Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 28 sierpnia 2026 05:38
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama rkmi503Xg562nseiprhucj5hc9tj9g
Reklama badanie bezdechu sennego

Donos za donos? Tomaszowska wojna na mandaty i dwie miary Kazimierza Mordaki

W tomaszowskim samorządzie trwa wojna na paragrafy: po sprawie Pauliny Sochy wojewoda bada mandat Rafała Wolniewicza, a radni spierają się o miejsca pracy i zamieszkania. Na tym tle szczególnie wyraźnie widać Kazimierza Mordakę, który pyta innych, lecz sam w kluczowym głosowaniu wstrzymał się od decyzji.

Nasz artykuł w skrócie

  • Sprawa mandatu Pauliny Sochy uruchomiła w tomaszowskim samorządzie prawdziwe polityczne domino. Kolejni radni i ich miejsca pracy, zamieszkania czy związki ze spółkami zaczęli trafiać pod lupę.
  • Kazimierz Mordaka, wybrany do Rady Powiatu z list Koalicji Obywatelskiej, wcześniej bardzo dokładnie interesował się zatrudnianiem innych radnych. Pytał o nazwiska osób pracujących w jednostkach powiatu i TCZ, interesował się również zatrudnieniem miejskiego radnego Jarosława Batorskiego oraz Leszka Ogórka. Kiedy jednak wojewoda zażądała wygaszenia mandatu Pauliny Sochy, Mordaka… wstrzymał się od głosu.
  • W przypadku Rafała Wolniewicza autor pisma skierowanego do wojewody nie został ujawniony. Wiadomo natomiast, że kilka tygodni wcześniej temat jego miejsca zamieszkania publicznie podnosił radny Szczepan Goska.
  • Opinia prawna Starostwa nie potwierdziła obecnie podstaw do wygaszenia mandatu Wolniewicza. Sam fakt pracy w Łodzi czy posiadania części mieszkania w tym mieście nie przesądza bowiem, gdzie znajduje się centrum życiowe radnego.

W tomaszowskim samorządzie rozpoczęła się osobliwa gra w domino. Jeden klocek przewrócił następny. Najpierw ktoś zainteresował wojewodę zatrudnieniem Pauliny Sochy w Tomaszowskim Centrum Zdrowia. Potem zaczęły pojawiać się kolejne pytania o pracę radnych, ich związki ze spółkami, miejsca zamieszkania i prawo do wykonywania mandatu. Powiatowa polityka zaczęła przypominać nieco „Proces” Franza Kafki, tyle że zamiast Józefa K. mamy kolejnych samorządowców, a zamiast tajemniczego sądu – pisma, wezwania, opinie prawne, wojewodę i sesje rady.

Samo zawiadamianie organów nadzoru o podejrzeniu naruszenia prawa nie jest oczywiście niczym złym. Przeciwnie – jeśli radny łamie ustawowy zakaz, powinien ponieść konsekwencje bez względu na nazwisko, klub i polityczne znajomości. Problem zaczyna się gdzie indziej. Kiedy prawo staje się lupą kierowaną przede wszystkim na przeciwnika, a po odwróceniu jej w stronę politycznego partnera nagle ostrość obrazu wyraźnie spada.

I właśnie dlatego jednym z najciekawszych bohaterów całej historii okazuje się Kazimierz Mordaka.

Najpierw Paulina Socha

Sprawa radnej Pauliny Sochy dotyczy jej zatrudnienia w Tomaszowskim Centrum Zdrowia. Według stanowiska przedstawionego przez wojewodę była ona od 5 lutego 2025 roku pełniącą obowiązki dyrektora ds. finansowych, a od 5 marca – dyrektorem ds. finansowych i główną księgową spółki. TCZ jest spółką należącą do Powiatu Tomaszowskiego. Organ nadzoru uznał, że charakter wykonywanych przez radną obowiązków może oznaczać zarządzanie działalnością gospodarczą prowadzoną z wykorzystaniem mienia powiatu. 2 czerwca wojewoda wezwała Radę Powiatu do podjęcia uchwały o wygaśnięciu jej mandatu.

