Nasz artykuł w skrócie
- W 2025 roku z pacjentami pracowało w Polsce 143,6 tys. lekarzy, o 2,4 tys. więcej niż rok wcześniej.
- Liczba pielęgniarek wzrosła do 223 tys., a fizjoterapeutów do 64,6 tys.
- Województwo łódzkie osiągnęło wynik 45,4 lekarza na 10 tys. mieszkańców – drugi najwyższy w Polsce.
- Polska nadal pozostaje poniżej średniej Unii Europejskiej pod względem dostępności lekarzy.
- Wzrost liczby lekarzy nie oznacza automatycznie krótkich kolejek do specjalistów. W Tomaszowie Mazowieckim w niektórych poradniach oczekiwanie nadal może być wielotygodniowe lub wielomiesięczne.
Lekarzy jest więcej. I to nie jest jednorazowe odbicie
Według danych GUS rok 2025 był kolejnym rokiem wzrostu liczby osób wykonujących najliczniej reprezentowane zawody medyczne.
Z pacjentami pracowało 143,6 tys. lekarzy, czyli o około 2,4 tys. więcej niż rok wcześniej. Oznacza to wzrost o 1,7 proc.
Jeszcze wyraźniejszą zmianę widać w przypadku fizjoterapeutów. Ich liczba zwiększyła się w ciągu roku o około 2,5 tys., osiągając 64,6 tys. osób. To wzrost o 4 proc.
Pielęgniarek było natomiast około 223 tys., o 3,1 tys. więcej niż rok wcześniej.
To kontynuacja trendu widocznego już wcześniej. W oficjalnej informacji za 2024 rok GUS podawał 141 193 lekarzy, 219 881 pielęgniarek i 62 087 fizjoterapeutów pracujących bezpośrednio z pacjentami.
W ciągu zaledwie trzech lat, od 2022 do 2025 roku, liczba praktykujących lekarzy zwiększyła się o 12,1 tys., czyli o 9,2 proc.
To już zmiana, której nie można sprowadzić do statystycznego wahnięcia.
Łódzkie niemal na szczycie tabeli
Szczególnie interesująco wyglądają dane dotyczące województwa łódzkiego.
Na 10 tys. mieszkańców przypada tu 45,4 lekarza. Lepszy wynik zanotowano jedynie na Mazowszu – 46,9.
Średnia krajowa wynosi 38,5.
Na drugim końcu zestawienia znalazły się województwa lubuskie – 27,1, opolskie – 28,1 oraz warmińsko-mazurskie – 28,3 lekarza na 10 tys. mieszkańców.
Można więc powiedzieć: statystycznie mieszkaniec Tomaszowa Mazowieckiego żyje w jednym z najlepiej wyposażonych w lekarzy regionów kraju.
Tyle że w ochronie zdrowia statystyka bywa trochę jak rozkład jazdy pociągów czytany z daleka od dworca. Wszystko wygląda dobrze, dopóki nie trzeba rzeczywiście gdzieś dojechać.
Lekarz jest w województwie. Ale czy jest w Tomaszowie?
Wojewódzka średnia nie oznacza, że lekarze rozmieszczeni są równomiernie.
Duża część specjalistów skupiona jest w Łodzi – wokół szpitali klinicznych, Uniwersytetu Medycznego i wysoko wyspecjalizowanych placówek.
Tomaszowskie Centrum Zdrowia prowadzi jednak szeroką sieć poradni, m.in. kardiologiczną, neurologiczną, diabetologiczną, urologiczną, okulistyczną, chirurgiczną, ortopedyczną, pulmonologiczną, ginekologiczno-położniczą oraz poradnie zdrowia psychicznego i fizjoterapii.
Sama obecność poradni nie odpowiada jednak jeszcze na najważniejsze dla pacjenta pytanie:
kiedy zostanę przyjęty?
I tu obraz robi się bardziej skomplikowany.
Dane publikowane przez NFZ dla poradni kardiologicznej Tomaszowskiego Centrum Zdrowia pokazywały wiosną 2026 roku średni czas oczekiwania wynoszący 132 dni, przy 54 osobach oczekujących. Dane były aktualizowane według stanu raportowanego za maj 2026 roku.
Nie oznacza to, że identyczna sytuacja występuje dziś w każdej poradni – kolejki są zmienne, a terminy powinny być każdorazowo sprawdzane w aktualnym informatorze NFZ. Pokazuje jednak bardzo wyraźnie, dlaczego sam wzrost liczby lekarzy nie rozwiązuje automatycznie problemu dostępności leczenia.
91,8 tys. specjalistów
Kolejna liczba jest równie ważna.
Spośród wszystkich lekarzy pracujących w 2025 roku z pacjentami 91,8 tys. posiadało co najmniej jedną specjalizację. To 63,9 proc. ogólnej liczby lekarzy.
Największą grupę stanowili specjaliści chorób wewnętrznych – około 18,3 tys. osób.
Na kolejnych miejscach znalazły się:
medycyna rodzinna – około 11 tys. lekarzy oraz pediatria – około 7,6 tys.
