będzie

Nie dlatego, że pytanie jest niewygodne.

Dlatego, że Prawo prasowe nakazuje dziennikarzowi szczególną staranność i rzetelność, w tym sprawdzenie zgodności informacji z prawdą albo wskazanie ich źródła. Kodeks cywilny chroni natomiast cześć i nazwisko człowieka. Prawo nie wymaga więc od dziennikarza tchórzostwa. Wymaga czegoś trudniejszego: umiejętności odróżnienia tego, co się wie, od tego, czego się dopiero podejrzewa.

Jeżeli dokumenty kiedyś potwierdzą opisaną sekwencję, wówczas pojawią się zupełnie uzasadnione pytania o chronologię, ceny, charakter relacji i ewentualny związek komornika z wcześniejszą egzekucją.

Dzisiaj tych pytań nie wolno zamieniać w odpowiedzi.

Komornik nie jest zwykłym uczestnikiem rynku

Prawo stawia komornika w szczególnej sytuacji.

Art. 976 § 1 k.p.c. zabrania udziału w przetargu między innymi samemu dłużnikowi, komornikowi, ich małżonkom, dzieciom, rodzicom i rodzeństwu, jak również osobom obecnym na licytacji urzędowo.

Ale trzeba być tutaj precyzyjnym: ten przepis mówi o udziale w licytacji. Z jego samego brzmienia nie wynika automatycznie zakaz każdej późniejszej transakcji cywilnoprawnej dotyczącej nieruchomości, która kiedyś została nabyta w egzekucji. Dlatego gdyby doszło do sytuacji, w której zwycięzca licytacji po pewnym czasie sprzedał nieruchomość komornikowi, nie wolno z samego tego faktu wyprowadzić wniosku: „przestępstwo”.

Prawo pyta jednak, czy wolno.

Etyka ma prawo zapytać również: jak to wygląda i czy zaufanie do urzędu to wytrzyma?

Kodeks Etyki Zawodowej Komornika Sądowego jest pod tym względem zaskakująco jednoznaczny. Komornik został w nim określony jako funkcjonariusz publiczny wykonujący zawód zaufania publicznego. Ma obowiązek zachowywać tajemnice prawnie chronione, działać uczciwie i bezstronnie. Co więcej, reguły etyczne odnoszą się także do życia prywatnego, a kodeks wprost wspomina o doborze otoczenia i stosunkach towarzyskich. Bezstronność została zaś powiązana z podejmowaniem decyzji według obiektywnych kryteriów, bez wpływu osobistych preferencji czy innych osób.

Nie oznacza to, że komornik nie może mieć kolegów.

Nie oznacza, że nie może znać przedsiębiorców, prawników czy radnych.

Nie oznacza nawet, że każda prywatna transakcja z człowiekiem znanym zawodowo musi być niedopuszczalna.

Ale jeżeli kiedykolwiek transakcja nieruchomością, wcześniejsza egzekucja i relacja towarzyska spotkają się w jednym punkcie, obywatel ma pełne prawo oczekiwać dokumentów, chronologii i wyjaśnienia.

Zawód zaufania publicznego ma bowiem pewną niewygodną cechę: trzeba nie tylko być bezstronnym. Czasem trzeba jeszcze zadbać, aby rozsądny obserwator miał podstawy wierzyć, że ta bezstronność jest rzeczywista.

A teraz przeprowadźmy eksperyment

Nie opisuję teraz wydarzenia, o którym wiem, że miało miejsce.

Opisuję ryzyko systemowe.

Wyobraźmy sobie człowieka, który dzięki swojej pozycji lub relacjom wiedziałby, kto ma poważne zadłużenie. Wiedziałby, która nieruchomość może w przyszłości znaleźć się w egzekucji. Miałby doświadczenie w rynku nieruchomości lub licytacjach. Pozostawałby w dobrych relacjach z osobą zawodowo zajmującą się egzekucją. A jednocześnie — sam lub poprzez bliskie zaplecze polityczne — uczestniczyłby w systemie, w którym decyduje się, kto może zostać zakwalifikowany do uzyskania lokalu komunalnego.

