To nie był kolejny siatkarski thriller, do jakich w ostatnich tygodniach Lechia zdążyła już przyzwyczaić swoich kibiców. Tym razem niedzielny wieczór w hali „Samochodówki” miał zupełnie inny scenariusz. Zamiast Hitchcocka był raczej koncert zespołu, który od pierwszej piłki wiedział, co chce zrobić, a później konsekwentnie realizował swój plan.
Lechia Tomaszów Mazowiecki pokonała KS Spartę Grodzisk Mazowiecki 3:0 — 25:20, 25:16, 25:14. Oficjalne dane Polskiej Ligi Siatkówki pokazują skalę przewagi jeszcze wyraźniej: w małych punktach było 75:50, a całe spotkanie trwało zaledwie 74 minuty. Na trybunach hali ZSP nr 3 przy ul. Legionów zasiadło 380 widzów.
Lechia zaczęła od 8:2
Pierwsze minuty właściwie ustawiły całe spotkanie. Po skutecznym bloku Jędrzeja Gossa Lechia prowadziła już 8:2 i trener Sparty musiał ratować sytuację przerwą.
Goście na moment złapali oddech, ale gospodarze nie oddali inicjatywy. Artur Brzostowicz zdobywał kolejne punkty w ataku, dobrze funkcjonował tomaszowski blok, w którym wyróżniał się Jakub Zimoląg. Przy stanie 20:14 Lechia miała już bezpieczny zapas.
Sparta próbowała jeszcze wrócić do gry, ale gospodarze zamknęli pierwszą partię wynikiem 25:20.
I właśnie wtedy zaczęło się coś, czego w kilku wcześniejszych spotkaniach Lechii brakowało najbardziej: regularność.
Nie było chwilowego rozluźnienia, kilku błędów z rzędu ani zaproszenia przeciwnika z powrotem do meczu.
Z każdym setem przewaga rosła
W drugim secie początkowo było nieco ciaśniej. Po ataku Brzostowicza Lechia prowadziła 10:7. Kiedy Sparta zbliżyła się do gospodarzy, trener Kamil Czapnik poprosił o czas.
Reakcja zespołu była natychmiastowa.
Piotr Łukasik skutecznie kończył ataki, Jędrzej Goss dołożył asa serwisowego, a przewaga Lechii zaczęła rosnąć. Po kolejnej akcji Gossa było 19:14.
Od tego momentu Sparta zdobyła już tylko dwa punkty.
25:16.
Jeżeli drugi set był demonstracją przewagi, trzeci zamienił się już w pokaz siły gospodarzy.
Sparta brała przerwy przy stanie 1:4 oraz 3:7. Niewiele to zmieniło. Po ataku Gossa było 13:6, po akcji Jakuba Zimoląga — 20:11.
Mecz zakończył asem serwisowym Dawid Suski.
25:14 i 3:0.
Różnica między zespołami rosła z każdą partią. Najpierw pięć punktów, później dziewięć, na końcu jedenaście. W dwóch ostatnich setach Sparta zdobyła razem zaledwie 30 punktów.
Brzostowicz MVP. Ale Lechia miała kilka armat
Nagrodę MVP otrzymał Artur Brzostowicz, który zdobył 15 punktów. Oficjalne statystyki PLS pokazują, że przyjmujący rozegrał bardzo kompletny mecz: zdobył 11 punktów atakiem przy 52-procentowej skuteczności, trzy punkty zagrywką i jeden blokiem.
Ale tym razem nie była to Lechia jednego zawodnika.
Jędrzej Goss zdobył 13 punktów. Tyle samo dołożył Piotr Łukasik. Jakub Zimoląg zakończył spotkanie z siedmioma punktami, Wiktor Przybyłek z czterema, a Dawid Suski z jednym — za to właśnie jego asem zakończyło się całe spotkanie.
To ważne również dlatego, że przez pierwszą część sezonu bardzo wiele odpowiedzialności w ataku spoczywało właśnie na Gossie. Przed weekendową kolejką oficjalny ranking TAURON 1. Ligi klasyfikował go na drugim miejscu wśród najlepiej punktujących zawodników rozgrywek — ze 118 punktami.
W niedzielę nie musiał jednak ciągnąć drużyny samotnie.
I być może właśnie to jest najlepsza wiadomość płynąca z meczu ze Spartą.
Październik pokazuje inną Lechię
Początek sezonu był dla tomaszowian trudny. Lechia rozpoczęła rozgrywki od porażki 0:3 w Siedlcach, później również nie wszystko układało się zgodnie z oczekiwaniami.
W październiku obraz drużyny zaczął się jednak zmieniać.
Najpierw było wyjazdowe zwycięstwo 3:2 z MCKiS Jaworzno. Później dramatyczna porażka 2:3 z FORT-em Poznań, następnie bardzo ważne 3:1 z SMS PZPS Spała. W Bydgoszczy Lechia znów przegrała dopiero po tie-breaku — i to zakończonym wynikiem 23:21. Teraz przyszło najbardziej przekonujące zwycięstwo: 3:0 ze Spartą.
Bilans pięciu ostatnich spotkań wygląda więc znacznie lepiej, niż sugerował początek sezonu: trzy zwycięstwa i dwie porażki dopiero po pięciu setach.
To już nie pojedynczy przebłysk.
To zaczyna wyglądać jak drużyna, która łapie rytm.
Lechia jest siódma
Oficjalny serwis TAURON 1. Ligi po niedzielnym meczu poinformował, że było to trzecie zwycięstwo Lechii w sezonie, które pozwoliło tomaszowianom awansować na siódme miejsce. Liga zastrzega przy tym, że część zespołów ma rozegraną mniejszą liczbę spotkań.
Dlatego tabelę trzeba jeszcze czytać z pewną ostrożnością.
Znacznie ważniejsze jest jednak coś innego.
Lechia przestała jedynie przegrywać „po walce”. Zaczyna wygrywać mecze, które powinna wygrywać. A to w długim ligowym sezonie jest granicą oddzielającą drużynę błąkającą się po dolnej części tabeli od zespołu, który realnie może zacząć myśleć o pierwszej ósemce.
Ze Spartą nie było wielkiej dramaturgii.
I tym razem to właśnie jest największym komplementem.
Lechia Tomaszów Mazowiecki – KS Sparta Grodzisk Mazowiecki 3:0 (25:20, 25:16, 25:14).
Lechia: Suski 1, Łukasik 13, Zimoląg 7, Goss 13, Brzostowicz 15, Przybyłek 4, Czyrek (libero) oraz Kukie i Lizińczyk. MVP: Artur Brzostowicz.
Kolejny ligowy mecz tomaszowianie mają rozegrać 7 listopada u siebie z BBTS Bielsko-Biała.



Napisz komentarz
Komentarze