Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 25 października 2026 21:24
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Red Red Meat – „Bunny Gets Paid”. Piękno zepsutych instrumentów, czyli blues znaleziony na wysypisku amerykańskich snów

Wyobraźmy sobie, że Tom Waits zaprasza do opuszczonego domu muzyków The Rolling Stones z okresu „Exile on Main St.”. Keith Richards przynosi gitarę, której struny pamiętają lepsze czasy, Captain Beefheart przesuwa meble wbrew wszelkim zasadom architektury, a Neil Young gdzieś na poddaszu próbuje nastroić wzmacniacz. Nagle gaśnie światło. Ktoś przypadkowo uruchamia magnetofon, który od lat uznawano za zepsuty. Zamiast chaosu zaczyna wyłaniać się muzyka. Brudna, powolna, chwilami niemal rozkładająca się na naszych oczach. A jednak niezwykle piękna. Tak właśnie wyobrażam sobie świat „Bunny Gets Paid” chicagowskiego Red Red Meat. Albumu, który ukazał się w 1995 roku, gdy rock alternatywny próbował otrząsnąć się po śmierci Kurta Cobaina, a przemysł muzyczny gorączkowo poszukiwał kolejnej Nirvany. Red Red Meat nie zamierzali nią zostać. Rozebrali amerykańskiego bluesa na części, wrzucili go do piwnicy pełnej starych taśm i uszkodzonych wzmacniaczy, a następnie sprawdzili, czy z tych szczątków można zbudować coś naprawdę żywego. Okazało się, że można. I że czasami muzyka najpiękniej brzmi właśnie wtedy, gdy sprawia wrażenie, jakby za chwilę miała się rozsypać.

Chicago, 1995. Alternatywa nie chciała być kolejnym produktem

W połowie lat dziewięćdziesiątych amerykański rock znajdował się w szczególnym momencie. Nirvana zdążyła zburzyć dotychczasowy porządek muzycznego przemysłu, Pearl Jam wypełniali stadiony, a Smashing Pumpkins udowadniali, że alternatywa może łączyć monumentalne ambicje z komercyjnym sukcesem. Ale najciekawsze rzeczy działy się często daleko od reflektorów, w niewielkich studiach, klubach i mieszkaniach, gdzie muzycy bardziej interesowali się eksperymentowaniem z dźwiękiem niż planowaniem kariery. Chicago miało własną odpowiedź na grunge. Tortoise eksperymentowali z rytmem, jazzem i post-rockiem, Gastr del Sol rozbijali tradycyjne piosenki na awangardowe fragmenty, Liz Phair nadawała indie rockowi osobistą bezpośredniość, a Red Red Meat poruszali się po świecie bluesa, psychodelii i rocka lat siedemdziesiątych. Jakby ktoś próbował połączyć „Sticky Fingers” Rolling Stonesów z rozregulowaną wyobraźnią Captain Beefhearta, nagrywając wszystko na taśmie znalezionej w starej szafie.

Grupa skupiona wokół wokalisty i gitarzysty Tima Rutiliego miała już za sobą pierwsze wydawnictwa, ale dopiero trzeci album, „Bunny Gets Paid”, wydany 10 października 1995 roku przez Sub Pop, stał się prawdziwym artystycznym przełomem. Jedenaście kompozycji, niespełna pięćdziesiąt minut muzyki i brzmienie, którego nie sposób pomylić z żadnym innym. W kształtowaniu dźwiękowej osobowości płyty ważną rolę odegrał Brad Wood, producent współpracujący wcześniej między innymi z Liz Phair i Smashing Pumpkins. Nie próbował jednak wygładzać niedoskonałości Red Red Meat. Przeciwnie – pozwolił, aby przesterowania, szumy, naturalne pogłosy i pozornie przypadkowe odgłosy stały się częścią kompozycji. Rezultat przypomina bluesa, który przeszedł przez maszynę do mielenia dźwięków, a następnie został poskładany według nieznanego wcześniej planu.

W tradycyjnym bluesie najważniejszy pozostaje człowiek opowiadający o cierpieniu, rozczarowaniu i samotności. U Muddy'ego Watersa emocja jest bezpośrednia, u Howlin' Wolfa niemal fizyczna, a Robert Johnson nadaje jej metafizyczny wymiar, jakby za każdym gitarowym dźwiękiem czaił się diabeł oczekujący na spłatę dawnego długu. Red Red Meat przejmują tę tradycję, ale poddają ją szczególnemu procesowi rozkładu. Gitary brzmią, jakby ktoś pozostawił je na deszczu, perkusja nie zawsze porusza się idealnie równym krokiem, a głos Rutiliego często niknie pomiędzy instrumentami. To estetyka świadomie zniszczonego piękna. Przypomina obrazy Anselma Kiefera, gdzie rdza, popiół i spękana materia opowiadają o pamięci oraz przemijaniu. U Red Red Meat podobną funkcję pełnią zakłócenia, sprzężenia i szorstkość nagrań. Nie są technicznymi wadami, które należałoby usunąć. Stają się częścią artystycznego języka.

„Carpet of Horses”. Drzwi do domu, w którym ktoś zapomniał zgasić światło

Album rozpoczyna „Carpet of Horses”, ponad sześciominutowa kompozycja, która natychmiast pokazuje, że nie będziemy mieli do czynienia ze zwyczajnym rockowym wydawnictwem. Akustyczna gitara porusza się w sennym rytmie, pojawiają się elektroniczne szumy i odgłosy przypominające pracę uszkodzonej maszyny, a głos Rutiliego brzmi jak wypowiadany po nieprzespanej nocy monolog. Nie ma efektownego riffu ani refrenu zapowiadającego wielki przebój. Jest raczej atmosfera wejścia do opuszczonego domu, w którym przed chwilą wydarzyło się coś, czego nikt nie chce wyjaśnić. Mark Richardson z „Pitchfork” porównywał początek albumu do otwierania ciężkich, skrzypiących drzwi, za którymi nie sposób rozpoznać tego, co czeka w ciemności. To wyjątkowo trafny obraz. Muzyka przypomina fragment prozy Williama Faulknera, gdzie wydarzenia nie układają się w prosty porządek, lecz wyłaniają z urywków wspomnień, zapachów i niedopowiedzeń. Rutili nie prowadzi słuchacza za rękę. Pozostawia go w przestrzeni, gdzie znaczenia trzeba samodzielnie odnaleźć.

Po hipnotycznym otwarciu następuje „Chain Chain Chain”, jeden z najbardziej energetycznych utworów płyty. Gitarowy riff posiada coś z klasycznych Rolling Stonesów, szczególnie z okresu „Exile on Main St.”. Jest ciężki, lekko rozkołysany i niezwykle fizyczny. Perkusja nadaje mu zdecydowany puls, a przez chwilę można odnieść wrażenie, że Red Red Meat postanowili nagrać prawdziwy rockowy przebój. Ale nawet tutaj wszystko odbywa się na ich własnych zasadach. Tam, gdzie Mick Jagger wkroczyłby z pełną sceniczną pewnością siebie, Tim Rutili zdaje się śpiewać do ściany. Muzyka chce wybuchnąć, lecz wokal odmawia udziału w triumfie. Richardson zauważył, że riff mógłby znaleźć się w repertuarze Stonesów z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. To porównanie pokazuje, że eksperymentalność grupy nie wynikała z niezdolności do pisania chwytliwych melodii. Muzycy doskonale rozumieli, jak działa klasyczny rock. Po prostu nie chcieli podporządkować mu całej własnej wyobraźni.

„Rosewood, Wax, Voltz + Glitter”. Piękno popękanych luster

„Rosewood, Wax, Voltz + Glitter” przynosi gwałtowne zagęszczenie atmosfery. Gitary stają się agresywne, rytm nabiera nerwowości, a pojawiające się odgłosy rozbijanego szkła sprawiają wrażenie, jakby ktoś urządził koncert w pomieszczeniu pełnym porcelanowych figurek i nie zamierzał przejmować się konsekwencjami. Pod tym pozornym chaosem ukryta jest jednak niemal klasyczna rockowa piosenka. Można odnaleźć tutaj coś z Sonic Youth, którzy uczynili gitarowy hałas pełnoprawnym narzędziem kompozytorskim, ale również z Royal Trux i Captain Beefhearta. Red Red Meat nie rozbijają muzyki tak radykalnie jak autor „Trout Mask Replica”, lecz świadomie naruszają tradycyjne wyobrażenia o harmonii i strukturze. Hałas nie jest dodatkiem. Stanowi część opowieści, podobnie jak pęknięcia na starym obrazie stają się po latach nieodłącznym elementem jego wyglądu.

Zupełnie inaczej działa następujący po nim „Buttered”. Po gwałtowności poprzedniej kompozycji otrzymujemy niemal bolesną powściągliwość. Rutili śpiewa jak człowiek powracający z miejsca, o którym nie chce nikomu opowiadać. Instrumenty poruszają się powoli, pozostawiając przestrzeń dla melancholii. Ta zmienność nastrojów jest jedną z największych zalet albumu. Red Red Meat nie próbują nieustannie zwiększać napięcia. Potrafią nagle wycofać się z hałasu i pozostawić słuchacza sam na sam z ciszą. A cisza po gitarowym wybuchu bywa znacznie bardziej przejmująca niż kolejna ściana przesterowania.

„Gauze”. Najpiękniejsza rana na całej płycie

Gdybym miał wskazać kompozycję najlepiej oddającą wielkość „Bunny Gets Paid”, wybrałbym „Gauze”. Sam tytuł, oznaczający gazę opatrunkową, prowokuje do interpretacji. Gaza chroni ranę, lecz jednocześnie przypomina o jej istnieniu. Jest symbolem próby leczenia czegoś, co nadal boli. Utwór rozpoczyna się delikatnie, niemal nieśmiało. Gitary tworzą melancholijną przestrzeń, rytm pozostaje powolny, a głos Rutiliego sprawia wrażenie dochodzącego z bardzo dużej odległości. Stopniowo muzyka nabiera emocjonalnej siły, nie zamieniając się jednak w tradycyjną rockową kulminację. To jedna z tych piosenek, które przypominają, że wielka muzyka nie musi być głośna. Można odnaleźć w niej coś z melancholii późniejszych nagrań Low, samotności Jasona Moliny czy delikatności Neila Younga z okresu „On the Beach”. Porównania te dotyczą przede wszystkim nastroju. Red Red Meat posiadają własny, niezwykle charakterystyczny język.

Mark Richardson z „Pitchfork” nazwał „Gauze” jednym z najwybitniejszych utworów zespołu, używając określenia „Possibly the finest song in the band's catalog”, czyli „Być może najlepsza piosenka w dorobku zespołu”. Trudno mi znaleźć argument przeciwko tej opinii. „Gauze” łączy piękną melodię, pozornie chaotyczną produkcję i emocjonalną prawdę, której nie trzeba tłumaczyć. Rutili nie opowiada historii w tradycyjnym znaczeniu. Jego tekst przypomina fragment snu, w którym zwyczajne przedmioty nabierają niepokojącego znaczenia. Można pomyśleć o surrealizmie, ale również o prozie Brunona Schulza, potrafiącego zamieniać codzienną rzeczywistość w świat o własnej, niemal sennej logice. Nie jest to sugestia bezpośredniej literackiej inspiracji, lecz podobieństwo wrażliwości. U obu twórców przedmiot przestaje być wyłącznie przedmiotem. Zaczyna przechowywać tajemnicę.

„Idiot Son”, „Oxtail” i „Sad Cadillac”. Ameryka widziana przez brudną szybę

„Idiot Son” udowadnia, że Red Red Meat potrafili pisać chwytliwe rockowe piosenki, nawet jeśli natychmiast próbowali ukryć je pod warstwą dźwiękowych niedoskonałości. Gitary są szorstkie, wokal przytłumiony, a rytm sprawia wrażenie świadomie nieprecyzyjnego. Przypomina to niektóre nagrania Dinosaur Jr., gdzie J Mascis ukrywał piękne melodie pod warstwami przesterowania. Rutili jest jednak znacznie mniej demonstracyjny. Mascis pozwala gitarze krzyczeć. Lider Red Red Meat częściej zmusza ją do mamrotania. Zupełnie odmienny charakter ma „Variations on Nadia's Theme”, kompozycja eksperymentalna, odwołująca się do znanej amerykańskiej melodii telewizyjnej, ale traktująca ją jak materiał do dźwiękowej dekonstrukcji. Można odnaleźć tu echo filozofii Briana Eno, dla którego studio nagraniowe stawało się instrumentem równie ważnym jak fortepian czy gitara. Nie każdy taki eksperyment jest równie przekonujący. Czasami metoda pracy okazuje się ciekawsza niż sam rezultat.

„Oxtail” należy natomiast do najbardziej hipnotycznych fragmentów albumu. Rozwija się powoli, jak samochód przemierzający pustynny krajobraz w upalne popołudnie. Gitary prowadzą osobliwy dialog, wokal sprawia wrażenie zmęczonego, a następnie pojawia się refren, który niespodziewanie rozjaśnia całą kompozycję. To muzyka, którą można wyobrazić sobie jako ścieżkę dźwiękową do ekranizacji prozy Cormaca McCarthy'ego, szczególnie tych fragmentów, gdzie amerykański krajobraz staje się osobnym bohaterem. „Sad Cadillac” rozwija podobną melancholię, choć już tytuł zawiera przewrotną ironię. Cadillac jest jednym z klasycznych symboli amerykańskiego sukcesu, bogactwa i marzenia o awansie społecznym. Smutny Cadillac brzmi jak obietnica, której nie udało się spełnić. Samochód nadal stoi na podjeździe, może nawet błyszczy chromowanymi detalami, ale jego właściciel dawno przestał wierzyć, że podróż dokądkolwiek go zaprowadzi.

W tym sensie Red Red Meat przypominają Bruce'a Springsteena z jego najbardziej pesymistycznych opowieści o amerykańskim śnie. Różnica polega na sposobie narracji. Springsteen opowiedziałby nam historię właściciela samochodu, nadałby mu imię, pokazał rodzinę i miejsce pracy. Tim Rutili zostawia jedynie pojazd, pustą drogę i kilka obrazów, których nie sposób jednoznacznie wyjaśnić. Jego teksty są bliższe poetyckim fragmentom niż klasycznym rockowym historiom. Nie przekazują gotowego sensu. Tworzą przestrzeń, w której słuchacz może odnaleźć własną opowieść.

„Taxidermy Blues in Reverse”. Muzyka, która próbuje wskrzesić martwe rzeczy

Przedostatnia kompozycja, „Taxidermy Blues in Reverse”, posiada jeden z najbardziej osobliwych tytułów w całej dyskografii grupy. Taksydermia polega na preparowaniu martwych zwierząt w taki sposób, aby zachowały pozory życia. Odwrócenie tego procesu może stać się fascynującą metaforą całego albumu. Czy można przywrócić życie czemuś, co zostało już zamienione w eksponat? Czy tradycyjny blues i rock and roll mogą odzyskać pierwotną energię po rozbiciu ich ustalonych form? Red Red Meat zdają się odpowiadać twierdząco. Biorą dobrze znane elementy amerykańskiej muzyki korzeni, rozkładają je na części, a następnie składają w nową konstrukcję. Nie zawsze piękną w tradycyjnym znaczeniu, ale bez wątpienia żywą.

