Nasz artykuł w skrócie
Siedem kilometrów drogi i tysiące metrów sześciennych ziemi. Powiat tomaszowski przygotowuje renowację odwodnienia drogi nr 1913E między Wygodą a Wólką Krzykowską. Prace mają przywrócić właściwy odpływ wód opadowych i poprawić stan poboczy.
Co zostanie wykonane? Odtworzenie spadków rowów, usunięcie nagromadzonej ziemi oraz ścięcie zawyżonych poboczy.
Kiedy koniec? Planowany termin zakończenia robót to 28 grudnia 2026 roku. Wykonawca nie został jeszcze wybrany.
O drogach najczęściej rozmawiamy wtedy, gdy pojawiają się dziury, koleiny albo nierówności, które skutecznie przypominają kierowcom o istnieniu zawieszenia w samochodzie. Znacznie rzadziej interesujemy się tym, co znajduje się tuż za krawędzią asfaltu. Tymczasem przydrożny rów, choć niepozorny, jest jednym z najważniejszych elementów drogowej infrastruktury. To od jego sprawności zależy, czy deszczówka odpłynie z jezdni, czy pozostanie na nawierzchni, stopniowo przyczyniając się do jej niszczenia.
Woda jest bowiem wyjątkowo cierpliwym przeciwnikiem. Nie potrzebuje wielkiej powodzi, aby wyrządzić szkody. Wystarczy niedrożny odpływ, niewłaściwy spadek albo pobocze, które z biegiem lat podniosło się ponad krawędź jezdni. Wówczas nawet zwyczajny deszcz potrafi ujawnić problemy, których nie widać podczas słonecznej pogody.
I właśnie temu ma zapobiec przedsięwzięcie przygotowywane przez Zarząd Dróg Powiatowych w Tomaszowie Mazowieckim.
2800 metrów sześciennych ziemi. To nie będzie kosmetyka
Postępowanie oznaczone numerem ZDP.3801.46.2026 zostało ogłoszone 6 listopada 2026 roku. Dotyczy renowacji rowów przy drodze powiatowej nr 1913E, na odcinku przebiegającym przez tereny zabudowane i rolnicze między Wygodą a Wólką Krzykowską.
Skala planowanych robót zwraca uwagę. Według danych dotyczących zamówienia przewidziano mechaniczne odmulenie rowów i usunięcie około 2800 metrów sześciennych ziemi. Do tego dochodzi ścinanie oraz profilowanie zawyżonych poboczy na powierzchni około 5250 metrów kwadratowych, przy zakładanej grubości zbieranej warstwy wynoszącej 10 centymetrów.
Nie chodzi zatem o zwykłe wykoszenie trawy czy usunięcie kilku zatorów. Przedsięwzięcie wymaga robót ziemnych, odpowiedniego sprzętu i wywozu znacznej ilości wydobytego materiału.
W pierwszej kolejności wykonawca będzie musiał przeprowadzić niwelację terenu, aby ustalić właściwe spadki rowów. Następnie usunie nagromadzoną ziemię, przywracając odpowiednią głębokość i przepustowość odwodnienia. Równocześnie zostaną wyprofilowane pobocza, tak aby deszczówka mogła swobodnie spływać z jezdni.
Warto przy tym zaznaczyć, że około siedmiu kilometrów odnosi się do długości odcinka drogi objętego zadaniem, a nie do potwierdzonej łącznej długości rowów wymagających oczyszczenia. Dokładne rozmieszczenie prac powinno wynikać z dokumentacji technicznej.
Realizacja zadania będzie wymagała ostrożności również z innego powodu. W pasie drogowym znajdują się czynne sieci wodociągowa i gazowa. Roboty ziemne muszą więc uwzględniać istniejące uzbrojenie podziemne.
Utrzymanie dróg to obowiązek, a nie dobra wola urzędników
W tym miejscu warto przypomnieć o przepisach, które często giną w cieniu samorządowych dyskusji o kolejnych inwestycjach.
Zgodnie z art. 20 pkt 4 ustawy z 21 marca 1985 roku o drogach publicznych, do zadań zarządcy należy między innymi utrzymanie części drogi, urządzeń drogowych i budowli ziemnych. Z kolei art. 20 pkt 11 przewiduje wykonywanie robót interwencyjnych, utrzymaniowych i zabezpieczających.
Oznacza to, że odpowiedzialność za drogę nie kończy się na położeniu nowego asfaltu. Obejmuje także systematyczne utrzymywanie infrastruktury, której sprawność wpływa na bezpieczeństwo oraz trwałość nawierzchni.
Właśnie dlatego konserwacja rowów, przepustów i poboczy powinna być traktowana jako element normalnego zarządzania drogami powiatowymi, a nie jako zadanie drugorzędne, które można odkładać w nieskończoność.
Z ekonomicznego punktu widzenia sprawa również wydaje się oczywista. Regularne prace utrzymaniowe mogą ograniczać ryzyko znacznie droższych remontów spowodowanych działaniem wody. Profilaktyka jest zwykle mniej spektakularna niż naprawianie szkód, ale często właśnie ona decyduje o rozsądnym gospodarowaniu publicznymi pieniędzmi.
Oferty do 23 listopada. Czy zdążą przed końcem grudnia?
Zarząd Dróg Powiatowych wyznaczył termin składania ofert na 23 listopada 2026 roku, do godziny 9.00. Ich otwarcie zaplanowano na godzinę 9.30.
Przetarg prowadzony jest w trybie podstawowym, bez negocjacji. Jedynym kryterium oceny ofert będzie cena, której przypisano wagę 100 procent. Oczywiście wykonawcy muszą jednocześnie spełnić wymagania określone w dokumentacji zamówienia.
Co szczególnie interesujące, zakończenie robót przewidziano do 28 grudnia 2026 roku.
To oznacza, że od dnia otwarcia ofert do planowanego zakończenia zadania pozostanie zaledwie 35 dni kalendarzowych. W tym czasie trzeba jeszcze przeprowadzić ocenę ofert, wybrać wykonawcę, zawrzeć umowę i wykonać zaplanowane roboty.
A przecież mówimy o końcówce listopada i grudniu, kiedy warunki pogodowe mogą znacząco utrudniać prowadzenie prac ziemnych. Opady, przymrozki czy zamarznięty grunt nie muszą przekreślać inwestycji, ale niewątpliwie mogą wpływać na tempo jej realizacji.
Pozostaje zatem pytanie, czy przyjęty harmonogram jest wystarczająco realistyczny, szczególnie gdyby procedura przetargowa się przedłużyła.
Najważniejsze pytanie nie dotyczy koparek
Sama decyzja o przeprowadzeniu renowacji rowów jest zrozumiała. Woda powinna odpływać z jezdni, pobocza muszą mieć właściwe nachylenie, a infrastruktura odwadniająca wymaga okresowej konserwacji.
Jednak w przypadku przedsięwzięcia obejmującego tak długi odcinek warto dowiedzieć się czegoś więcej niż tylko tego, ile ziemi zostanie wydobyte i ile ciężarówek będzie potrzebnych do jej wywiezienia.
Kiedy ostatnio przeprowadzano kompleksowe prace utrzymaniowe na tej drodze? Czy ZDP dysponuje dokumentacją wskazującą na pogorszenie drożności rowów? Czy były zgłoszenia mieszkańców dotyczące zalegającej wody? I dlaczego termin realizacji wyznaczono na ostatnie tygodnie roku?
Odpowiedzi pozwoliłyby ustalić, czy mamy do czynienia z planową konserwacją infrastruktury, czy z koniecznością nadrobienia zaległości.
Przez lata samorządowe inwestycje drogowe oceniano przede wszystkim liczbą kilometrów nowego asfaltu. Tymczasem o jakości drogi decyduje coś znacznie mniej widowiskowego — odpowiednio głęboki rów, dobrze wyprofilowane pobocze i woda, która po deszczu znika z jezdni tam, gdzie powinna.
Bo dobry system odwodnienia przypomina dobrze wykonaną pracę za kulisami teatru. Publiczność zwykle jej nie dostrzega. Zauważa dopiero wtedy, gdy coś przestaje działać.



Napisz komentarz
Komentarze