Odszedł. Potem wrócił
15-latek po lekcjach poszedł z koleżanką do Parku Solidarności. Dziewczyna mieszka poza Tomaszowem Mazowieckim, dlatego chłopak czasami odprowadza ją później na autobus. Tego dnia przed odjazdem młodzi usiedli na jednej z parkowych ławek i rozmawiali.
W pewnej chwili ich uwagę zwrócił przechodzący w pobliżu młody mężczyzna. Rodzina ocenia jego wiek na około 17–18 lat. Jak relacjonuje ojciec pobitego chłopca, nieznajomy poruszał się chwiejnie. Nie ma jednak żadnych podstaw, by na tej podstawie twierdzić, że znajdował się pod wpływem alkoholu lub innych substancji.
Kiedy nastolatkowie spojrzeli w jego stronę, miał zareagować agresywnie.
– „Co się patrzysz? Jeb... ci?” – takie słowa, według relacji przekazanej przez ojca chłopaka, miał skierować do młodych.
Potem odszedł. Mogło się wydawać, że na tym zakończy się nieprzyjemny incydent.
Tak się jednak nie stało.
Według relacji rodziny około dziesięciu minut później mężczyzna wrócił. Miał podejść do siedzącego 15-latka od tyłu, szarpnąć go i zaatakować. Rodzina twierdzi, że chłopak wcześniej nie znał napastnika i między nimi nie było żadnego konfliktu.
To na razie relacja bliskich pokrzywdzonego. Dokładny przebieg wydarzeń, motyw działania sprawcy i kolejność poszczególnych zdarzeń będą ustalać funkcjonariusze.
To nie były tylko siniaki. Złamania twarzoczaszki
NaszTomaszow.pl zapoznał się z kartą informacyjną Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Tomaszowskiego Centrum Zdrowia z 22 września 2026 roku. Ze względu na to, że pokrzywdzony jest osobą małoletnią, nie publikujemy jego nazwiska, adresu, numeru PESEL ani innych danych umożliwiających identyfikację.
Dokumentacja pokazuje, że skutki ataku są znacznie poważniejsze niż powierzchowne obrażenia.
W SOR wykonano tomografię komputerową głowy i twarzoczaszki. Dobra wiadomość jest taka, że nie stwierdzono świeżego krwawienia wewnątrzczaszkowego.
Badanie wykazało jednak obrażenia kostne. W dokumentacji opisano m.in. złamania ścian lewej zatoki szczękowej – przedniej, tylnej i bocznej – oraz przemieszczone złamanie w okolicy szwu czołowo-jarzmowego po stronie lewej. W lewej zatoce szczękowej stwierdzono również obecność krwi.
15-latek otrzymał skierowanie do dalszego leczenia w Oddziale Chirurgii Szczękowo-Twarzowej w Łodzi.
To poważnie brzmiący opis medyczny, nie oznacza jednak automatycznie prawnego „ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”. W postępowaniu karnym znaczenie będzie miała opinia biegłego, który oceni charakter obrażeń, czas naruszenia czynności narządów oraz ewentualne trwałe następstwa.
Kamery patrzyły na park. Czy zarejestrowały napastnika?
To może być najważniejszy element całej sprawy.
Park Solidarności jest monitorowany, a system został stosunkowo niedawno dodatkowo rozbudowany. W oficjalnym Raporcie o stanie miasta za 2025 rok zapisano, że miasto doprowadziło okablowanie do słupa w rejonie amfiteatru, przeniosło kamerę stacjonarną na bramę wjazdową oraz zamontowało kamerę obrotową Q6135. Sam ten etap rozbudowy kosztował 18 573 zł.
Monitoring był również jednym z elementów kompleksowej rewitalizacji Parku Solidarności, zakończonej przed jego ponownym otwarciem dla mieszkańców w kwietniu 2025 roku.
Według informacji przekazanych rodzinie policja ma już dysponować wizerunkiem osoby mogącej mieć związek z napaścią. Na razie nie znajdujemy oficjalnego potwierdzenia tej informacji w komunikacie Komendy Powiatowej Policji. W chwili sprawdzania serwisu KPP rano 23 września najnowsze opublikowane informacje pochodziły z 22 września i nie dotyczyły tej sprawy.
Jeżeli jednak zapis monitoringu obejmuje miejsce ataku albo drogę, którą przemieszczał się napastnik, i pozwala rozpoznać jego twarz, ustalenie jego personaliów może być kwestią czasu.
