W skrócie
- Cztery filary zdrowego śniadania – wartościowy zestaw powinien zawierać produkt zbożowy, źródło białka, warzywo lub owoc oraz wodę.
- Wysoki koszt nie jest wymagany – proste i tanie produkty, takie jak jabłko, marchew, jajko czy twaróg, doskonale sprawdzają się jako składniki posiłku.
- Wykorzystanie produktów sezonowych – sięganie po dary danego sezonu oraz właściwe przechowywanie jedzenia pomaga obniżyć koszty i zapobiega marnowaniu żywności.
- Regularność ważniejsza niż perfekcja – warto włączać dziecko w proces planowania posiłków, rezygnując jednocześnie ze słodyczy i słodzonych napojów jako bazy jedzenia do szkoły.
Wrzesień przywraca domom dobrze znany rytm: pobudka, szukanie zeszytu, pakowanie plecaka i pytanie, które potrafi wracać każdego ranka — co dać dziecku do jedzenia? Do tego dochodzą zdjęcia z mediów społecznościowych: idealnie poukładane przekąski, owoce wycięte w gwiazdki, każdego dnia inny zestaw. Łatwo pomylić przygotowanie posiłku z konkursem, w którym rodzic powinien zdobywać kolejne punkty za pomysłowość.
Tymczasem szkolna śniadaniówka nie musi być scenografią do fotografii. Ma przede wszystkim zawierać wartościowy posiłek, który dziecko będzie chciało zjeść.
„Nie potrzebujemy egzotycznych owoców”
Jak podkreśla dr n. o zdrowiu Małgorzata Słoma-Krześlak z Katedry Dietetyki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, zdrowe żywienie nie wymaga kupowania drogich, modnych produktów.
— Dobra wiadomość jest taka, że wartościowe drugie śniadanie nie musi być ani skomplikowane, ani kosztowne. Nie potrzebujemy egzotycznych owoców, specjalnych produktów „fit”, gotowych batonów proteinowych czy codziennie innego zestawu składników. Znacznie ważniejsze są prostota, regularność i odpowiednie połączenie kilku podstawowych grup produktów — powiedziała dietetyczka.
Podstawą może być pieczywo razowe lub mieszane, bułka grahamka albo tortilla. Do tego warto dołożyć źródło białka: jajko, twarożek, serek naturalny, hummus, pastę z fasoli, pieczone mięso lub ser. Całość uzupełnia warzywo albo owoc, a podstawowym napojem powinna być woda.
To prosty schemat, a nie lista zakupów do sklepu ze specjalistyczną żywnością.
Jabłko nie musi przegrywać z mango
Marchewka, ogórek, pomidor, jabłko czy gruszka nie wyglądają może tak egzotycznie jak produkty z reklam, ale nie jest to powód, by traktować je jako gorszy wybór.
— Marchew, jabłko, gruszka, śliwka, ogórek czy pomidor mogą być równie dobrym wyborem jak borówki, mango czy awokado. Warto pamiętać, że to nie pojedynczy „superprodukt” decyduje o wartości odżywczej posiłku, ale całokształt sposobu żywienia dziecka — zaznaczyła ekspertka SUM.
Dietetyczka zachęca do korzystania z sezonowości. Jesienią jabłka, gruszki i śliwki są zwykle tańsze od owoców sprowadzanych z odległych regionów, a jednocześnie mogą być wartościową częścią codziennego jadłospisu.
Nie trzeba też codziennie wymyślać wszystkiego od nowa. Według specjalistki wystarczającym drugim śniadaniem może być kanapka z jajkiem i warzywami oraz jabłko. Inną propozycją jest bułka z twarożkiem, ogórkiem i gruszką albo tortilla z pastą z fasoli i warzywami.
Wczorajszy obiad może dostać drugie życie
Oszczędność nie musi oznaczać rezygnacji z jakości. Może zaczynać się od rozsądnego wykorzystania tego, co zostało przygotowane dla całej rodziny.
Niewielka porcja pieczonego mięsa, odpowiednio przechowywana po obiedzie, może następnego dnia trafić do kanapki. Ugotowane jajko — do pasty. Fasola lub ciecierzyca — stać się podstawą dodatku do pieczywa.
— Jeżeli poprzedniego dnia na obiad przygotowano pieczonego kurczaka, jego niewielką porcję można następnego dnia wykorzystać do kanapki lub tortilli. Ugotowane jajko może stać się podstawą pasty kanapkowej. Z ugotowanej fasoli lub ciecierzycy można przygotować prostą pastę z dodatkiem jogurtu, oliwy i przypraw — wyjaśniła Słoma-Krześlak.
Takie rozwiązanie, jak wskazuje dietetyczka, może ograniczać zarówno wydatki, jak i marnowanie żywności. Nie wymaga również prowadzenia osobnej kuchni dla szkolnej śniadaniówki.
Woda do plecaka, dziecko do rozmowy
Specjalistka zaleca, by podstawowym napojem zabieranym do szkoły była woda. Soki, napoje owocowe i słodzone herbaty nie powinny zastępować jej na co dzień.
Warto również zaprosić dziecko do współdecydowania o posiłku. Nie chodzi o oddanie mu całego jadłospisu do dowolnego ułożenia, lecz o prosty wybór między wartościowymi propozycjami: jabłko czy gruszka? Kanapka z jajkiem czy z twarożkiem?
W tym podejściu jest miejsce na rozmowę o upodobaniach, zamiast codziennej walki o zawartość pudełka.
Regularność ważniejsza niż perfekcja
Dietetyczka przypomina także, że zdrowy sposób żywienia nie wymaga całkowitego zakazu słodyczy. Problem pojawia się wtedy, gdy słodkie bułki, batoniki, ciastka, słodzone napoje i wysoko przetworzone przekąski stają się podstawą codziennego drugiego śniadania.
Nie chodzi więc o rozliczanie rodzica z każdego odstępstwa ani o przygotowywanie pięciu zupełnie różnych zestawów na pięć dni tygodnia. Najważniejsze, by w większości szkolnych dni wracał prosty układ: produkt zbożowy, źródło białka, warzywo lub owoc i woda.
Śniadaniówka nie musi zdobywać polubień. Ma służyć dziecku — a jej przygotowanie nie musi rujnować ani domowego budżetu, ani poranka.



Napisz komentarz
Komentarze