Publiczny ośrodek zdrowia nie jest politycznym gabinetem, w którym można ustawić kolejne biurko i dopisać stanowisko do samorządowej układanki. To miejsce, do którego przychodzą chorzy, starsi, rodzice z dziećmi i osoby wymagające regularnych recept, badań oraz konsultacji.
Tymczasem z informacji docierających do redakcji wynika, że sytuacja kadrowa Gminnego Ośrodka Zdrowia w Będkowie jest bardzo trudna. Radni oraz mieszkańcy mówią o braku lekarza, odchodzeniu pacjentów do innych placówek i wskazywaniu im możliwości korzystania z pomocy medycznej w Rokicinach. Tylko po co? Przecież lekarz w Będkowie jest i to taki, z którego usług mieszkańcy chętnie korzystają.
Jeżeli te informacje się potwierdzą, trudno nie zadać podstawowego pytania: czy gminny ośrodek zdrowia ma jeszcze zapewniać opiekę mieszkańcom Będkowa, czy jedynie odsyłać ich do sąsiedniej gminy?
Dyrektor jest. A lekarz?
Według naszych informatorów nowym dyrektorem GOZ został Włodzimierz Justyna, były wicestarosta powiatu tomaszowskiego i obecny radny powiatowy. Oficjalny portal Rady Powiatu nadal wskazuje go jako radnego wybranego w okręgu obejmującym gminy Tomaszów Mazowiecki, Inowłódz i Rzeczycę. Wcześniej pełnił funkcję wicestarosty, a w wyborach samorządowych kandydował z listy Prawa i Sprawiedliwości.
Samo powołanie osoby niebędącej lekarzem na stanowisko dyrektora podmiotu leczniczego nie musi być naruszeniem prawa. Dyrektor ma przede wszystkim zarządzać jednostką. Nie może jednak zastąpić lekarza w gabinecie, zbadać pacjenta, wypisać recepty ani udzielić świadczenia medycznego. Może natomiast inkasować wynagrodzenie.
Dlatego z perspektywy mieszkańców najważniejsze pytanie brzmi brutalnie prosto: co pacjentowi po dyrektorze, skoro nie może dostać się do lekarza?
W internetowych bazach placówka przy ulicy Reymonta 8 nadal figuruje jako poradnia podstawowej opieki zdrowotnej, czynna w dni robocze w godzinach od 8.00 do 18.00. Sam wpis w katalogu nie przesądza jednak, czy w tych godzinach faktycznie przyjmuje lekarz i w jakim wymiarze realizowane są świadczenia.
Pacjenci wybierają prywatną przychodnię
Na terenie gminy działa również prywatny podmiot podstawowej opieki zdrowotnej, z którego — jak przekazują nam mieszkańcy — coraz chętniej korzystają pacjenci. Prowadzi go Witold Szymański, człowiek życzliwy i empatyczny. Lubiany w środowisku lokalnym.
To powinien być dla władz gminy sygnał alarmowy. Pacjenci nie zmieniają lekarza rodzinnego dla rozrywki. Robią to najczęściej wtedy, gdy nie mogą uzyskać świadczenia, dodzwonić się do rejestracji albo mają poczucie, że publiczna placówka przestała gwarantować im stabilność opieki.
Każda kolejna deklaracja wyboru przeniesiona do konkurencyjnego POZ oznacza również odpływ finansowania. Podstawowa opieka zdrowotna jest finansowana przede wszystkim według liczby zadeklarowanych pacjentów. Odejście mieszkańców nie jest więc tylko wizerunkową porażką. Może dodatkowo pogarszać sytuację ekonomiczną publicznego ośrodka.
Powstaje mechanizm dobrze znany z wielu publicznych instytucji: mniej lekarzy oznacza mniej pacjentów, mniej pacjentów oznacza mniej pieniędzy, a mniej pieniędzy jeszcze bardziej ogranicza możliwość zatrudnienia personelu.
Polityczne towarzystwo wzajemnego zatrudniania?
Kontrowersje potęguje polityczny kontekst nominacji. Włodzimierz Justyna jest związany z Prawem i Sprawiedliwością i z listy tej partii kandydował do Rady Powiatu. Wcześniej był partyjnym nominatem na stanowisko dyrektora KRUS. Wcześniej był dyrektorem szkoły w Smardzewicach, ale po alkoholowym incydencie musiał z niej odejść. Mariusz Węgrzynowski jest przewodniczącym powiatowych struktur PiS. Dariusz Misztal w 2018 roku został wójtem Będkowa jako kandydat PiS, choć w wyborach w 2024 roku kandydował już z własnego komitetu, a w dokumentach wyborczych zadeklarował brak przynależności partyjnej.
Nikt chyba nie ma wątpliwości, że o powołaniu Justyny zdecydowały względy partyjne. Tworzy to polityczne tło, którego nie wolno ignorować — szczególnie gdy stanowisko otrzymuje były wicestarosta niedługo po utracie funkcji w zarządzie powiatu.
W powiecie tomaszowskim zbyt często pojawia się wrażenie, że gdy jeden polityczny fotel zostaje odsunięty, natychmiast trzeba znaleźć drugi. Czasem w spółce, czasem w jednostce organizacyjnej, czasem w instytucji publicznej.
Tyle że ośrodek zdrowia nie może być przechowalnią działaczy. Tutaj ceną za nietrafione decyzje kadrowe nie jest jedynie polityczna kompromitacja. Ceną może być zdrowie mieszkańców.
Co wydarzyło się w sobotę?
Radni z Będkowa przekazali nam także informację o zdarzeniu, do którego miało dojść w sobotę przy budynku ośrodka.
Według ich relacji lekarz dotychczas prowadzący GOZ miał wyprowadzać swoje rzeczy z placówki. Na miejsce miała zostać wezwana policja, a lekarzowi — jak twierdzą nasi rozmówcy — miano utrudniać zabranie należącego do niego wyposażenia lub przedmiotów. "Bohaterskiego" zawiadomienia miał dokonać Wójt. /będziemy to sprawdzać i weryfikować/.
Są to informacje wymagające wyjaśnienia przez Urząd Gminy, dyrekcję GOZ, policję oraz samego lekarza. Nie można ich przedstawiać jako rozstrzygniętych faktów. Nie wolno ich jednak również przemilczeć, ponieważ dotyczą publicznej placówki i majątku wykorzystywanego do leczenia mieszkańców.
Mieszkańcy mają prawo znać odpowiedzi
W Biuletynie Informacji Publicznej gminy znajduje się dział poświęcony Gminnemu Ośrodkowi Zdrowia oraz stanowisku jego dyrektora. W chwili przygotowywania artykułu nie znaleźliśmy jednak łatwo dostępnego komunikatu, który kompleksowo wyjaśniałby obecną sytuację, zasady powołania nowego kierownictwa, stan zatrudnienia lekarzy i sposób zabezpieczenia opieki nad pacjentami.
Dlatego kierujemy do wójta Dariusza Misztala i władz GOZ konkretne pytania:
Czy Włodzimierz Justyna został powołany na stanowisko dyrektora Gminnego Ośrodka Zdrowia w Będkowie? W jakim trybie został wybrany, od kiedy jest zatrudniony i jakie ma wynagrodzenie?
Ilu lekarzy obecnie przyjmuje w ośrodku, w jakich godzinach i na podstawie jakich umów?
Dlaczego pacjentom wskazuje się możliwość korzystania z leczenia w Rokicinach? Czy gmina zawarła w tej sprawie porozumienie z inną placówką?
Ilu pacjentów zrezygnowało z GOZ w ostatnich miesiącach i przeniosło swoje deklaracje do innych przychodni?
Czy w sobotę przy ośrodku interweniowała policja? Kto wezwał funkcjonariuszy i czego dotyczył spór z lekarzem opuszczającym placówkę?
Jaki jest aktualny stan finansowy GOZ i czy istnieje zagrożenie dalszego ograniczania świadczeń?
Zdrowie nie jest polityczną nagrodą pocieszenia
Władze gminy mają pełne prawo dobierać kadrę zarządzającą. Muszą jednak wytłumaczyć mieszkańcom, dlaczego wybrały właśnie tę osobę i jaki plan naprawczy ma nowy dyrektor.
Nie wystarczy zapewnić, że ośrodek formalnie istnieje, telefony dzwonią, a drzwi są otwarte. Ośrodek zdrowia istnieje naprawdę dopiero wtedy, gdy za drzwiami czeka lekarz.
Jeżeli publiczna placówka traci pacjentów, ma problem z obsadą medyczną, odsyła mieszkańców do Rokicin, a równocześnie stanowisko dyrektora otrzymuje były samorządowiec związany z tym samym środowiskiem politycznym co władze gminy, podejrzenia o polityczną przechowalnię będą pojawiały się same.
Można je przeciąć bardzo łatwo: publikując dokumenty, warunki zatrudnienia, harmonogram pracy lekarzy i konkretny plan ratowania ośrodka.
Mieszkańcy Będkowa nie potrzebują kolejnej politycznej opowieści. Potrzebują lekarza.



Napisz komentarz
Komentarze