To jedna z tych dat w historii miasta, które nie mają pomników wielkich bitew ani wojskowych parad. Nie podpisano wtedy żadnego traktatu. Nie wygłoszono przemówienia, które weszłoby do podręczników.
A jednak 23 października 1942 roku był jednym z dni prowadzących wprost ku zagładzie świata, który przez pokolenia był częścią Tomaszowa Mazowieckiego.
Getto otoczone
Fundacja „Pasaże Pamięci”, dokumentująca historię żydowskiego Tomaszowa, przywołuje świadectwo dotyczące właśnie tego dnia.
Według relacji 23 października na ulicach getta prowadzono prace przy instalacji elektrycznej, a sam teren został otoczony przez uzbrojone formacje. W źródle wymieniona została policja niemiecka, ukraińska, łotewska i polska. Świadek zapamiętał funkcjonariuszy uzbrojonych między innymi w karabiny maszynowe i rewolwery — przygotowanych niemal „jak na pole walki”.
To sformułowanie wymaga historycznego kontekstu. Cała operacja prześladowania, izolowania, deportowania i mordowania Żydów odbywała się w ramach systemu okupacyjnego stworzonego, kierowanego i realizowanego przez nazistowskie Niemcy.
23 października nie był jednak jeszcze dniem rozpoczęcia zasadniczej deportacji tomaszowskich Żydów.
To rozróżnienie jest ważne.
Historia ofiar nie potrzebuje dopisywania dramatyzmu. Sama jest wystarczająco dramatyczna.
Według Wirtualnego Sztetla główna akcja likwidacyjna tomaszowskiego getta została przeprowadzona od 31 października do 2 listopada 1942 roku. Część ludzi zamordowano na miejscu. Pozostałych deportowano do Treblinki.
Miasto, którego już nie ma
Aby zrozumieć skalę tego, co wydarzyło się jesienią 1942 roku, trzeba na chwilę zapomnieć o dzisiejszym Tomaszowie.
Przed wojną było to miasto znacznie bardziej różnorodne narodowościowo, religijnie i kulturowo.
Żydzi stanowili w przededniu wojny około 25,4 procent mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Nie byli ludźmi z marginesu miejskiej historii. Byli jej współautorami.
Mieli swoje sklepy, zakłady, organizacje społeczne, szkoły, biblioteki i miejsca modlitwy. Byli lekarzami, nauczycielami, kupcami, robotnikami, rzemieślnikami i fabrykantami.
Nazwiska Landsbergów, Bornsteinów czy Steinmanów są częścią dziejów tomaszowskiego przemysłu. Hilary Landsberg prowadził wielki zakład włókienniczy, a żydowscy przedsiębiorcy odgrywali znaczącą rolę w rozwoju miasta już wiele dziesięcioleci przed wojną.
To nie była osobna historia Tomaszowa.
To była historia Tomaszowa.
Najpierw odebrano normalność
Niemiecka okupacja rozpoczęła systematyczne niszczenie tego świata niemal natychmiast.
Jesienią 1939 roku Niemcy spalili tomaszowskie synagogi. Wielka Synagoga została zniszczona 16 października, kolejne 7 i 14 listopada. Rozpoczęły się aresztowania, prześladowania i rabunek żydowskiego mienia.
W grudniu 1940 roku Niemcy utworzyli getto, do którego trafiła także ludność żydowska przybyła lub przesiedlona między innymi z Łodzi, Płocka i Warszawy. W pewnym okresie znajdowało się w nim około 16,5 tys. osób. Początkowo getto składało się z kilku części i nie było całkowicie odizolowane. Rok później zostało zamknięte.
Z każdym miesiącem życie stawało się coraz bardziej nieznośne.
Głód. Przeludnienie. Epidemie. Coraz mniejsze racje żywnościowe. Zakaz opuszczania getta. Egzekucje.
Ludzie umierali na ulicach.
W getcie funkcjonował szpital. Lekarze, sami skazani na życie w nieludzkich warunkach, próbowali ratować chorych, walczyli między innymi z epidemią tyfusu. Zachowane wspomnienia pokazują świat, w którym medycyna próbowała przeciwstawić się głodowi, przemocy i systemowi zaprojektowanemu nie po to, aby ludzi leczyć, lecz aby ich wyniszczyć.
Jesienią 1942 roku wieści stawały się coraz straszniejsze
Do Tomaszowa docierały informacje o likwidacji kolejnych gett.
Ludzie przywozili wiadomości o deportacjach i obozach śmierci.
Nie wszyscy byli w stanie w nie uwierzyć.
I trudno dziś z bezpiecznej perspektywy kolejnych pokoleń osądzać tę niewiarę. Europejska kultura, religia, prawo, wielowiekowe zasady współżycia — wszystko podpowiadało przecież, że istnieje jakaś granica zbrodni.
Niemcy tę granicę przekroczyli.
Jesienią 1942 roku dla mieszkańców getta stawało się coraz bardziej oczywiste, że nadchodzi coś ostatecznego.
23 października getto zostało otoczone.
Osiem dni później rozpoczęła się zasadnicza faza jego likwidacji.
31 października – 2 listopada. Zagłada
Akcja trwała kilka dni.
Ludzi wypędzano z mieszkań, gromadzono i kierowano do transportów. Część mordowano jeszcze w Tomaszowie.
Większość deportowanych została skierowana do niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Treblinka II.
Dla ogromnej części z nich podróż ta nie była deportacją do kolejnego miejsca pracy ani przesiedleniem.
Była drogą na śmierć.
Po głównej akcji Niemcy pozostawili w Tomaszowie grupę Żydów przeznaczonych do pracy przymusowej. Tak zwane „małe getto” funkcjonowało jeszcze przez następne miesiące. Pasaże Pamięci wskazują, że ostatecznie zostało ono zlikwidowane w 1943 roku.
Żydowski Tomaszów, budowany przez pokolenia, praktycznie przestał istnieć



Napisz komentarz
Komentarze