Kluczowy jest tutaj art. 25b ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym. Przepis nie mówi po prostu, że „radny nie może pracować w spółce powiatu”. Zakazuje natomiast prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia powiatu, zarządzania taką działalnością oraz bycia jej przedstawicielem lub pełnomocnikiem. Z kolei art. 383 § 1 pkt 5 Kodeksu wyborczego przewiduje wygaśnięcie mandatu w razie naruszenia ustawowego zakazu łączenia mandatu z określonymi funkcjami lub działalnością. 

To ważne rozróżnienie. Nie chodziło więc o sam fakt pobierania wynagrodzenia w TCZ, ale o rzeczywisty zakres kompetencji dyrektora finansowego i odpowiedź na pytanie, czy oznaczały one zarządzanie działalnością spółki w rozumieniu ustawy. Wojewoda odpowiedziała na to pytanie twierdząco. Rada Powiatu miała inne zdanie.

I tutaj zaczyna się historia Kazimierza Mordaki.

Kazimierz Mordaka. Lupa skierowana na cudze etaty

Mordaka, radny wybrany z list Koalicji Obywatelskiej, nie jest człowiekiem, któremu problem zatrudniania radnych w samorządowych jednostkach byłby obojętny. Przeciwnie. Dokumenty pokazują niezwykłą wręcz dociekliwość. Interesują go nie tylko radni powiatowi ale i miejscy. Sam przyznaje, że składał zawiadomienia w sprawie Leszka Ogórka i Jarosława Batorskiego do wojewody. 

21 lutego 2025 roku złożył oficjalne zapytanie, żądając przedstawienia liczby radnych zatrudnionych w powiatowych jednostkach organizacyjnych oraz w Tomaszowskim Centrum Zdrowia wraz z ich imionami i nazwiskami. Nie pytał więc abstrakcyjnie o standardy. Interesowały go konkretne osoby.

Na tym jego zainteresowanie etatami samorządowców się nie kończyło. Kiedy radny Rady Miejskiej Jarosław Batorski został zatrudniony w Zakładzie Gospodarki Ciepłowniczej, Mordaka skierował do spółki wniosek o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej jego zatrudnienia. ZGC odmówił, uznając, że żądane informacje dotyczą prywatnej sfery pracownika. 

Nie byłoby podstaw, aby na tej podstawie przypisywać Mordace jakiekolwiek późniejsze zawiadomienia do wojewody, gdyby nie to, że sam się do nich przyznał. Jest natomiast podstawa do stwierdzenia czegoś znacznie ważniejszego: zatrudnianie radnych w samorządowych jednostkach i spółkach było dla niego problemem, który uważał za wart formalnych wystąpień i dociekań.

Trzeba też uczciwie przypomnieć fakt działający na jego korzyść. Jeszcze zanim sprawa Pauliny Sochy rozwinęła się w postępowanie nadzorcze wojewody, właśnie Mordaka publicznie zwrócił uwagę na jej funkcję w TCZ i poprosił prawników o wyjaśnienie, czy radny powiatowy może „zasiadać w spółkach powiatowych”. Ówczesny starosta Mariusz Węgrzynowski odpowiedział mu, że funkcja Sochy „w żaden sposób nie koliduje z mandatem radnego”. Inną opinię jak się później okazało miała wojewoda. 

A zatem nie można napisać, że Mordaka problemu nie widział.

Można natomiast zapytać, co zrobił, kiedy pytanie przestało być akademicką dyskusją, a na stole pojawiła się realna decyzja dotycząca mandatu.

Od pytania do głosowania. I tutaj robi się ciekawie

21 kwietnia Rada Powiatu zajmowała się stanowiskiem w sprawie zatrudnienia Pauliny Sochy. Kazimierz Mordaka zagłosował przeciw uzyskaniu dodatkowej opinii prawnej, a następnie za stanowiskiem Rady Powiatu przekazywanym wojewodzie w sprawie zarzutów dotyczących jej zatrudnienia.

Kilka tygodni później sytuacja była już znacznie poważniejsza. Wojewoda już nie pytała. Wojewoda wezwała radę do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu Sochy.

24 czerwca odbyło się głosowanie. Za wygaszeniem mandatu głosowało dziewięciu radnych, przeciw dziesięciu. Trzech się wstrzymało.

Wśród tych trzech był Kazimierz Mordaka.

I tu nie potrzeba epitetów.

Radny, który chciał znać nazwiska radnych zatrudnionych w jednostkach powiatu i TCZ. Radny, który występował o informacje dotyczące zatrudnienia radnego miejskiego w ZGC. Radny, który sam publicznie pytał o legalność zatrudnienia Pauliny Sochy. Kiedy jednak organ nadzoru uznał, że doszło do naruszenia zakazu antykorupcyjnego i zażądał wygaszenia mandatu, Mordaka nie powiedział „tak”. Nie powiedział też „nie”, ale to dzięki m.in. niemu Paulina Socha nadal zasiada w Radzie. 

Wstrzymał się.

Formalnie miał do tego pełne prawo. Politycznie jest to jednak zachowanie, które wręcz prosi się o pytanie o konsekwencję.

Jeżeli miejsca pracy radnych są sprawą tak ważną, że warto kierować w tej sprawie oficjalne zapytania, dlaczego zdecydowanie znika wtedy, gdy wojewoda stawia już konkretny zarzut wobec radnej zasiadającej w tej samej radzie?

Czy standard brzmi: kontrolujemy wszystkich? Czy może raczej: kontrolujemy wszystkich, dopóki konsekwencje polityczne nie stają się zbyt niewygodne?

To nie jest wyrok w sprawie hipokryzji Kazimierza Mordaki. To są jego własne głosowania. I one mówią znacznie więcej niż jakikolwiek epitet.

Potem przyszedł Rafał Wolniewicz

Domino przewracało się jednak dalej.

29 lipca 2026 roku Wojewoda Łódzki skierowała pismo do Rady Powiatu. Poinformowała, że 13 lipca do organu nadzoru wpłynęło pismo dotyczące możliwości utraty przez radnego Rafała Wolniewicza prawa wybieralności z powodu braku zamieszkania na terenie Powiatu Tomaszowskiego.

W dokumencie, którym dysponujemy, nie podano autora zawiadomienia. I to trzeba podkreślić bardzo wyraźnie. Nie wiemy, kto je napisał. Nie ma podstaw, aby twierdzić, że zrobił to PiS, Szczepan Goska czy którykolwiek konkretny radny. Każde takie stwierdzenie byłoby dzisiaj domysłem.

Polityczny kontekst jest jednak interesujący. Kilka tygodni wcześniej, podczas sesji 24 czerwca, temat miejsca zamieszkania Wolniewicza publicznie podnosił radny Szczepan Goska. Potem, 13 lipca, do wojewody wpłynęło pismo dotyczące dokładnie tego problemu.

To nie jest dowód autorstwa.

Ale jest chronologia.

Nie wiemy, kto podpisał pismo z 13 lipca. Wiemy natomiast, że kwestia będąca jego przedmiotem była już wcześniej elementem publicznej politycznej debaty.

Dlatego można pytać, czy po sprawie Pauliny Sochy rozpoczęła się w powiecie zasada politycznego bumerangu: skoro sprawdzacie naszą radną, ktoś sprawdzi waszego radnego. Odpowiedzi na to pytanie dokumenty na razie nie dają.

Łódź nie musi oznaczać utraty mandatu

Rafał Wolniewicz w obszernych wyjaśnieniach z 10 sierpnia stanowczo zaprzeczył, aby przeniósł centrum życiowe poza powiat tomaszowski. Wskazał adres przy ul. Słonecznej 13 w Ujeździe, gdzie znajduje się jego rodzinny dom, kierowana jest korespondencja i gdzie reguluje lokalne zobowiązania. Powołał się również na prowadzone gospodarstwo rolne w gminie Lubochnia, w którym zajmuje się hodowlą bydła, oraz aktywność społeczną i rodzinną na terenie powiatu.

Jednocześnie nie ukrywa, że pracuje w Łodzi i posiada 1/3 udziału w lokalu mieszkalnym w tym mieście. Według jego wyjaśnień mieszkanie ma charakter pomocniczy związany z wykonywaniem pracy i nie stanowi jego centrum życiowego.

Prawo jest w tej sprawie mniej efektowne niż polityczne hasło „mieszka w Łodzi”.