Nie twierdzę, że taki mechanizm działa w Tomaszowie.

Powtórzę to jeszcze raz, ponieważ przy poważnych sprawach warto mówić jasno:

nie mam dowodów, że ktokolwiek w Tomaszowie wykorzystuje dane zadłużonych mieszkańców do przejmowania ich nieruchomości albo prywatnego zarobku.

Mam natomiast prawo zapytać, czy obecny system byłby zdolny wykryć taki mechanizm, gdyby ktoś kiedyś próbował go stworzyć.

To zasadnicza różnica.

Nie trzeba udowodnić pożaru, żeby zapytać, czy w budynku są hydranty.

Informacja może być warta więcej niż lokal

Na rynku nieruchomości czas ma wartość.

Jeżeli sto osób dowiaduje się jednocześnie z publicznego obwieszczenia, że określona nieruchomość jest przedmiotem licytacji, wszyscy zaczynają mniej więcej z tego samego miejsca.

Ale jeśli ktoś wiedziałby kilka miesięcy wcześniej, że konkretny właściciel nie daje sobie rady, zadłużenie rośnie, porozumienie z wierzycielem się sypie, a egzekucja zaczyna być prawdopodobna — jego sytuacja byłaby zupełnie inna. 

Nie potrzebowałby nawet tajnego segregatora z napisem „DŁUŻNICY”. 

Wystarczyłaby wiedza.

Kto ma problem.

Jak duży.

Jak długo.

Czy posiada nieruchomość.

Czy jest zdesperowany.

Czy szuka mieszkania zastępczego.

Czy właśnie znalazł się pod ścianą.

To jest właśnie asymetria informacji. Jedna strona wie coś wcześniej, dokładniej albo więcej niż druga i może dzięki temu podejmować korzystniejsze decyzje ekonomiczne.

Na wolnym rynku przewaga informacyjna bywa elementem gry.

Ale kiedy źródłem informacji może być instytucja zarządzająca cudzym mieszkaniem, organ egzekucyjny albo publiczny system pomocy mieszkaniowej, zaczyna się zupełnie inna rozmowa.

Dłużnik nie jest okazją inwestycyjną

I jest w tym wszystkim jeszcze człowiek.

Łatwo mówi się „dłużnik”.

Słowo jest wygodne. Chłodne. Księgowe.

Nie pachnie szpitalem, do którego codziennie jeździ się do chorego męża. Nie pokazuje pustej lodówki po utracie pracy. Nie pamięta pogrzebu współmałżonka. Nie opowiada o rozwodzie, samotności, niepełnosprawności, uzależnieniu, nieporadności ani o zwykłym życiowym przypadku, który w trzy miesiące potrafi zabrać komuś stabilność budowaną przez trzydzieści lat.

Dług może powstać z nieodpowiedzialności.

Ale może też powstać z nieszczęścia.

I dlatego zadłużony człowiek nie powinien nigdy stać się „lead'em inwestycyjnym” tylko dlatego, że ktoś posiada lepszy dostęp do informacji o jego słabości.

W „Procesie” Kafki Józef K. zostaje wciągnięty w machinę, której zasad nie rozumie i której uczestników właściwie nie zna. Sto lat później nie potrzebujemy kafkowskiego sądu na strychu. Wystarczy system, w którym obywatel nie wie, kto ogląda jego dane, komu je przekazano i czy wiedza o jego kłopotach pozostaje tam, gdzie zgodnie z prawem powinna pozostać.

Nowoczesne państwo nie może obiecać człowiekowi, że nigdy nie popadnie w długi.

Powinno jednak zagwarantować coś innego:

że instytucjonalna wiedza o jego upadku nie stanie się cudzym prywatnym kapitałem.

Zaufanie to za mało

Dlatego w sprawie „Przodownika” coraz mniej interesuje mnie pytanie, kto zostanie prezesem.

