Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 12 sierpnia 2026 01:26
Reklama
Reklama

Jak szybko dojść do siebie po długim locie - 8 rzeczy, które działają

Dziesięć godzin w fotelu, suche powietrze, obniżone ciśnienie w kabinie i przesunięcie o kilka stref czasowych. Wysiadasz z samolotu z opuchniętymi nogami, sztywnym karkiem i poczuciem rozbicia, które nie przypomina zwykłego zmęczenia - bo nim nie jest.

To, co robisz w pierwszych kilkunastu godzinach po wylądowaniu, w dużej mierze decyduje o tym, czy następny dzień będzie stracony, czy sprawny. Poniżej osiem rzeczy, które faktycznie skracają ten czas. Kolejność nie jest chronologiczna - pierwsze trzy punkty mają największy wpływ na to, jak szybko wrócisz do formy.

Dlaczego lot obciąża organizm bardziej, niż się wydaje

Zanim przejdziemy do konkretów, warto rozumieć, z czym właściwie walczymy. Na powrót do formy po locie składają się cztery niezależne procesy - i część popularnych porad zawodzi właśnie dlatego, że adresuje tylko jeden z nich.

Bezruch. Kilka godzin w niemal niezmienionej pozycji spowalnia przepływ krwi w kończynach dolnych. Pompa mięśniowa łydek, która w normalnych warunkach wspomaga powrót krwi żylnej do serca, przy braku ruchu praktycznie przestaje działać. Stąd obrzęki i uczucie ciężkości nóg. Jednocześnie utrwala się układ ciała: uniesione barki, wysunięta do przodu głowa, napięty odcinek szyjny - wzorzec, który po wyjściu z samolotu nie znika sam.

Suche powietrze. Wilgotność w kabinie samolotu wynosi zwykle 10–20 procent, czyli mniej niż na pustyni i znacznie mniej niż w typowym pomieszczeniu. Powietrze na wysokości przelotowej jest niemal pozbawione wilgoci, a systemy klimatyzacji nie mają technicznej możliwości jej uzupełnienia. Organizm traci wodę przez oddychanie i skórę szybciej, niż zwykle, a odwodnienie nasila zmęczenie, bóle głowy i uczucie rozbicia - objawy, które łatwo pomylić z samym jet lagiem.

Ciśnienie. W locie odpowiada ono wysokości około 1800–2400 metrów n.p.m. Nasycenie krwi tlenem spada nieznacznie - u zdrowej osoby z 97–98 do mniej więcej 90–93 procent - ale odczuwalnie. U części pasażerów przekłada się to na senność, gorszą koncentrację i tępy ból głowy. Efekt narasta z długością lotu.

Rozregulowany rytm dobowy. Przy zmianie stref czasowych zegar biologiczny w jądrze nadskrzyżowaniowym podwzgórza przestaje się zgadzać z otoczeniem. Wydzielanie melatoniny, temperatura ciała i rytm kortyzolu nadal działają według starej pory. To ten mechanizm odpowiada za najbardziej uporczywą część jet lagu i jego przestawienie zajmuje najwięcej czasu.

Każdy z poniższych punktów adresuje któryś z tych czterech mechanizmów - a najskuteczniejsze działają na kilka naraz.

1. Nie kładź się spać od razu

Najczęstszy i najkosztowniejszy błąd. Po nocnym locie łóżko w hotelu wygląda jak jedyna sensowna opcja - i jest to dokładnie ta decyzja, która przedłuża jet lag o dwa dni.

Mechanizm jest prosty. Przez czas czuwania w organizmie narasta adenozyna, czyli tak zwane ciśnienie snu. To ono sprawia, że wieczorem zasypiasz. Jeśli rozładujesz je trzygodzinną drzemką o czternastej, o dwudziestej drugiej czasu lokalnego po prostu nie będziesz śpiący - a wtedy zaśniesz o trzeciej nad ranem i cały cykl przesunie się na kolejną dobę.

Praktyczna zasada: jeśli musisz się położyć, ustaw budzik na dwadzieścia–trzydzieści minut i wstań mimo protestów organizmu. Krótka drzemka poprawia czujność, nie naruszając istotnie ciśnienia snu. Wszystko powyżej czterdziestu minut wprowadza w fazę snu głębokiego, z której wybudzenie daje efekt odwrotny do zamierzonego - bezwład trwający kolejną godzinę.

Wyjątek dotyczy przylotów nocnych. Jeśli lądujesz o dwudziestej trzeciej czasu lokalnego, nie ma powodu, by walczyć o czuwanie - kładziesz się normalnie, nawet jeśli organizm uważa, że jest południe.

