Drzwi zniknęły. Ale tym razem to dobra wiadomość
Każdy, kto w ostatnich dniach przechodził północną pierzeją placu Kościuszki, mógł zauważyć zmianę. Charakterystyczne drewniane drzwi wejściowe świątyni zostały zdemontowane. Otwór wejściowy zabezpieczono tymczasowymi płytami.
Nie jest to jednak kolejny akt niszczenia starego Tomaszowa ani przygotowanie do wymiany historycznej stolarki na współczesną. Wręcz przeciwnie. Drzwi pojechały do specjalistycznego warsztatu, gdzie mają zostać poddane renowacji, a następnie wrócić na swoje miejsce. Proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Tomaszowie Mazowieckim, ks. Bogusław Sebesta, podkreśla rzecz najważniejszą z punktu widzenia ochrony zabytku: „To, co oryginalne, zostaje”.
I właściwie w tych kilku słowach zawiera się sens całej operacji.
W przypadku ponad dwustuletniego budynku konserwacja nie powinna oznaczać stworzenia czegoś, co jedynie wygląda na stare. Chodzi o zachowanie możliwie największej części autentycznej substancji – drewna, konstrukcji, sposobu wykonania i detali, których dotykali ludzie żyjący tutaj wiele pokoleń przed nami.
Nie tylko główne drzwi
Zakres rozpoczętego właśnie etapu jest znacznie większy niż mogłoby wynikać z samego widoku zabezpieczonego wejścia.
Renowacją objęta zostanie zewnętrzna stolarka drzwiowa i okienna. Konserwatorzy mają uzupełnić brakujące szyby oraz odtworzyć lub wymienić uszkodzone szprosy, czyli drewniane elementy dzielące powierzchnię okien. Odtworzone ma zostać także brakujące półkoliste okno.
Osobnym zadaniem będzie rekonstrukcja drzwi od strony zakrystii. Oryginalna stolarka w tym miejscu nie przetrwała – została w przeszłości zastąpiona drzwiami metalowymi. Teraz wejście ma odzyskać formę odpowiadającą historycznemu charakterowi budynku.
To właśnie przy takich pracach zaczyna się prawdziwa konserwatorska archeologia. Trzeba ustalić nie tylko rozmiar elementu, ale również jego dawny wygląd, konstrukcję, rodzaj drewna, sposób łączenia poszczególnych części czy układ podziałów okiennych.
W nowym budownictwie wystarczy zamówić drzwi z katalogu. W zabytku katalogiem jest sam budynek.
Czas płynie również dla konserwatorów
Prace mają określony harmonogram. Jak poinformował ks. Bogusław Sebesta, przynajmniej 75 procent zakresu powinno zostać wykonane do końca 2026 roku. Taki termin wynika z umowy dotyczącej zewnętrznego finansowania przedsięwzięcia.
Pozostała część, finansowana z wkładu własnego, może zostać dokończona do końca marca 2027 roku.
Jedno natomiast już wiadomo: to, o czym jeszcze kilka tygodni temu pisaliśmy na NaszTomaszow.pl w czasie przyszłym, właśnie stało się faktem.
92 tysiące złotych z miasta. Radni zgodzili się na dotację
30 września informowaliśmy o przygotowanej przez miasto dotacji wynoszącej do 92 tys. zł. Środki przeznaczono właśnie na zadanie zatytułowane „Prace ratunkowe – kompleksowy remont i rekonstrukcja stolarki kościoła św. Trójcy w Tomaszowie Mazowieckim”.
Miasto wspiera renowację świątyni kolejny rok. W 2025 roku samorząd przeznaczył na prace przy zabytku 100 tys. zł. Obecne 92 tys. zł są więc częścią większego procesu, a nie pojedynczym zastrzykiem pieniędzy.
Zgodnie z lokalnymi zasadami przyznawania takich dotacji miejskie dofinansowanie może sięgać maksymalnie 80 procent kosztów zadania.
Dlaczego miasto płaci za remont kościoła?
Przy każdej tego rodzaju dotacji pojawia się pytanie: dlaczego samorząd finansuje prace w budynku należącym do wspólnoty religijnej?
Odpowiedź znajduje się w przepisach dotyczących ochrony zabytków.
Art. 81 ustawy z 23 lipca 2003 roku o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami pozwala gminom, powiatom i samorządom województw udzielać dotacji na prace konserwatorskie, restauratorskie oraz roboty budowlane przy zabytkach wpisanych do rejestru lub znajdujących się w gminnej ewidencji zabytków. Ustawa przewiduje możliwość finansowania w granicach określonych prawem nawet do 100 proc. koniecznych nakładów, przy czym lokalny samorząd może wprowadzić własne, niższe limity.
