Muzyka, która nie umiera. 5 listopada w MCK Tkacz w Tomaszowie Mazowieckim odbył się wyjątkowy koncert zaduszkowy, poświęcony pamięci nieżyjących artystów polskiej i światowej sceny muzycznej.
Na scenie wystąpili wokaliści MCK pod kierunkiem Anny Gnatek, prezentując własne interpretacje niezapomnianych przebojów. Wieczór wypełniły muzyczne wspomnienia, wzruszenia i ponadczasowe melodie.
Najważniejsze przesłanie? Artyści odchodzą, ale ich twórczość pozostaje. Dopóki kolejne pokolenia śpiewają ich piosenki, pamięć o nich wciąż żyje.
Listopad ma swoją szczególną atmosferę. To miesiąc, w którym częściej niż zwykle spoglądamy w przeszłość, przypominamy sobie twarze, głosy i historie ludzi, których nie ma już wśród nas. Pamięć można pielęgnować na wiele sposobów. Jednym z najpiękniejszych jest muzyka. Bo wystarczy kilka znajomych dźwięków, aby powróciły obrazy sprzed lat, dawne uczucia, miejsca i ludzie. Właśnie taką podróż w czasie zaproponowało Miejskie Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim.
Na scenie MCK Tkacz przy ulicy Niebrowskiej wystąpili wokaliści Miejskiego Centrum Kultury, przygotowani pod kierunkiem Anny Gnatek. Młodzi wykonawcy sięgnęli po utwory, które na trwałe zapisały się w historii polskiej i światowej muzyki. Nie chodziło jednak wyłącznie o przypomnienie znanych melodii. Każda interpretacja była również symbolicznym ukłonem w stronę artystów, których twórczość przetrwała próbę czasu.
W zapowiedzi koncertu znalazły się nazwiska prawdziwych legend. Zbigniew Wodecki, Anna German, Anna Jantar, Marek Grechuta, Krzysztof Krawczyk, Stanisław Soyka i Kora Jackowska – każdy z nich pozostawił po sobie niepowtarzalny muzyczny świat. Obok polskich artystów pojawiły się odniesienia do twórczości Freddiego Mercury’ego, Whitney Houston, Johna Lennona i Arethy Franklin. Nie zabrakło także muzycznej pamięci o Agnieszce Osieckiej, której teksty do dziś zachwycają wrażliwością i umiejętnością opowiadania o ludzkich emocjach.
To niezwykłe, jak różne potrafią być muzyczne języki, a jednocześnie jak wiele je łączy. Rockowa ekspresja Mercury’ego, delikatność Anny German, poetycka wrażliwość Grechuty czy niepokorna energia Kory należą przecież do zupełnie innych światów. A jednak wszystkie te światy spotykają się w jednym miejscu – w pamięci słuchaczy, dla których muzyka jest czymś więcej niż tylko rozrywką.
Czwartkowy koncert był okazją, by przypomnieć sobie, że prawdziwa sztuka nie kończy się wraz ze śmiercią jej twórcy. Kolejne pokolenia odkrywają ją na nowo, nadają jej własne brzmienie i odnajdują w niej emocje, które pozostają niezmienne mimo upływu lat. Szczególne znaczenie miał więc fakt, że po repertuar wielkich artystów sięgnęli lokalni wokaliści. W ten sposób muzyczne dziedzictwo otrzymało nowe głosy.
Koncert „Dopóki brzmi ich muzyka” pokazał również, że listopadowa zaduma nie musi oznaczać wyłącznie ciszy i smutku. Może być wspólnym przeżywaniem piękna, powrotem do ważnych chwil i podziękowaniem za wszystko, co pozostawili nam wielcy twórcy.
W filmie „Coco” pamięć o zmarłych staje się jedną z najważniejszych więzi łączących pokolenia. Podobną myśl można odnaleźć w muzycznych zaduszkach. Dopóki ktoś pamięta melodię, nuci refren albo wzrusza się przy znajomej piosence, jej twórca pozostaje w pewien sposób obecny.
Artyści odchodzą. Ich głosy milkną. Ale muzyka nie zna daty ważności. I właśnie dlatego wciąż możemy się z nimi spotykać.
Informacje o programie i wykonawcach zweryfikowano na podstawie zapowiedzi Miejskiego Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim oraz oficjalnego serwisu miasta.



Napisz komentarz
Komentarze