Pytanie brzmi więc: co robić przez te kilka godzin, gdy jesteś wyczerpany, a spać nie wolno?

2. Zaplanuj pracę z ciałem między lotniskiem a hotelem

Tu leży najbardziej niedoceniana część układanki. Godziny bezpośrednio po wylądowaniu to moment, w którym nie należy leżeć, ale też trudno o jakąkolwiek aktywność wymagającą wysiłku. Praca z ciałem wypełnia tę lukę precyzyjnie: nie wymaga od ciebie niczego, a jednocześnie działa na trzy z czterech mechanizmów opisanych wyżej.

Mechanizm jest konkretny. Praca manualna na kończynach dolnych, prowadzona w kierunku dosercowym, wspomaga odpływ krwi żylnej i chłonki - czyli robi ręcznie to, czego przez kilka godzin nie zrobiła pompa mięśniowa. Efekt na obrzęki jest odczuwalny od razu. Rozluźnienie odcinka szyjnego i obręczy barkowej znosi wzorzec utrwalony przez godziny w fotelu, zanim zdąży się utrwalić na dobre. A powolny, rytmiczny nacisk pobudza układ przywspółczulny: tętno zwalnia, oddech się pogłębia, napięcie mięśniowe spada. Dla organizmu jest to stan wyraźnie regeneracyjny, przy tym - w odróżnieniu od drzemki - nierozładowujący ciśnienia snu i niezaburzający rytmu dobowego.

Logistyka bywa jednak przeszkodą. Po dwunastu godzinach lotu mało kto ma ochotę przemierzać nieznane miasto, a im więcej przesiadek między lotniskiem a gabinetem, tym mniejsza szansa, że plan przetrwa zderzenie z rzeczywistością. Rozwiązaniem jest wybór miejsca po drodze. W Warszawie sensownie wypada pod tym względem Mokotów: Blissful Massage ma tam oddział oddalony o kilkanaście minut jazdy od Lotniska Chopina, co pozwala wpisać sesję w trasę z lotniska do hotelu, zamiast planować osobny wyjazd. Przy przylotach porannych ma to dodatkową zaletę praktyczną - pokój hotelowy i tak zwykle nie jest jeszcze gotowy przed czternastą.

Optymalne okno to pierwsze sześć godzin po wylądowaniu, przed pierwszym nocnym snem.

3. Wyjdź na światło dzienne - ale o właściwej porze

Światło to najsilniejsze dostępne narzędzie do przestawiania zegara biologicznego, skuteczniejsze niż melatonina, dieta czy cokolwiek innego z tej listy. Rzecz w tym, że działa w obie strony i użyte o złej porze potrafi pogorszyć sytuację.

Zasada zależy od kierunku lotu.

Lot na wschód (np. Warszawa → Tokio) wymaga przyspieszenia zegara. Szukaj światła rano czasu docelowego, unikaj go wieczorem. To trudniejszy kierunek - organizmowi łatwiej wydłużyć dobę niż ją skrócić, dlatego loty na wschód znosi się gorzej.

Lot na zachód (np. Warszawa → Nowy Jork) wymaga opóźnienia zegara. Szukaj światła późnym popołudniem i wieczorem, unikaj bardzo wczesnego poranka.

Skala ma tu znaczenie, o którym rzadko się mówi. Oświetlenie biurowe to około 300–500 luksów. Pochmurny dzień na zewnątrz - 5000–10 000. Słoneczny - nawet 100 000. Oznacza to, że kwadrans na dworze w listopadowej szarudze daje zegarowi biologicznemu silniejszy sygnał niż cały dzień przy biurku. Wyjście na zewnątrz jest więc nie do zastąpienia siedzeniem przy oknie.

Przy przesunięciu większym niż sześć stref przestawianie warto rozłożyć na dwa–trzy dni, przesuwając porę ekspozycji o godzinę–dwie dziennie.

4. Nawadniaj się - zaczynając jeszcze w powietrzu

Praktyczna zasada mówi o mniej więcej szklance wody na każdą godzinę lotu, z zapasem przy locie dłuższym niż osiem godzin. Kluczowe jest jednak to, że nawodnienia nie da się nadrobić jednorazowo po wylądowaniu - organizm wydali nadmiar, zamiast go zatrzymać. Liczy się rozłożenie w czasie.

