W skrócie:
Chwałowski otworzył strzelanie
Cztery gole do przerwy
ŁKS próbował wrócić do meczu
Zawadzki postawił kropkę nad „i”
Lechia Tomaszów Mazowiecki – ŁKS Łomża 5:2 (4:0)
Przez pierwsze 45 minut przy Nowowiejskiej obowiązywał właściwie jeden scenariusz. Lechia Tomaszów Mazowiecki atakowała, zdobywała bramki i nie pozwalała przeciwnikom złapać oddechu. ŁKS Łomża przez długie fragmenty wyglądał jak drużyna próbująca przeczekać zielono-czerwoną nawałnicę. Nie udało się.
Chwałowski otworzył strzelanie
Tomaszowianie ruszyli do ataku od pierwszego gwizdka sędziego. Efekt przyszedł już w 12. minucie. Filip Becht znakomicie dośrodkował na dalszy słupek, gdzie najwyżej wyskoczył Daniel Chwałowski. Precyzyjne uderzenie głową nie dało bramkarzowi gości szans.
Pięć minut później było już 2:0.
Lechia wykorzystała błąd rywali przy rozegraniu futbolówki. Piłkę odebrał Miłosz Pawlusiński, następnie przejął ją Łukasz Racis i rozpoczął imponujący rajd. Napastnik przebiegł z futbolówką niemal trzy czwarte długości boiska, wpadł w pole karne i posłał piłkę pod nogami Mateusza Danielczyka.
Była dopiero 17. minuta, a gospodarze mieli mecz pod pełną kontrolą.
Cztery gole do przerwy
ŁKS długo nie potrafił odpowiedzieć. Lechia grała szybko, agresywnie i konsekwentnie realizowała swój plan.
W 41. minucie zielono-czerwoni rozegrali krótko rzut rożny. Daniel Chwałowski wymienił podania z Miłoszem Pawlusińskim, a ten zdecydował się na uderzenie ze skraju pola karnego. Piłka odbiła się jeszcze przed bramką, myląc golkipera gości.
Było 3:0.
Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa jest już właściwie zamknięta, Lechia uderzyła po raz czwarty. Pawlusiński zagrał do Racisa, ten świetnie wypuścił na wolne pole Kacpra Popławskiego, a napastnik gospodarzy pewnie wykorzystał sytuację.
4:0 po 45 minutach.
Dla kibiców przy Nowowiejskiej była to pierwsza połowa niemal idealna.
ŁKS próbował wrócić do meczu
Po przerwie obraz spotkania nieco się zmienił. Trener gości dokonał dwóch zmian, a ŁKS rozpoczął drugą część zdecydowanie odważniej.
Paradoksalnie to jednak Lechia jako pierwsza mogła podwyższyć prowadzenie. Dwukrotnie bliski szczęścia był Daniel Chwałowski, ale w obu przypadkach piłka po jego strzałach zatrzymywała się na słupku.
W 56. minucie goście dostali szansę na zdobycie kontaktowej – choć przy stanie 4:0 trudno było jeszcze mówić o prawdziwym kontakcie – bramki. Po strzale Tymoteusza Klupsia futbolówka trafiła w rękę jednego z obrońców Lechii. Arbiter wskazał na jedenasty metr.
Rzut karny wykorzystał Bartłomiej Olszewski.
Gol wyraźnie ożywił łomżan. Przez kilka kolejnych minut goście naciskali, ale bardzo dobrze w bramce Lechii spisywał się Antoni Pawełkiewicz, który kilkukrotnie zatrzymywał próby przyjezdnych.
Zawadzki postawił kropkę nad „i”
Lechia przeczekała najlepszy okres gry gości i ponownie odzyskała kontrolę nad spotkaniem.
W 84. minucie Filip Zawadzki przejął piłkę około 20 metrów od bramki. Nie kombinował. Uderzył i trafił, podwyższając prowadzenie gospodarzy na 5:1.
ŁKS odpowiedział niemal natychmiast. Minutę później Tymoteusz Klupś zdecydował się na strzał ze skraju pola karnego. Piłka wysokim łukiem przeleciała nad Pawełkiewiczem i wpadła do siatki.
Na więcej Lechia już jednak rywalom nie pozwoliła.
Końcowy wynik 5:2 oznacza pierwsze punkty tomaszowian w nowym sezonie oraz bardzo efektowne przywitanie z kibicami przy Nowowiejskiej.
Jeśli futbol potrafi wysyłać sygnały, ten był wyjątkowo czytelny: Lechia chce w tym sezonie grać ofensywnie i bez kompleksów. Pierwsza połowa spotkania z ŁKS Łomża była najlepszym tego dowodem.
Lechia Tomaszów Mazowiecki – ŁKS Łomża 5:2 (4:0)
Bramki: Daniel Chwałowski 12', Łukasz Racis 17', Miłosz Pawlusiński 41', Kacper Popławski 45', Filip Zawadzki 84' – Bartłomiej Olszewski 56' (karny), Tymoteusz Klupś 85'.
Lechia: Antoni Pawełkiewicz – Bartłomiej Chyb (82. Maksym Rosiński), Marcin Orzechowski, Jakub Król, Filip Becht – Miłosz Pawlusiński, Eryk Kaproń (66. Marcin Pieńkowski), Daniel Chwałowski (66. Artur Czupryński), Krystian Kolasa – Łukasz Racis (66. Bartosz Bogus), Kacper Popławski (66. Filip Zawadzki).
Żółta kartka: Marcin Gałązka (ŁKS Łomża)
Sędzia: Dawid Zieliński (Warszawa)
Widzów: 228




Napisz komentarz
Komentarze