Nasz artykuł w skrócie
- Badanie objęło 129 335 mieszkańców Szkocji obserwowanych przez pięć lat.
- W okresach mieszkania do 800 metrów od zadbanego lasu recepty na antydepresanty wystawiano o około 10 proc. rzadziej, a na leki przeciwlękowe — o około 6 proc. rzadziej.
- Wyniki nie oznaczają, że las leczy depresję ani że może zastąpić terapię i leki.
- Dla Tomaszowa kluczowe jest nie tylko posiadanie lasów, ale zapewnienie mieszkańcom codziennego, pieszego dostępu do bezpiecznej zieleni.
Osiemset metrów, które mogą robić różnicę
Badacze z uniwersytetów w Edynburgu i Glasgow przeanalizowali dane 129 335 dorosłych mieszkańców Szkocji. Połączyli informacje ze Scottish Longitudinal Study, historię miejsca zamieszkania oraz rejestry recept wystawionych przez szkocką publiczną służbę zdrowia w latach 2012–2016.
Interesowała ich odległość od lasów objętych programem Woods In and Around Towns. Za łatwo dostępny uznano teren leśny znajdujący się w promieniu 800 metrów od domu — mniej więcej dziesięciu minut spokojnego spaceru.
Najważniejszy wynik pojawił się wtedy, gdy naukowcy śledzili te same osoby w kolejnych latach. W okresach, w których mieszkały one w pobliżu ulepszonego lasu, prawdopodobieństwo otrzymania recepty na lek przeciwdepresyjny było o około 10 proc. niższe, a na lek przeciwlękowy — o około 6 proc. niższe. Badanie opublikowano 13 sierpnia 2026 roku w „The Lancet Planetary Health”. Jego metodologię i wyniki przedstawia baza PubMed oraz University of Edinburgh Research Explorer.
Wynik, który wymaga uważnego czytania
W badaniu pojawił się również pozorny paradoks. Gdy porównano różnych mieszkańców, osoby żyjące blisko modernizowanych lasów częściej korzystały z antydepresantów. Autorzy wyjaśniają, że szkocki program celowo kierowano do uboższych dzielnic, w których problemy ze zdrowiem psychicznym występowały częściej.
Dopiero obserwacja tych samych osób w czasie pokazała odwrotną zależność: kiedy mieszkały bliżej zagospodarowanego lasu, leki przepisywano im rzadziej. To właśnie ten element wzmacnia wiarygodność ustaleń.
Nie można jednak powiedzieć, że las „wyleczył” uczestników z depresji. Badacze analizowali recepty, a nie indywidualne diagnozy, przebieg terapii czy rzeczywistą częstotliwość spacerów. Mówimy zatem o silnym związku statystycznym, nie o cudownym leku rosnącym między sosnami.
Nie puszcza z baśni, lecz ścieżka, ławka i drogowskaz
Las uwzględniony w szkockim programie nie był romantyczną kn at the edge of civilization from a Mickiewicz ballad. Chodziło o przestrzeń oswojoną i dostępną: z odnowionymi ścieżkami, czytelnym oznakowaniem, bezpiecznymi wejściami oraz wydarzeniami integrującymi lokalną społeczność.
To ważne rozróżnienie. Samo istnienie drzew na mapie nie wystarcza. Zarośnięta droga, błoto, brak ławek, zniszczone tablice, poczucie zagrożenia czy trudny dojazd mogą sprawić, że zielony obszar pozostanie dla mieszkańców równie odległy jak szkockie Highlands.
Profesor Catharine Ward Thompson podkreśliła, że podobne inwestycje „mogą przyczyniać się do zmniejszania nierówności w zdrowiu”. Szczególne znaczenie mają więc tam, gdzie mieszkańcy dysponują mniejszymi dochodami i mają ograniczony dostęp do rekreacji, terapii oraz prywatnej opieki medycznej. Uniwersytet Edynburski określa badanie jako jedno z największych tego rodzaju.
Tomaszów ma zieleń. Pytanie brzmi: czy każdy ma ją blisko?
Tomaszów Mazowiecki nie musi zieleni wymyślać. Miasto i powiat leżą w krajobrazie, którego inne ośrodki mogłyby nam zazdrościć. Są Niebieskie Źródła, dolina Pilicy, Park Rodego, Park „Solidarność”, Bulwary nad Wolbórką, Przystań oraz rozległe Lasy Spalskie.
Nadleśnictwo Spała prowadzi gospodarkę leśną na ponad 15,5 tys. hektarów, a dodatkowo nadzoruje ponad 2 tys. hektarów lasów niestanowiących własności Skarbu Państwa. Lasy Państwowe podkreślają bogactwo przyrodnicze doliny Pilicy oraz różnorodność spalskich siedlisk.
Podczas rewitalizacji Bulwarów posadzono ponad 300 drzew, 41 tys. krzewów oraz ponad 30 tys. bylin i innych roślin. Powstały ścieżki piesze i rowerowe, miejsca wypoczynku oraz oświetlone kładki. Tomaszowska Straż Miejska przypominała wówczas, że park ma służyć mieszkańcom w każdym wieku. Renowacja Parku Rodego również obejmowała alejki, oświetlenie, nowe nasadzenia i miejsca rekreacji. Urząd Miasta przeznaczył na to zadanie blisko 894 tys. zł.
Szkockie badanie stawia jednak samorządowcom trudniejsze pytanie. Nie: „ile lasów znajduje się w powiecie?”, lecz: ilu mieszkańców może dotrzeć do zadbanej zieleni pieszo w ciągu dziesięciu minut?
Lasy Spalskie są wielkim bogactwem regionu, lecz dla osoby starszej, samotnej, z niepełnosprawnością albo bez samochodu mogą pozostawać praktycznie niedostępne. Zdrowotna wartość zieleni zaczyna się nie na folderze promocyjnym, ale pod blokiem — od równej alejki, bezpiecznego przejścia, ławki ustawionej w cieniu i drzewa, którego nie zastąpi betonowa donica.
Zieleń nie zastąpi lekarza ani terapii
Spacer może uspokajać, sprzyjać aktywności fizycznej, poprawiać sen i pomagać w przełamaniu izolacji. Nie powinien jednak zastępować diagnozy, psychoterapii ani leczenia farmakologicznego.
W Tomaszowie Mazowieckim osoby dorosłe mogą zgłaszać się do Poradni Zdrowia Psychicznego Tomaszowskiego Centrum Zdrowia przy ul. Granicznej 63. Wizyta u psychiatry nie wymaga skierowania. Rejestracja prowadzona jest pod numerem 44 725 72 16. Szczegółowe informacje publikuje Tomaszowskie Centrum Zdrowia.
W nagłym kryzysie można całodobowo skorzystać z Centrum Wsparcia pod numerem 800 70 2222. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia należy dzwonić pod 112 lub 999. Zasady uzyskania pomocy opisuje Ministerstwo Zdrowia.
Zielona infrastruktura zamiast miejskiej dekoracji
Szkocki eksperyment nie opowiada wyłącznie o przyrodzie. Opowiada o odpowiedzialności władz publicznych. Pokazuje, że utrzymanie ścieżek, oznakowanie, bezpieczeństwo i dostępność zieleni mogą mieć znaczenie porównywalne z innymi działaniami profilaktycznymi.
Las nie wypisze recepty i nie zastąpi rozmowy z lekarzem. Może jednak stworzyć przestrzeń, w której łatwiej złapać oddech, wyjść z domu i na chwilę uciszyć hałas miasta oraz własnych myśli. Czasem polityka zdrowotna zaczyna się nie w gabinecie, lecz na ścieżce biegnącej między drzewami.




Napisz komentarz
Komentarze