Sama uchwała nie oznacza, że powiat już dziś wyłoży z budżetu niemal 9 mln zł. Poręczenie jest zabezpieczeniem zobowiązania spółki. Jeśli TCZ będzie regulowało je samodzielnie, powiat nie będzie musiał płacić. Jeżeli jednak szpital straci zdolność do obsługi zadłużenia, odpowiedzialność może przejść na samorząd.
I właśnie dlatego tej decyzji nie można traktować jak zwykłej technicznej korekty budżetu.
Jeszcze pod koniec 2024 roku Tomaszowskie Centrum Zdrowia miało około 23 mln zł środków pieniężnych, około 24 mln zł zobowiązań, blisko 4 mln zł zysku operacyjnego i ponad 7 mln zł zysku netto. Rok później obraz był zupełnie inny. Zobowiązania wzrosły do około 31 mln zł, zasoby gotówkowe skurczyły się o około 10 mln zł, wynik operacyjny spadł do ponad 9 mln zł straty, a wynik netto do ponad 4 mln zł na minusie.
To nie był drobny poślizg. To była gwałtowna zmiana kondycji finansowej spółki.
Za bieżące zarządzanie TCZ w 2025 roku odpowiadał ówczesny prezes Marek Utracki. Za nadzór właścicielski odpowiadały władze powiatu z ówczesnym starostą Mariuszem Węgrzynowskim na czele. Trzeba uczciwie zaznaczyć, że starosta nie zarządzał szpitalem operacyjnie, a na wyniki TCZ wpływały również czynniki zewnętrzne: rosnące koszty, problemy systemu ochrony zdrowia czy utrata części przychodów. Nie zmienia to jednak faktu, że właśnie w 2025 roku finansowa poduszka bezpieczeństwa szpitala została w dużej części zużyta, a zobowiązania wyraźnie wzrosły.
Dlatego dzisiejszego problemu nie da się odciąć grubą kreską od tamtego okresu.
Podczas sesji 26 sierpnia nowa prezes TCZ Izabela Grenda poinformowała radnych, że strata po siedmiu miesiącach tego roku przekroczyła 8 mln zł. Jednocześnie pojawiła się pierwsza od dawna lepsza wiadomość: w lipcu strata wyniosła już tylko kilkaset tysięcy złotych. Kierownictwo szpitala szuka oszczędności, a prezes mówiła o pierwszym „światełku w tunelu”.
To światełko jest potrzebne, bo największym zagrożeniem nie jest sama strata księgowa. Prawdziwy alarm zaczyna się wtedy, kiedy spółce zaczyna brakować gotówki na bieżące zobowiązania: wynagrodzenia, leki, materiały, energię i płatności dla kontrahentów.
Już wcześniej władze TCZ ostrzegały przed ryzykiem utraty płynności finansowej. Dziś powiat przygotowuje się do poręczenia zobowiązań szpitala na prawie 9 mln zł. Tych dwóch faktów nie sposób od siebie oddzielić.
Nie oznacza to, że TCZ stoi nad przepaścią. Poręczenie może właśnie służyć temu, aby do kryzysu płynności nie dopuścić. Ale pokazuje skalę problemu.
Jeszcze niedawno szpital miał własną wielomilionową rezerwę. Dziś potrzebuje finansowego parasola właściciela.
I właśnie tu wraca pytanie o odpowiedzialność za 2025 rok. Marek Utracki odpowiadał za zarządzanie spółką. Mariusz Węgrzynowski i ówczesny Zarząd Powiatu odpowiadali za nadzór właścicielski. Dzisiejsze władze muszą natomiast mierzyć się ze skutkami tamtego okresu i z pytaniem, czy TCZ uda się odzyskać stabilność, zanim poręczenie zamieni się z zapisu w budżecie w realne obciążenie dla powiatu.
Rachunek za 2025 rok nie zniknął. Dziś ma postać poręczenia sięgającego niemal 9 mln zł.




Napisz komentarz
Komentarze