Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wspólne mieszkanie bez obrączki mogło wywołać rodzinny skandal, a rozwód bywał powodem towarzyskiego ostracyzmu. Dziś podobne sytuacje nie budzą już takich emocji. Zmieniły się obyczaje, język publicznej debaty i sposób myślenia o prywatności. Nie oznacza to jednak, że Polacy odrzucili tradycyjne wartości. Raczej na nowo określili, co należy do sfery osobistego wyboru, a co zasługuje na społeczne potępienie.
Najnowszy sondaż CBOS, przeprowadzony w sierpniu 2026 roku, pokazuje, że w sprawach obyczajowych Polska pozostaje zasadniczo tam, gdzie znajdowała się pięć lat temu. Nie nastąpiła ani gwałtowna rewolucja liberalna, ani wyraźny konserwatywny zwrot. Zmiany są znacznie bardziej złożone.
Bez ślubu, bez poczucia winy. Obyczajowa rewolucja już się dokonała?
Wyniki są jednoznaczne. 62 proc. Polaków nie widzi nic złego w seksie przedmałżeńskim, podczas gdy 16 proc. ocenia go negatywnie. Identyczny odsetek, 62 proc., akceptuje stosowanie antykoncepcji, a przeciwnego zdania jest 18 proc. respondentów. Tyle samo badanych nie dostrzega niczego niewłaściwego we wspólnym życiu bez ślubu, przy 19 proc. deklarujących dezaprobatę.
Nie oznacza to, że pozostałe osoby automatycznie potępiają te zachowania. Część respondentów zajmuje stanowisko pośrednie lub nie ma sprecyzowanej opinii.
Wyniki potwierdzają jednak coś, co od dawna obserwujemy w codziennym życiu. Małżeństwo przestało być jedyną społecznie akceptowaną formą wspólnego życia. Dla wielu osób istotniejsze od urzędowego dokumentu stały się trwałość relacji, wzajemna odpowiedzialność i rzeczywista więź między partnerami.
Nieco inaczej wygląda kwestia rozwodów. Obecnie 44 proc. ankietowanych nie postrzega ich negatywnie, natomiast 25 proc. uważa je za coś złego. W porównaniu z 2021 rokiem przyzwolenie na rozwody zmalało, choć nadal jest większe niż w pierwszych dekadach XXI wieku.
Można więc zaryzykować interpretację, że Polacy coraz rzadziej oceniają sposób rozpoczęcia związku, ale nadal przywiązują dużą wagę do jego trwałości i zobowiązań między partnerami.
Homoseksualizm, aborcja i eutanazja. Tutaj społeczeństwo pozostaje podzielone
Zdecydowanie mniej jednoznacznie wyglądają odpowiedzi dotyczące innych kwestii światopoglądowych.
W przypadku homoseksualizmu 40 proc. badanych wyraża ocenę negatywną, podczas gdy 37 proc. nie dostrzega w nim niczego złego. To niemal równowaga, pokazująca, jak głęboko podzielone pozostaje społeczeństwo w tej kwestii.
Podobnie jest z eutanazją. Za moralnie niewłaściwą uznaje ją 39 proc. respondentów, natomiast 37 proc. nie postrzega jej negatywnie.
Większa dezaprobata pojawia się przy pytaniu o przerywanie ciąży. Aż 53 proc. uczestników badania uważa je za coś złego, a 21 proc. ma przeciwne zdanie.
Warto jednak pamiętać, że ogólna ocena moralna aborcji nie jest równoznaczna ze stanowiskiem wobec konkretnych rozwiązań prawnych, wyjątków medycznych czy sytuacji życiowych. To odrębne kwestie, których nie należy utożsamiać.
Możesz żyć bez ślubu, ale nie możesz bić dzieci. Moralność ma swoje granice
Najbardziej interesująca część badania zaczyna się tam, gdzie kończy się dyskusja o życiu intymnym.
96 proc. ankietowanych uważa bicie dzieci za coś złego. Niewiele mniejsza grupa potępia przyjmowanie łapówek oraz wykorzystywanie pracowników przez pracodawców – po 95 proc. Negatywnie oceniane są również wręczanie łapówek (93 proc.), wykorzystywanie stanowiska służbowego do prywatnych korzyści (91 proc.) i zdradzanie współmałżonka (90 proc.).
Aż 85 proc. respondentów potępia zaniedbywanie obowiązków zawodowych, 82 proc. – oszustwa podatkowe polegające na fikcyjnych darowiznach lub zaniżaniu dochodów, a 81 proc. – przekraczanie dozwolonej prędkości.
W tym zestawieniu kryje się szczególnie ważny społeczny paradoks. Można akceptować swobodę obyczajową i jednocześnie stanowczo sprzeciwiać się nieuczciwości. Można nie widzieć niczego złego w życiu bez ślubu, ale uznawać zdradę partnera za moralnie niedopuszczalną.
Liberalizm obyczajowy nie musi więc oznaczać moralnego relatywizmu. Dla znacznej części społeczeństwa granica przebiega nie między zachowaniem tradycyjnym i nietradycyjnym, lecz między osobistą wolnością a krzywdzeniem innych.
Młodzi bardziej liberalni, ale nie we wszystkim
Badacze CBOS wskazują, że największym przyzwoleniem na różne zachowania i zjawiska odznaczają się osoby poniżej 45. roku życia, szczególnie najmłodsi dorośli w wieku 18–24 lata. Bardziej liberalne postawy częściej deklarują również mieszkańcy wielkich miast, osoby z wyższym wykształceniem, dobrze zarabiający oraz respondenci rzadko uczestniczący w praktykach religijnych.
Większy rygoryzm moralny charakteryzuje natomiast przede wszystkim starsze grupy wiekowe, mieszkańców Polski wschodniej, osoby o niższym poziomie wykształcenia i intensywnie uczestniczące w życiu religijnym.
Nie oznacza to jednak, że młodsze pokolenie przyzwala na wszystko. Najmłodsi respondenci okazują się bardziej wymagający od starszych w ocenie naruszeń zasad dotyczących relacji międzyludzkich, choć równocześnie częściej wykazują pobłażliwość wobec niektórych codziennych nieuczciwości i zachowań naruszających porządek społeczny.
Istotna okazuje się również płeć. Kobiety są generalnie bardziej liberalne obyczajowo niż mężczyźni, a różnica ta zaznacza się także w najmłodszych grupach wiekowych.
Religia i polityka wciąż dzielą Polaków
Badanie potwierdza silny związek między religijnością, poglądami politycznymi a ocenami moralnymi.
Większy liberalizm deklarują osoby identyfikujące się z lewicą oraz wyborcy partii Razem, Nowej Lewicy i Koalicji Obywatelskiej. W nieco mniejszym stopniu dotyczy to także sympatyków Konfederacji.
Z kolei bardziej rygorystyczne postawy występują wśród osób o prawicowych przekonaniach, szczególnie wyborców Prawa i Sprawiedliwości, a także respondentów intensywnie praktykujących religijnie.
CBOS dostrzegł przy tym interesującą zależność historyczną. W okresach rządów formacji uznawanych za bardziej liberalne obyczajowo Polacy wykazywali nieco większy rygoryzm moralny. Natomiast podczas rządów konserwatywnych w badaniu z 2021 roku odnotowano wzrost przyzwolenia na różne zachowania.
Może to świadczyć o swoistej społecznej reakcji na dominujący przekaz polityczny. Kiedy władza mocniej akcentuje tradycję, część społeczeństwa manifestuje niezależność obyczajową. Kiedy zaś promuje liberalizację, pojawia się większa potrzeba podkreślania moralnych granic.
Jest to jednak hipoteza interpretacyjna, a nie dowód, że zmiany postaw zostały spowodowane przez konkretny rząd.
Tomaszów Mazowiecki między tradycją a współczesnością
Wnioski z ogólnopolskiego badania prowokują również do refleksji nad życiem mniejszych miast, takich jak Tomaszów Mazowiecki.
Tutaj tradycyjne przywiązanie do rodziny i religii spotyka się z doświadczeniami młodszych pokoleń, których postrzeganie małżeństwa, związków i indywidualnej wolności może być odmienne od poglądów rodziców czy dziadków.
Nie oznacza to jednak, że 62 proc. tomaszowian podziela opinie ogólnopolskiej większości. CBOS nie przedstawił odrębnych wyników dla Tomaszowa Mazowieckiego ani powiatu tomaszowskiego. Takie uogólnienie byłoby nieuprawnione.
Badanie przypomina natomiast, że różnice międzypokoleniowe i światopoglądowe nie kończą się na granicach największych metropolii.
Pozostaje także kwestia prawa. Społeczna akceptacja życia bez ślubu nie oznacza automatycznie prawnego zrównania nieformalnych związków z małżeństwami. Przykładowo art. 931 Kodeksu cywilnego przewiduje dziedziczenie ustawowe przez małżonka, ale nie przyznaje analogicznego uprawnienia partnerowi tylko z racji wspólnego pożycia. Dla par żyjących bez ślubu może to mieć bardzo konkretne konsekwencje.
Moralność nie zniknęła. Zmieniły się jej akcenty
Wyniki CBOS trudno zamknąć w prostym stwierdzeniu, że Polska staje się coraz bardziej liberalna albo powraca do konserwatyzmu.
Obraz jest znacznie ciekawszy. Polacy coraz wyraźniej oddzielają decyzje dotyczące prywatnego życia od zachowań, które naruszają zaufanie, bezpieczeństwo i godność drugiego człowieka.
Seks przed ślubem nie stanowi dla większości moralnego problemu. Bicie dzieci, korupcja, wykorzystywanie pracowników i zdrada wciąż spotykają się z bardzo silnym potępieniem.
Być może właśnie w tym tkwi najważniejszy wniosek z badania: społeczeństwo nie tyle pozbywa się zasad, ile próbuje na nowo ustalić ich hierarchię.
A spór o to, gdzie kończy się wolność jednostki, a zaczyna odpowiedzialność wobec drugiego człowieka, z pewnością pozostanie jednym z najważniejszych tematów polskiej debaty publicznej.



Napisz komentarz
Komentarze