Trzeba przy tym zachować jedno ważne zastrzeżenie: sama obecność kamer w parku nie przesądza jeszcze, że moment napaści został nagrany ani że jakość materiału pozwala na jednoznaczną identyfikację sprawcy.
Nie byłby to pierwszy poważny incydent w tym miejscu. W sierpniu 2017 roku informowano o pobiciu nastolatków w Parku Solidarności i zatrzymaniu dwóch sprawców. Dwa lata później, 30 września 2019 roku, w parku zaatakowany został 62-letni mężczyzna, któremu zabrano pieniądze. Tomaszowscy kryminalni zatrzymali później dwóch podejrzanych o rozbój.
Za takie obrażenia można trafić do więzienia
Ostatecznej kwalifikacji prawnej nie sposób dzisiaj przesądzić. W dużej mierze zależy ona od opinii biegłego lekarza.
Jeżeli zostanie stwierdzone naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwające dłużej niż siedem dni, zastosowanie może znaleźć art. 157 § 1 Kodeksu karnego, przewidujący od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Przy obrażeniach trwających nie dłużej niż siedem dni art. 157 § 2 przewiduje grzywnę, ograniczenie wolności albo do 2 lat więzienia.
Znacznie surowszą odpowiedzialność przewiduje art. 156 § 1 k.k. – od 3 do 20 lat pozbawienia wolności – ale dotyczy on ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, m.in. ciężkiego kalectwa, choroby realnie zagrażającej życiu czy trwałego i istotnego zeszpecenia lub zniekształcenia ciała. Sam fakt złamania kości twarzoczaszki nie pozwala jeszcze powiedzieć, że ten przepis zostanie zastosowany.
Osobnej ocenie może podlegać wcześniejsza słowna groźba. Art. 190 § 1 k.k. przewiduje do 3 lat pozbawienia wolności, jeśli grożenie popełnieniem przestępstwa wzbudziło u osoby, do której było skierowane, uzasadnioną obawę, że zostanie spełnione.
W opisanych okolicznościach organy ścigania mogą również badać, czy czyn spełnia przesłanki występku o charakterze chuligańskim. Kodeks zalicza do niego m.in. umyślny zamach na zdrowie dokonany publicznie, bez powodu albo z oczywiście błahego powodu i przy okazaniu rażącego lekceważenia porządku prawnego. Jeśli taka kwalifikacja zostałaby przyjęta przez sąd, art. 57a nakazuje podwyższenie dolnej granicy kary o połowę i przewiduje również zastosowanie środka kompensacyjnego wobec pokrzywdzonego.
Co grozi sprawcy?
Najbardziej prawdopodobne przepisy, które mogą być analizowane na obecnym etapie, to art. 157 § 1 k.k. – do 5 lat więzienia, ewentualnie art. 190 § 1 k.k. w zakresie groźby. Art. 156 § 1 k.k. – od 3 do 20 lat – może znaleźć zastosowanie wyłącznie wtedy, gdy biegły stwierdzi ciężki uszczerbek na zdrowiu w rozumieniu ustawy. Osobno badany może być ewentualny chuligański charakter czynu.
A jeśli napastnik ma 16 lat?
Także tutaj jeden rok może oznaczać ogromną różnicę.
Zasadą jest, że na podstawie Kodeksu karnego odpowiada osoba, która popełniła czyn po ukończeniu 17 lat.
Jeżeli napastnik okaże się młodszy, sprawa co do zasady będzie prowadzona według regulacji dotyczących nieletnich. Jest jednak istotny wyjątek. Nieletni, który ukończył 15 lat, może w określonych prawem okolicznościach odpowiadać na zasadach Kodeksu karnego m.in. za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu z art. 156 § 1. Nie jest to automatyczne – sąd bierze pod uwagę okoliczności czynu, rozwój sprawcy, jego właściwości i dotychczas stosowane środki.
Dlatego zarówno dokładny wiek napastnika, jak i kwalifikacja obrażeń 15-latka będą miały zasadnicze znaczenie.
Na razie najważniejsze są dwie rzeczy: zdrowie chłopaka i ustalenie człowieka, który miał go zaatakować. Jeżeli relacja rodziny oraz informacje o utrwaleniu wizerunku znajdą potwierdzenie w materiale dowodowym, kamera może okazać się najważniejszym świadkiem tego poniedziałkowego popołudnia.



Napisz komentarz
Komentarze