– Zebrane środki zostaną przeznaczone na renowację pomnika Władysława Błaszczyka, żołnierza 8. kompanii 4. Pułku Piechoty Legionów Polskich, bohatera walk o niepodległość. Jest on ujęty na liście IPN. Planowane są tam prace obejmujące podniesienie i gruntowną renowację nagrobka. Planujemy także renowację zniszczonego pomnika ks. Jana Jakuba Benniego, pierwszego proboszcza parafii ewangelickiej w Tomaszowie, wybitnego duszpasterza, działacza społecznego i oświatowego – mówił Piotr Kucharski w rozmowie z dziennikarzem „Tomaszowskiego Informatora Tygodniowego”, opublikowanej w ostatnim numerze pisma, w kontekście tegorocznej kwesty.
Artykuł stał się jednak punktem wyjścia do zupełnie innych poszukiwań, które podjęli potomkowie innego tomaszowskiego bohatera – Marcina Bąkowskiego, uczestnika powstania styczniowego z 1863 roku.
W trakcie poszukiwań natrafili na artykuł sprzed roku, dotyczący wcześniejszej zbiórki. Czytamy w nim:
Tym razem celem zbiórki jest renowacja grobowca rodziny Chociszewskich i dra Jana Serafina Rodego, płk. Lucjana Bończy Ruszczewskiego oraz nagrobka Marcina Bąkowskiego, weterana powstania styczniowego 1863 r. W kwestę włączyło się dużo osób, wśród nich oczywiście organizatorzy – TPTM na czele z jego prezesem Piotrem Kucharskim oraz inni członkowie i sympatycy, młodzież szkolna, samorządowcy, społecznicy i oczywiście przedstawiciele naszej redakcji. Koordynatorem akcji był Piotr Kucharski.
Właśnie ten fragment zwrócił uwagę członków rodziny Bąkowskiego, którzy postanowili wyjaśnić, jakie prace zaplanowano przy nagrobku, kto je wykonywał i na jakiej podstawie.
Jak wynika z przekazanych nam informacji, próbowali skontaktować się z Piotrem Kucharskim, a także skierowali pisma do kilku instytucji. Jedno z nich trafiło również do naszej redakcji.
Rodzina: nikt nie pytał nas o zgodę
W piśmie znalazły się poważne zarzuty dotyczące ingerencji w rodzinny nagrobek. Jego autorka twierdzi, że prace przeprowadzono bez jej wiedzy i zgody, mimo że to rodzina od lat zajmuje się utrzymaniem mogiły.
Nie wiem o jakiej zeszłorocznej renowacji pomnika Marcina Bąkowskiego jest mowa. Nikt obcy w zeszłym roku nie wykonywał żadnych pracy przy tym nagrobku. Rzeczony pomnik jest opłacany przez rodzinę, nikt oprócz rodziny nie prowadził renowacji. Pomnik był zadbany aż do tego miesiąca, gdzie bez mojej wiedzy i zgody osoby związane z Towarzystwem Przyjaciół Tomaszowa Mazowieckiego wyrwały przepiękny bluszcz, który zarastał całą zabytkową mogiłę, wyrzucono/zabrano krzyż (widoczny nawet na tym plakacie dotyczącym kwesty), zabrano tabliczkę z datami narodzin i śmierci mojej Babci, usunięto znicze, zabrano wazon. Gdyby tego było mało to kilka dni temu jakimiś - jak sądzę- metalowymi szczotkami "czyszczono" nagrobek, zapominając, że taki nagrobek później powinien być impregnowany. Nie oczekiwałam aby ktoś to robił. Grobami, których jestem dysponentem zajmujemy się od zawsze ja i moja rodzina.
To relacja osoby bezpośrednio zainteresowanej sprawą, która wymaga wyjaśnienia przez organizatorów prac. Szczególnie istotne pozostają pytania o zakres ingerencji w nagrobek, los usuniętych przedmiotów oraz ewentualną zgodę osób uprawnionych do opieki nad grobem.
Autorka pisma twierdzi również, że podczas kontaktu z Piotrem Kucharskim miała usłyszeć, iż grobem zarządza Instytut Pamięci Narodowej. Nie dysponujemy jednak niezależnym potwierdzeniem, że taka wypowiedź rzeczywiście padła.
Rodzina zapowiada podjęcie kroków prawnych.
Dysponentem tego grobu jestem ja i nikt inny. O całej sprawie jest już powiadomiony mój adwokat! Nikt nie ma prawa bezcześcić grobu moich Przodków! A do tego jeszcze brać za to pieniądze!!! Jako dysponent tego nagrobka informuję, że aż do tegorocznej październikowej bezprawnej wizyty Panów z Towarzystwa Przyjaciół Tomaszowa Mazowieckiego miejsce to było zadbane! O całej sytuacji powiadamiam Panią z kancelarii cmentarnej!
Emocje zawarte w tym piśmie trudno przeoczyć. Dla potomków Marcina Bąkowskiego nie jest to bowiem wyłącznie historyczny pomnik, lecz przede wszystkim miejsce spoczynku bliskich, nad którym – jak podkreślają – sprawują opiekę od pokoleń.
Pytania do Towarzystwa Przyjaciół Tomaszowa Mazowieckiego
W związku ze zgłoszonymi zarzutami skierowaliśmy do Piotra Kucharskiego, prezesa Towarzystwa Przyjaciół Tomaszowa Mazowieckiego, pytania dotyczące rozliczenia zbiórki oraz prac prowadzonych przy grobie Marcina Bąkowskiego.
Chcieliśmy przede wszystkim ustalić, czy TPTM kontaktowało się z rodziną lub osobami uprawnionymi do dysponowania miejscem pochówku, czy uzyskano zgodę na przeprowadzenie prac oraz jakie środki przeznaczono na ten cel.
Do chwili przygotowania artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi na skierowane pytania.
Brak stanowiska organizatorów nie pozwala obecnie rozstrzygnąć, jak wyglądał proces podejmowania decyzji dotyczących prac przy nagrobku. Nie można także na tej podstawie przesądzać o bezprawności działań ani o sposobie wykorzystania środków pochodzących z kwesty.
Rodzina formułuje jednak swoje zarzuty bardzo stanowczo.
Przypisywanie sobie zasług, zbieranie pieniędzy za coś czego się nie zrobiło nie jest tylko bezprawiem, ale zwykłym okłamywaniem Darczyńców!
Autorzy pisma żądają przywrócenia grobu do stanu sprzed przeprowadzonych prac oraz zwrotu przedmiotów, które – według ich relacji – zostały z niego usunięte. Oczekują, że nastąpi to jeszcze przed uroczystością Wszystkich Świętych.
Podkreślają również, że to rodzina ponosi koszty utrzymania miejsca pochówku i reguluje opłaty cmentarne.
Czy wpis do ewidencji IPN oznacza, że Instytut zarządza grobem?
To jedno z najważniejszych pytań w całej sprawie.
Grób Marcina Bąkowskiego w Tomaszowie Mazowieckim rzeczywiście znajduje się w Ewidencji grobów weteranów walk o wolność i niepodległość Polski, prowadzonej przez Instytut Pamięci Narodowej. Nie oznacza to jednak automatycznie, że IPN jest dysponentem grobu ani że wpis upoważnia dowolny podmiot do prowadzenia przy nim prac bez wymaganych zgód.
Podstawą prawną jest ustawa z 22 listopada 2018 roku o grobach weteranów walk o wolność i niepodległość Polski.
Na jej podstawie IPN prowadzi oficjalną ewidencję miejsc pochówku osób zasłużonych dla odzyskania lub obrony niepodległości. Mogą się w niej znaleźć między innymi groby uczestników powstań narodowych, żołnierzy walczących o niepodległość oraz członków organizacji konspiracyjnych.
Wpis oznacza objęcie grobu ustawowym systemem ewidencji i ochrony pamięci historycznej. Nie jest jednak równoznaczny z przejęciem przez Instytut praw do miejsca pochówku.
Kwestie uprawnień do grobu, jego utrzymania i wykonywania prac wymagają odrębnej oceny, z uwzględnieniem przepisów prawa, regulaminu cmentarza oraz praw osób bliskich zmarłych.
Dotyczy to również grobów rodzinnych, w których spoczywają osoby wpisane do ewidencji IPN.
Szczególnie ważne jest rozróżnienie między objęciem grobu ochroną historyczną a prawem do decydowania o ingerencji w jego wygląd i wyposażenie. To dwie różne kwestie, których nie należy ze sobą utożsamiać.
Jakie możliwości daje wpis do ewidencji IPN?
Ujęcie grobu w ewidencji może stanowić podstawę do ubiegania się o wsparcie finansowe na jego remont, konserwację i utrzymanie. Możliwe jest również uzyskanie urzędowego oznaczenia potwierdzającego historyczny charakter miejsca pochówku.
W określonych przypadkach dofinansowanie może obejmować także koszty związane z utrzymaniem grobu, w tym opłaty cmentarne.
Wsparcie nie jest jednak przyznawane automatycznie. Wymaga przeprowadzenia odpowiedniej procedury, a zakres planowanych prac powinien odpowiadać obowiązującym przepisom i uzyskanym zgodom.
Sam wpis do ewidencji IPN nie daje organizacji społecznej nieograniczonego prawa do ingerowania w rodzinny nagrobek.
W przypadku grobu Marcina Bąkowskiego należałoby więc ustalić, kto był formalnym organizatorem prac, jaki był ich zakres, czy istniała stosowna dokumentacja i kto wyraził zgodę na ich przeprowadzenie.
Odrębnym zagadnieniem pozostaje ewentualna ochrona konserwatorska nagrobka. Jeżeli obiekt podlega szczególnym formom ochrony zabytków, zakres dopuszczalnych prac i wymaganych zezwoleń może być dodatkowo ograniczony.
Marcin Bąkowski (1820–1893) – powstaniec styczniowy, którego grób przetrwał próbę czasu
Marcin Bąkowski (1820–1893) był uczestnikiem powstania styczniowego, związanym z Tomaszowem Mazowieckim. Należał do pokolenia Polaków, które w 1863 roku podjęło walkę z rosyjskim zaborcą, mimo niewielkich szans na militarne zwycięstwo.
Jego mogiła znajduje się na cmentarzu rzymskokatolickim przy ulicy Smutnej w Tomaszowie Mazowieckim, w kwaterze X (10). Grób został wpisany do oficjalnej ewidencji grobów weteranów walk o wolność i niepodległość Polski, prowadzonej przez Instytut Pamięci Narodowej.
Marcin Bąkowski urodził się w 1820 roku, a więc w czasach, gdy państwo polskie od ćwierćwiecza nie istniało na mapie Europy. Dorastał w rzeczywistości ukształtowanej przez zabory, a jego młodość przypadła na okres nasilających się dążeń niepodległościowych.
Kiedy w styczniu 1863 roku wybuchło powstanie przeciwko Imperium Rosyjskiemu, miał około 43 lat. Nie był więc młodzieńcem, jak wielu uczestników narodowego zrywu, lecz człowiekiem dojrzałym, należącym do pokolenia pamiętającego skutki klęski powstania listopadowego.
Udział Marcina Bąkowskiego w powstaniu styczniowym został odnotowany w opracowaniu historycznym Muzeum im. Antoniego hr. Ostrowskiego w Tomaszowie Mazowieckim, zatytułowanym Tomaszowianie w powstaniu styczniowym.
Jego nazwisko wymieniono wśród mieszkańców związanych z wydarzeniami lat 1863–1864. Dostępne informacje nie pozwalają jednak ustalić, w którym oddziale walczył, jakie pełnił funkcje ani w jakich konkretnych potyczkach uczestniczył.
Powstanie styczniowe miało w Tomaszowie Mazowieckim i okolicach szczególny charakter. W maju 1863 roku powstał miejscowy oddział liczący 66 ochotników, przede wszystkim rzemieślników i robotników, dowodzony przez aptekarza Aleksandra Langego.
Powstańcy udali się do Białobrzegów, gdzie w kościele św. Marcina złożyli przysięgę. Wydarzenia te tworzą historyczne tło działalności Bąkowskiego, choć nie ma obecnie wystarczających podstaw źródłowych, aby jednoznacznie przypisać go do oddziału Langego.
Marcin Bąkowski przeżył upadek powstania i kolejne trzy dekady życia pod zaborem rosyjskim. Zmarł w 1893 roku, w wieku około 73 lat, nie doczekawszy odzyskania przez Polskę niepodległości.
Został pochowany na cmentarzu katolickim przy ulicy Smutnej w Tomaszowie Mazowieckim. Jego nagrobek należy do zachowanych XIX-wiecznych pomników nekropolii.
Historyczne znaczenie miejsca pochówku potwierdza wpis w ewidencji IPN, gdzie znajduje się indywidualna karta grobu Marcina Bąkowskiego, wskazująca jego związek z powstaniem styczniowym oraz lokalizację mogiły w kwaterze X tomaszowskiego cmentarza.
Ponad 130 lat po śmierci powstańca jego nagrobek pozostaje materialnym świadectwem historii miasta i pokolenia, które nie doczekało wolnej Polski, lecz uczestniczyło w walce o jej odzyskanie.
Pamięć o bohaterach nie może oznaczać pomijania praw ich rodzin
Sprawa nagrobka Marcina Bąkowskiego wykracza poza spór dotyczący bluszczu, krzyża, tabliczki czy sposobu czyszczenia starego kamienia.
Dotyka znacznie ważniejszego problemu: kto ma prawo decydować o losie rodzinnego grobu, nawet jeśli spoczywa w nim osoba zasłużona dla historii Polski?
Nie sposób kwestionować potrzeby ratowania zabytkowych nagrobków tomaszowskiego cmentarza. Wiele z nich niszczeje, a bez społecznego zaangażowania i zbiórek pieniędzy część historycznego dziedzictwa miasta mogłaby bezpowrotnie zniknąć.
Jednak nawet najbardziej szlachetna inicjatywa wymaga poszanowania obowiązujących zasad i praw osób związanych z miejscem pochówku.
Pozostają pytania, na które warto uzyskać jednoznaczne odpowiedzi. Czy rodzina została poinformowana o zamiarze przeprowadzenia prac? Czy uzyskano wymagane zgody? Co stało się z przedmiotami, które – według jej relacji – zniknęły z nagrobka? Jakie pieniądze przeznaczono na odnowienie mogiły i jakie czynności faktycznie wykonano?
Wyjaśnienie tych okoliczności leży zarówno w interesie rodziny Marcina Bąkowskiego, jak i organizatorów kwesty oraz darczyńców, którzy przekazywali pieniądze w przekonaniu, że służą one ratowaniu historycznych pomników.
Historia nie kończy się przecież na dacie wyrytej w kamieniu. Żyje również w pamięci potomków, którzy mają prawo oczekiwać szacunku dla miejsca spoczynku swoich bliskich.
Redakcja NaszTomaszow.pl pozostaje otwarta na przedstawienie stanowiska Towarzystwa Przyjaciół Tomaszowa Mazowieckiego i Piotra Kucharskiego oraz opublikowanie otrzymanych wyjaśnień.
Uwaga redakcyjna: Przed publikacją warto zweryfikować trzy kwestie: dokładne brzmienie wcześniejszego artykułu „TIT”, fakt i zakres wykonanych prac oraz status prawny nagrobka w dokumentacji cmentarnej. Szczególnie ważne jest, aby nie traktować zarzutów o kradzież, zbezczeszczenie grobu czy niewłaściwe wykorzystanie pieniędzy jako faktów ustalonych. W poprawionej wersji są one przypisane autorom pisma, a nie przedstawione jako rozstrzygnięcia redakcji.



Napisz komentarz
Komentarze