Scenariusz wygląda mniej więcej tak.
Stajesz rano przed lustrem. Prostujesz plecy. Wciągasz brzuch. Patrzysz sobie głęboko w oczy.
– Szefie, chciałbym porozmawiać o moim wynagrodzeniu.
Nie. Za miękko.
Jeszcze raz.
– Uważam, że zakres moich obowiązków i wyniki uzasadniają rozmowę o podwyżce.
Lepiej.
Trzecia próba:
– Albo podwyżka, albo…
Stop.
Tę wersję najlepiej zostawić wyłącznie lustru.
Dzień Ćwiczenia Przed Lustrem Prośby o Podwyżkę Płacy obchodzony jest właśnie 22 września. Jego pomysł opiera się na całkiem rozsądnym założeniu: skoro rozmowa o pieniądzach wywołuje stres, warto wcześniej przećwiczyć argumenty, ton głosu, gesty, a nawet mimikę. Twórcy kalendarza nietypowych świąt zwracają uwagę, że pracownicy często rezygnują z takiej rozmowy z powodu skrępowania, obawy przed przełożonym albo zwyczajnego braku wiary w siebie.
I tu zaczyna się prawdziwy teatr jednego aktora.
Przed lustrem jesteśmy Winstonem Churchillem świata korporacji.
„W ciągu ostatniego roku przejąłem dodatkowe obowiązki”.
Brzmi świetnie.
„Zrealizowałem wszystkie cele”.
Jeszcze lepiej.
„Moje doświadczenie pozwala firmie…”
Pięknie.
Potem otwierają się drzwi gabinetu szefa.
– No, o czym chciałeś porozmawiać?
– W zasadzie… nic pilnego. Ładna dziś pogoda.
Kurtyna.
Nie mów szefowi, że podrożał ser
Najważniejsze są argumenty. I tutaj pojawia się pułapka. Pracownik doskonale wie, dlaczego potrzebuje więcej pieniędzy.
Rata kredytu wzrosła. Samochód właśnie wydał dźwięk sugerujący remont za kilka tysięcy. Dziecko potrzebuje nowych butów. Lodówka po otwarciu wygląda jak scenografia do filmu o kryzysie gospodarczym.
Tyle że dla pracodawcy nie są to argumenty biznesowe.
Znacznie skuteczniejsze jest pokazanie, co zmieniło się w naszej pracy: jakie mamy nowe obowiązki, wyniki, odpowiedzialność, klientów, projekty czy kompetencje. Kalbi.pl radzi potraktować rozmowę trochę jak negocjacje handlowe – pracownik przedstawia swoje atuty i pokazuje pracodawcy, dlaczego wyższe wynagrodzenie może być dla firmy uzasadnione.
Czyli zamiast:
– Szefie, wszystko podrożało.
lepiej:
– W ostatnim roku przejąłem obsługę trzech dodatkowych projektów.
A najlepiej nie dodawać:
– …więc teraz stać mnie już tylko na jeden jogurt dziennie.
Lustro prawdę ci powie
Ćwiczenie przed lustrem ma jeszcze jedną zaletę. Możemy zobaczyć człowieka, którego zobaczy szef.
Jeżeli podczas wypowiadania słowa „podwyżka” zaczynamy mrugać jak kierunkowskaz, poprawiać kołnierzyk siedem razy na minutę i nerwowo składać dłonie jak bohater przesłuchania w kryminale, dobrze wiedzieć o tym wcześniej.
Można poprawić postawę, sposób mówienia i przygotować odpowiedzi na najtrudniejsze pytanie:
– A ile konkretnie?
Bo właśnie wtedy kończy się poezja, a zaczyna matematyka.
22 września warto więc stanąć przed lustrem i spróbować. Nawet kilka razy.
Najwyżej podwyżki nie dostaniemy.
Ale człowiek po drugiej stronie lustra przynajmniej nas wysłucha.
I – co w niektórych firmach jest już pewnym sukcesem – nie powie, że musi to skonsultować z zarządem.



Napisz komentarz
Komentarze