Nasz artykuł w skrócie
- Zaplanowane na 27 czerwca wybory Rady Nadzorczej nie odbyły się, ponieważ Walne Zgromadzenie zostało odwołane.
- Wrześniowe Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie ma zmienić zasady głosowania i organizacji zebrań, ale nie przewiduje wyborów.
- Projekty uchwał dotyczące wyborów poparło 28 członków. Ustawa wymaga dla projektu uchwały co najmniej 10 podpisów.
- Zarząd uznał jednak, że wybory są „oznaczoną sprawą” wymagającą poparcia jednej dziesiątej członków, czyli – według zamówionej opinii – 956 osób.
- Opinia kancelarii nie jest wyrokiem sądu i nie zamyka poważnego sporu prawnego dotyczącego praw członków.
- Kadencja obecnej Rady obejmuje lata 2023–2026. Zarząd nie wskazał, kiedy rzeczywiście pozwoli członkom wybrać nowy organ nadzorczy.
Wybory były. Dopóki nie zostały odwołane
Historia nie zaczęła się 18 sierpnia. Zaczęła się znacznie wcześniej, kiedy Zarząd SM „Przodownik” zwołał Walne Zgromadzenie na 27 czerwca 2026 roku. Porządek obrad był jednoznaczny: prezentacja kandydatów, tajne głosowanie, ogłoszenie wyników i podjęcie uchwały o wyborze Rady Nadzorczej na kadencję 2026–2029. Przewidziano również zatwierdzenie sprawozdania finansowego i udzielenie absolutorium członkom Zarządu. Wszystko zapisano czarno na białym w oficjalnym zawiadomieniu o czerwcowym Walnym Zgromadzeniu.
Kilka dni przed zgromadzeniem Rada Nadzorcza i Zarząd odwołały zebranie. Jako przyczynę wskazano wynajęcie części szkoły innej grupie, obawy o bezpieczeństwo oraz możliwość zakłócenia obrad. W opublikowanym komunikacie pojawiło się nawet oskarżycielskie określenie o grupie zmierzającej do „wrogiego przejęcia spółdzielni”. Nie przedstawiono jednak dowodów potwierdzających, że ktokolwiek planował złamać prawo, fałszować głosowanie czy zagrozić uczestnikom. Były obawy, przypuszczenia i atmosfera politycznego thrillera, ale skutkiem była bardzo konkretna decyzja: członkowie nie wybrali Rady Nadzorczej.
Można było oczekiwać, że nowy termin zostanie wyznaczony przede wszystkim po to, aby dokończyć to, co uniemożliwiono w czerwcu. Stało się inaczej.
Najpierw zmiana reguł. Wybory kiedyś później
Na 5, 7, 8, 9 i 10 września zwołano Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie. Jego zasadniczym celem nie są jednak wybory, rozliczenie Zarządu ani zatwierdzenie sprawozdania finansowego. Członkowie mają zdecydować o zmianach Statutu dotyczących elektronicznego głosowania oraz możliwości dzielenia przyszłych walnych zgromadzeń na części.
Jeden z projektów przewiduje, że o tym, czy Walne Zgromadzenie odbędzie się w całości, czy zostanie podzielone, będzie każdorazowo decydował Zarząd. Opinia Rady Nadzorczej ma mieć charakter niewiążący. Tym samym organ, który powinien być kontrolowany, otrzymałby bardzo szeroki wpływ na organizacyjną formę zebrań, podczas których wybierany jest jego kontroler.
To wygląda jak scena z filmu, w którym urzędujący gospodarz najpierw odwołuje głosowanie, a następnie zaprasza wyborców nie po to, by wybrali nowe władze, lecz by wcześniej zgodzili się na napisane przez niego nowe reguły.
Zarząd w materiale zachęcającym do udziału napisał: „Nie pozostawiajmy tych decyzji innym”. Trudno o większą ironię. Decyzję o tym, że członkowie nie będą mogli we wrześniu wybrać Rady Nadzorczej, Zarząd pozostawił właśnie sobie.
Dwadzieścia osiem osób mówi: przeprowadźmy wybory
Grupa członków postanowiła przerwać ten chocholi taniec. W piśmie datowanym na 17 sierpnia, które wpłynęło do Spółdzielni dzień później, zażądała uzupełnienia porządku obrad.
Nie był to jednozdaniowy apel ani luźny postulat. Wnioskodawcy przedstawili rozbudowany dokument i wskazali konkretne projekty uchwał dotyczące między innymi przeprowadzenia wyborów do Rady Nadzorczej na kadencję 2026–2029, powołania komisji skrutacyjnej i wyborczej, zatwierdzenia sprawozdania finansowego za 2025 rok oraz udzielenia absolutorium członkom Zarządu. Pod żądaniem podpisało się 28 członków.
Wnioskodawcy powołali się na art. 8³ ust. 10–13 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Jej brzmienie wydaje się dla zwykłego czytelnika zaskakująco klarowne: członkowie mają prawo zgłaszać projekty uchwał, projekt musi uzyskać poparcie co najmniej 10 członków, a Zarząd jest zobowiązany przygotować go pod względem formalnym i przedłożyć Walnemu Zgromadzeniu pod głosowanie. Tak samo stanowią § 29 ust. 6–7 i § 30 ust. 3 Statutu „Przodownika”. Tekst ustawy oraz Statut Spółdzielni nie pozostawiają wątpliwości co do istnienia członkowskiej inicjatywy uchwałodawczej.
A jednak wybory nie zostały dopisane.
Prawniczy mur wysokości 956 podpisów
Zarząd zamówił opinię prawną. Kancelaria DERC PAŁKA przyjęła, że wybory do Rady Nadzorczej nie są projektem uchwały, lecz „oznaczoną sprawą”, którą najpierw trzeba wprowadzić do porządku obrad. A do tego – według opinii – potrzebne jest poparcie przynajmniej jednej dziesiątej członków Spółdzielni, wynikające z art. 40 § 2 w związku z art. 39 § 2 Prawa spółdzielczego.
Ponieważ kancelaria przyjęła, że „Przodownik” zrzesza 9554 członków, wyliczyła próg 956 podpisów. Dwadzieścia osiem uznano za liczbę niewystarczającą. Zarząd przyjął tę interpretację i wyborów do porządku obrad nie wpisał. Pełna opinia prawna została opublikowana przez Spółdzielnię.
Ta argumentacja nie jest pozbawiona prawnego uzasadnienia. Opinia odwołuje się między innymi do wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 29 stycznia 2020 roku, sygn. V ACa 452/19. Nie wolno więc napisać, że stanowisko Zarządu jest z całą pewnością bezprawne. O tym mógłby ostatecznie przesądzić sąd.
Nie wolno jednak również przedstawiać opinii zamówionej i opłaconej przez Spółdzielnię jak wyroku wyrytego na kamiennych tablicach. To jest pogląd prawny sporządzony na zlecenie jednej strony poważnego sporu. Nie ma mocy wiążącej wobec członków i nie zastępuje orzeczenia sądu.
Projekt uchwały, który według Zarządu nie może trafić pod głosowanie
W tym miejscu ujawnia się najbardziej niepokojąca konsekwencja przyjętej wykładni. Ustawa pozwala dziesięciu członkom zgłosić projekt uchwały. Zarząd ma obowiązek przygotować taki projekt formalnie i poddać go pod głosowanie. Jeżeli jednak projekt dotyczy wyborów, Zarząd może powiedzieć: to nie projekt, lecz „sprawa”, a do jej wpisania potrzebujecie niemal tysiąca podpisów.
W ten sposób prawo inicjatywy uchwałodawczej pozostaje w ustawie, ale jego praktyczne znaczenie znika dokładnie wtedy, kiedy inicjatywa dotyczy najważniejszego instrumentu kontroli nad Zarządem.
Sąd Najwyższy w uchwale siedmiu sędziów z 29 kwietnia 2011 roku, sygn. III CZP 111/10, podkreślił obowiązek formalnego przygotowania i przedłożenia projektów zgłoszonych przez członków. Zaznaczył również, że ostateczny porządek obrad przygotowuje Zarząd. Treść uchwały Sądu Najwyższego pokazuje więc nie tylko zakres kompetencji Zarządu, ale także skalę jego odpowiedzialności.
Im więcej Zarząd ma władzy nad agendą Walnego Zgromadzenia, tym większa powinna być jego powściągliwość. Kompetencja organizacyjna nie może zamieniać się w wygodny rygiel zakładany na drzwi prowadzące do urny.
Kto skontroluje kontrolujących?
Rada Nadzorcza nie jest klubem dyskusyjnym ani dekoracją na spółdzielczej witrynie. Zgodnie z § 36 Statutu sprawuje kontrolę i nadzór nad działalnością Spółdzielni. Bada sprawozdania, ocenia wykonywanie zadań, rozpatruje skargi na działalność Zarządu i kontroluje przestrzeganie praw członkowskich.
Obecna Rada została wybrana 24 czerwca 2023 roku na kadencję obejmującą lata 2023–2026. Informuje o tym oficjalna strona SM „Przodownik”. Ustawa stanowi natomiast, że kadencja rady nadzorczej nie może trwać dłużej niż trzy lata. Statut Spółdzielni mówi, że trwa ona do Walnego Zgromadzenia odbywanego po trzech latach od wyborów.
Trzy lata minęły 24 czerwca. Walne zaplanowane trzy dni później zostało odwołane. Pierwsze kolejne zgromadzenie ma rozpocząć się 5 września, lecz wyborów w jego porządku nie ma.
Powstaje pytanie o fundamentalnym znaczeniu: jaki będzie status Rady Nadzorczej po wrześniowym Walnym Zgromadzeniu i kto będzie sprawował nadzór nad Zarządem? W publicznych materiałach nie znaleźliśmy jednoznacznej odpowiedzi. Zarząd koncentruje się na pilotach, elektronicznym liczeniu głosów i przyszłym dzieleniu walnych na części. Najważniejszego elementu układanki – terminu wyborów – nadal brakuje.
Nawet liczba członków się nie zgadza
Opinia kancelarii przyjmuje, że Spółdzielnia ma 9554 członków i dlatego jedna dziesiąta wynosi 956 osób. Tymczasem strona główna „Przodownika” informuje obecnie o 9242 członkach według stanu na 31 grudnia 2025 roku. Różnica wynosi 312 osób.
Nie zmienia to faktu, że 28 podpisów nie osiągałoby jednej dziesiątej w żadnym z tych wariantów. Przy 9242 członkach próg wynosiłby jednak 925, a nie 956 osób. Skoro właśnie liczba członków stała się głównym narzędziem zablokowania wyborów, powinna zostać podana na podstawie aktualnego rejestru wraz z datą, a nie poprzez enigmatyczne odwołanie do informacji ze strony internetowej, która pokazuje inną wartość.
To drobiazg tylko pozornie. Demokracja zaczyna się od uczciwego liczenia – członków, podpisów i głosów.
Zarząd nie powinien wybierać sobie momentu kontroli
W Zarządzie Spółdzielni zasiadają obecnie prezes Jan Nowakowski oraz jego zastępcy Grzegorz Zań i Dariusz Kacprzyk. Nie twierdzimy, że działają oni z zamiarem zachowania władzy ani że naruszyli prawo. Dokumenty pozwalają jednak na znacznie prostszą i całkowicie uprawnioną ocenę ich decyzji.
Wybory były przewidziane na czerwiec. Zostały odwołane. We wrześniu Zarząd chce najpierw zmienić zasady organizowania przyszłych zgromadzeń i głosowań. Gdy członkowie zażądali powrotu wyborów do porządku obrad, usłyszeli, że 28 podpisów to za mało i powinni zebrać 956.
Rezultat jest bezsporny: we wrześniu członkowie mają głosować nad regułami przygotowanymi przez Zarząd, ale nie będą mogli zagłosować nad składem Rady Nadzorczej kontrolującej ten Zarząd.
To jest sytuacja głęboko niezdrowa. Nawet jeśli uda się ją obronić wielostronicową opinią, trudno obronić ją w kategoriach elementarnej przyzwoitości spółdzielczej.
Członkowie nie są petentami
Spółdzielnia nie jest własnością prezesa, Zarządu, kancelarii prawnej ani urzędującej Rady Nadzorczej. Zgodnie z § 3 Statutu jej majątek stanowi prywatną własność członków. To członkowie są gospodarzami. Zarząd jest wykonawcą ich woli, a nie właścicielem politycznej bramy, który decyduje, kiedy ją otworzyć.
Zarząd powinien publicznie odpowiedzieć, kiedy odbędą się wybory; na jakiej podstawie będzie funkcjonowała Rada po zgromadzeniu wrześniowym; ilu dokładnie członków liczy obecnie Spółdzielnia; ile kosztowała zamówiona opinia; dlaczego wrześniowe Walne nie obejmuje spraw obecnych w czerwcowym porządku oraz dlaczego zmiana zasad ma poprzedzić wybór nowego organu nadzorczego.
W „Przodowniku” nie brakuje dziś procedur. Brakuje daty wyborów.
A demokracja bez wyborów przypomina instrument stojący na scenie po zakończeniu koncertu. Wszystko jest na swoim miejscu: pulpity, nuty, światła i eleganckie stroje. Tylko muzyki nie ma.




Napisz komentarz
Komentarze