Alkohol i kawa w powietrzu działają moczopędnie i pogłębiają deficyt. Lampka wina, która ma pomóc zasnąć, rzeczywiście skraca czas zasypiania, ale pogarsza jakość snu w drugiej połowie nocy - fragmentuje fazę REM dokładnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna. Jeśli sięgasz po którekolwiek, dołóż dodatkową szklankę wody na każdą porcję.

Przy locie ponad ośmiogodzinnym sama woda może nie wystarczyć - wraz z płynami tracisz elektrolity, a ich niedobór daje objawy łudząco podobne do odwodnienia. Elektrolity w saszetce albo po prostu solony posiłek po wylądowaniu rozwiązują problem.

Najprostszy wskaźnik kontrolny to barwa moczu: słomkowa oznacza prawidłowe nawodnienie, ciemna - deficyt wymagający uzupełnienia.

5. Rusz się, ale nie forsuj

Dwadzieścia minut spaceru działa w tym momencie lepiej niż godzina na siłowni. Celem jest uruchomienie pompy mięśniowej łydek i pobudzenie krążenia, nie trening.

Konkretnie warto zająć się tym, co lot skrócił i usztywnił. Godziny w pozycji siedzącej skracają zginacze biodra i mięśnie klatki piersiowej, jednocześnie rozciągając i osłabiając prostowniki grzbietu. Rozciąganie biodra w wykroku, otwarcie klatki piersiowej w drzwiach oraz kilka powolnych krążeń barkami dają w tym momencie więcej niż jakiekolwiek ćwiczenie siłowe. Po dwie minuty na pozycję, spokojnie, bez odbijania.

Intensywny wysiłek warto odłożyć o dobę. Organizm odwodniony i rozregulowany reaguje na obciążenie gorzej: tętno spoczynkowe jest podwyższone, koordynacja gorsza, a ryzyko kontuzji wyraźnie rośnie. Jeśli trenujesz regularnie, pierwszy dzień po długim locie potraktuj jako dzień regeneracyjny - nie stracisz nic, a unikniesz naderwania.

6. Wykorzystaj bodziec termiczny

Naprzemienne ciepło i chłód przyspieszają powrót do formy szybciej niż sam bierny odpoczynek. Mechanizm opiera się na reakcji naczyniowej: ciepło rozszerza naczynia krwionośne i obniża napięcie mięśniowe, chłód je zwęża i pobudza krążenie. Powtórzenie cyklu kilkakrotnie działa jak zewnętrzna pompa dla układu krążenia - co po godzinach bezruchu jest dokładnie tym, czego potrzebują nogi.

Protokół saunowy: 10–12 minut w saunie, następnie pełne wychłodzenie (prysznic lub zimna kąpiel), potem 10–15 minut odpoczynku w pozycji leżącej lub półleżącej. Cykl powtórzony dwa–trzy razy. Etap odpoczynku bywa pomijany, a to właśnie w nim zachodzi większość efektu - to wtedy organizm przełącza się w tryb przywspółczulny.

Jeśli nie masz dostępu do sauny, wystarczy prysznic naprzemienny: trzydzieści sekund chłodnej wody na nogi po ciepłym prysznicu, powtórzone dwa–trzy razy, zakończone chłodem. Efekt na obrzęki jest zauważalny w kilkanaście minut.

Uwaga: bodziec termiczny o dużej intensywności nie jest wskazany przy niewyrównanym nadciśnieniu, chorobie wieńcowej i zaburzeniach rytmu serca. W takich przypadkach ogranicz się do letniego prysznica.

7. Jedz według czasu docelowego, nie według głodu

Rytm posiłków to drugi po świetle sygnał, którym można przestawiać zegar biologiczny. Zegar centralny w mózgu reaguje przede wszystkim na światło, ale zegary obwodowe - w wątrobie, trzustce, jelitach - synchronizują się głównie z porami jedzenia. Rozjazd między nimi odpowiada za część objawów żołądkowo-jelitowych, które towarzyszą jet lagowi i które rzadko kojarzy się z jego przyczyną.

W praktyce: nawet jeśli o dwudziestej czasu lokalnego nie masz cienia apetytu, lekka kolacja wysyła organizmowi informację o porze dnia. Odwrotnie - obfity posiłek w środku nocy czasu docelowego utrwala stary rytm.

Skład też ma znaczenie. Śniadanie z wyraźnym udziałem białka wspiera czujność w pierwszej połowie dnia, podczas gdy ciężki, tłusty posiłek działa sennie - co przy walce o utrzymanie czuwania jest przeszkodą. Wieczorem odwrotnie: lekki posiłek z węglowodanami złożonymi ułatwia zaśnięcie.

Bywa polecane przedłużone powstrzymanie się od jedzenia przed lądowaniem jako sposób na szybsze przestawienie zegara. Dowody na skuteczność tej metody są ograniczone, a przy dłuższych lotach bywa ona po prostu nieprzyjemna - trzymanie się rytmu posiłków czasu docelowego jest rozwiązaniem prostszym i lepiej udokumentowanym.

8. Kofeinę pij, ale z zegarkiem w ręku

Kawa pomaga przetrwać dzień przylotu i nie ma powodu z niej rezygnować - problemem jest wyłącznie pora.

Kofeina działa poprzez blokowanie receptorów adenozynowych, czyli maskuje ciśnienie snu, nie usuwając go. Jej okres półtrwania wynosi około pięciu–sześciu godzin, co oznacza, że po podwójnym espresso wypitym o szesnastej o dwudziestej drugiej w organizmie nadal krąży połowa dawki. W sytuacji, gdy i tak walczysz o zaśnięcie o właściwej porze, jest to przeszkoda, na którą nie możesz sobie pozwolić.

Praktyczna zasada: ostatnia kawa nie później niż osiem godzin przed planowanym snem. Przy locie na wschód, gdzie wieczorem trzeba zasnąć wcześniej, niż podpowiada organizm, granicę warto przesunąć jeszcze o godzinę–dwie.

Warto też pamiętać, że wrażliwość na kofeinę jest uwarunkowana genetycznie i różni się między ludźmi kilkukrotnie. Jeśli po popołudniowej kawie zwykle śpisz bez problemu, powyższe zasady możesz potraktować łagodniej - jeśli nie, tym bardziej ich pilnuj.

Kiedy obrzęk nóg wymaga lekarza, a nie masażu

Ważne zastrzeżenie. Symetryczny obrzęk obu kończyn po długim locie jest zjawiskiem typowym i ustępuje samoistnie w ciągu doby.

Natomiast obrzęk jednostronny, któremu towarzyszy ból łydki, zaczerwienienie, wyraźne ocieplenie skóry lub duszność, wymaga pilnej konsultacji lekarskiej. Długie loty zwiększają ryzyko zakrzepicy żył głębokich, a w takiej sytuacji masaż jest bezwzględnie przeciwwskazany - może doprowadzić do przemieszczenia skrzepliny. Ryzyko jest wyższe u osób po czterdziestym roku życia, przyjmujących hormonalną antykoncepcję, po niedawnych zabiegach operacyjnych oraz z zakrzepicą w wywiadzie. W razie jakichkolwiek wątpliwości najpierw lekarz.

Najczęstsze pytania

Ile trwa jet lag? Orientacyjnie jedna doba na każdą przekroczoną strefę czasową, przy czym loty na wschód znosi się gorzej niż na zachód. Konsekwentne stosowanie zasad dotyczących światła i snu potrafi skrócić ten czas mniej więcej o połowę.

Czy masaż po locie faktycznie pomaga na opuchnięte nogi? Tak, przy obrzęku wynikającym z bezruchu - praca manualna prowadzona dosercowo wspomaga odpływ krwi żylnej i chłonki. Nie dotyczy to obrzęku jednostronnego z bólem, który wymaga wykluczenia zakrzepicy.

Kiedy najlepiej umówić się na masaż po przylocie? W pierwszych sześciu godzinach po wylądowaniu, przed pierwszym nocnym snem. To okno, w którym nie powinieneś spać, a jednocześnie regeneracja jest najbardziej potrzebna.

Czy melatonina działa? U części osób tak, przy przesunięciu o co najmniej cztery strefy. Kluczowe są dawka i pora przyjęcia - warto skonsultować to z farmaceutą lub lekarzem, bo przyjęta o niewłaściwej godzinie potrafi przesunąć zegar w przeciwnym kierunku, niż zamierzano.

Co z alkoholem w dniu przylotu? Lepiej odpuścić. Pogarsza jakość snu w drugiej połowie nocy, czyli dokładnie wtedy, gdy organizm próbuje się przestawić.

Czy loty na wschód i zachód znosi się inaczej? Tak, i różnica jest wyraźna. Naturalny rytm dobowy człowieka trwa nieco ponad dwadzieścia cztery godziny, dlatego wydłużenie doby (lot na zachód) przychodzi organizmowi łatwiej niż jej skrócenie (lot na wschód). Przy tej samej liczbie stref adaptacja na wschód zajmuje zwykle o kilkadziesiąt procent więcej czasu.