Kodeks wyborczy wymaga od radnego powiatowego stałego zamieszkiwania na obszarze powiatu. Nie oznacza to jednak konieczności spędzania każdej nocy pod jednym adresem ani zakazu pracy poza granicami samorządu. O miejscu zamieszkania decydują dwa elementy: faktyczne przebywanie – określane w orzecznictwie jako corpus – oraz zamiar stałego pobytu, czyli animus. Ustala się więc, gdzie znajduje się rzeczywiste centrum życia rodzinnego, osobistego, majątkowego i społecznego. Art. 10 § 1 pkt 3 lit. b Kodeksu wyborczego mówi wprost o stałym zamieszkiwaniu kandydata do rady powiatu na obszarze tego powiatu

Opinia prawna Referatu Prawnego Starostwa z 24 sierpnia nie zostawia na obecnym etapie wielkiego pola do sensacji. Prawnicy podkreślili, że zgromadzone informacje nie pozwalają ustalić, iż Wolniewicz przeniósł centrum życiowe poza Powiat Tomaszowski. Samo wykonywanie pracy poza powiatem nie przesądza o zmianie miejsca stałego zamieszkania. W konsekwencji zgromadzony materiał nie pozwala obecnie stwierdzić przesłanki wygaśnięcia mandatu z art. 383 § 1 pkt 2 Kodeksu wyborczego.

Co istotne, opinia przywołuje orzecznictwo NSA wskazujące, że odebranie mandatu pochodzącego z wyborów powszechnych jest bardzo poważną ingerencją w bierne prawo wyborcze. Dlatego przesłanki muszą być ustalone jednoznacznie, obiektywnie i bez istotnych wątpliwości.

Krótko mówiąc: adres miejsca pracy to nie adres centrum życiowego. A nocowanie poza powiatem nie jest jeszcze emigracją z powiatu.

Wojewoda pomyliła gminę z powiatem

W piśmie wojewody znalazł się również interesujący błąd. Przywołano art. 10 § 1 pkt 3 lit. a Kodeksu wyborczego i zapis dotyczący stałego zamieszkiwania na obszarze „gminy”.

Tyle że litera „a” dotyczy wyborów do rady gminy. W przypadku rady powiatu właściwa jest litera „b”, która wymaga stałego zamieszkiwania na obszarze danego powiatu. Tak właśnie prawidłowo przepis przytoczyli prawnicy Starostwa. 

Czy ten błąd przekreśla całe postępowanie? Nie ma podstaw do takiego wniosku. Z treści pisma jednoznacznie wynika, że wojewoda bada prawo wybieralności radnego Rady Powiatu i jego zamieszkiwanie na terenie Powiatu Tomaszowskiego. Wszystko wskazuje więc raczej na omyłkę w oznaczeniu przepisu niż na wadę, która sama w sobie kończy sprawę.

Ale w postępowaniu mogącym doprowadzić do odebrania mandatu uzyskanego w wyborach powszechnych staranność organów nie jest drobiazgiem. Jeśli od radnego wymaga się precyzji co do miejsca jego życia, można chyba oczekiwać od urzędu równie dużej precyzji przy wskazywaniu podstawy prawnej.

26 sierpnia – układ głosów mówi wiele

Sprawa Wolniewicza wróciła na sesję 26 sierpnia. Rada Powiatu przyjęła stanowisko dotyczące możliwości utraty przez niego prawa wybieralności.

Wynik: 10 głosów za, 7 przeciw.

Za głosował między innymi Kazimierz Mordaka.

Przeciw byli natomiast m.in. Szczepan Goska, Paulina Socha, Mariusz Węgrzynowski, Włodzimierz Justyna, Danuta Mąkola, Teodora Sowik i Jarosław Feliński.

Ten układ głosów sam w sobie oczywiście nie odpowiada na pytanie, kto napisał pismo do wojewody. Ale pokazuje coś innego: sprawa, która z prawnego punktu widzenia powinna sprowadzać się do ustalenia miejsca centrum życiowego jednego człowieka, bardzo szybko wpisała się w istniejący podział polityczny.

I być może właśnie tu znajduje się sedno całej historii.

Prawo jako bezpiecznik czy polityczna amunicja?

Nie ma niczego niewłaściwego w pytaniu, czy Paulina Socha mogła łączyć mandat z funkcją dyrektora finansowego TCZ. Pytanie okazało się na tyle poważne, że wojewoda zażądała wygaszenia mandatu.

