Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 23 października 2026 11:11
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Elektroniczny smoczek. Dajemy dziecku telefon dla świętego spokoju, a ono szybko poznaje zasady gry

Wystarczy kilka sekund. Dziecko płacze, krzyczy, tupie nogami, a zmęczony rodzic sięga do kieszeni. Na ekranie smartfona pojawia się kolorowa bajka, znajoma melodyjka, ulubiony bohater. Nagle zapada cisza. Mały człowiek, który jeszcze przed chwilą domagał się uwagi całego świata, siedzi spokojnie, zahipnotyzowany migającymi obrazami. Można dokończyć zakupy, zjeść obiad, porozmawiać przez telefon. Problem rozwiązany? Niekoniecznie. Psycholog dr Magda Rowicka ostrzega, że właśnie w takich chwilach możemy nieświadomie uczyć dzieci bardzo niebezpiecznego mechanizmu: wystarczy odpowiednio długo krzyczeć, żeby dostać to, czego się chce. Wyniki kolejnej edycji ogólnopolskiego projektu badawczego „Brzdąc w sieci” każą przyjrzeć się nie tylko temu, ile czasu najmłodsi spędzają przed ekranami, ale przede wszystkim temu, jaką rolę technologia zaczęła odgrywać we współczesnym wychowaniu.

Cisza, która może nas drogo kosztować

Wyobraźmy sobie zwyczajną sytuację. Rodzina siedzi w restauracji. Rodzice chcieliby spokojnie zjeść obiad, porozmawiać o minionym tygodniu, może nawet przez chwilę poczuć się jak przed narodzinami dziecka. Tymczasem trzyletni syn coraz głośniej domaga się uwagi, nie chce siedzieć przy stole, protestuje przeciwko wszystkiemu, co znajduje się na talerzu. Najpierw pojawia się prośba o spokój, później tłumaczenie, wreszcie zniecierpliwienie. Kiedy zawodzą wszystkie tradycyjne metody, z pomocą przychodzi smartfon. Wystarczy uruchomić bajkę, by sytuacja diametralnie się zmieniła. Dziecko milknie, rodzice mogą odetchnąć, a pozostali goście przestają spoglądać w ich stronę.

To scena, którą możemy zobaczyć niemal wszędzie: w przychodni, autobusie, kolejce do kasy, podczas rodzinnego spotkania, a nawet na placu zabaw. Smartfon stał się bowiem jednym z najbardziej uniwersalnych narzędzi współczesnego rodzicielstwa. Jest elektroniczną nianią, mobilną salą kinową, nagrodą za dobre zachowanie, sposobem na nudę i środkiem uspokajającym, którego działanie wydaje się niemal natychmiastowe. W przeciwieństwie do rozmowy, wspólnej zabawy czy cierpliwego tłumaczenia nie wymaga od dorosłego szczególnego zaangażowania. Wystarczy kilka ruchów palcem.

Tyle że za skutecznością tej metody może kryć się pułapka, której konsekwencje nie zawsze są widoczne od razu. Zwraca na nią uwagę dr Magda Rowicka z Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej, inicjatorka ogólnopolskiego projektu badawczego „Brzdąc w sieci”. W rozmowie z Polską Agencją Prasową psycholog wyjaśnia, że wielokrotne wręczanie dziecku telefonu w odpowiedzi na płacz czy krzyk może prowadzić do utrwalenia określonego zachowania. Maluch zaczyna kojarzyć emocjonalny protest z uzyskaniem atrakcyjnej nagrody.

Nie jest to oczywiście dowód dziecięcej przebiegłości ani świadomej manipulacji w dorosłym rozumieniu tego słowa. To jeden z podstawowych mechanizmów uczenia się. Jeżeli określone zachowanie wielokrotnie przynosi pożądany rezultat, wzrasta prawdopodobieństwo, że zostanie powtórzone. Dziecko nie musi znać zasad psychologii behawioralnej, by odkryć zależność między własnym płaczem a pojawieniem się telefonu. Wystarczy doświadczenie, które dorośli nieświadomie utrwalają.

Mały człowiek szybko poznaje reguły wielkiej gry

Dr Rowicka przywołuje w wywiadzie przykład dziecka obawiającego się wizyty u dentysty. Po wcześniejszym nieprzyjemnym doświadczeniu maluch reaguje lękiem i płaczem. Rodzic, chcąc pomóc mu przetrwać stresującą sytuację, daje telefon. Uwaga dziecka przenosi się na ekran, napięcie maleje, a wizyta staje się łatwiejsza do zniesienia. Jednorazowo takie działanie może wydawać się rozsądne, szczególnie kiedy dorosły staje przed koniecznością poradzenia sobie z silnymi emocjami kilkulatka. Jednak powtarzanie tego samego schematu może prowadzić do sytuacji, w której telefon stanie się oczekiwaną odpowiedzią na każdy dyskomfort.

Mechanizm ten działa również po stronie rodzica. Dorosły przekonuje się, że ekran stanowi skuteczny sposób zakończenia trudnej sytuacji, dlatego coraz chętniej z niego korzysta. Dziecko odkrywa natomiast, że protest może przyspieszyć pojawienie się urządzenia. Oboje utrwalają więc określony wzorzec zachowania, choć każde z zupełnie innych powodów.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że nie każde dziecięce zachowanie jest próbą wymuszenia czegoś na dorosłych. Płacz niemowlęcia czy gwałtowna reakcja przedszkolaka mogą wynikać z autentycznego strachu, przeciążenia bodźcami, zmęczenia, głodu albo zwyczajnej bezradności wobec emocji, których dziecko nie potrafi jeszcze nazwać. Problem nie polega zatem na tym, że dziecko płacze, lecz na tym, jak odpowiadają na ten płacz dorośli i czego uczą je powtarzające się reakcje.

Bo wychowanie nie jest przecież nieustanną walką o ciszę. Jego istotą powinno być stopniowe wyposażanie młodego człowieka w zdolność radzenia sobie z własnymi emocjami. A tej umiejętności nie da się zainstalować razem z kolejną aplikacją.

Od nagrody za warzywa do elektronicznego szantażu

Badania realizowane w ramach projektu „Brzdąc w sieci” ujawniły również, jak często urządzenia elektroniczne wykorzystywane są przez rodziców do sterowania zachowaniem dzieci. Telefon czy tablet przestają być wyłącznie źródłem rozrywki. Stają się rodzajem wychowawczej waluty, którą można przyznać za posłuszeństwo albo odebrać w ramach kary. Zjedzenie obiadu oznacza dodatkowy kwadrans z bajką, posprzątanie pokoju pozwala na dłuższą grę, a odmowa wykonania polecenia grozi całkowitym zakazem korzystania z urządzenia.

Dr Rowicka zwraca uwagę na szczególnie interesujący szczegół: sami rodzice uczestniczący w badaniach określali niekiedy takie postępowanie mianem „szantażu” i „korupcji”. Są to słowa mocne, ale dobrze oddające mechanizm, w którym cyfrowa przyjemność staje się podstawowym argumentem w rozmowie między dorosłym a dzieckiem.

Nie oznacza to, że każdy system nagród jest wychowawczo niewłaściwy. Problem pojawia się wtedy, gdy nagroda ekranowa zaczyna dominować nad innymi motywacjami, a dziecko wykonuje określone czynności przede wszystkim po to, by otrzymać dostęp do urządzenia. Zamiast odkrywać satysfakcję wynikającą z samodzielnego wykonania zadania, nauczenia się czegoś nowego czy wspólnego działania, zaczyna koncentrować się na elektronicznej gratyfikacji.

Łatwo dostrzec tu pewien paradoks. Dorośli oczekują od dzieci cierpliwości, samodzielności, odpowiedzialności i umiejętności odraczania przyjemności, ale jednocześnie sami proponują system, w którym niemal każda codzienna czynność może zostać natychmiast wynagrodzona dostępem do kolejnej porcji cyfrowej rozrywki. Chcemy wychowywać ludzi potrafiących panować nad swoimi potrzebami, a równocześnie pokazujemy im świat zorganizowany wokół szybkich nagród.

Zanim dziecko nauczy się mówić, już poznaje ekran

Skala zjawiska jest znacznie większa, niż mogłoby się wydawać. Jak wyjaśnia dr Rowicka, już pierwsza edycja projektu „Brzdąc w sieci” pokazała, że około co dziesiąte dziecko przed ukończeniem pierwszego roku życia było eksponowane na urządzenia ekranowe. W przypadku dzieci w trzecim i czwartym roku życia odsetek przekraczał 50 procent, natomiast wśród starszych przedszkolaków wynosił około trzech czwartych.

Oznacza to, że kontakt z technologią cyfrową zaczyna się dziś często jeszcze zanim dziecko nauczy się sprawnie mówić, samodzielnie jeść czy rozumieć podstawowe zasady otaczającego świata. Smartfon staje się elementem dziecięcego krajobrazu równie naturalnym jak zabawki, książeczki, klocki czy pluszowe zwierzęta. Różnica polega jednak na tym, że urządzenie elektroniczne jest w stanie nieustannie dostarczać nowych bodźców, zmieniających się obrazów i dźwięków, które przyciągają uwagę w sposób trudny do porównania z tradycyjną zabawą.

Badacze zwrócili uwagę także na samotne korzystanie z urządzeń. Według przywoływanych przez ekspertkę ustaleń ponad 60 procent dzieci bardzo często korzystało z ekranów bez towarzystwa rodzica, a wśród starszych przedszkolaków zjawisko to obejmowało niemal wszystkich badanych użytkowników urządzeń.

Powody takiego postępowania są zrozumiałe. Współcześni rodzice funkcjonują pod ogromną presją czasu, obowiązków zawodowych i domowych. Muszą przygotować posiłki, zrobić zakupy, posprzątać mieszkanie, wykonać pracę, a niekiedy zwyczajnie znaleźć kilkanaście minut na odpoczynek. Smartfon jest wtedy rozwiązaniem wygodnym, dostępnym i skutecznym. Nie wymaga organizowania zajęć ani wymyślania zabaw.

Trudno jednak nie postawić pytania, co dzieje się z rozwojem społecznym dziecka, jeżeli coraz większa część jego codzienności upływa w towarzystwie ekranu, a nie drugiego człowieka. Nie chodzi tu o idealizowanie przeszłości ani twierdzenie, że wcześniejsze pokolenia rodziców zawsze wychowywały dzieci lepiej. Chodzi o dostrzeżenie fundamentalnej różnicy między rozrywką, która angażuje dziecko w relację z drugim człowiekiem, a taką, którą przeżywa ono samotnie.

Czy smartfon rzeczywiście osłabia koncentrację?

Czwarta edycja badania „Brzdąc w sieci 4.0” przyniosła szczególnie interesujące obserwacje dotyczące tzw. funkcji wykonawczych, czyli zdolności odpowiadających między innymi za pamięć operacyjną, kontrolowanie reakcji i dostosowywanie zachowania do zmieniających się okoliczności.

Choć nazwa może kojarzyć się z naukowym laboratorium, funkcje wykonawcze towarzyszą dziecku właściwie przez cały dzień. Dzięki nim przedszkolak potrafi zapamiętać polecenie składające się z kilku elementów, poczekać na swoją kolej podczas zabawy, powstrzymać się od natychmiastowego działania albo zaakceptować konieczność przerwania ulubionej czynności. To również zdolności, które z czasem stają się fundamentem koncentracji, planowania i samodzielnego rozwiązywania problemów.

W badaniach wykorzystano zadania przypominające zabawy. Dzieci zapamiętywały położenie naklejek na rysunkowej postaci, wskazywały kierunek ruchu określonych rybek, reagowały na zmieniające się polecenia i sortowały obrazki według różnych zasad. Część testów przeprowadzano na urządzeniach elektronicznych, część w tradycyjnej formie. Pozwoliło to badaczom zaobserwować, że sposób wykonywania zadania również może wpływać na uzyskiwane wyniki.

Najważniejsze ustalenia wymagają jednak uważnej interpretacji. Kiedy naukowcy porównali ogólnie dzieci korzystające z urządzeń ekranowych z tymi, które z nich nie korzystały, nie stwierdzili różnic w funkcjach wykonawczych. Odmienny obraz pojawił się dopiero po wyodrębnieniu grupy dzieci spędzających przed ekranem wyjątkowo dużo czasu – rano, po powrocie z przedszkola i przed snem, często bez udziału dorosłych. W tej podgrupie wyniki były istotnie gorsze niż wśród dzieci niekorzystających z ekranów.

Nie oznacza to jednak, że badanie dowiodło szkodliwego wpływu smartfonów na rozwój poznawczy. Dr Rowicka wyraźnie podkreśla, że badanie przeprowadzono w jednym momencie, a zatem nie można ustalić, co było przyczyną, a co skutkiem zaobserwowanych zależności. Możliwe przecież, że dzieci o trudniejszym temperamencie, bardziej pobudliwe lub częściej doświadczające niepokoju otrzymują urządzenia częściej właśnie dlatego, że rodzicom trudniej je uspokoić.

To rozróżnienie ma ogromne znaczenie. W czasach, kiedy chwytliwe nagłówki bardzo łatwo zamieniają naukowe zależności w sensacyjne wyroki, uczciwość wymaga oddzielenia obserwacji od dowodu przyczynowości. Wyniki badań stanowią poważny powód do refleksji, ale nie uprawniają do twierdzenia, że każde dziecko korzystające z telefonu będzie miało trudności z koncentracją.

Edukacyjna aplikacja, czyli szkoła szybkiego klikania

Jednym z najbardziej zaskakujących wątków rozmowy z psycholog jest kwestia aplikacji reklamowanych jako edukacyjne. Rodzice chętnie wybierają programy, które mają uczyć liter, cyfr, kolorów czy logicznego myślenia. Wydaje się przecież, że skoro dziecko i tak korzysta z urządzenia, lepiej pozwolić mu rozwiązywać zadania niż oglądać przypadkowe filmiki. Na podobnym przekonaniu opiera się ogromna część rynku cyfrowych produktów kierowanych do najmłodszych.

Tymczasem badacze zaobserwowali, że większa ilość czasu spędzanego w aplikacjach określanych jako edukacyjne wiązała się z gorszym funkcjonowaniem wykonawczym. Zależność taką odnotowano zarówno we wcześniejszych badaniach, jak i w czwartej edycji projektu. Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie aplikacje edukacyjne są bezwartościowe. Wskazuje jednak, że sam marketingowy przymiotnik „edukacyjny” nie stanowi gwarancji rzeczywistych korzyści rozwojowych.

Problem może tkwić w konstrukcji wielu takich programów. Dziecko wybiera właściwą odpowiedź, a ekran natychmiast nagradza je feerią barw, muzyką, punktami i animacjami. Po każdym niewielkim sukcesie pojawia się kolejna porcja atrakcyjnych bodźców. W efekcie uwaga malucha może przesuwać się z samego zadania na oczekiwanie nagrody, która nastąpi po jego wykonaniu.

Dr Rowicka zwróciła uwagę, że w drugiej edycji badań dzieci intensywnie korzystające z podobnych aplikacji odpowiadały bardzo szybko, ale jednocześnie popełniały wiele błędów. Badacze rozważali hipotezę, że mogły przenosić do testów sposób działania wyuczony podczas korzystania z programów opartych na szybkim klikaniu i natychmiastowej gratyfikacji. Pozostaje to jednak interpretacją wyników, a nie definitywnie potwierdzonym mechanizmem.

Warto zatem zastanowić się, czego naprawdę chcemy nauczyć dziecko. Czy wystarczy, że błyskawicznie wskaże właściwą literę, czy raczej zależy nam na tym, aby potrafiło pomyśleć, popełnić błąd, poprawić go i samodzielnie dojść do rozwiązania? Edukacja nie powinna być wyłącznie wyścigiem po kolejną cyfrową gwiazdkę. Czasami jej największą wartością jest właśnie konieczność zatrzymania się, skupienia i podjęcia wysiłku.

Dziecko potrzebuje także nudy, ciszy i porażki

Współczesne dzieci dorastają w świecie, który niezwykle szybko odpowiada na ich potrzeby. Gdy nudzi się dorosły, wyciąga telefon i przegląda wiadomości. Gdy musi poczekać w kolejce, uruchamia media społecznościowe. Kiedy czuje niepokój, często odruchowo sprawdza powiadomienia. Trudno zatem dziwić się najmłodszym, że podobnie reagują na własną nudę i frustrację. W dużej mierze obserwują przecież zachowania swoich rodziców.

Tymczasem umiejętność radzenia sobie z nieprzyjemnymi emocjami jest jednym z ważniejszych elementów dojrzewania. Dziecko musi stopniowo odkryć, że nie każda potrzeba może zostać zaspokojona natychmiast, że czasami trzeba poczekać, zaakceptować odmowę, zmierzyć się z trudnym zadaniem albo przeżyć rozczarowanie. Nie oznacza to pozostawiania go samego z problemami. Przeciwnie – właśnie obecność dorosłego, jego cierpliwość i umiejętność nazywania emocji pomagają dziecku rozwijać własne sposoby uspokajania się.

Jeżeli jednak za każdym razem, gdy pojawia się trudność, rozwiązaniem staje się smartfon, istnieje ryzyko, że dziecko będzie coraz częściej oczekiwać zewnętrznego bodźca zamiast stopniowo rozwijać samodzielne strategie regulowania napięcia. Elektroniczna rozrywka może na chwilę odwrócić uwagę od problemu, ale niekoniecznie pomaga zrozumieć, dlaczego pojawiły się złość, strach czy smutek.

Nie sposób nie dostrzec w tym również szerszego społecznego paradoksu. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak łatwego dostępu do wiedzy, rozrywki i komunikacji, a jednocześnie coraz częściej doświadczamy trudności z pozostawaniem przez chwilę bez dodatkowych bodźców. Technologia pozwoliła nam niemal całkowicie wyeliminować nudę z codzienności, choć właśnie chwile pozornej bezczynności mogą stwarzać przestrzeń dla wyobraźni, samodzielnej zabawy i odpoczynku.

Wieczorna bajka może być złym zakończeniem dnia

Szczególną uwagę ekspertka zwraca na korzystanie z urządzeń przed snem. Choć w badaniu nie udało się oddzielić wpływu poszczególnych pór dnia, ponieważ dzieci korzystające z ekranów wieczorem zwykle korzystały z nich intensywnie także wcześniej, dr Rowicka zdecydowanie odradza podawanie dziecku telefonu bezpośrednio przed zaśnięciem.

Wieczór powinien być czasem stopniowego wyciszania organizmu. Tymczasem dynamiczne filmy, gry, głośne dźwięki i szybko zmieniające się obrazy mogą utrudniać osiągnięcie spokoju. Dziecko może wprawdzie zasnąć ze zmęczenia po intensywnej rozrywce, ale – jak podkreśla psycholog – samo zaśnięcie nie oznacza jeszcze dobrej jakości odpoczynku.

Dlatego znaczenie mają codzienne rytuały, które z perspektywy dorosłego mogą wydawać się mało atrakcyjne w porównaniu z możliwościami współczesnej technologii. Wspólne czytanie książki, spokojna rozmowa, opowieść o wydarzeniach minionego dnia czy zwyczajne przytulenie nie dostarczają tak intensywnych wrażeń jak ekran. Dają jednak coś, czego żadna aplikacja nie jest w stanie w pełni zastąpić – bliskość, poczucie bezpieczeństwa i doświadczenie bycia ważnym dla drugiego człowieka.

Nie chodzi przy tym o tworzenie kolejnej listy nierealistycznych wymagań wobec rodziców. Każda rodzina ma trudniejsze dni, każdy dorosły bywa zmęczony, a czasami wspólne obejrzenie bajki może być wartościowym elementem wieczoru. Istotne jest raczej to, aby korzystanie z technologii było świadomym wyborem, a nie automatyczną odpowiedzią na każdą trudną sytuację.

Telefon może łączyć. Pod warunkiem, że nie zastępuje człowieka

Wnioski płynące z badań „Brzdąc w sieci” nie są wezwaniem do całkowitego usunięcia technologii z życia dzieci. Taki postulat byłby zresztą mało realistyczny. Dzisiejsi przedszkolacy będą dorastać w rzeczywistości, w której urządzenia cyfrowe odgrywają coraz większą rolę w nauce, pracy, komunikacji i rozrywce. Zadaniem rodziców nie jest więc wychowanie pokolenia, które nigdy nie dotknie ekranu, lecz nauczenie najmłodszych rozsądnego i świadomego korzystania z technologii.

Dr Rowicka proponuje, aby wybierając aplikacje, zwracać uwagę na ich rzeczywistą wartość. Dobre programy powinny zachęcać do tworzenia, budowania, eksperymentowania i planowania, a nie jedynie nagradzać przypadkowe lub bardzo szybkie kliknięcia. Warto sprawdzić, czy dziecko musi włożyć wysiłek w wykonanie zadania, czy ma możliwość popełnienia błędu i samodzielnego znalezienia rozwiązania. Istotne jest również to, aby cyfrowe nagrody nie dominowały nad samą czynnością.

Jeszcze ważniejsza okazuje się jednak obecność dorosłego. Wspólne obejrzenie bajki, rozmowa o zachowaniu bohaterów, gra wymagająca współpracy czy wykorzystanie urządzenia do poznawania świata mogą stać się okazją do budowania relacji. W takim przypadku telefon nie pełni funkcji elektronicznej niani, lecz jest jednym z wielu narzędzi wspólnego spędzania czasu.

Różnica jest fundamentalna. Nie chodzi przecież o samo światło emitowane przez ekran ani o to, że dziecko trzyma w dłoni nowoczesne urządzenie. Znaczenie mają okoliczności, czas korzystania, rodzaj treści oraz rola, jaką technologia odgrywa w życiu rodziny.

Największym luksusem współczesnego dziecka może być uwaga rodzica

Kiedy Marshall McLuhan opisywał media jako przedłużenia ludzkich możliwości, świat cyfrowych urządzeń mieścił się jeszcze przede wszystkim w wyobraźni. Dzisiaj smartfon stał się przedłużeniem naszej pamięci, narzędziem komunikacji, źródłem wiedzy, a niekiedy także sposobem regulowania własnych emocji. Zmienił nie tylko sposób, w jaki pracujemy i odpoczywamy, ale również to, jak wychowujemy dzieci.

Nie ma sensu udawać, że technologię da się zatrzymać. Można jednak zdecydować, jakiego miejsca udzielimy jej w rodzinnych relacjach. Czy będzie pomocnym narzędziem, po które sięgamy w określonych sytuacjach, czy stanie się nieodłącznym uczestnikiem każdego posiłku, spaceru, podróży i wieczornego odpoczynku? Czy dziecko będzie poznawało świat także poprzez bezpośrednie doświadczenia i relacje z innymi ludźmi, czy coraz częściej za pośrednictwem algorytmów podsuwających następny film, następną grę i następną nagrodę?

Badania dr Magdy Rowickiej nie pozwalają postawić znaku równości między korzystaniem ze smartfona a problemami rozwojowymi. Pokazują jednak, że znaczenie ma nie tylko obecność ekranu, lecz przede wszystkim sposób, w jaki zostaje on wprowadzony do dziecięcej codzienności. Szczególnej uwagi wymaga intensywne, samotne korzystanie z urządzeń oraz wykorzystywanie ich jako podstawowego sposobu uspokajania dziecka.

Może więc najważniejsze pytanie nie brzmi, ile minut dziennie dziecko powinno spędzać ze smartfonem. Być może warto częściej pytać, ile czasu spędza z nami – bez telefonu, bez rozpraszających powiadomień, bez konieczności konkurowania o naszą uwagę z cyfrowym światem.

Bo dziecko, które płacze, nie zawsze potrzebuje kolejnej bajki. Czasami potrzebuje, żeby ktoś usiadł obok, wysłuchał go, przytulił albo po prostu pozwolił mu spokojnie przeżyć trudną chwilę.

A kiedy już nauczy się, że na każde niepowodzenie nie musi odpowiadać natychmiastowym poszukiwaniem elektronicznej pociechy, zdobędzie umiejętność, której nie zastąpi nawet najbardziej zaawansowana technologia.

Umiejętność radzenia sobie z rzeczywistym światem – także wtedy, kiedy nie wszystko układa się po jego myśli.


Źródło: Polska Agencja Prasowa – wywiad Miry Suchodolskiej z dr Magdą Rowicką, psycholog z Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej, dotyczący projektu „Brzdąc w sieci 4.0”. Badania realizowano na zlecenie Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

23 października w historii: Węgry przeciw Moskwie, zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego i dramat Tomaszowa Mazowieckiego

Siedemdziesiąt lat temu mieszkańcy Budapesztu wyszli na ulice, domagając się wolności. Demonstracja rozpoczęta pod pomnikiem polskiego generała szybko zamieniła się w powstanie, które wstrząsnęło sowieckim imperium. W innym październiku alianci ruszali do przełamania niemieckiej obrony w Afryce, a wiele lat później Steve Jobs pokazywał niewielkie urządzenie, które zmieniło sposób słuchania muzyki. Co wydarzyło się 23 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 23 października prowadzi od wielkiej polityki i wojennych tragedii po kino, rock i sport. Jest w nim również historia szczególnie bliska mieszkańcom Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 84 lata temu niemieccy okupanci zacieśniali kontrolę nad miejscowym gettem. Dla tysięcy jego mieszkańców zbliżały się ostatnie dni życia. Data dodania artykułu: 23.10.2026 08:06
23 października w historii: Węgry przeciw Moskwie, zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego i dramat Tomaszowa Mazowieckiego

22 października w historii. „Nie lękajcie się!”, świat na krawędzi wojny nuklearnej i sto lat wielkiej powieści Hemingwaya

Jednego dnia papież z Polski wypowiadał słowa, które miały przejść do historii. Dokładnie szesnaście lat wcześniej amerykański prezydent informował świat o radzieckich rakietach na Kubie, a ludzkość znalazła się niebezpiecznie blisko wojny nuklearnej. Jeszcze wcześniej pewien pisarz opublikował powieść o pokoleniu, które przeżyło wielką wojnę, lecz nie potrafiło odnaleźć się w pokoju. Co wydarzyło się 22 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 22 października prowadzi przez politykę, literaturę, kosmos, muzykę i sport. Przypominamy także rocznice ważne dla Polski oraz wydarzenie, które rozegrało się dokładnie tego dnia w Tomaszowie Mazowieckim. Bo historia nie zawsze przemawia głosem wielkich przywódców. Czasem wystarcza jej jedna książka, jeden wynalazek albo decyzja, której skutki odczuwają miliony ludzi. Data dodania artykułu: 22.10.2026 08:30
22 października w historii. „Nie lękajcie się!”, świat na krawędzi wojny nuklearnej i sto lat wielkiej powieści Hemingwaya

Dwie trzecie Polaków krytycznie o polityce Trumpa. Sondaż pokazuje głęboki podział

Blisko dwie trzecie Polaków uważa, że polityka prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa nie służy interesom Polski. Pozytywnie działania amerykańskiego przywódcy ocenia niespełna co piąty respondent. Najnowszy sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” pokazuje jednak coś więcej niż zwykły podział na zwolenników i przeciwników Trumpa. Linia sporu przebiega przez polskie elektoraty, wiek i wykształcenie, a miejscami daje wyniki dalekie od politycznych stereotypów. Data dodania artykułu: 21.10.2026 06:41
Dwie trzecie Polaków krytycznie o polityce Trumpa. Sondaż pokazuje głęboki podział

21 października w historii. Śmierć Nelsona pod Trafalgarem, Polski Październik i tragedia 116 dzieci

Historia nie zna dni bez znaczenia. 21 października 1805 roku na pokładzie brytyjskiego okrętu umierał admirał Horatio Nelson, choć jego flota właśnie odnosiła zwycięstwo, które miało zmienić układ sił w Europie. Półtora wieku później w Warszawie Władysław Gomułka obejmował kierownictwo PZPR, budząc w Polakach nadzieje na koniec stalinowskiego terroru. Tymczasem w walijskiej wiosce Aberfan lawina odpadów kopalnianych odbierała życie 116 dzieciom. W świecie muzyki rodziły się rockowe legendy, a sport pisał historie niezwykłej wytrwałości. Co wydarzyło się 21 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 21 października prowadzi przez wielkie zwycięstwa, tragiczne pomyłki, społeczne przełomy oraz wydarzenia, których konsekwencje odczuwamy do dziś. Data dodania artykułu: 21.10.2026 06:14
21 października w historii. Śmierć Nelsona pod Trafalgarem, Polski Październik i tragedia 116 dzieci

Sejm zajmie się projektem ustawy ws. wynagrodzenia medyków

Sejm we wtorek zajmie się projektami ustaw ws. wynagrodzenia medyków oraz o jawności umów w ochronie zdrowia. W harmonogramie są także projekty dot. przedłużenia sieci szpitali, leczenia HIV i leczenia transgranicznego. Data dodania artykułu: 20.10.2026 08:50
Sejm zajmie się projektem ustawy ws. wynagrodzenia medyków

20 października w historii. Radziwiłł oddaje Litwę Szwedom, Cieślik pokonuje ZSRR, a katastrofa przerywa karierę rockowej legendy

Historia potrafi być okrutnym reżyserem. Jednego dnia hetman podpisuje układ, który ma ocalić Litwę, lecz przechodzi do historii jako symbol zdrady. Kilka stuleci później niewysoki piłkarz ze Śląska strzela dwa gole reprezentacji ZSRR, zamieniając zwykły mecz w narodowe święto. Nad Missisipi rozbija się samolot jednej z największych grup rockowych, a w Dublinie czterech młodych muzyków rozpoczyna drogę, która zaprowadzi ich na największe stadiony świata. Co wydarzyło się 20 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 20 października przypomina również o polsko-litewskich reformach, odzyskiwaniu Śląska, wielkich odkryciach kosmicznych i niezwykłym skarbie znalezionym w lasach pod Spałą. Bo czasem historia spoczywa zaledwie kilkanaście centymetrów pod naszymi stopami. Data dodania artykułu: 20.10.2026 08:33
20 października w historii. Radziwiłł oddaje Litwę Szwedom, Cieślik pokonuje ZSRR, a katastrofa przerywa karierę rockowej legendy

19 października w historii. Pokój toruński, porwanie ks. Popiełuszki i lek, który zmienił walkę z gruźlicą

19 października potrafił kończyć wojny, obalać przekonania i otwierać rany, które nie zagoiły się przez dziesięciolecia. W 1466 roku podpisano drugi pokój toruński, kończący trzynaście lat walk Polski z zakonem krzyżackim. W 1943 roku w laboratorium Rutgers University dokonano odkrycia, które dało medycynie streptomycynę – pierwszy praktyczny antybiotyk skuteczny przeciw gruźlicy. Czterdzieści dwa lata temu funkcjonariusze SB uprowadzili ks. Jerzego Popiełuszkę, a trzy lata później giełdy świata przeżyły „czarny poniedziałek”. Co wydarzyło się 19 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 19 października prowadzi również przez odzyskiwanie niepodległości w 1918 roku, wojnę koreańską, podbój kosmosu, muzykę a-ha i Pearl Jam oraz sportową historię Roberta Kubicy. Data dodania artykułu: 19.10.2026 06:29
19 października w historii. Pokój toruński, porwanie ks. Popiełuszki i lek, który zmienił walkę z gruźlicą

18 października w historii. Jaruzelski przejmuje władzę, 100 lat Chucka Berry’ego i niezwykły tomaszowianin

Historia potrafi być przewrotna. Tego samego dnia, w którym przed 45 laty Wojciech Jaruzelski przejmował kierownictwo PZPR, za zachodnią granicą Polski – osiem lat później – upadał Erich Honecker, jeden z symboli komunistycznego porządku. W Ameryce rodził się człowiek, który zmienił brzmienie muzyki popularnej, a w Meksyku lekkoatleta wykonywał skok, jakiego świat wcześniej nie widział. Co wydarzyło się 18 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 18 października prowadzi od prześladowań religijnych i narodzin wielkiej literatury po kosmiczne odkrycia, rock and roll i sportowe rekordy. Jest również wyjątkowy lokalny ślad: dokładnie 135 lat temu w Tomaszowie Mazowieckim urodził się artysta, którego twórczość trafiła do amerykańskich galerii i archiwów. Data dodania artykułu: 18.10.2026 10:56
18 października w historii. Jaruzelski przejmuje władzę, 100 lat Chucka Berry’ego i niezwykły tomaszowianin
Mistrzostwa Polski na Dystansach

Mistrzostwa Polski na Dystansach

Mistrzostwa Polski na Dystansach w Arenie Lodowej22–25 października 2026 r. | Arena Lodowa, Tomaszów MazowieckiPrzez cztery dni Tomaszów Mazowiecki będzie jednym z najważniejszych punktów na mapie polskiego łyżwiarstwa szybkiego. W Arenie Lodowej odbędą się Mistrzostwa Polski na Dystansach, podczas których o medale krajowego czempionatu rywalizować będą czołowi polscy panczeniści.Na tomaszowskim torze zobaczymy specjalistów od sprintu, średnich i długich dystansów. Dla miejscowej publiczności szczególnie interesujące będą starty zawodników związanych z KS Pilica Tomaszów Mazowiecki, którego reprezentanci znajdują się w kadrach narodowych.Październikowe mistrzostwa będą jednocześnie jednym z pierwszych mocnych akcentów sezonu 2026/2027 w Arenie Lodowej. W kolejnych miesiącach obiekt będzie gospodarzem następnych zawodów krajowych, od Pucharów Polski po imprezy juniorskie i młodzieżowe.Termin: 22–25 października 2026 r.Miejsce: Arena Lodowa, Tomaszów MazowieckiOrganizator: Polski Związek Łyżwiarstwa SzybkiegoGospodarz: Tomaszowskie Centrum SportuProgram godzinowy: zostanie ogłoszony przez organizatoraBilety: szczegóły nie zostały jeszcze podane⛸️ Cztery dni szybkiego lodu, walki o medale i reprezentantów Polski na tomaszowskim torze. To propozycja nie tylko dla fanów panczenów, ale również dla tych, którzy chcą zobaczyć sport na najwyższym krajowym poziomie. Data rozpoczęcia wydarzenia: 22.10.2026
Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia

Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia

Wyjątkowy wieczór seniorów w Tomaszowie MazowieckimSpektakl „Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia” to wydarzenie poświęcone dojrzałej miłości, codziennym emocjom i sile relacji międzyludzkich. Na scenie pojawią się seniorzy, którzy poprzez sztukę, muzykę i wspólne doświadczenie opowiedzą o życiu, które wciąż potrafi zaskakiwać pasją, czułością i odwagą.Wieczór ma łączyć wzruszenie, humor i refleksję. To propozycja nie tylko dla osób starszych, ale także dla rodzin, przyjaciół i wszystkich mieszkańców regionu, którzy chcą wspólnie przeżyć wydarzenie o wyraźnym społecznym i integracyjnym charakterze.Seniorzy na scenie, ważny głos w lokalnej kulturzePrzedstawienie powstało w ramach projektu aktywizującego seniorów poprzez sztukę i budowanie więzi społecznych. Organizatorzy podkreślają, że nie chodzi wyłącznie o jednorazowy występ, ale o szerszą inicjatywę wzmacniającą sprawczość, pewność siebie i obecność starszego pokolenia w życiu kulturalnym.Za realizację projektu odpowiada Fundacja Poranek we współpracy z Gminnym Centrum Kultury i Biblioteką Publiczną w Lubochni oraz Gminą Lubochnia. Inicjatywa została współfinansowana z budżetu Samorządu Województwa Łódzkiego w ramach programu „Łódzkie dla Równych Szans”.Kiedy i gdzieWydarzenie odbędzie się 27 października 2026 roku o godzinie 18:00 w Miejskim Centrum Kultury Tkacz w Tomaszowie Mazowieckim przy ul. Niebrowskiej 50. Obecność publiczności będzie nie tylko okazją do spotkania ze sztuką, ale też formą wsparcia dla występujących seniorów. Data rozpoczęcia wydarzenia: 27.10.2026

Polecane

Elektroniczny smoczek. Dajemy dziecku telefon dla świętego spokoju, a ono szybko poznaje zasady gry

Elektroniczny smoczek. Dajemy dziecku telefon dla świętego spokoju, a ono szybko poznaje zasady gry

Wystarczy kilka sekund. Dziecko płacze, krzyczy, tupie nogami, a zmęczony rodzic sięga do kieszeni. Na ekranie smartfona pojawia się kolorowa bajka, znajoma melodyjka, ulubiony bohater. Nagle zapada cisza. Mały człowiek, który jeszcze przed chwilą domagał się uwagi całego świata, siedzi spokojnie, zahipnotyzowany migającymi obrazami. Można dokończyć zakupy, zjeść obiad, porozmawiać przez telefon. Problem rozwiązany? Niekoniecznie. Psycholog dr Magda Rowicka ostrzega, że właśnie w takich chwilach możemy nieświadomie uczyć dzieci bardzo niebezpiecznego mechanizmu: wystarczy odpowiednio długo krzyczeć, żeby dostać to, czego się chce. Wyniki kolejnej edycji ogólnopolskiego projektu badawczego „Brzdąc w sieci” każą przyjrzeć się nie tylko temu, ile czasu najmłodsi spędzają przed ekranami, ale przede wszystkim temu, jaką rolę technologia zaczęła odgrywać we współczesnym wychowaniu. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 10:16
23 października w historii: Węgry przeciw Moskwie, zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego i dramat Tomaszowa Mazowieckiego

23 października w historii: Węgry przeciw Moskwie, zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego i dramat Tomaszowa Mazowieckiego

Siedemdziesiąt lat temu mieszkańcy Budapesztu wyszli na ulice, domagając się wolności. Demonstracja rozpoczęta pod pomnikiem polskiego generała szybko zamieniła się w powstanie, które wstrząsnęło sowieckim imperium. W innym październiku alianci ruszali do przełamania niemieckiej obrony w Afryce, a wiele lat później Steve Jobs pokazywał niewielkie urządzenie, które zmieniło sposób słuchania muzyki. Co wydarzyło się 23 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 23 października prowadzi od wielkiej polityki i wojennych tragedii po kino, rock i sport. Jest w nim również historia szczególnie bliska mieszkańcom Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 84 lata temu niemieccy okupanci zacieśniali kontrolę nad miejscowym gettem. Dla tysięcy jego mieszkańców zbliżały się ostatnie dni życia. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 08:06
22 października w historii. „Nie lękajcie się!”, świat na krawędzi wojny nuklearnej i sto lat wielkiej powieści Hemingwaya

22 października w historii. „Nie lękajcie się!”, świat na krawędzi wojny nuklearnej i sto lat wielkiej powieści Hemingwaya

Jednego dnia papież z Polski wypowiadał słowa, które miały przejść do historii. Dokładnie szesnaście lat wcześniej amerykański prezydent informował świat o radzieckich rakietach na Kubie, a ludzkość znalazła się niebezpiecznie blisko wojny nuklearnej. Jeszcze wcześniej pewien pisarz opublikował powieść o pokoleniu, które przeżyło wielką wojnę, lecz nie potrafiło odnaleźć się w pokoju. Co wydarzyło się 22 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 22 października prowadzi przez politykę, literaturę, kosmos, muzykę i sport. Przypominamy także rocznice ważne dla Polski oraz wydarzenie, które rozegrało się dokładnie tego dnia w Tomaszowie Mazowieckim. Bo historia nie zawsze przemawia głosem wielkich przywódców. Czasem wystarcza jej jedna książka, jeden wynalazek albo decyzja, której skutki odczuwają miliony ludzi. Data dodania artykułu: Wczoraj, 08:30
Elektroniczny smoczek. Dajemy dziecku telefon dla świętego spokoju, a ono szybko poznaje zasady gry 84 lata temu getto zostało otoczone. Ostatnie dni przed zagładą żydowskiego Tomaszowa 23 października w historii: Węgry przeciw Moskwie, zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego i dramat Tomaszowa Mazowieckiego Od oszustów internetowych po taniec w rytmie disco. Ujazd przygotował pięć dni wydarzeń dla seniorów Dzień Seniora w Domach Dziennego Pobytu. Były występy, goście i wspólne świętowanie Osiemnaście fantomów i dzieci, które uczą się ratować życie. Glinnik dołączył do rekordowej akcji WOŚP Kiedy Inowłódz znalazł się na linii frontu. Nowa książka odkrywa zapomnianą historię Wielkiej Wojny nad Pilicą Skarb sprzed 2,5 tysiąca lat ze Spały trafił do muzeum. Archeolodzy: takiego odkrycia w regionie jeszcze nie było Musieli opuścić mieszkanie przez zły stan budynku. Miasto chce zmienić zasady wykupu Podatki od nieruchomości na 2027 rok. Tomaszów szykuje nowe stawki i kolejną odsłonę ulgi za fotowoltaikę 22 października w historii. „Nie lękajcie się!”, świat na krawędzi wojny nuklearnej i sto lat wielkiej powieści Hemingwaya Komunikacja miejska na Wszystkich Świętych. Co warto sprawdzić przed wyjazdem na cmentarz
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego

Wasze komentarze

Autor komentarza: Czy dosypywanie publicznej kasy po głosowaniu w TBO jest legalne? I jakie są kryteria? Komu dosypać komu nie? Ktoś wyjaśni? Treść komentarza: Czyli można tak dosypywać? Hahaha :))) Mieszkańcy głosowali w TBO na plac zabaw za 400 tysięcy, projekt przeszedł, no to jeszcze stówka bez głosowania? Przecież to aż 1/4 pierwotnej ceny całej inwestycji. Idąc za ciosem można dosypć też MotoOrlikowi. Jeśli tam radny Koziorowski czymś zaimponuje w kuluarach. Może Marek Woch dołączy do ugrupowania Morawieckiego? Zawsze jakiś kąsek, a gdy balansuje się na progu wejścia do Sejmu, każda szabla jest ważna. Ale już się nie szczypać. Zagłosowane w TBO było za 400 tysiącami, to dospać z 200 tysięcy. A co! Źródło komentarza: Mniej w planie na pieczę zastępczą, dożywianie i stypendia. Pieniądze na promocję miasta Autor komentarza: F Treść komentarza: Sławek. Patrzę na to zdjęcie powyżej i co ja widzę. Trochę przytyłeś na tej samorządowej grzędzie, a poza tym , te policjantki, to niezłe laseczki. Jak na to patrzę, to żałuję, że nie jestem na komendzie nawet dozorcą... Sławeczku: nie masz szans u tych policjantek. Źródło komentarza: Bezpieczeństwo szkół znów na pierwszym planie. Policja, powiat i dyrektorzy rozmawiali o sytuacjach kryzysowych Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Te! Porąbany Badyr: a czym tak podpadł ci ten Tomaszów, że na to miasto tak plujesz, totalny, bezmózgi palancie, co ?! Źródło komentarza: Tomaszów i Opoczno szykują się na unijne pieniądze po 2027 roku. Wspólne projekty mają być kluczem Autor komentarza: Badyr Treść komentarza: Powiadały jaskółki że z Tomaszowem nie wchodzi się do spólki , będzie miły początek lecz koniec żałosny Źródło komentarza: Tomaszów i Opoczno szykują się na unijne pieniądze po 2027 roku. Wspólne projekty mają być kluczem Autor komentarza: Nie bardzo rozumiem Treść komentarza: Złamał prawo? Źródło komentarza: MBA za publiczne pieniądze. Gdy w grę wchodzi radny, odpowiedzi muszą być wyjątkowo przejrzyste Autor komentarza: Ojciec Derektor Treść komentarza: 100% troski dla gościa specjalnej troski, ktoś kiedyś powiedział, że nie ma nic gorszego niż idioci wykształceni ponad własną inteligencję Źródło komentarza: MBA za publiczne pieniądze. Gdy w grę wchodzi radny, odpowiedzi muszą być wyjątkowo przejrzyste
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama