108 tysięcy zdarzeń w ciągu pół roku
Według danych Policji opisanych przez „Rzeczpospolitą” w pierwszych sześciu miesiącach 2026 roku odnotowano około 108 tys. kradzieży sklepowych. To o 18,6 proc. mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Za wyraźnym spadkiem stoją jednak przede wszystkim czyny klasyfikowane jako wykroczenia. Ich liczba zmniejszyła się z 114,3 tys. do 90,65 tys., czyli o 20,9 proc. Znacznie słabiej spadła liczba przestępstw – z 18,4 tys. do 17,5 tys., a więc zaledwie o 4,9 proc.
W efekcie udział przestępstw we wszystkich ujawnionych kradzieżach sklepowych wzrósł z 13,9 proc. w pierwszym półroczu 2025 roku do 16,2 proc. rok później. Innymi słowy: kradzieży jest mniej, ale poważniejsze prawnie przypadki stanowią coraz większą część całego problemu.
To ważne zastrzeżenie: przedstawione dane nie pokazują średniej wartości skradzionego towaru. Nie można więc na ich podstawie stwierdzić, że każda przeciętna kradzież stała się droższa. Można natomiast powiedzieć, że znacznie szybciej ubywa drobnych wykroczeń niż czynów przekraczających granicę odpowiedzialności karnej.
Duże sklepy nadal dominują w statystykach
Spadek widoczny jest zarówno w małych placówkach, jak i w supermarketach, dyskontach oraz hipermarketach. Liczba wykroczeń w sklepach małopowierzchniowych zmniejszyła się o 21,8 proc., a w wielkopowierzchniowych – o 20,7 proc.
Mimo tego duże sklepy nadal odpowiadają za ponad 83 proc. wszystkich ujawnionych wykroczeń kradzieży sklepowej. Nie musi to oznaczać wyłącznie większej aktywności sprawców. Znaczenie ma również skala sprzedaży, liczba klientów oraz skuteczność monitoringu, ochrony i systemów rejestrujących podejrzane zachowania. Im dokładniejsze zabezpieczenia, tym więcej zdarzeń trafia do oficjalnych statystyk.
Robert Biegaj ze Shopfully Poland zwraca uwagę, że sprawcy mogą częściej koncentrować się na towarach droższych, niewielkich i łatwych do dalszej sprzedaży. W policyjnych komunikatach regularnie pojawiają się alkohol, perfumy, kosmetyki, odzież i niewielka elektronika – przedmioty, które można szybko wynieść i stosunkowo łatwo spieniężyć.
800 zł – granica między wykroczeniem a przestępstwem, nie między karą a bezkarnością
Od 1 października 2023 roku obowiązuje podwyższony próg rozdzielający wykroczenie od przestępstwa kradzieży. Zgodnie z art. 119 § 1 Kodeksu wykroczeń, zabranie cudzej rzeczy ruchomej o wartości nieprzekraczającej 800 zł jest wykroczeniem. Sprawcy grozi areszt, ograniczenie wolności albo grzywna.
Dopiero przekroczenie tej wartości powoduje co do zasady kwalifikację czynu jako przestępstwa kradzieży z art. 278 § 1 Kodeksu karnego, zagrożonego karą od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Dokładnie 800 zł nadal mieści się więc w granicy wykroczenia; przestępstwo zaczyna się powyżej tej kwoty.
Nie istnieje jednak żaden „bon na kradzież do 800 zł”. Wykroczenie również jest czynem zabronionym i może zakończyć się postępowaniem, karą oraz obowiązkiem zapłaty równowartości skradzionego mienia.
Co więcej, powtarzanie kradzieży o wartości niższej niż 800 zł nie zawsze oznacza, że każda sprawa będzie rozpatrywana oddzielnie. Art. 12 § 2 Kodeksu karnego pozwala potraktować jak jedno przestępstwo serię umyślnych wykroczeń przeciwko mieniu, jeżeli zostały popełnione w krótkich odstępach czasu, przy wykorzystaniu tej samej lub podobnej sposobności albo w podobny sposób, a łączna wartość mienia przekracza próg odpowiedzialności karnej. Nie dzieje się to automatycznie – każdorazowo muszą zostać spełnione przesłanki ustawowe.
Tomaszowska sprawa pokazała, jak działa seria kradzieży
Ten mechanizm nie jest abstrakcyjnym zapisem z prawniczego podręcznika. W lutym 2024 roku kierownik jednego z dyskontów w Tomaszowie Mazowieckim ujął 29-letniego mężczyznę, który ukradł dwie butelki markowego alkoholu o wartości przekraczającej 300 zł.
Gdyby spojrzeć wyłącznie na to jedno zdarzenie, chodziłoby o kwotę znacznie niższą niż ustawowy próg. Dalsze czynności tomaszowskich kryminalnych wykazały jednak, że od 25 listopada 2023 roku mężczyzna miał dokonać łącznie dziesięciu podobnych kradzieży, a suma strat przekroczyła 2 tys. zł. Podejrzany usłyszał zarzut zagrożony karą do pięciu lat pozbawienia wolności.
Lokalny przypadek dobrze pokazuje, dlaczego pojedynczej ceny nie można odrywać od całego sposobu działania sprawcy. Kradzież to nie gra, w której wystarczy pilnować, aby każdorazowo nie przekroczyć liczby zapisanej w kodeksie. Monitoring, dokumentacja kolejnych strat i porównywanie sposobu działania mogą połączyć pozornie drobne incydenty w jedną znacznie poważniejszą sprawę.
Mniej zdarzeń nie oznacza końca problemu
Spadek o niemal 19 proc. jest zauważalny i dla handlu niewątpliwie pozytywny. Trudno jednak otwierać szampana, skoro cięższa część statystyki pozostaje odporna na gwałtowną poprawę.
Dane mogą oznaczać, że skuteczniejsze zabezpieczenia ograniczają przypadkowe i impulsywne kradzieże. Mogą też wskazywać na zmianę zachowań części sprawców: rzadsze działanie, ale wybór droższego towaru, powtarzalność oraz nastawienie na późniejszą sprzedaż. Na podstawie samych liczb nie można rozstrzygnąć, jak duży udział mają w tym bieda, uzależnienia, przypadkowy impuls czy chłodna kalkulacja.
Jedno jest pewne: liczba kradzieży spada szybciej niż ich ciężar prawny. Dla właścicieli sklepów, pracowników ochrony i policjantów oznacza to, że coraz ważniejsze staje się nie tylko zatrzymanie sprawcy przy jednej kasie, ale również odtworzenie całej historii jego wcześniejszych wizyt. Czasami dopiero wtedy pozornie mały ubytek z półki układa się w znacznie większą opowieść.




Napisz komentarz
Komentarze