Dwa dni, które wstrząsnęły Polską
Środa, 7 października. Ostrołęka. Dziewiętnastolatek atakuje nożem uczniów, nauczycieli i przypadkowe osoby. Według informacji przekazanych PAP rannych zostaje dziewięć osób.
Czwartek, 8 października. Leszczydół-Nowiny w powiecie wyszkowskim. Piętnastoletni były uczeń szkoły podstawowej atakuje pracowników placówki. Ranne zostają trzy osoby. Pomimo reanimacji umiera 37-letnia pracownica szkoły. Obrażenia odnoszą również dyrektor i nauczycielka.
W Sierpcu policjanci zatrzymują natomiast siedemnastolatka podejrzewanego o przygotowywanie ataku na terenie szkoły. Tym razem tragedii udaje się zapobiec.
Trzy zdarzenia. Trzy różne historie. I pytanie, którego nie wolno zagłuszyć kolejną medialną sensacją: co dzieje się z młodym człowiekiem, zanim przemoc stanie się dla niego sposobem działania?
W rozmowie z Polską Agencją Prasową odpowiada na nie dr Marta Kutniewska-Kubik, specjalistka psychologii klinicznej i psychoterapeutka poznawczo-behawioralna.
– Decyzja może być podjęta impulsywnie, ale kryzys, który ją wywołał, toczył się już długo i narastał – wyjaśnia ekspertka.
To nie jest diagnoza sprawców ostatnich ataków. Ich indywidualne motywy wymagają ustalenia. To jednak ważne przypomnienie, że o bezpieczeństwie dzieci nie można zacząć myśleć dopiero wtedy, gdy do szkoły przyjeżdża policja.
Przemoc nie zaczyna się od noża. Czasem zaczyna się od śmiechu na szkolnym korytarzu
Wyśmiewanie. Upokarzanie. Wykluczanie z grupy. Rozpowszechnianie kompromitujących zdjęć. Przemoc psychiczna, która nie pozostawia siniaków, ale potrafi zostawić ślady na całe życie.
Zdaniem Marty Kutniewskiej-Kubik właśnie na takich wczesnych etapach dorośli często zawodzą.
– Dorośli często bagatelizują trudne sytuacje na wczesnych etapach rozwoju dziecka w szkole podstawowej – mówi psycholog.
Zwraca uwagę, że brak reakcji może zostać odczytany jako przyzwolenie na agresję. Dziecko, które wielokrotnie zgłasza krzywdę i nie otrzymuje pomocy, traci zaufanie do dorosłych. Może doświadczać lęku, depresji i narastającego poczucia bezradności. Niekiedy samo zaczyna stosować przemoc, uznając ją za skuteczny sposób osiągania celów.
Nie oznacza to jednak, że dziecko wykluczone lub doświadczające kryzysu stanie się sprawcą ataku. Zdecydowana większość takich osób nigdy nie dopuszcza się poważnej przemocy. Nie wolno stygmatyzować młodych ludzi potrzebujących pomocy ani usprawiedliwiać agresji wcześniejszymi krzywdami.
Kiedy sprawca staje się bohaterem internetu
Ekspertka zwraca uwagę na kolejne niebezpieczeństwo: medialny rozgłos.
Informacje o spektakularnych aktach przemocy mogą oddziaływać na osoby, które wcześniej rozważały podobne działania. Szczególnie niebezpieczne jest przedstawianie sprawcy jako postaci wyjątkowej, budzącej podziw czy zainteresowanie.
To również odpowiedzialność mediów. Pokazywanie drastycznych nagrań, drobiazgowe odtwarzanie przebiegu ataku i budowanie sensacyjnej opowieści wokół napastnika nie pomaga zrozumieć tragedii.
Pomaga natomiast rozmawianie o jej przyczynach, ofiarach, profilaktyce i możliwościach uzyskania wsparcia.
Policja przed szkołami. Premier zarządził działania
Na wydarzenia z 7 i 8 października zareagował rząd.
Premier Donald Tusk zwołał pilną naradę ministrów i przedstawicieli służb. Zapowiedziano zwiększenie liczby patroli policyjnych w rejonach szkół oraz kontroli bezpieczeństwa w placówkach.
– Zadaniem rządu jest zrobić wszystko, żeby zatrzymać lub ograniczyć ryzyko wynikające z fali przemocy w szkołach – powiedział premier.
Zalecono również zapewnienie uczniom łatwego dostępu do numerów alarmowych i telefonów wsparcia psychologicznego.
Ale policyjny patrol nie zastąpi rozmowy z wychowawcą. Kontrola wejścia do budynku nie rozwiąże problemu wielomiesięcznego wykluczenia dziecka.
Bezpieczeństwo ma bowiem dwa wymiary: fizyczny i psychiczny. Zaniedbanie któregokolwiek z nich może mieć poważne konsekwencje.
Szkoła ma obowiązek reagować. To nie kwestia dobrej woli
Warto przypomnieć, że polskie prawo nie pozostawia przeciwdziałania przemocy wyłącznie uznaniu dyrektora.
Art. 22b i 22c ustawy o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym i ochronie małoletnich nakładają na placówki oświatowe obowiązek wprowadzenia standardów ochrony małoletnich. Muszą one obejmować między innymi zasady bezpiecznych relacji między uczniami, procedury interwencji i sposoby dokumentowania zgłaszanych zdarzeń.
Z kolei przepisy o organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej przewidują rozpoznawanie trudności emocjonalnych, kryzysów i problemów w funkcjonowaniu uczniów oraz udzielanie im wsparcia.
Same dokumenty nie wystarczą.
Można mieć perfekcyjnie opracowane procedury, podpisane oświadczenia i kolorowe plakaty. Jeżeli jednak dziecko słyszy, że ma nie przesadzać, nie skarżyć albo samo rozwiązać konflikt, system ochrony zawodzi.
A jak jest w Tomaszowie Mazowieckim?
Tragedie na Mazowszu powinny stać się impulsem do sprawdzenia bezpieczeństwa również w szkołach Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego.
Nie chodzi o wywoływanie paniki ani sugerowanie, że podobne zagrożenie występuje w konkretnych placówkach.
Warto natomiast zapytać, czy każda szkoła ma rzeczywiście dostępnego psychologa, jak szybko reaguje na zgłoszenia przemocy, czy prowadzi działania wobec sprawców i czy uczniowie wiedzą, komu mogą bezpiecznie powiedzieć o swoich problemach.
Rodzice, którzy potrzebują pomocy, mogą skontaktować się z Poradnią Psychologiczno-Pedagogiczną w Tomaszowie Mazowieckim przy ul. Majowej 1/13, tel. 44 723 34 86. W mieście działa również ośrodek środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży przy ul. Ogrodowej 53, tel. 784 225 166.
W bezpośrednim zagrożeniu życia lub zdrowia należy dzwonić pod 112. Dzieci i młodzież mogą korzystać także z bezpłatnego, całodobowego telefonu zaufania 116 111 oraz numeru Rzecznika Praw Dziecka 800 12 12 12.
Najgroźniejsza jest obojętność
Nie istnieje metoda pozwalająca przewidzieć każdy akt przemocy. Nie da się też sprowadzić wszystkich takich tragedii do jednej przyczyny.
Można jednak reagować wcześniej. Traktować poważnie groźby, zgłoszenia krzywdzenia i niepokojące zachowania. Zapewniać pomoc, zanim kryzys osiągnie punkt krytyczny.
Szkoła nie może być wyłącznie miejscem przekazywania wiedzy. Musi pozostawać miejscem, w którym młody człowiek ma prawo czuć się bezpieczny, wysłuchany i traktowany z szacunkiem.
Bo najważniejsze pytanie po tragedii nie brzmi wyłącznie: kto zaatakował?
Brzmi również: co możemy zrobić, żeby następne dziecko w kryzysie otrzymało pomoc, zanim wydarzy się coś nieodwracalnego?
Opracowanie: NaszTomaszow.pl na podstawie materiału PAP, komunikatów Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz informacji lokalnych placówek pomocowych.



Napisz komentarz
Komentarze