Album kończy „There's Always Tomorrow”, interpretacja melodii znanej z telewizyjnego filmu animowanego „Rudolph the Red-Nosed Reindeer”. Po kilkudziesięciu minutach gitarowych sprzężeń, sennego bluesa i eksperymentów taki finał wydaje się niemal absurdalny. Ale zespół nie traktuje go ironicznie. Przeciwnie, nadaje mu niezwykłą czułość. Nie ma tutaj szyderstwa ani prowokacyjnego mrugania do słuchacza. Jest melancholijna nadzieja. Właśnie ten moment pozwala zrozumieć emocjonalną naturę całego wydawnictwa. Pod zniszczonymi dźwiękami i surrealistycznymi obrazami kryje się zaskakująco łagodne spojrzenie na świat. Red Red Meat nie rozbijają muzyki po to, aby udowodnić jej bezsens. Rozbierają ją, ponieważ wierzą, że pod warstwami konwencji nadal istnieje coś autentycznego. Mark Richardson zakończył recenzję reedycji z 2009 roku prostym zdaniem: „It's got a huge heart” – „Ta płyta ma ogromne serce”. Po wysłuchaniu finałowej kompozycji trudno o lepsze podsumowanie.

Krytycy, kultowy status i przyszłość ukryta w Califone

Historia recepcji „Bunny Gets Paid” jest szczególnie interesująca, ponieważ album znacznie silniej zaistniał w świadomości słuchaczy po latach niż w chwili premiery. W 1995 roku Red Red Meat pozostawali zespołem kultowym, dalekim od komercyjnej popularności Nirvany czy Smashing Pumpkins. Dopiero kolejne dekady pozwoliły szerzej docenić ich artystyczną odwagę. Mark Richardson z „Pitchfork” przyznał rozszerzonej edycji albumu ocenę 8,9/10, wcześniej określając go jako „One of the best pure rock albums of the 1990s”, czyli „Jeden z najlepszych czysto rockowych albumów lat dziewięćdziesiątych”. Paul Bullock z „Under the Radar” ocenił reedycję na 8/10, nazywając ją „A great rambling mess of post-punk, blues, and lo-fi haze” – „Wspaniałym, rozchwianym chaosem post-punku, bluesa i zamglonego lo-fi”. Zdecydowanie ostrożniejszy był Mark Deming z AllMusic, który doceniał eksperymentalną śmiałość grupy, ale wskazywał również na fragmenty, w których muzycy nie potrafili nadać swoim pomysłom przekonującej formy.

Te rozbieżności są uzasadnione. „Bunny Gets Paid” nie jest albumem idealnie równym. Niektóre kompozycje rozwijają się zbyt długo, część eksperymentów bardziej fascynuje jako metoda pracy niż gotowy utwór, a świadomie rozbita forma czasami przestaje intrygować i zaczyna nużyć. Nie zmienia to jednak faktu, że zespół stworzył dzieło wyjątkowo oryginalne. Co więcej, album zapowiadał późniejszą działalność Califone, formacji założonej przez Tima Rutiliego i Bena Massarellę po zakończeniu historii Red Red Meat. Califone rozwinęli eksperymenty z amerykańską muzyką korzeni, elektroniką i technikami studyjnymi, tworząc własny język na pograniczu folku, bluesa i awangardy. „Bunny Gets Paid” można zatem traktować jako pomost pomiędzy tradycyjnym gitarowym rockiem a znacznie bardziej otwartym sposobem komponowania.

W tym sensie Red Red Meat przypominają nieco Talk Talk z okresu „Spirit of Eden” i „Laughing Stock”. Muzycznie są to odległe światy, ale łączy je przekonanie, że studio nagraniowe nie musi służyć wyłącznie utrwalaniu gotowych piosenek. Może być miejscem odkrywania muzyki, która przed rozpoczęciem sesji jeszcze nie istniała. Właśnie dlatego „Bunny Gets Paid” nie brzmi jak typowy dokument połowy lat dziewięćdziesiątych. Oczywiście można usłyszeć charakterystyczne gitarowe przesterowania, lo-fi i alternatywną melancholię, lecz nie jest to muzyka całkowicie zamknięta w estetyce własnej epoki. Jej największą wartością pozostaje artystyczna ciekawość, której nie da się łatwo przypisać do konkretnej mody.

Zamiast zakończenia. Najpiękniejsze rzeczy nie zawsze są nowe

„Bunny Gets Paid” nie jest albumem doskonałym. I być może właśnie dlatego tak bardzo pasuje do niego słowo „piękny”. Nie jest to piękno klasyczne, symetryczne, pozbawione wad. Nie przypomina starannie zaprojektowanego ogrodu, w którym każdy kwiat rośnie dokładnie tam, gdzie powinien. Bliżej mu do starego sadu, którego nikt od lat nie pielęgnował. Gałęzie splatają się ze sobą, ziemia jest nierówna, a pomiędzy drzewami leżą przedmioty pozostawione przez dawnych właścicieli. Ale kiedy przychodzi odpowiednia pora roku, całość zakwita w sposób, którego nie sposób zaplanować.

W prozie Cormaca McCarthy'ego amerykański krajobraz często przechowuje ślady ludzi, którzy dawno zniknęli. Opuszczone budynki, stare drogi i zniszczone przedmioty stają się milczącymi świadkami ich historii. Muzyka Red Red Meat działa podobnie. Każdy dźwięk zdaje się coś pamiętać. Gitary przypominają instrumenty, które zagrały już setki koncertów, perkusja brzmi jak serce człowieka próbującego odzyskać równowagę po ciężkiej nocy, a głos Rutiliego pojawia się niczym szept kogoś, kto nie jest pewien, czy warto jeszcze cokolwiek wyjaśniać. To muzyka o utracie, ale również o przetrwaniu. O rzeczach zepsutych, które nie straciły swojej wartości. O pięknie, którego nie da się odnaleźć w idealnie wypolerowanych powierzchniach.

Dlatego zakończenie albumu piosenką „There's Always Tomorrow” wydaje mi się tak poruszające. Po całym muzycznym chaosie Red Red Meat pozostawiają słuchacza z prostym przekonaniem, że istnieje jeszcze jutro. Nie obiecują, że będzie lepsze. Nie zapewniają, że wszystkie problemy znikną. Przypominają jedynie, że następny dzień może nadejść. I to wystarcza.

„Bunny Gets Paid” przypomina stare zdjęcie znalezione po latach w zapomnianej szufladzie. Papier jest pożółkły, rogi zniszczone, a niektórych twarzy nie sposób rozpoznać. Można fotografię wyczyścić, wyostrzyć i cyfrowo poprawić. Ale wtedy stracilibyśmy właśnie to, co czyni ją wyjątkową: ślady czasu, życia i pamięci. Red Red Meat nie chcieli ich usuwać. Zbudowali z nich muzykę.

Ocena końcowa: 9/10

Wybitny album amerykańskiego rocka alternatywnego lat dziewięćdziesiątych. „Bunny Gets Paid” zachwyca atmosferą, dźwiękową wyobraźnią i niekonwencjonalnym podejściem do bluesowej tradycji. Największe atuty to „Carpet of Horses”, „Chain Chain Chain”, „Rosewood, Wax, Voltz + Glitter”, „Gauze”, „Oxtail” oraz finałowe „There's Always Tomorrow”. Największe słabości stanowią chwilami rozwlekłe kompozycje i eksperymenty, które nie zawsze prowadzą do równie przekonujących rezultatów. Nie jest to płyta dla każdego. Ale słuchacz gotowy zaakceptować dźwiękową niedoskonałość odnajdzie tutaj niezwykłą emocjonalną prawdę.

Red Red Meat – „Bunny Gets Paid” (Sub Pop, 1995). 11 utworów, około 49 minut. Przywołane opinie krytyków pochodzą z „Pitchfork”, „Under the Radar” i AllMusic. Krótkie cytaty zachowano w oryginale, a polskie przekłady i interpretacje literacko-muzyczne są autorskie.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

Nie ma czołgów przekraczających granicę NATO ani formalnego wypowiedzenia wojny. Są za to drony, podpalenia, sabotaż, cyberataki, operacje wpływu i tysiące komunikatów mających wywołać strach, gniew albo nieufność. Rosja coraz intensywniej prowadzi przeciwko państwom Zachodu działania, których największą siłą jest właśnie niejednoznaczność. Kreml próbuje sprawdzić, jak daleko może się posunąć, nie prowokując NATO do otwartej odpowiedzi militarnej. Data dodania artykułu: 25.10.2026 09:27
Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Jednego dnia angielscy łucznicy rozbili francuską armię, dowodząc, że liczebna przewaga nie zawsze oznacza zwycięstwo. Kilka stuleci później w Warszawie uruchomiono pierwszą powojenną transmisję telewizyjną, którą mogły zobaczyć zaledwie nieliczne grupy widzów. W Krakowie kończono budowę kopca poświęconego Tadeuszowi Kościuszce, a Wojciech Korfanty domagał się w niemieckim parlamencie odbudowy Polski. Co wydarzyło się 25 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 25 października prowadzi przez wielkie bitwy, politykę, literaturę, muzykę i sport. Przynosi również odkrytą w muzealnych opracowaniach rocznicę z Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 113 lat temu zakończono tutaj rozbudowę remizy, która przez dziesięciolecia służyła miejscowym strażakom. Data dodania artykułu: 25.10.2026 08:21
25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły

Współczesna wojna nie zawsze zaczyna się od wystrzału. Może rozpocząć się od filmu na TikToku, fałszywego wpisu, odpowiednio spreparowanego zdjęcia albo informacji, która w ciągu kilku godzin podzieli społeczeństwo na dwa wrogie obozy. Podczas Igrzysk Wolności w Łodzi politycy i eksperci przekonywali, że właśnie dlatego Polska potrzebuje dziś nie tylko czołgów, samolotów i żołnierzy, ale także społecznej odporności. Padło określenie „obrona totalna”. Data dodania artykułu: 24.10.2026 16:35
Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły

24 października w historii. Czarny czwartek na Wall Street, walka „Solidarności” i narodziny ONZ

Jednego dnia świat finansów zobaczył, jak milionowe fortuny zamieniają się w papier bez wartości, a kilka dziesięcioleci później narody próbowały stworzyć organizację, która miała uchronić ludzkość przed kolejną wojną. W Polsce robotnicza „Solidarność” przekonała się, że nawet zwycięstwo w sądzie może zostać wykorzystane przeciwko wolności. A przecież 24 października to także wielka muzyka, legendarny pojedynek kierowców Formuły 1 i niezwykłe historie odwagi. Co wydarzyło się 24 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 24 października przypomina wydarzenia, których konsekwencje odczuwamy do dziś. Zaglądamy również do Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie właśnie dzisiaj zostanie przypomniana historia majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala” i jego żołnierzy. Data dodania artykułu: 24.10.2026 07:27
24 października w historii. Czarny czwartek na Wall Street, walka „Solidarności” i narodziny ONZ

Polityka coraz mniej przyciąga młode kobiety. CBOS pokazuje wyraźny podział pokoleniowy

Siedem na dziesięć Polek deklaruje, że polityką interesuje się tylko w średnim lub niewielkim stopniu. Zaledwie 15 proc. kobiet mówi o dużym lub bardzo dużym zainteresowaniu życiem politycznym, a kolejne 15 proc. przyznaje wprost: polityka nie interesuje ich wcale. Najnowsze dane CBOS pokazują jednak coś jeszcze – coraz mocniejszy podział pokoleniowy oraz wyraźne różnice między kobietami i mężczyznami, jeśli chodzi o deklarowane poglądy polityczne. Data dodania artykułu: 23.10.2026 22:00
Polityka coraz mniej przyciąga młode kobiety. CBOS pokazuje wyraźny podział pokoleniowy

23 października w historii: Węgry przeciw Moskwie, zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego i dramat Tomaszowa Mazowieckiego

Siedemdziesiąt lat temu mieszkańcy Budapesztu wyszli na ulice, domagając się wolności. Demonstracja rozpoczęta pod pomnikiem polskiego generała szybko zamieniła się w powstanie, które wstrząsnęło sowieckim imperium. W innym październiku alianci ruszali do przełamania niemieckiej obrony w Afryce, a wiele lat później Steve Jobs pokazywał niewielkie urządzenie, które zmieniło sposób słuchania muzyki. Co wydarzyło się 23 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 23 października prowadzi od wielkiej polityki i wojennych tragedii po kino, rock i sport. Jest w nim również historia szczególnie bliska mieszkańcom Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 84 lata temu niemieccy okupanci zacieśniali kontrolę nad miejscowym gettem. Dla tysięcy jego mieszkańców zbliżały się ostatnie dni życia. Data dodania artykułu: 23.10.2026 08:06
23 października w historii: Węgry przeciw Moskwie, zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego i dramat Tomaszowa Mazowieckiego

22 października w historii. „Nie lękajcie się!”, świat na krawędzi wojny nuklearnej i sto lat wielkiej powieści Hemingwaya

Jednego dnia papież z Polski wypowiadał słowa, które miały przejść do historii. Dokładnie szesnaście lat wcześniej amerykański prezydent informował świat o radzieckich rakietach na Kubie, a ludzkość znalazła się niebezpiecznie blisko wojny nuklearnej. Jeszcze wcześniej pewien pisarz opublikował powieść o pokoleniu, które przeżyło wielką wojnę, lecz nie potrafiło odnaleźć się w pokoju. Co wydarzyło się 22 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 22 października prowadzi przez politykę, literaturę, kosmos, muzykę i sport. Przypominamy także rocznice ważne dla Polski oraz wydarzenie, które rozegrało się dokładnie tego dnia w Tomaszowie Mazowieckim. Bo historia nie zawsze przemawia głosem wielkich przywódców. Czasem wystarcza jej jedna książka, jeden wynalazek albo decyzja, której skutki odczuwają miliony ludzi. Data dodania artykułu: 22.10.2026 08:30
22 października w historii. „Nie lękajcie się!”, świat na krawędzi wojny nuklearnej i sto lat wielkiej powieści Hemingwaya

Dwie trzecie Polaków krytycznie o polityce Trumpa. Sondaż pokazuje głęboki podział

Blisko dwie trzecie Polaków uważa, że polityka prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa nie służy interesom Polski. Pozytywnie działania amerykańskiego przywódcy ocenia niespełna co piąty respondent. Najnowszy sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” pokazuje jednak coś więcej niż zwykły podział na zwolenników i przeciwników Trumpa. Linia sporu przebiega przez polskie elektoraty, wiek i wykształcenie, a miejscami daje wyniki dalekie od politycznych stereotypów. Data dodania artykułu: 21.10.2026 06:41
Dwie trzecie Polaków krytycznie o polityce Trumpa. Sondaż pokazuje głęboki podział
Mistrzostwa Polski na Dystansach

Mistrzostwa Polski na Dystansach

Mistrzostwa Polski na Dystansach w Arenie Lodowej22–25 października 2026 r. | Arena Lodowa, Tomaszów MazowieckiPrzez cztery dni Tomaszów Mazowiecki będzie jednym z najważniejszych punktów na mapie polskiego łyżwiarstwa szybkiego. W Arenie Lodowej odbędą się Mistrzostwa Polski na Dystansach, podczas których o medale krajowego czempionatu rywalizować będą czołowi polscy panczeniści.Na tomaszowskim torze zobaczymy specjalistów od sprintu, średnich i długich dystansów. Dla miejscowej publiczności szczególnie interesujące będą starty zawodników związanych z KS Pilica Tomaszów Mazowiecki, którego reprezentanci znajdują się w kadrach narodowych.Październikowe mistrzostwa będą jednocześnie jednym z pierwszych mocnych akcentów sezonu 2026/2027 w Arenie Lodowej. W kolejnych miesiącach obiekt będzie gospodarzem następnych zawodów krajowych, od Pucharów Polski po imprezy juniorskie i młodzieżowe.Termin: 22–25 października 2026 r.Miejsce: Arena Lodowa, Tomaszów MazowieckiOrganizator: Polski Związek Łyżwiarstwa SzybkiegoGospodarz: Tomaszowskie Centrum SportuProgram godzinowy: zostanie ogłoszony przez organizatoraBilety: szczegóły nie zostały jeszcze podane⛸️ Cztery dni szybkiego lodu, walki o medale i reprezentantów Polski na tomaszowskim torze. To propozycja nie tylko dla fanów panczenów, ale również dla tych, którzy chcą zobaczyć sport na najwyższym krajowym poziomie. Data rozpoczęcia wydarzenia: 22.10.2026
Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia

Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia

Wyjątkowy wieczór seniorów w Tomaszowie MazowieckimSpektakl „Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia” to wydarzenie poświęcone dojrzałej miłości, codziennym emocjom i sile relacji międzyludzkich. Na scenie pojawią się seniorzy, którzy poprzez sztukę, muzykę i wspólne doświadczenie opowiedzą o życiu, które wciąż potrafi zaskakiwać pasją, czułością i odwagą.Wieczór ma łączyć wzruszenie, humor i refleksję. To propozycja nie tylko dla osób starszych, ale także dla rodzin, przyjaciół i wszystkich mieszkańców regionu, którzy chcą wspólnie przeżyć wydarzenie o wyraźnym społecznym i integracyjnym charakterze.Seniorzy na scenie, ważny głos w lokalnej kulturzePrzedstawienie powstało w ramach projektu aktywizującego seniorów poprzez sztukę i budowanie więzi społecznych. Organizatorzy podkreślają, że nie chodzi wyłącznie o jednorazowy występ, ale o szerszą inicjatywę wzmacniającą sprawczość, pewność siebie i obecność starszego pokolenia w życiu kulturalnym.Za realizację projektu odpowiada Fundacja Poranek we współpracy z Gminnym Centrum Kultury i Biblioteką Publiczną w Lubochni oraz Gminą Lubochnia. Inicjatywa została współfinansowana z budżetu Samorządu Województwa Łódzkiego w ramach programu „Łódzkie dla Równych Szans”.Kiedy i gdzieWydarzenie odbędzie się 27 października 2026 roku o godzinie 18:00 w Miejskim Centrum Kultury Tkacz w Tomaszowie Mazowieckim przy ul. Niebrowskiej 50. Obecność publiczności będzie nie tylko okazją do spotkania ze sztuką, ale też formą wsparcia dla występujących seniorów. Data rozpoczęcia wydarzenia: 27.10.2026
Strofy dla Niepodległej

Strofy dla Niepodległej

Patriotyzm zapisany w wierszachPowiatowe Centrum Animacji Społecznej zaprasza na konkurs recytatorski „Strofy dla Niepodległej”, organizowany z okazji 108. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydarzenie będzie jednym z ważnych punktów poprzedzających listopadowe obchody i połączy artystyczną prezentację z lekcją historii, patriotyzmu oraz rozmową o znaczeniu wolności.Na scenie zaprezentują się uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych z całego powiatu tomaszowskiego. Młodzi recytatorzy sięgną po utwory polskich poetów poświęcone ojczyźnie, wolności i narodowej pamięci.Dla uczestników i publicznościPrzesłuchania rozpoczną się 4 listopada 2026 roku o godz. 9.00. Jako pierwsi wystąpią uczniowie klas I–III szkół podstawowych, a następnie kolejne grupy wiekowe: klasy IV–VI, VII–VIII oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych.Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie ma być wyłącznie konkursem, ale także wspólnym świętowaniem i okazją do budowania poczucia wspólnoty. Na widownię zaproszeni są nie tylko uczestnicy, ale również rodziny, nauczyciele i mieszkańcy powiatu, którzy chcą wesprzeć młodych artystów.Ważne informacjeZgłoszenia do udziału w konkursie przyjmowane są do 28 października. Uczestników mogą zgłaszać nauczyciele oraz instruktorzy placówek kultury. Szczegółowe informacje, regulamin i wymagane dokumenty udostępnia Powiatowe Centrum Animacji Społecznej.To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak patriotyczna poezja zyskuje nowy, osobisty wymiar w interpretacji młodego pokolenia. Data rozpoczęcia wydarzenia: 04.11.2026

Polecane

S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

Ministerstwo Infrastruktury nie zamierza rezygnować z budowy drogi ekspresowej S12 pomiędzy węzłami Łódź Południe i Kozenin. Resort poinformował również, że nie jest prowadzona analiza, która miałaby doprowadzić do zastąpienia tej inwestycji odcinkiem przez Piotrków Trybunalski i Sulejów. W najnowszej odpowiedzi na interpelację poseł Anny Milczanowskiej pojawiają się także konkretne liczby dotyczące rozbiórek. W najbardziej kolizyjnym z analizowanych wariantów może ich być ponad sto. Wybór preferowanego przebiegu zaplanowano dopiero na III kwartał 2027 roku, a decyzja środowiskowa ma zostać wydana w pierwszej połowie 2029 roku. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 17:23 Liczba komentarzy: 1 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 5
Cztery kompleksy gruntów przy S8 na sprzedaż. Czy to właśnie na nich Tomaszów planował zarobić miliony? S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Powiat znów powołał zespół ds. zdrowia psychicznego. Teraz czas zapytać o efekty Dzień Kundelka 2026. 25 października uwaga powinna należeć do psów bez rodowodu Cztery klasyfikacje i cztery zwycięstwa! Lubochnia zdominowała sportową rywalizację międzygminną Semirunnij zamknął mistrzostwa rekordem Areny Od dziś nowy rozkład ŁKA. W listopadzie trzy dni bez pociągów na trasie Tomaszów–Brzustów Woda w Spale i Inowłodzu tylko po przegotowaniu. Sanepid ostrzega mieszkańców i turystów Semirunnij demoluje konkurencję na 10 kilometrów! Ponad minuta przewagi i trzecie indywidualne złoto mistrzostw Polski Lechia wraca z Mińska bez punktów. Mazovia skuteczniejsza od tomaszowian 113 lat temu rozbudowano tomaszowską remizę. Historia ukryta przy ulicy P.O.W. i koszt, który robił wrażenie Depresja ma swój zegar. Naukowcy wskazują nowy podtyp choroby u niemal co czwartego badanego
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Heniek Treść komentarza: 100 rozbiórek i tyleż samo zasobnych portfeli, ci wysiedleńcy zakupią pewnie apartamentowce w Tomaszowie. Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Mniejszy od Tomaszowa Bełchatów ma dwie galerie handlowe z prawdziwego zdarzenia Treść komentarza: Mniejszy Bełchatów nie leżący bezpośrednio przy S8 ma dwie galerie: Olimpię i Bawełniankę. Duże obiekty z pasażami, restauracjami sieciowymi, kafejkami, zawsze z czymś do siedzenia w przestrzeni pod dachem, zimą ogrzewanej, latem klimatyzowanej. W końcu z toaletami. Nasza Galeria Tomaszów w bólach powstająca, została otwarta w czasie gdy duzi dewleoperzy już przestali w Polsce je budować stawiając właśnie na parki handlowe – parking pośrodku, dookoła sklepy. Te mniejsze parki handlowe bez gastro. No ale chociaż tyle. Być może jeśli park wypali będzie dodatkowa restauracja oprócz McDonaldsa, jakieś KFC, Dommino's, Burger King, może Subway zmieni politykę i zacznie wychodzić poza duże miasta. Jeśli ten park nie powstanie w Tomaszowie to powstanie w Rawie Mazowieckiej. Okruchy cywilizacji pośród skansenu zamierającego po 18.00. Jeśli będzie duży parking, a plany na to wskazują, to Tomaszów zyskałby porządną powierzchnię koncertową. Tak jak plac przed Manufakturą spełnia nie tylko komercyjne funkcje w Łodzi. Ten park handlowy to jedynie wartość dodana dla miasta. Nie stanowi konkurencji dla nikogo. Galeria Tomaszów nie straci klientów, przynajmniej spośród mieszkańców miasta. To obiekt o zupełnie innym charakterze. Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8 z pierwszym zgrzytem. Decyzja środowiskowa zaskarżona, sprawa trafiła do SKO Autor komentarza: Mono Treść komentarza: Czy pod tymi inwestycjami będą miejsca do schronienia których nie zaleje woda z jakiejś pękniętej rury o której nie wiadomo gdzie ma zawór ? Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8 coraz bliżej. Są pierwsze umowy i wniosek o pozwolenie. Autor komentarza: Heniek Treść komentarza: Inwestorom odwiedzającym Tomaszów zawsze od lat rzuca się kłody pod nogi aby nic tu nie powstało. Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8 z pierwszym zgrzytem. Decyzja środowiskowa zaskarżona, sprawa trafiła do SKO Autor komentarza: Głupek Treść komentarza: W artykule brakuje najważniejszej informacji: obszar getta wytyczony nazwami ulic ... :-( Źródło komentarza: 84 lata temu getto zostało otoczone. Ostatnie dni przed zagładą żydowskiego Tomaszowa Autor komentarza: Coś o specyfikacji wiadomo? Treść komentarza: Jakieś minimalne progi zostały postawione? Procesor? RAM? Czy nieważne? Byle nowy. Za 5 tysięcy to oczekiwać wypada w miarę świeżego Intela Core Ultra 7 i z 32 GB RAMu. Ale można postawić na monitor o ultrawysokiej rozdzielczości stosowany w transmisjach operacji chirurgicznych i mocną kartę graficzną ale dać i3 z 8GB. Co tam komu zalega, lub na czym można naliczyć najwyższą marżę. A już chyba każdy wie, że podzespoły obliczeniowe szybko drożeją bo rośnie na nie popyt z firm zajmujących się AI. Te odpowiadające za grafikę tak szybko nie drożeją. Dzisiaj na profilu mGSM na live prowadzący mówił, że w Chinach są już firmy specjalizujące się w masowym recyklingu starych komórek. Właśnie pod kątem procesorów i RAM, tak że to nie jest wiedza własna. Lądują w nowych telefonach. Paru takich speców od komputerów w Tomaszowie znam. Myszkę w warszawskim Carrefourze za złotówkę, wyceniał na 25 zł. 114 km spod pomnika Kościuszki i 2400% marży, czy nie wiem czego, może ma takie koszty xD. Niewykluczone, że dziś pracują w UM lub Starostwie. Wszyscy ukończyli Samochdówkę :) Efektywność? xD To nie są serwery a sprzęt końcowy na którym będzie wypełnianie okienek formularzy i pisanie jednym palcem w Wordzie. Źródło komentarza: Powiat wynajął 70 komputerów za 378 tys. zł. Jedna oferta, trzyletnia umowa i pytanie: dlaczego nie zakup?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama