Nasz artykuł w skrócie
- Zarząd Powiatu Tomaszowskiego przetrwał ostatnie głosowanie, ale przeciw jego odwołaniu opowiedziało się zaledwie ośmioro radnych.
- Układ sił nadal jest bardzo kruchy. PiS ma 8 radnych, KO 3, a wraz z Leonem Karwatem potencjalny blok zmian liczyłby 12 głosów. Do wymaganej większości brakowałoby tylko dwóch.
- Jesień może być decydująca. Napięcia w dotychczasowym zapleczu Zarządu i prace nad budżetem na 2027 rok mogą ponownie otworzyć drogę do zmiany starosty.
26 sierpnia głosowano nad odwołaniem Zarządu po wcześniejszym nieudzieleniu mu wotum zaufania. Za odwołaniem formalnie nie zagłosował nikt. Przeciw było jednak zaledwie ośmioro radnych, dwoje się wstrzymało, dziesięcioro nie wzięło udziału w głosowaniu, a troje było nieobecnych. Przeciw odwołaniu głosowali: Wacława Bąk, Krzysztof Biskup, Lidia Jackow, Piotr Kagankiewicz, Dariusz Kowalczyk, Rafał Wolniewicz oraz Cezary i Sławomir Żegotowie.
I właśnie liczba osiem mówi dziś o kondycji władz powiatu więcej niż najbardziej uspokajające deklaracje.
Czerwcowa sesja absolutoryjna była pierwszym poważnym ostrzeżeniem. Zarząd nie otrzymał ani wotum zaufania, ani absolutorium. Trzeba jednak dodać rzecz istotną: uchwałę o nieudzieleniu absolutorium Kolegium RIO później unieważniło. W mocy pozostała natomiast decyzja o nieudzieleniu wotum zaufania i to właśnie ona doprowadziła do sierpniowego głosowania nad odwołaniem Zarządu.
Koalicja złożona ze znaków zapytania
Na ostatniej sesji nie było m.in. Marka Kubiaka i Mariusza Strzępka. Strzępek od pewnego czasu nie uczestniczy w posiedzeniach. Jak sam informuje, z jednej strony jest to związane ze stanem zdrowia, z drugiej oczekuje na rozstrzygnięcie wojewody dotyczące jego mandatu.
Nie ukrywa również rozczarowania Zarządem. Twierdzi, że nie zostały zrealizowane wszystkie ustalenia poczynione podczas politycznej operacji, która doprowadziła do odwołania Mariusza Węgrzynowskiego. Jego głosu nie można więc dziś automatycznie dopisywać do kolumny „koalicja”.
Znaki zapytania pojawiają się również przy Marku Kubiaku, który także nie kryje niezadowolenia z obecnej sytuacji. Coraz więcej napięć jest także wokół Marka Olkiewicza. Strzępek publicznie krytykował jego ostatnią postawę, a w lokalnych komentarzach pojawiają się interpretacje mówiące o próbie odbudowania przez Olkiewicza relacji z PiS i Mariuszem Węgrzynowskim. To jednak polityczna interpretacja, a nie fakt.
Olkiewicz jest dziś prezesem Tomaszowskiego TBS. Ewentualna zmiana władzy w powiecie nie powinna oznaczać automatycznej utraty przez niego stanowiska, ponieważ TTBS jest w stu procentach spółką Gminy Miasto Tomaszów Mazowiecki, a nie powiatu. Politycznie oba światy mogą się przenikać, formalnie pozostają jednak rozdzielone. Nie jest jednak dla nikogo tajemnicą, że fotel Prezesa w tym przypadku miał bardzo konkretny powód.
Dwa głosy mogą uruchomić kołowrotek
Tu zaczyna się matematyka. Do odwołania starosty potrzeba większości co najmniej 3/5 ustawowego składu rady, czyli przy 23 radnych – 14 głosów.
Jeżeli przyjąć dzisiejszy wariant: osiem głosów PiS, trzy KO oraz Leon Karwat, powstaje blok dwunastu radnych. Do czternastu brakuje dwóch.
Niewiele. Zwłaszcza w radzie, w której polityczne sojusze w ciągu dwóch ostatnich lat zmieniały się szybciej niż pory roku.
Dlatego powrót PiS do współrządzenia powiatem nie jest już scenariuszem z political fiction. Kilka miesięcy temu mógł wydawać się nieprawdopodobny. Dzisiaj wystarczą dwa ruchy na szachownicy.
Jest przy tym ważna prawna niespodzianka. Zarząd wcale nie musi mieć gwarantowanych sześciu miesięcy spokoju. Art. 31 ust. 3 ustawy o samorządzie powiatowym rzeczywiście przewiduje, że gdy formalny wniosek o odwołanie starosty nie uzyska wymaganych 3/5 głosów, następny można zgłosić dopiero po sześciu miesiącach.
Ale 26 sierpnia głosowano w innym trybie – nad odwołaniem Zarządu będącym następstwem nieudzielenia wotum zaufania, czyli na podstawie art. 30a ust. 10–11. Tam półrocznej karencji nie ma.
Co więcej, kwietniowa próba odwołania Dariusza Kowalczyka również takiego terminu nie uruchomiła. 27 kwietnia na nadzwyczajną sesję przyszło tylko dziesięcioro radnych i do głosowania nad odwołaniem starosty w ogóle nie doszło.
Przed Zarządem jest więc jesień znacznie trudniejsza, niż mogłoby się wydawać. 26 sierpnia Rada przyjęła już tryb prac nad projektem uchwały budżetowej. Za chwilę rozpocznie się prawdziwy test każdej samorządowej większości – budżet Powiatu Tomaszowskiego na 2027 rok.
Zarząd dostał oddech, ale nie polisę na resztę kadencji. Na tej szachownicy wszystkie najważniejsze figury nadal stoją. A do uruchomienia kolejnego kołowrotka zmian mogą wystarczyć dwa głosy.




Napisz komentarz
Komentarze