Żaden z tych punktów nie jest skomplikowany. Trudność polega na tym, że wszystkie wymagają działania wbrew temu, czego domaga się organizm - nie kłaść się, wyjść na dwór, zjeść bez apetytu. Nagrodą jest jeden dzień zamiast trzech.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: 11.08.2026 05:24
Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Polecane

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: Wczoraj, 05:24
Marcin Witko dołącza do Rozwój Plus. Zapowiada dalszą walkę o instrumenty dla samorządów Mózg po pięćdziesiątce zmienia swoich „strażników”. Naukowcy odkryli ważny etap starzenia Młodzi przejmą scenę Galerii Tomaszów. W piątek trzecia odsłona Letniej Sceny Młodych Dinozaury, groza, miłość i „Bodyguard”. Gorący tydzień na ekranach Heliosa „Bodyguard” wraca na wielki ekran. Whitney Houston ponownie w kinie Helios „Mogę was sprzedać”? Związek żąda odwołania dyrektor ZUS w Tomaszowie Mazowieckim. Poważne zarzuty po spotkaniu w Radomsku Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce Ostatni tydzień letnich ślizgawek. W sierpniu można jeszcze wskoczyć na lód Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA Wybuch gazu na Zawadzkiej pod lupą prokuratury. Biegły zbada przyczynę, w tle kara do 10 lat Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Jazz nad Zalewem Sulejowskim i łemkowskie brzmienia w regionie
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep MEydczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Taxi Treść komentarza: Dlaczego stali na S8 w miejscu nie dozwolonym bez włączonych sygnałów świetnych dlaczego funkcjonariuszka narażała swoje życie wychodząc na jezdnie czy tego nikt nie widzi czy oni są bezkarni i nieśmiertelni a później płacz. Trochę się zastanówcie zanim coś zaczniecie robić bo jeżdząc po mieście dosyć dużo widzę jak się zachowujecie na drodze Źródło komentarza: Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Autor komentarza: Janina Treść komentarza: Od 15 lipca miał być remont ulicy Zielonej. Ale w TM remontuje się drogi prowadzące do Witko. Źródło komentarza: Od 4 sierpnia utrudnienia na ul. Zielonej. Miasto wyznacza objazdy Autor komentarza: rwd Treść komentarza: Jak zawsze winny pacjent, który przychodzi, nic nie wie i tylko przeszkadza w pracy i rządzeniu ( jak się okazuje każdej władzy). Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Chłopie: 100 % racji. Ta cała, tzw. "służba zdrowia" , to w rzeczywistości jest kolejne dojne koryto dla różnych, debilowatych samorządowców, dla różnych, debilowatych lekarzy i innych debilowatych, samorządowych przygłupów. To jest istny świat matrixu, szkodliwy dla tych chorych, którzy się (niestety) znajdą się w tym debilowatym świecie. P.S. Pacjent? Dla tego, debilowatego towarzystwa, to jest tylko jednostka chorobowa, na której trzeba na maska zarobić. A, że tego pacjenta nie wyleczyliśmy i zszedł z tego świata?! A co to, kur.., kogokolwiek obchodzi ..... Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Opiekun Treść komentarza: A z innej beczki. Musiałem z tatą - mającym problem z poruszaniem się, udać się do jednej z poradni przy TCZ. Aby do niej dojść, musieliśmy przejć przez mocno zniszczony plac ( między innymi wyrwy w płytach chodnikowych). Dla mojego taty, było to arcytrudne i od budki przy bramie, do drzwi - trwało z przerwami, około 15 minut. No i przy drzwiach wyrwana klamka i karteczka z napisem, że remont, a wejście drzwiami głównymi do szpitala. Kolejne około 15 minut w drugą stronę i niebotyczne zmęczenie osoby chorej i opiekuna. Z pomocy tych poradni raczej nie korzystają ludzie zdrowi, często są to pacjenci neurologiczni, ortopedyczni z urazami kończyn. Czy naprawdę trzeba uświadamiać ludzi odpowiedzialnych, za to że konieczne jest oznakowanie od strony bramy i furtki którędy teraz wiedzie droga do określonych poradni? Po wejściu na hol główny to samo. Nikogo w punkcie informacyjnym, rozumiem, że może pani poszła do toalety, ma prawo. Tylko nie każdy zna od lewa do prawa topografię szpitala, wystarczyłyby oznaczenia przyklejone na ścianach... Wydrukowanie czarnym tuszem i ofoliowanie kilku kartek, nie będzie finansowym gwoździem do trumny, już i tak zadłużonego szpitala, a zdecydowanie pomoże osobom chorym. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama