Nasz artykuł w skrócie
- Lechia Tomaszów Mazowiecki przegrała u siebie 0:2 z zespołem [KS CK Troszyn](https://sport.eostroleka.pl/ks-ck-troszyn-w-koncu-zwycieski-zbyt-dlugo-musieliscie-czekac-131335.html).
- Goście zdobyli bramki w 35. i 74. minucie spotkania, skutecznie ograniczając ofensywę gospodarzy.
- Troszyn dobrze wykorzystywał błędy Lechii i konsekwentnie neutralizował ataki zielono-czerwonych.
- Gospodarzom zabrakło skuteczności pod bramką rywala, mimo wypracowania kilku dogodnych okazji.
- Mecz przy Nowowiejskiej obejrzało 285 widzów, którzy byli świadkami niespodziewanego rozstrzygnięcia.
Lechia Tomaszów Mazowiecki – KS CK Troszyn 0:2 (0:1)
Bramki: Arkadiusz Ciach 35, Brudko 74.
Lechia: Antoni Pawełkiewicz – Bartłomiej Chyb (46. Artur Czupryński), Marcin Orzechowski, Jakub Król (40. Bartosz Winkler), Filip Becht – Krystian Kolasa, Eryk Kaproń (46. Marcin Pieńkowski), Daniel Chwałowski (69. Bartosz Bogus), Miłosz Pawlusiński – Kacper Popławski (77. Maksym Rosiński), Łukasz Racis.
Od pierwszych minut było widać, że beniaminek z Troszyna nie przyjechał do Tomaszowa wyłącznie bronić dostępu do własnej bramki. Przyjezdni dobrze czytali grę gospodarzy, agresywnie reagowali na próby rozegrania piłki i cierpliwie czekali na możliwość wyprowadzenia szybkiego kontrataku.
Pierwsze poważne ostrzeżenie przyszło w 16. minucie. Arkadiusz Ciach ruszył prawą stroną i uderzył tuż obok słupka. Chwilę później ponownie znalazł się w dogodnej sytuacji, ale tym razem Antoni Pawełkiewicz skutecznie interweniował.
Bramkarz Lechii musiał wykazać się także po mocnym strzale Brudki sprzed pola karnego. Tomaszowianie długo mieli problem z odpowiedzią. Próba Jakuba Króla z rzutu wolnego minęła poprzeczkę, ale w 34. minucie gospodarze byli naprawdę blisko objęcia prowadzenia. Łukasz Racis przedarł się między obrońcami i znalazł miejsce do strzału, jednak piłka trafiła w boczną siatkę.
Minutę później piłkarska zasada „niewykorzystane sytuacje się mszczą” przypomniała o sobie z całą brutalnością. Po dośrodkowaniu w pole karne najwyżej wyskoczył Arkadiusz Ciach i strzałem głową pokonał Pawełkiewicza.
Lechia dostała kolejny cios jeszcze przed przerwą. Z powodu urazu boisko musiał opuścić Jakub Król. Zastąpił go Bartosz Winkler.
Tuż przed zejściem do szatni gospodarze mogli wyrównać. Krystian Kolasa dwukrotnie próbował pokonać bramkarza Troszyna. Pierwsze uderzenie zostało zablokowane, drugie minimalnie minęło słupek.
Lechia ruszyła, ale Troszyn nie pękł
Po zmianie stron trener Bartosz Grzelak próbował odmienić obraz gry. Na murawie pojawili się Artur Czupryński i Marcin Pieńkowski, który wniósł sporo energii w ofensywne poczynania zespołu.
Tomaszowianie częściej znajdowali się na połowie przeciwnika, lecz wciąż brakowało najważniejszego — celnych strzałów i klarownych sytuacji podbramkowych. Tymczasem Troszyn pozostawał bardzo groźny po przejęciu piłki.
W 55. minucie goście byli blisko drugiego trafienia, a kilka minut później Pawełkiewicz dwukrotnie ratował swój zespół po strzałach Damiana Wojdakowskiego i Jakuba Kruszewskiego.
W końcu jednak defensywa Lechii skapitulowała.
W 74. minucie przyjezdni rozegrali bardzo dobrą, kombinacyjną akcję w polu karnym gospodarzy. Kilka szybkich podań całkowicie rozmontowało obronę zielono-czerwonych, a całość zakończyła się strzałem do siatki i prowadzeniem Troszyna 2:0.
Lechia próbowała jeszcze wrócić do meczu. Z dystansu uderzał Czupryński, próbował także Racis, ale dobrze zorganizowana defensywa gości nie pozwoliła gospodarzom złapać kontaktu.
Najlepszą szansę w końcówce miał właśnie Racis. Po krótko rozegranym rzucie wolnym znalazł się blisko bramki, lecz jego uderzenie z niewielkiej odległości przeleciało nad poprzeczką.
Po ostatnim gwizdku komplet punktów pojechał więc do Troszyna.
Dla Lechii to bolesna porażka, tym bardziej że zielono-czerwoni przed tym spotkaniem bardzo dobrze prezentowali się przed własną publicznością. Tym razem rywal znalazł jednak sposób na tomaszowian: ograniczył przestrzeń, zmusił gospodarzy do błędów i bezlitośnie wykorzystał swoje okazje.
Teraz zespół Bartosza Grzelaka musi szybko wyciągnąć wnioski. Sezon jest długi, ale właśnie takie mecze pokazują, jak niewiele w III lidze dzieli serię zwycięstw od zimnego prysznica.
Żółte kartki: Miłosz Pawlusiński, Daniel Chwałowski, Kacper Popławski, Łukasz Racis, trener Bartosz Grzelak, asystent trenera Miłosz Turewicz (Lechia) – Franciszek Brudko (Troszyn).
Sędziował: Bartłomiej Zywert (Grodziec)
Widzów: 285.




Napisz komentarz
Komentarze