I właśnie struktura specjalizacji może być dla systemu równie ważna jak sama liczba lekarzy.
Pacjentowi oczekującemu na konsultację neurologiczną, psychiatryczną, endokrynologiczną czy kardiologiczną niewiele pomoże informacja, że ogólna liczba lekarzy w Polsce wzrosła, jeżeli w jego mieście brakuje lekarza konkretnej specjalności albo kontrakt NFZ pozwala przyjąć zbyt mało chorych.
Lekarze z Ukrainy coraz ważniejszą częścią systemu
Na zmianę sytuacji kadrowej wpływa także zatrudnianie lekarzy pochodzących z Ukrainy.
W 2022 roku było ich około 1,1 tys., natomiast pod koniec 2025 roku już niemal 2,7 tys.
Oznacza to wzrost o ponad 130 proc. w ciągu trzech lat.
Ich udział wśród lekarzy pracujących bezpośrednio z pacjentami zwiększył się z około 0,9 do 1,9 proc.
Podobne, choć mniejsze liczbowo zjawisko występuje w pielęgniarstwie. W 2025 roku w Polsce pracowało około 1,6 tys. pielęgniarek posiadających obywatelstwo ukraińskie. Trzy lata wcześniej było ich około 300.
Bez tej grupy zawodowej kadrowy bilans polskiej ochrony zdrowia wyglądałby więc wyraźnie gorzej.
Pielęgniarek więcej, ale potencjalna rezerwa jest ogromna
Szczególnie ciekawie wyglądają dane dotyczące pielęgniarek.
W 2025 roku bezpośrednio w zawodzie pracowało około 223 tys. osób.
Jednocześnie prawo wykonywania zawodu posiadało aż 330,9 tys. osób.
Różnica przekracza więc 100 tys.
Nie oznacza to oczywiście, że ponad 100 tys. pielęgniarek można z dnia na dzień postawić przy szpitalnych łóżkach. Część osób jest na emeryturze, część pracuje poza zawodem, część w administracji albo w innych segmentach systemu.
Pokazuje jednak skalę problemu, o którym od lat mówią przedstawiciele środowiska pielęgniarskiego: samo wykształcenie pracownika nie gwarantuje, że system ochrony zdrowia będzie potrafił go zatrzymać.
Fizjoterapeuci rosną najszybciej
Największą dynamikę wśród analizowanych przez GUS zawodów widać w fizjoterapii.
W 2025 roku zawód wykonywało 64,6 tys. osób, o 4 proc. więcej niż rok wcześniej.
W porównaniu z 2022 rokiem wzrost wynosi aż 15,7 proc.
Polska wypada tu również stosunkowo dobrze na tle Europy – pod względem potencjalnej dostępności fizjoterapeutów zajmuje siódme miejsce wśród 26 porównywanych państw Unii Europejskiej.
To szczególnie istotne w starzejącym się społeczeństwie, w którym rośnie liczba osób wymagających rehabilitacji po zabiegach ortopedycznych, udarach, urazach czy w związku z chorobami przewlekłymi.
Polska wciąż poniżej europejskiej średniej
Optymistyczne tendencje mają jednak swoją granicę.
Według przywołanych przez GUS porównań na 10 tys. mieszkańców Polski przypada około 38,6 lekarza.
Średnia dla porównywanych państw Unii Europejskiej wynosi 45,2.
Polska znalazła się dopiero na 19. miejscu wśród 26 państw.
I właśnie to zestawienie najlepiej studzi euforię.
Kadry medyczne rzeczywiście rosną. W województwie łódzkim sytuacja na tle kraju wygląda bardzo dobrze. Ale przez wiele lat Polska budowała ogromny deficyt lekarzy, pielęgniarek i specjalistów. Tego nie da się odrobić w dwa czy trzy lata.
Najważniejsze pytanie nie brzmi: ilu mamy lekarzy
Dla mieszkańca Tomaszowa Mazowieckiego prawdziwym miernikiem jakości systemu nie będzie liczba lekarzy wpisana do tabeli GUS.
Będzie nim możliwość zapisania dziecka do pediatry, otrzymania terminu u neurologa, kardiologa czy psychiatry, wykonania diagnostyki bez wielomiesięcznego oczekiwania i uzyskania rehabilitacji wtedy, kiedy jest potrzebna, a nie wtedy, kiedy uraz zdąży już stać się przewlekłą chorobą.
Dlatego najnowsze dane GUS można odczytać jako dobrą wiadomość, ale nie jako komunikat o rozwiązaniu problemu.
Polska ma coraz więcej medyków. Teraz wyzwaniem pozostaje sprawić, by wzrost ten był rzeczywiście odczuwalny także poza największymi ośrodkami akademickimi – również w Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tomaszowskim.
Źródło danych krajowych: GUS/PAP. Dane dotyczące oferty Tomaszowskiego Centrum Zdrowia i przykładowych terminów leczenia: TCZ oraz Informator o Terminach Leczenia NFZ.




Napisz komentarz
Komentarze