Nie ma również niczego niewłaściwego w sprawdzeniu, czy Rafał Wolniewicz rzeczywiście stale mieszka na terenie powiatu. Jeżeli radny utraciłby prawo wybieralności, rada miałaby obowiązek reagować.

Nie ma wreszcie niczego niewłaściwego w tym, że Kazimierz Mordaka pyta o zatrudnienie samorządowców. Kontrola władzy i jawność życia publicznego należą do podstawowych obowiązków radnego.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy standard zmienia się razem z nazwiskiem osoby siedzącej po drugiej stronie stołu.

W przypadku Mordaki dokumenty tworzą obraz szczególnie interesujący. Jest dociekliwy wobec zatrudnienia radnych. Pyta o nazwiska. Składa wnioski o informację dotyczącą miejskiego radnego. Sam zgłasza wątpliwości dotyczące Pauliny Sochy. Ale kiedy wojewoda uznaje te wątpliwości za na tyle poważne, że żąda wygaszenia mandatu – w decydującym głosowaniu wstrzymuje się.

Można nazwać to ostrożnością.

Można nazwać politycznym pragmatyzmem.

Można również zapytać o selektywną wrażliwość na standardy.

Czy mamy więc w tomaszowskim samorządzie niepisaną zasadę, według której przepisy są święte, kiedy mogą uderzyć w przeciwnika, a stają się skomplikowanym problemem interpretacyjnym, kiedy dotykają politycznego partnera?


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Zazdrość przy urnie? Naukowcy odkryli, że głosowanie może wydobywać z nas gorszą stronę

„Skoro ja nie dostanę więcej, to niech drugi też nie ma”. Brzmi jak małostkowość znana z rodzinnych sporów, zakładowych korytarzy czy politycznych awantur? Naukowcy z Uniwersytetu w Linköping pokazali eksperymentalnie coś znacznie ciekawszego: gdy decyzję podejmujemy poprzez głosowanie większościowe, jesteśmy bardziej skłonni pozbawić kogoś korzyści tylko dlatego, że miałby więcej od nas. Nawet wtedy, gdy sami na tym niczego nie zyskujemy. Data dodania artykułu: 27.08.2026 19:02
Zazdrość przy urnie? Naukowcy odkryli, że głosowanie może wydobywać z nas gorszą stronę

MF chce skasować ulgę na internet. Podatkowy relikt czy kolejna ulga zabrana podatnikom?

Ulga internetowa pamięta czasy, gdy szybkie łącze było luksusem, a dźwięk modemu oznaczał wejście do cyfrowego świata. Dwadzieścia jeden lat po jej wprowadzeniu Ministerstwo Finansów uznało, że spełniła swoją rolę i chce wykreślić ją z przepisów. Dla części podatników oznacza to utratę możliwości odliczenia do 760 zł rocznie. Jednocześnie resort zapowiada większą preferencję dla honorowych krwiodawców, likwidację ulgi na ekspansję oraz przedłużenie o dekadę ulgi na robotyzację. Na razie jednak to projekt – obowiązujące prawo jeszcze się nie zmieniło. Data dodania artykułu: 27.08.2026 17:33
MF chce skasować ulgę na internet. Podatkowy relikt czy kolejna ulga zabrana podatnikom?

Facebook pod lupą Brukseli. Polska chce miliarda złotych kary dla Mety za oszukańcze reklamy

To może być jeden z najpoważniejszych polskich ataków na biznesowy model cyfrowego giganta. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski skierował do Komisji Europejskiej formalny wniosek o ukaranie Mety kwotą 250 mln euro, czyli około miliarda złotych. Powód? Fałszywe reklamy, scam, wykorzystywanie wizerunków znanych osób i – zdaniem polskich władz – niewystarczająca reakcja właściciela Facebooka i Instagrama. Meta odpowiada liczbami i przekonuje, że z oszustami walczy. Problem w tym, że liczby CERT Polska pokazują zupełnie inną stronę tej cyfrowej wojny. Data dodania artykułu: 27.08.2026 16:57
Facebook pod lupą Brukseli. Polska chce miliarda złotych kary dla Mety za oszukańcze reklamy

Komu ufają Polacy? Nawrocki liderem, Sikorski odrabia straty, Kaczyński poza TOP 10

Nawrocki nadal zajmuje pierwsze miejsce w rankingu zaufania do polityków, ale najnowszy sondaż IBRiS dla Onetu trudno nazwać opowieścią o niezmiennej dominacji prezydenta. Jeszcze dwa miesiące temu przewaga Nawrockiego nad Radosławem Sikorskim wynosiła 12,2 punktu procentowego. Dziś stopniała do 6,6 punktu. Jednocześnie prezydent pozostaje jedyną osobą w całym zestawieniu, której ufa więcej Polaków, niż jej nie ufa. Za jego plecami widać jednak coraz większy ruch. Sikorski rośnie, Kosiniak-Kamysz traci, Donald Tusk lekko odbudowuje zaufanie, a Jarosław Kaczyński po raz pierwszy w tym roku wypada z pierwszej dziesiątki. Data dodania artykułu: 27.08.2026 11:49
Komu ufają Polacy? Nawrocki liderem, Sikorski odrabia straty, Kaczyński poza TOP 10

Dziś w kraju i na świecie. Czwartek, 27 sierpnia: historia, muzyka i wielka polityka

Od renesansowych płócien Tycjana przez barykady Powstania Warszawskiego i narodziny „Solidarności”, aż po riffy Rush, debiut Pearl Jam i tragiczną śmierć Steviego Raya Vaughana. Czwartek, 27 sierpnia, przynosi rocznice, w których sztuka spotyka się z historią, a odwaga z ceną, jaką niekiedy trzeba za nią zapłacić. W kraju oczy zwrócone będą na Campus Polska Przyszłości i pogrzeb Ignacego Karpowicza. W Europie rozpoczyna się kolejna odsłona sporu o pieniądze — w Berlinie spotkają się państwa domagające się ograniczenia przyszłego budżetu Unii Europejskiej. Data dodania artykułu: 27.08.2026 08:02
Dziś w kraju i na świecie. Czwartek, 27 sierpnia: historia, muzyka i wielka polityka

Dziś w kraju i na świecie. Środa, 26 sierpnia

Dziś jest środa, 26 sierpnia – dwieście trzydziesty ósmy dzień 2026 roku. Do końca roku pozostało 127 dni. Słońce wzeszło o godz. 5.34, a zajdzie o godz. 19.40. Imieniny obchodzą: Adrianna, Aleksander, Ireneusz, Joanna, Konstancjusz, Maksymilian, Maria, Natalia, Sandra i Teresa. Data dodania artykułu: 26.08.2026 09:22
Dziś w kraju i na świecie. Środa, 26 sierpnia

25 sierpnia. Wojna wisiała już w powietrzu, Paryż odzyskał wolność, a muzyka dostała Bernsteina, German i „Graceland”

Są dni, które w kalendarzu wyglądają jak zwykła kartka, dopóki nie zaczniemy jej odwracać. 25 sierpnia prowadzi nas od Biblii Jakuba Wujka, przez ostatnie dni pokoju 1939 roku i kanały walczącej Warszawy, aż do wyzwolenia Paryża. A potem historia ścisza działa i podkręca wzmacniacze: Leonard Bernstein, Wayne Shorter, Gene Simmons, Elvis Costello, Anna German i Paul Simon. Dziś do tej playlisty dochodzą jeszcze US Open, Liga Mistrzów i górski etap Vuelty. Data dodania artykułu: 25.08.2026 09:43
25 sierpnia. Wojna wisiała już w powietrzu, Paryż odzyskał wolność, a muzyka dostała Bernsteina, German i „Graceland”

KO odjeżdża PiS, ale największą partią pozostają… niezdecydowani. Nowy sondaż CBOS

Koalicja Obywatelska utrzymuje pierwsze miejsce, Prawo i Sprawiedliwość spada do najniższego poziomu poparcia od wyborów parlamentarnych w 2023 roku, a prawicowa część sceny politycznej coraz bardziej przypomina rozbite lustro – każdy z odłamków odbija podobnego wyborcę, ale już niekoniecznie tę samą partię. Najnowszy sondaż CBOS przynosi jednak jeszcze jedną liczbę, być może ważniejszą od wszystkich pozostałych. Aż 15,9 proc. deklarujących udział w wyborach nie wie, na kogo oddałoby głos. To niemal tyle samo, ile wynosi całe poparcie PiS. Data dodania artykułu: 24.08.2026 20:58Liczba komentarzy artykułu: 2
KO odjeżdża PiS, ale największą partią pozostają… niezdecydowani. Nowy sondaż CBOS

Polecane

Alzheimer, Parkinson, udary. Choroby mózgu stają się jednym z największych wyzwań także dla Tomaszowa

Alzheimer, Parkinson, udary. Choroby mózgu stają się jednym z największych wyzwań także dla Tomaszowa

Starzejące się społeczeństwo sprawia, że choroby neurologiczne przestają być problemem pojedynczych rodzin, a stają się jednym z najważniejszych wyzwań dla całego systemu ochrony zdrowia. Alzheimer, Parkinson i udary mózgu oznaczają nie tylko chorobę pacjenta, lecz często wieloletnią zależność od drugiego człowieka. Eksperci przekonują jednak, że medycyna ma dziś narzędzia, których jeszcze kilka lat temu nie miała. Problem polega na tym, czy pacjent dotrze do nich odpowiednio wcześnie. W Tomaszowie Mazowieckim to pytanie nabiera szczególnego znaczenia – już ponad jedna czwarta mieszkańców miasta ma 65 lat lub więcej. Data dodania artykułu: Wczoraj, 12:05
Donos za donos? Tomaszowska wojna na mandaty i dwie miary Kazimierza Mordaki Bezrobocie spada? Nie tak szybko. Tomaszowski rynek pracy ma znacznie głębszy problem Ponad 75 tys. zł dla Stali Niewiadów i młodej Stalówki. Gmina Ujazd zapowiada kolejne wnioski W Wąwale powstanie nowa kanalizacja. Gmina podpisała umowę na budowę przy ul. Długiej Zazdrość przy urnie? Naukowcy odkryli, że głosowanie może wydobywać z nas gorszą stronę Lekarzy i pielęgniarek przybywa. Łódzkie w krajowej czołówce, ale pacjent nie zawsze to odczuwa Uroczyste akty mianowania dla nauczycieli. W starostwie wręczono też powierzenie dla dyrektor Bluza, która pracuje na styl Facebook pod lupą Brukseli. Polska chce miliarda złotych kary dla Mety za oszukańcze reklamy Jak znaleźć dobrego psychologa w Łodzi i na co zwrócić uwagę Alzheimer, Parkinson, udary. Choroby mózgu stają się jednym z największych wyzwań także dla Tomaszowa Komu ufają Polacy? Nawrocki liderem, Sikorski odrabia straty, Kaczyński poza TOP 10
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Najpierw odwołali wybory, teraz żądają 956 podpisów. Demokracja spółdzielcza według Zarządu „Przodownika”

Najpierw odwołali wybory, teraz żądają 956 podpisów. Demokracja spółdzielcza według Zarządu „Przodownika”

Wybory Rady Nadzorczej SM „Przodownik” miały odbyć się 27 czerwca. Walne Zgromadzenie odwołano. Kiedy 28 członków zażądało przeprowadzenia wyborów podczas wrześniowego zgromadzenia, Zarząd odmówił wpisania ich do porządku obrad. Posłużył się opinią prawną, według której potrzeba do tego aż 956 podpisów. W praktyce organ podlegający kontroli zdecydował, że członkowie nie będą mogli wybrać organu, który ma go kontrolować.
Budżet dobry, absolutorium nie. Samorządowy „Paragraf 22” ekipy Mariusza Węgrzynowskiego

Budżet dobry, absolutorium nie. Samorządowy „Paragraf 22” ekipy Mariusza Węgrzynowskiego

Najpierw wszyscy radni — bez jednego wyjątku — zatwierdzili wykonanie budżetu Powiatu Tomaszowskiego za 2025 rok. Kilka minut później ten sam budżet nie wystarczył już do udzielenia absolutorium. Dziesięcioro radnych wstrzymało się od głosu, choć Mariusz Węgrzynowski wprost mówił o „dobrym wykonaniu budżetu”. Zamiast rozliczenia dochodów, wydatków i inwestycji pojawiły się zarzuty wobec nowego starosty, który w 2025 roku w ogóle powiatem nie kierował. Kolegium Regionalnej Izby Obrachunkowej w Łodzi stwierdziło nieważność uchwały o nieudzieleniu absolutorium. Dokumenty pozostawiają po tej historii pytanie znacznie poważniejsze niż zwykły spór polityczny: czy radni próbowali ukarać Dariusza Kowalczyka za budżet przygotowany i wykonywany przez zarząd Mariusza Węgrzynowskiego?
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Mój dodatkowy wpis. Komuna trzyma się coraz lepiej. Przykład idzie z góry: Czarzasty, niemiecki, ryży premier w Polsce... Czego chcieć jeszcze więcej, aby pokonać Polskę?! Źródło komentarza: Najpierw odwołali wybory, teraz żądają 956 podpisów. Demokracja spółdzielcza według Zarządu „Przodownika” Autor komentarza: rtsss Treść komentarza: Popatrz sobie lepiej propozycje J. Batorskiego odnośnie wymagań na prezesa zarządu. Jarosław proponuje aby kryterium było tylko 500 podpisów od członków i rok na kierowniczym stanowisku. Czyli pod siebie, a nie dla dobra Spółdzielni. Natomiast obecny zarząd proponuje aby prezes miał wyższe techniczne, prawnicze lub ekonomiczne oraz licencję zawodową do zarządzania nieruchomościami. Różnica klas. Wiadomo że Batorski ma poparcie swoich ludzi z Widzewa i na tym bazuje Ale nie jest merytorycznie gotowy do zarządzania budynkami i wszelkimi problemami z tym związanymi. Pikniki, zabieganie o budowę parkingów na Niebrowie to trochę za mało, choć zasługuje na uznanie. Ale wciąż za mało. Nie ma się co dziwić że zarząd blokuje w jakiś sposób całą tą akcję. Poza tym wątpię że mają coś do ukrycia te "leśne dziadki". Dokumenty kontrolne i finansowe spółdzielni temu przeczą. Gdyby kręcili wały jakieś nie mieliby takich dobrych wyników. Źródło komentarza: Najpierw odwołali wybory, teraz żądają 956 podpisów. Demokracja spółdzielcza według Zarządu „Przodownika” Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Mistrzu: 100 % racji. Te leśne dziadki dobrze wiedzą, co mają za uszami. Trzeba wiedzieć, że te wszystkie spółdzielnie mieszkaniowe (uściślijmy: władze tych spółdzielni), to jest przechowalnia różnych pozostałości po komunie i różnych innych odpadów społecznych. To jest jedna z niewielu desek ratunkowych w Polsce dla byłej komuny. Takim przykładem jest również towarzysz Czarzasty - typowa, czerwona gnida dworska. I właśnie, takie gnidy dworskie w centrali upewniają w działaniach również takie same gnidy dworskie w terenie. Przykład: SM Przodownik. Źródło komentarza: Najpierw odwołali wybory, teraz żądają 956 podpisów. Demokracja spółdzielcza według Zarządu „Przodownika” Autor komentarza: Luka Treść komentarza: co za betonowe dziady. Leśne dziadki nie oddadzą władzy bo "nie" i już. Co oni ukrywają, że tak kurczowo boją się tych wyborów? Z ciekawości wybiorę się posłuchać co jedna i druga strona ma do powiedzenia. Obserwując dotychczasowe działania obu stron zapowiada się niezłe freak show Źródło komentarza: Najpierw odwołali wybory, teraz żądają 956 podpisów. Demokracja spółdzielcza według Zarządu „Przodownika” Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Ci porąbani radni od Węgrzynowskiego ciągle nie mogą się pogodzić z tym, że dostali po jądrach i musieli opuścić ciepłe stołeczki. Opisana powyżej sytuacja, to rekord świata w debilizmie grupy radnych, czyli, podobno przedstawicieli elektoratu wyborczego. Jeżeli ten elektorat wybrał sobie takich przedstawicieli, to co jest wart ten elektorat... Źródło komentarza: Budżet dobry, absolutorium nie. Samorządowy „Paragraf 22” ekipy Mariusza Węgrzynowskiego Autor komentarza: F Treść komentarza: Pitolisz, jak mały Kaziu po dużym deszczu. Chłop Ci nie dogodził, "cy cóś" ??? Źródło komentarza: Motoryzacja, muzyka i tłumy na Tomaszowskich Błoniach
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama