🚦 Nasz artykuł w skrócie
Dzieci między tirami. Ile jeszcze trzeba czekać na bezpieczne przejście?
Komorów, droga wojewódzka nr 713. Każdego dnia uczniowie miejscowej szkoły muszą pokonywać ruchliwą trasę, którą przejeżdżają samochody osobowe i ciężarówki. Rodzice domagają się sygnalizacji świetlnej i skutecznego zabezpieczenia przejścia dla pieszych.
Problem nie jest nowy. Już w 2010 roku uczniowie i policjanci prowadzili tutaj akcje przypominające kierowcom o bezpieczeństwie. Tymczasem na innych odcinkach DW 713 planowane są rozwiązania poprawiające ochronę pieszych.
Gmina inwestuje ponad 3 miliony złotych w rozbudowę szkoły w Komorowie. Czy równolegle uda się poprawić bezpieczeństwo na drodze prowadzącej do placówki? Rodzice oczekują konkretnych decyzji, nie kolejnych zapewnień.
Nie trzeba tragedii, żeby dostrzec zagrożenie. Droga do szkoły nie może być codziennym egzaminem z przetrwania.
Poranny egzamin z odwagi. Ośmiolatek kontra kilkudziesięciotonowa ciężarówka
Steven Spielberg w swoim wczesnym filmie „Pojedynek na szosie” pokazał, jak zwyczajna ciężarówka może stać się źródłem narastającego lęku. W Komorowie nikt nie potrzebuje filmowego scenariusza, by zrozumieć, jak niewiele znaczy człowiek wobec rozpędzonej masy stali.
Droga wojewódzka nr 713, łącząca Łódź z Tomaszowem Mazowieckim i Opocznem, należy do ważnych regionalnych szlaków komunikacyjnych. Przemieszczają się nią zarówno mieszkańcy pobliskich miejscowości, jak i kierowcy samochodów dostawczych oraz ciężarowych. W rejonie Komorowa ruch lokalny spotyka się z tranzytowym, a sąsiedztwo Tomaszowa, drogi krajowej nr 48 i ekspresowej S8 dodatkowo komplikuje sytuację komunikacyjną.
Dla kierowcy to jeden z kolejnych odcinków trasy. Dla ucznia miejscowej szkoły — droga, którą musi pokonać, by zdążyć na pierwszą lekcję.
Najtrudniejsze chwile przychodzą przed godziną ósmą rano oraz podczas odbierania dzieci ze szkoły i przedszkola. Samochody rodziców, autobusy i pojazdy korzystające z pobliskiej pętli komunikacyjnej powodują zatory. Zaparkowane auta ograniczają widoczność, a pomiędzy nimi pojawiają się dzieci, dla których ocena prędkości nadjeżdżającego pojazdu bywa szczególnie trudna.
Mieszkańcy skarżą się także na ciężarówki jadące blisko chodników i kierowców, którzy nie respektują pierwszeństwa pieszych. Obowiązujące w rejonie szkoły ograniczenie prędkości do 40 km/h nazbyt często okazuje się fikcją
Rodzice powiedzieli: dość. Chcą świateł, nie kolejnych obietnic
Rada Rodziców Zespołu Szkół w Komorowie, współpracując z dyrekcją placówki, przygotowała internetową petycję w sprawie pilnego montażu sygnalizacji świetlnej na przejściu dla pieszych. Adresatem postulatu jest Zarząd Dróg Wojewódzkich w Łodzi.
W petycji wskazano, że przez niebezpieczne miejsce codziennie przechodzą setki uczniów. Autorzy zwracają uwagę na coraz większe natężenie ruchu, znaczną liczbę pojazdów ciężarowych oraz niewystarczające — ich zdaniem — zabezpieczenie przejścia. Opisują sytuacje, w których piesi długo oczekują na możliwość przekroczenia jezdni, a samochody zatrzymują się gwałtownie przed pasami.
Nie jest to zresztą wyłącznie problem uczniów. Z przejść korzystają również starsi mieszkańcy, rodzice z wózkami, osoby o ograniczonej sprawności ruchowej i wszyscy ci, którzy mieszkają po jednej stronie drogi, a po drugiej mają sklep, przystanek czy inne miejsce codziennych obowiązków.
Rodzice przekonują, że wcześniejsze starania o poprawę bezpieczeństwa nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Ich dzisiejszy apel ma więc nie tylko wymiar organizacyjny. Jest również wyrazem narastającego rozczarowania.
Bo ile razy można informować, że w określonym miejscu jest niebezpiecznie? Ile wniosków trzeba napisać, ile podpisów zebrać i ile urzędowych odpowiedzi przeczytać, aby problem potraktowano z należytą powagą?
Oczywiście sam montaż sygnalizacji świetlnej nie jest rozwiązaniem każdego problemu drogowego. Powinien być poprzedzony analizą natężenia ruchu, widoczności i zagrożeń. Ale taka analiza musi prowadzić do decyzji, a nie stawać się wygodnym uzasadnieniem kolejnych miesięcy bezczynności.
Cukierek albo rózga. Komorów ostrzegał kierowców już 16 lat temu
W tej historii najbardziej niepokojące jest to, że problem bezpieczeństwa na drodze wojewódzkiej nr 713 wcale nie pojawił się wczoraj.
18 czerwca 2010 roku tomaszowscy policjanci wspólnie z uczniami Zespołu Szkół w Komorowie przeprowadzili na tej trasie nietypową akcję profilaktyczną. Kierowcy zatrzymywani do kontroli otrzymywali od dzieci cukierki za prawidłową jazdę albo rózgę za niewłaściwe zachowanie. Wydarzenie opisywał wówczas portal NaszTomaszow.pl.
Podobne działania, organizowane pod hasłem „Cukierek albo rózga”, dokumentowała również Komenda Powiatowa Policji w Tomaszowie Mazowieckim. W przedsięwzięcie angażowali się funkcjonariusze drogówki, uczniowie i przedstawiciele Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Piotrkowie Trybunalskim.
Pomysł był prosty. Dzieci miały przypominać dorosłym, że za kierownicą odpowiadają nie tylko za siebie, lecz także za bezpieczeństwo innych.
Minęło szesnaście lat. Uczniowie, którzy wówczas wręczali kierowcom rózgi, są dziś dorosłymi ludźmi. Niektórzy być może sami odprowadzają dzieci do szkół. Zmieniły się samochody, przepisy i technologie. A pytanie o bezpieczeństwo przy komorowskiej placówce wraca ze zdumiewającą konsekwencją.
Jest w tym gorzka ironia. Przez lata uczyliśmy dzieci, jak bezpiecznie przechodzić przez ulicę. Organizowaliśmy konkursy, pogadanki, policyjne spotkania i rozdawaliśmy elementy odblaskowe. Tymczasem bezpieczeństwo nie może zależeć wyłącznie od tego, czy dziecko dostatecznie uważnie obserwuje samochody.
Potrzebna jest również infrastruktura, która ogranicza ryzyko pomyłki. Zarówno tej popełnionej przez pieszego, jak i przez kierowcę.
Ponad trzy miliony złotych na szkołę. A co z drogą prowadzącą do jej drzwi?
W tej sprawie pojawia się jeszcze jeden, szczególnie aktualny wątek.
30 października 2026 roku Gmina Tomaszów Mazowiecki zawarła umowę na rozbudowę i adaptację Zespołu Szkół w Komorowie. Wykonawcą została Firma Budowlana MARBUD Marcin Pietrzyk z Tomaszowa Mazowieckiego, a wartość kontraktu wynosi dokładnie 3 016 836,99 zł. Informację tę potwierdza ogłoszenie o wyniku postępowania opublikowane 2 listopada w Biuletynie Zamówień Publicznych pod numerem 2026/BZP 00514919.
To ważna inwestycja, która ma poprawić warunki funkcjonowania placówki. Samorząd inwestuje w budynek, jego rozbudowę i dostosowanie do potrzeb uczniów.
Pozostaje jednak pytanie: czy równie poważnie traktujemy bezpieczeństwo drogi, którą dzieci docierają do nowoczesnej szkoły?
Oczywiście gmina nie jest zarządcą drogi wojewódzkiej nr 713. Nie może samodzielnie zdecydować o ustawieniu sygnalizatorów i zmianie organizacji ruchu na trasie należącej do infrastruktury wojewódzkiej. Może jednak występować do właściwych instytucji, wspierać starania rodziców, inicjować rozmowy i zabiegać o rozwiązanie problemu.
Rozbudowa placówki powinna być również okazją do przeprowadzenia kompleksowej oceny bezpieczeństwa jej otoczenia. Warto sprawdzić nie tylko przejście przez drogę wojewódzką, ale też miejsca zatrzymywania samochodów, dojścia do przystanków, organizację ruchu autobusów i widoczność na skrzyżowaniach.
Nowoczesna szkoła nie powinna kończyć się na drzwiach wejściowych. Jej otoczenie również musi być bezpieczne.
W Andrespolu i Kurowicach można. A w Komorowie?
Przegląd dokumentów Zarządu Dróg Wojewódzkich w Łodzi przynosi kolejne interesujące ustalenia.
W sierpniu 2026 roku samorząd województwa informował o inwestycjach poprawiających bezpieczeństwo na drogach wojewódzkich w powiecie łódzkim wschodnim. Wśród przedsięwzięć wymieniono aktywne oznakowanie przejścia dla pieszych w Andrespolu, wykonane w 2025 roku, oraz kolejne planowane doświetlenia przejść.
Co szczególnie istotne, w planie zamówień ZDW na 2026 rok znalazło się również zadanie dotyczące drogi wojewódzkiej nr 713 w Kurowicach. Przewidziano tam aktywne doświetlenie, znaki ostrzegawcze oraz dostosowanie otoczenia projektowanego przejścia dla pieszych.
Oznacza to, że zarządca zna i wykorzystuje rozwiązania techniczne służące poprawie bezpieczeństwa na tej samej trasie. Nie trzeba wymyślać ich od początku.
Nie oznacza to jednak, że każde przejście musi otrzymać identyczne zabezpieczenia. Rozwiązanie powinno odpowiadać warunkom panującym w konkretnym miejscu.
W przypadku Komorowa rodzice wskazują na potrzebę zastosowania sygnalizacji świetlnej. Nie wiadomo natomiast, czy zarządca przeprowadził ostatnio szczegółową analizę tego przejścia, jakie były jej wyniki i czy w planach inwestycyjnych przewidziano jakiekolwiek działania odpowiadające oczekiwaniom mieszkańców.
To pytania, na które powinna paść konkretna odpowiedź. Zwłaszcza że Komorów nie znalazł się w przywołanym pakiecie inwestycji dotyczących poprawy bezpieczeństwa przejść dla pieszych.
Pierwszeństwo zapisane w ustawie. Bezpieczeństwo musi istnieć również na drodze
Od 1 czerwca 2021 roku obowiązują przepisy przyznające pierwszeństwo również pieszemu wchodzącemu na przejście dla pieszych, z wyjątkiem relacji z tramwajem. Tak stanowi art. 13 ust. 1a ustawy Prawo o ruchu drogowym.
Z kolei art. 26 ust. 1 nakazuje kierującemu pojazdem, który zbliża się do przejścia, zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu albo na nie wchodzącemu. Jednocześnie pieszy ma obowiązek zachować szczególną ostrożność i nie może wchodzić bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd.
Przepisy są jasne. Ich skuteczność zależy jednak od zachowania uczestników ruchu oraz warunków, jakie zapewnia infrastruktura.
Nie wolno sprowadzać problemu do stwierdzenia, że ciężarówka jest ciężka i nie może gwałtownie zahamować. Właśnie dlatego kierowca musi odpowiednio wcześniej dostosować prędkość do sytuacji na drodze. Masa pojazdu nie zwalnia z obowiązku zachowania ostrożności.
Równie ważna pozostaje odpowiedzialność zarządcy drogi. Art. 20 ustawy o drogach publicznych zalicza do jego zadań między innymi utrzymanie urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego, realizację zadań z zakresu inżynierii ruchu oraz wykonywanie niezbędnych prac zabezpieczających.
Na drogach wojewódzkich funkcję zarządcy pełni co do zasady zarząd województwa, a w województwie łódzkim odpowiednie zadania wykonuje Zarząd Dróg Wojewódzkich w Łodzi.
Sama petycja nie przesądza oczywiście o zaniedbaniu ze strony zarządcy. Aby dokonać takiej oceny, trzeba poznać dokumentację, wcześniejsze wnioski, przeprowadzone analizy i odpowiedzi urzędowe.
Nie zmienia to faktu, że zgłaszane przez rodziców zagrożenie powinno zostać rzetelnie zbadane.
Komorów nie potrzebuje kolejnej pogadanki. Potrzebuje decyzji
Sprawa wymaga odpowiedzi na kilka zasadniczych pytań. Czy Zarząd Dróg Wojewódzkich dysponuje aktualnymi pomiarami natężenia ruchu w rejonie szkoły? Czy analizowano liczbę pojazdów ciężarowych i zachowanie kierowców w godzinach rozpoczynania zajęć? Czy przeprowadzono audyt bezpieczeństwa przejścia? Jakie wnioski mieszkańców i rodziców wpłynęły w poprzednich latach oraz co z nimi zrobiono?
Warto również ustalić, czy możliwy byłby montaż sygnalizacji wzbudzanej przez pieszych, poprawa doświetlenia, zastosowanie aktywnych znaków ostrzegawczych albo innych urządzeń ograniczających zagrożenie. Do czasu wypracowania rozwiązania infrastrukturalnego należałoby rozważyć częstsze kontrole prędkości i zachowania kierowców przy przejściu.
Te działania nie muszą się wzajemnie wykluczać. Infrastruktura, egzekwowanie przepisów i edukacja powinny tworzyć jeden system bezpieczeństwa.
W sprawie Komorowa szczególnie ważne jest jednak to, aby rodzice nie zostali pozostawieni wyłącznie z zapewnieniami, że problem zostanie przeanalizowany. Potrzebują wyników, terminów i informacji, jakie rozwiązanie rzeczywiście zostanie przyjęte.
W Polsce mamy niestety skłonność do dostrzegania niebezpiecznych miejsc dopiero wtedy, gdy pojawiają się przy nich znicze i kwiaty. Wówczas wszyscy zadają pytanie, dlaczego nie zareagowano wcześniej. Zaczyna się poszukiwanie dokumentów, wcześniejszych ostrzeżeń i odpowiedzialnych. Pojawiają się deklaracje, że tragedii można było zapobiec.
W Komorowie taka tragedia nie musi się wydarzyć, aby podjąć działania.
Rodzice już wskazali problem. Poinformowali o nim właściwe instytucje i przedstawili oczekiwania. Teraz głos należy do tych, którzy dysponują kompetencjami, pieniędzmi i możliwością zmiany organizacji ruchu.
Bo najważniejsze pytanie nie brzmi dziś, ile będzie kosztowała sygnalizacja świetlna przy szkole.
Brzmi: ile warte jest bezpieczeństwo dziecka, które każdego ranka staje przed przejściem na drodze wojewódzkiej nr 713?
I czy naprawdę potrzebujemy tragedii, żeby poznać odpowiedź?



Napisz komentarz
Komentarze