Co więcej, art. 82 ustawy mówi wprost, że dofinansowanie prac przy zabytkach wpisanych do rejestru jest zadaniem z zakresu administracji publicznej.
Nie jest to zatem finansowanie działalności religijnej parafii. Publiczne pieniądze przeznaczane są na ochronę zabytku stanowiącego część dziedzictwa miasta.
Kościół św. Trójcy znajduje się w rejestrze zabytków, a miejski Gminny Program Rewitalizacji wymienia go wśród obiektów zabytkowych położonych na obszarze rewitalizacji przy placu Kościuszki.
Kościół, który był tutaj przed miastem
Żeby zrozumieć, dlaczego warto walczyć o stare drzwi i kilkusetletnie kawałki drewna, trzeba cofnąć się do Tomaszowa, który nie miał jeszcze praw miejskich.
Budowę protestanckiego kościoła św. Trójcy rozpoczęto w 1823 roku. Bryła była gotowa już w następnym roku, natomiast prace wykończeniowe trwały do 1829 roku. Tomaszów otrzymał prawa miejskie dopiero w 1830 roku.
Świątynia powstawała dla ewangelickich osadników sprowadzanych do rozwijającej się osady przemysłowej. Wśród nich znajdowali się tkacze, sukiennicy i rzemieślnicy, których praca miała stworzyć gospodarcze fundamenty późniejszego miasta.
Centralnym punktem powstającego Tomaszowa był obecny plac Kościuszki, wówczas Rynek św. Józefa. Antoni Ostrowski planował go jako przestrzeń handlową, mieszkalną, ale także religijną. Kościół św. Trójcy stał się jednym z pierwszych monumentalnych elementów tej urbanistycznej układanki.
Obok powstały plebania i szkoła. Później plac obudowywały kamienice. Z niewielkiej osady wyrastało miasto fabryczne.
I właśnie dlatego św. Trójca nie jest wyłącznie zabytkiem architektury sakralnej.
To jeden z nielicznych materialnych świadków narodzin Tomaszowa przemysłowego.
Dwieście lat patrzenia na plac Kościuszki
Zmieniały się państwa, granice i ustroje. Rynek św. Józefa został placem Kościuszki. Pojawiały się fabryki, znikały fabryki. Przez centrum przejeżdżały dorożki, autobusy, później tysiące samochodów. Tomaszów przeżył wojny, okupację, zagładę znacznej części swoich mieszkańców, PRL i transformację po 1989 roku.
Kościół stał.
Nie zawsze w dobrym stanie. Przez wiele lat świątynia niszczała, a zakres koniecznych prac stawał się coraz większy. W ostatnich latach renowację zaczęto prowadzić etapami. Wykonano między innymi prace przy dachu i elewacji frontowej. Teraz przyszła kolej na stolarkę.
Drewno jest szczególnym świadkiem historii. Kamienna ściana może przetrwać stulecia właściwie bez dotyku człowieka. Drzwi nie mają takiego luksusu. Są otwierane i zamykane tysiące razy. Mokną, schną, przemarzają, nagrzewają się od słońca. Każde kolejne pokolenie zostawia na nich własny, niemal niewidoczny ślad.
Dlatego zdanie proboszcza: „To, co oryginalne, zostaje” ma znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać.
Bo w konserwacji zabytku najłatwiej zrobić coś nowego, równego i perfekcyjnego.
Znacznie trudniej uratować coś starego.
Teraz warto zajrzeć konserwatorom przez ramię
Rozpoczęcie prac otwiera także kilka ciekawych tematów, do których NaszTomaszow.pl zamierza wrócić.
Pierwszy dotyczy pieniędzy: jaka jest pełna wartość obecnego etapu i z jakich dokładnie źródeł, obok miejskiej dotacji i wkładu parafii, jest on finansowany?
Drugi jest jeszcze ciekawszy z punktu widzenia historii. Ile autentycznej, XIX-wiecznej stolarki uda się zachować? Czy po zdjęciu kolejnych warstw farby i późniejszych napraw pojawiły się ślady pierwotnego sposobu wykonania drzwi lub okien? Czy odnaleziono dawne okucia, znaki rzemieślników, pierwotne kolory albo elementy, których wcześniej nie było widać?
Przy zabytkach czasami właśnie wtedy rozpoczyna się najbardziej fascynująca część remontu.
Bo stary budynek podczas konserwacji potrafi przemówić.
Trzeba tylko umieć go słuchać.
A kościół św. Trójcy ma Tomaszowowi do opowiedzenia historię dłuższą niż historia samego miasta.



Napisz komentarz
Komentarze