Bardziej interesuje mnie, czy kandydaci do władz spółdzielni podpisują deklaracje o konfliktach interesów. Czy muszą ujawniać działalność gospodarczą na rynku nieruchomości. Czy istnieje formalna procedura wyłączania z określonych spraw osoby, która sama lub poprzez najbliższych mogłaby posiadać interes ekonomiczny. Jak wybierane są kancelarie prowadzące egzekucje. Czy jedna z nich otrzymuje większość spraw. Kto widzi dane dłużników. Czy każde ich otwarcie pozostawia cyfrowy ślad. Czy kontrolował to kiedykolwiek Inspektor Ochrony Danych.

To nie są zarzuty.

To są pytania kontrolne do systemu.

I chciałbym poznać odpowiedzi niezależnie od tego, czy prezesem pozostanie dotychczasowy prezes, zostanie nim Jarosław Batorski, czy człowiek, którego nazwiska dzisiaj jeszcze nikt nie wymienia.

Bo nazwiska się zmieniają.

Procedury mają zostać.

Kto zabiera głos

To równie ważne, kto w sprawie zabiera glos. Dlaczego w dyskusji uczestniczą radni, nie będący członkami spółdzielni, ale utrzymujący bliskie, towarzyskie relacje np. z komornikami lub mający bezpośredni wpływ na przydział lokali komunalnych? Czy Rada Miasta nie powinna bliżej przyjrzeć się członkom komisji i doprowadzić do zmian w jej składzie osobowym, tym bardziej, że jak nieoficjalnie wiadomo bywali już radni, którzy starali się "załatwiać" komunalne lokale zlicytowanym przez siebie lokatorom.

Najgorszy system to taki, który działa tylko dzięki uczciwości ludzi

W lokalnej polityce bardzo lubimy mówić o zaufaniu.

„Zaufajcie nam”.

„Przecież się znamy”.

„Przecież Tomaszów jest mały”.

Właśnie dlatego trzeba uważać.

W niewielkim mieście drogi radnego, urzędnika, przedsiębiorcy, prezesa spółdzielni, prawnika i komornika siłą rzeczy przecinają się częściej niż w wielomilionowej metropolii. Ludzie chodzą do tych samych restauracji, znają się ze szkół, klubów sportowych, kampanii wyborczych, stowarzyszeń i biznesu.

Sama znajomość nie jest korupcją.

Przyjaźń nie jest przestępstwem.

Wspólne zdjęcie nie jest dowodem zmowy.

Ale właśnie w małym mieście reguły konfliktu interesów powinny być wyjątkowo czytelne, bo świat relacji prywatnych i świat decyzji publicznych znajdują się wyjątkowo blisko siebie.

Zaufanie publiczne nie polega na tym, że obywatele mają wierzyć w doskonałość charakterów ludzi sprawujących funkcje.

Polega na tym, że system nie zmusza ich, aby musieli w nią wierzyć.

Dlatego zanim po raz kolejny zaczniemy emocjonować się tym, kto przejmie mikrofon na Walnym Zgromadzeniu „Przodownika”, kto obejmie Radę Nadzorczą i czyj kandydat usiądzie kiedyś w gabinecie prezesa, proponuję spojrzeć kilka pięter niżej.

Do księgowości.

Do systemu informatycznego.

Do wykazu zadłużeń.

Do procedury przekazywania spraw komornikom.

Do zasad dostępu do danych.

Do deklaracji konfliktów interesów.

Do miejskiej Komisji Mieszkaniowej.

Tam może znajdować się sprawa znacznie ważniejsza niż kolejna polityczna wojna o krzesła.

Bo w spółdzielni mieszkaniowej najcenniejszym aktywem wcale nie musi być gabinet prezesa. Czasami najcenniejsza jest wiedza o tym, kto właśnie znalazł się pod ścianą.

I dlatego pytanie, które powinno dzisiaj paść w Tomaszowie, brzmi:

Czy mamy procedury, które naprawdę oddzielają informację instytucjonalną od prywatnego interesu, czy tylko wierzymy, że ludzie posiadający jednocześnie wiedzę, kontakty i możliwości zawsze sami postawią pomiędzy nimi niewidzialny mur?

Bo jeśli odpowiedzią jest wyłącznie „proszę nam zaufać”, to znaczy, że czas zacząć pytać jeszcze głośniej.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Figo-fago 10.08.2026 08:49
Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii.

lokator 08.08.2026 18:12
Dlaczego rozliczenia mediów ( woda, ogrzewanie )nie są w kopertach? Dostarczane są przez pracowników spółdzielni . Tak nie powinno być!! Moja sąsiadka nie musi wiedzieć ile pobieram wody i jak się ogrzewam.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

26 września w historii. „Skok” Piłsudskiego, człowiek, który nie uwierzył komputerowi, i ostatnie wielkie dzieło Beatlesów

26 września jest datą, przy której historia potrafi gwałtownie zmieniać ton. Najpierw brytyjskie wojska wkraczają do rewolucyjnej Filadelfii, później Józef Piłsudski osobiście dowodzi brawurowym napadem na carski pociąg, telewizja zmienia sposób prowadzenia polityki, a komputer w sowieckim bunkrze omal nie uruchamia mechanizmu nuklearnej katastrofy. Jeśli pytamy, co wydarzyło się 26 września, trafiamy też na „West Side Story”, „Abbey Road”, George’a Gershwina, T.S. Eliota i Serenę Williams. A dzisiejszy wieczór może dopisać własną historię: Polska zagra z Francją o mistrzostwo Europy siatkarzy. Data dodania artykułu: 26.09.2026 05:56
26 września w historii. „Skok” Piłsudskiego, człowiek, który nie uwierzył komputerowi, i ostatnie wielkie dzieło Beatlesów

25 września w historii. Bitwa, która zakończyła epokę wikingów, zamach na Piłsudskiego i wojenny ślad Spały

Jedna data, a kilka światów. 25 września średniowieczna Anglia odpierała inwazję w bitwie uznawanej symbolicznie za kres epoki wikingów, amerykański Kongres położył fundament pod Bill of Rights, we Lwowie padły strzały wymierzone w Józefa Piłsudskiego, a w dramatycznym wrześniu 1939 roku ważyły się losy Warszawy i ciągłości polskiej państwowości. Jeśli pytamy, co wydarzyło się 25 września, warto zajrzeć także znacznie bliżej: dokładnie tego dnia Niemcy ustanowili wojskowe dowództwo „Wschód”, którego siedzibę umieszczono w Spale. Kalendarium historyczne 25 września prowadzi więc od Stamford Bridge przez Waszyngton i Lwów aż do lasów nad Pilicą. Data dodania artykułu: 25.09.2026 08:16
25 września w historii. Bitwa, która zakończyła epokę wikingów, zamach na Piłsudskiego i wojenny ślad Spały

Polska dwa razy poderwała myśliwce, dron spadł w Rumunii. Tragedia w Jarosławiu, paliwa w Senacie, Tomaszów na Velo Pilica

Czwartek, 24 września 2026 roku, zaczął się od alarmów na wschodniej flance Europy. Polska dwukrotnie uruchamiała lotnictwo wojskowe w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę, w Rumunii dron przez około cztery minuty znajdował się w przestrzeni NATO, zanim spadł w pobliżu Solcy, a Mołdawia informowała o kolejnych naruszeniach swojej granicy powietrznej. Kijów przeżył jeden z najcięższych nalotów ostatnich tygodni. W Polsce wydarzeniem dnia stał się brutalny atak nożownika w opactwie w Jarosławiu – jeden z księży nie żyje, cztery osoby zostały ranne, dwie są w stanie zagrażającym życiu. Senat uchwalił tymczasem zarówno ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków paliwowych, jak i przepisy dotyczące reklamy politycznej. A kilkadziesiąt kilometrów od Tomaszowa wydarzyły się dziś dwie rzeczy, które mogą mieć znaczenie na lata: Niewiadów zacieśnia współpracę przy produkcji amunicji 155 mm, a Tomaszów znalazł się na planowanej 170-kilometrowej trasie Velo Pilica. Dziś kończy się również głosowanie, w którym mieszkańcy miasta decydują o wydaniu 1,7 mln zł z budżetu obywatelskiego. Stan informacji: około godz. 19.40. Data dodania artykułu: 24.09.2026 21:40
Polska dwa razy poderwała myśliwce, dron spadł w Rumunii. Tragedia w Jarosławiu, paliwa w Senacie, Tomaszów na Velo Pilica

Polityczny post czy reklama? Nowe przepisy zmieniają zasady promocji polityki w internecie

Senat przyjął ustawę, która ma uporządkować w Polsce egzekwowanie unijnych przepisów dotyczących reklamy politycznej. Dla lokalnych portali, kandydatów, radnych i komitetów wyborczych najważniejsze jest jednak coś innego: nie każda wypowiedź o polityce jest reklamą polityczną. Granica przebiega przede wszystkim tam, gdzie pojawiają się pieniądze, sponsor i płatna dystrybucja przekazu. A Facebook i Google poszły jeszcze dalej — politycznych reklam w Unii Europejskiej zasadniczo już nie chcą. Data dodania artykułu: 24.09.2026 17:54
Polityczny post czy reklama? Nowe przepisy zmieniają zasady promocji polityki w internecie

Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 24 września

Sto lat temu powołano do życia przedsiębiorstwo Polskie Koleje Państwowe. Tego samego dnia, choć w zupełnie innych epokach, zmarł pod Chocimiem hetman Jan Karol Chodkiewicz, urodził się Cyprian Kamil Norwid, a świat muzyki później dostał „Nevermind” Nirvany. Dziś natomiast Donald Tusk spotka się z premierem Bułgarii, Senat dokończy posiedzenie, w Londynie wraca sprawa ekstradycji byłego szefa RARS, a Donald Trump przyjmie w Białym Domu Xi Jinpinga. Jest też bardzo mocny tomaszowski akcent – dokładnie w setną rocznicę utworzenia PKP przygotowuje się wielkie kolejowe święto w Spale. Data dodania artykułu: 24.09.2026 06:20
Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 24 września

23 września w historii. Warszawa płonie, odkrywamy Neptuna, rodzi się KOR, a jazz dostaje Coltrane’a

23 września jest datą, w której nauka zagląda na krańce Układu Słonecznego, wojna dociera do płonącej Warszawy, a obywatele PRL zaczynają organizować pomoc represjonowanym robotnikom. Jeśli pytamy, co wydarzyło się 23 września, trafiamy na odkrycie Neptuna, słynne przemówienie Stefana Starzyńskiego, wiadomość o pierwszej sowieckiej bombie atomowej i narodziny Komitetu Obrony Robotników. Kalendarium historyczne 23 września brzmi też wyjątkowo muzycznie: dokładnie sto lat temu urodził się John Coltrane, później tego samego dnia przyszli na świat Ray Charles i Bruce Springsteen. A w Tomaszowie Mazowieckim ta data ma własny, mocny ślad – od powstańców styczniowych po decyzję o budowie pomnika Tadeusza Kościuszki. Data dodania artykułu: 23.09.2026 07:52
23 września w historii. Warszawa płonie, odkrywamy Neptuna, rodzi się KOR, a jazz dostaje Coltrane’a

Konfederacja dwa punkty za PiS. Nowy sondaż pokazuje coraz bardziej podzieloną prawicę

Koalicja Obywatelska utrzymuje pierwsze miejsce, Prawo i Sprawiedliwość notuje 17,3 proc., a Konfederacja jest już tylko dwa punkty procentowe za partią Jarosława Kaczyńskiego. Najnowszy sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” pokazuje przede wszystkim coraz większe rozdrobnienie polskiej sceny politycznej. Na prawicy wyborcy mają dziś do wyboru już kilka znaczących ugrupowań. Data dodania artykułu: 23.09.2026 07:04
Konfederacja dwa punkty za PiS. Nowy sondaż pokazuje coraz bardziej podzieloną prawicę

Sikorski spotkał się z szefem MSZ Białorusi. Pierwsza taka rozmowa od lat

Po latach głębokiego zamrożenia relacji Warszawy z Mińskiem doszło do spotkania ministrów spraw zagranicznych Polski i Białorusi. Radosław Sikorski rozmawiał w Nowym Jorku z Maksymem Ryżenkowem. Na stole znalazły się bezpieczeństwo granicy, sytuacja w regionie oraz wykorzystywanie terytorium Białorusi przez Rosję. Polski minister studzi jednak oczekiwania – mówi o pierwszym, zapoznawczym kontakcie, a ewentualne zbliżenie porównuje do „przebiśniegu”. Data dodania artykułu: 23.09.2026 06:57
Sikorski spotkał się z szefem MSZ Białorusi. Pierwsza taka rozmowa od lat
Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios zaprasza na seans najnowszej ekranizacji „Lalki” Bolesława Prusa, który odbędzie się w czwartek, 1 października. To jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich premier tego roku, która zwraca uwagę gwiazdorską obsadą. Pokaz będzie okazją, by ponownie spotkać się z bohaterami powieści oraz zobaczyć ich losy w nowej odsłonie.Stanisław Wokulski, dzięki fortunie zdobytej podczas wojny, postanawia wkroczyć do świata wyższych sfer, by zdobyć względy Izabeli Łęckiej – pięknej, choć zubożałej arystokratki. Aby zwrócić uwagę kobiety, bohater wspiera jej rodzinę i angażuje się w działania charytatywne, nie bacząc na ostrzeżenia swojego przyjaciela Ignacego Rzeckiego. Tymczasem arystokratyczne salony okazują się bezwzględnym środowiskiem pełnym intryg, a uczucie Wokulskiego stopniowo prowadzi go na drogę autodestrukcji.W rolach głównych występują Marcin Dorociński jako Stanisław Wokulski, Kamila Urzędowska jako Izabela Łęcka oraz Marek Kondrat jako Ignacy Rzecki. W obsadzie znajduje się także plejada gwiazd, w tym wybitne postaci polskiego kina, takie jak Maja Komorowska, Andrzej Seweryn i Krystyna Janda.„Lalka” zostanie zaprezentowana w ramach Salonu Kultury Helios – cyklu stworzonego z myślą o dojrzałej widowni, która w kinie poszukuje wartościowych tematów, inspirujących do refleksji i rozmowy. Każdy seans w ramach projektu poprzedza specjalne wprowadzenie przygotowane przez krytyka filmowego Tomasza Raczka, który przybliża widzom kontekst prezentowanego dzieła.Bilety na seanse Salonu Kultury Helios dostępne są w kasach kin sieci, na stronie: www.helios.pl oraz w aplikacji mobilnej. Dokonując zakupu wcześniej, można wybrać najlepsze miejsca, a także – zaoszczędzić. Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.10.2026
Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

„Raz Dwa Trzy... dzieści pięć okrążeń wokół słońca”Jubileusz 35-lecia zespołu ! W dniu 10 października w Tomaszowie Mazowieckim wystąpi zespół Raz, Dwa, Trzy. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych zespołów na polskiej scenie zagra w Powiatowym Centrum Animacji Społecznej z okazji jubileuszu 35-lecia. Bilety dostępne w sprzedaży! 35 lat temu, na korytarzu akademika w Zielonej Górze trójka młodych ludzi zagrała pierwsze wspólne dźwięki i zaczęła się historia.Historia zespołu, który pozostał wierny sobie i swojej muzycznej drodze, konsekwentnie krocząc z boku głównego nurtu. Historia zespołu, który w tylko sobie znany sposób potrafił połączyć talent literacki Adama Nowaka z muzyczną finezją i  fantazją, wytwarzając swój własny, charakterystyczny i rozpoznawalny muzyczno - literacki język. Zespołu, który w niedościgniony  sposób zinterpretował piosenki A.Osieckiej i W.Młynarskiego - z pełnym szacunkiem dla pierwowzorów.Nadto zespołu, który przez te wszystkie lata zbudował ogromną więź ze słuchaczami, grając tysiące koncertów – od małych klubów po wielkie sale koncertowe. To właśnie koncerty stały się znakiem rozpoznawczym „Raz, Dwa, Trzy”  - jego swoistym DNA.  Jubileuszowymi koncertami właśnie - bez wielkich fet, akademii i transmisji, zespół pragnie uczcić wieloletnią przyjaźń ze swoją publicznością i wyrazić wdzięczność za to, że wiernie mu od lat towarzyszy . Raz, Dwa, Trzy – Jubileusz 35-lecia zespołu10.10.2026, godz.19.00Powiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie MazowieckimBilety dostępne w sprzedaży internetowej:KupBilecik, Eventim, Biletyna.  Data rozpoczęcia wydarzenia: 10.10.2026

Polecane

Torebka ze skóry naturalnej Made in Italy – dlaczego to kluczowy element jesiennej kapsuły?

Torebka ze skóry naturalnej Made in Italy – dlaczego to kluczowy element jesiennej kapsuły?

Jesień to czas, kiedy nasza garderoba przechodzi pełną metamorfozę. Zwiewne, lniane sukienki i lekkie sandały ustępują miejsca mięsistym swetrom oversize, ciepłym, wełnianym płaszczom oraz przyjemnym w dotyku dzianinom. Kompletowanie jesiennej szafy kapsułowej wymaga jednak przemyślanych decyzji. Szukamy elementów, które nie tylko doskonale do siebie pasują, ale również gwarantują komfort noszenia i zachowują nieskazitelny wygląd przez wiele sezonów. Istnieje jeden dodatek, który w sposób szczególny spaja całą jesienną stylizację, dodając jej szyku i szlachetności. To akcesorium, bez którego trudno wyobrazić sobie funkcjonalny outfit. Włoska torebka ze skóry naturalnej to nie tylko praktyczny przedmiot codziennego użytku, ale przede wszystkim wyraz osobistego stylu i recepta na niewymuszoną elegancję. Precyzyjne wykonanie, wielopokoleniowa tradycja rzemiosła oraz ponadczasowe wzornictwo sprawiają, że modele oznaczone etykietą Made in Italy stanowią absolutny fundament przemyślanej garderoby na chłodniejsze miesiące. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 12:40
26 września w historii. „Skok” Piłsudskiego, człowiek, który nie uwierzył komputerowi, i ostatnie wielkie dzieło Beatlesów

26 września w historii. „Skok” Piłsudskiego, człowiek, który nie uwierzył komputerowi, i ostatnie wielkie dzieło Beatlesów

26 września jest datą, przy której historia potrafi gwałtownie zmieniać ton. Najpierw brytyjskie wojska wkraczają do rewolucyjnej Filadelfii, później Józef Piłsudski osobiście dowodzi brawurowym napadem na carski pociąg, telewizja zmienia sposób prowadzenia polityki, a komputer w sowieckim bunkrze omal nie uruchamia mechanizmu nuklearnej katastrofy. Jeśli pytamy, co wydarzyło się 26 września, trafiamy też na „West Side Story”, „Abbey Road”, George’a Gershwina, T.S. Eliota i Serenę Williams. A dzisiejszy wieczór może dopisać własną historię: Polska zagra z Francją o mistrzostwo Europy siatkarzy. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 05:56
Powiat tomaszowski drugi w województwie. Jest też medal dla „Dziesiątki” z Tomaszowa Bezpłatna cytologia płynna w Tomaszowie. Cztery terminy badań w październiku Nowe ogrzewanie w II LO. Powiat zakończył inwestycję za ponad 510 tysięcy złotych Torebka ze skóry naturalnej Made in Italy – dlaczego to kluczowy element jesiennej kapsuły? Chory wraca ze szpitala. Czy zwykłe łóżko wystarczy? Kiedy warto wynająć łóżko rehabilitacyjne „Mechanik” czeka na wykonawcę. Pierwszy przetarg upadł, a zegar przy unijnej inwestycji już tyka Co prezydent robił między sesjami? Przetargi, sprzedaż działki, dzierżawy i 27 zarządzeń 211 kamer patrzy na Tomaszów. Gdzie są, kto je obsługuje i co dzieje się z nagraniami? Miasto mówi, że system śmieciowy się bilansuje. W tabelach zostaje jednak 285 tys. zł różnicy. Skąd się bierze? 26 września w historii. „Skok” Piłsudskiego, człowiek, który nie uwierzył komputerowi, i ostatnie wielkie dzieło Beatlesów Najdalszy wyjazd jesieni. Lechia jedzie do Elbląga po przełamanie Zawałów serca mogłoby być dziesięć razy mniej. Kardiolog wskazuje, co możemy zmienić sami
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: CBA Treść komentarza: Nie zrobili porządku z ŚDS, to wątpię w naprawę innych ośrodków. Może tam, gdzie wydawane są publiczne pieniądze czas zacząć przeprowadzać prawdziwe kontrole? Wprowadzić jakąś jawność? Egzekwować zasady? Dobrze się mówi o pomocy chorym, biednym, potrzebującym, wykluczonym i innym. I pod tymi słowami ukrywa się ogrom patologii. Zaczynając od marnowania pieniędzy, a na traktowaniu stanowisk kierowniczych w publicznych placówkach jako prywatnego folwarku. Podopieczni tracą zamiast zyskiwać, a szeregowi pracownicy są zastraszeni, bo weź znajdź inną pracę w Tomaszowie... Źródło komentarza: Pracownica zarzuca mobbing i dyskryminację. Skargą na dyrektor SOSW zajmą się radni Autor komentarza: Nauczyciel ośrodka Treść komentarza: Dziwne, że dopiero po kilku latach urzedowania tej niekompetencja osoby na tym stanowisku sprawa ma swój początek. Ta była przedszkolanka znęca się psychicznie i gnębi większość nauczycieli i pracowników SOSW. Najwyższy czas nie tylko na odwołanie jej ze stanowiska, ale przede wszystkim ukaranie Źródło komentarza: Pracownica zarzuca mobbing i dyskryminację. Skargą na dyrektor SOSW zajmą się radni Autor komentarza: Krulowa jest tylko jedna Treść komentarza: Zanim przyszła do Ośrodka, miała już sprawy w sądzie o mobing w przedszkolu. Tacy narcystyczni ludzie nie powinni piastować kierowniczych stanowisk. Stanowią zgniłą tkankę w zdrowym organizmie. Ryba psuje się od głowy. Źródło komentarza: Pracownica zarzuca mobbing i dyskryminację. Skargą na dyrektor SOSW zajmą się radni Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Odezwał się wielbiciel starych-dotychczasowych czerwoniaków. "Nie chcemy...", to znaczy kto nie chce - co? Kolejny, cwaniakowaty czerwoniak ? Źródło komentarza: OŚWIADCZENIE PREZESA ZARZĄDU SM „PRZODOWNIK” - Jakuba Pietkiewicza Autor komentarza: rodzic Treść komentarza: Inwestycja finansowana jest z funduszy rodziców uczniów liceum, a więc nie jest to powiatowa inwestycja i publiczne pieniądze, tylko społeczne działanie rodziców dzięki staraniom Pani Dyrektor Liceum. Źródło komentarza: Kostka radnego na powiatowej inwestycji. Jedna miara dla wszystkich? Autor komentarza: Xxx Treść komentarza: Czemu zdjęcie 2 LO???? Źródło komentarza: Pracownica zarzuca mobbing i dyskryminację. Skargą na dyrektor SOSW zajmą się radni
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama