Budynek, który przez lata służył m.in. Powiatowemu Urzędowi Pracy, dziś stoi pusty. I pustostan nie jest dla zabytku stanem neutralnym. To raczej zegar, który tyka. Woda wchodzi w szczeliny, mróz rozsadza tynki, niewietrzone wnętrza łapią wilgoć. To historia dobrze znana z wielu polskich miast: najpierw „stan dostateczny”, później siatki zabezpieczające, aż w końcu pojawia się pytanie, czy remont jeszcze się opłaca.
Obiekt przy Konstytucji 3 Maja 46 należy do Województwa Łódzkiego. Działka ma 1367 m², a sam budynek ponad 1138 m² powierzchni użytkowej. Eklektyczny pałacyk powstał około 1900 roku jako siedziba kierownictwa Fabryki Sukna Hilarego Landsberga. Budynek wraz z częścią ogrodzenia znajduje się w rejestrze zabytków pod numerem A/439.
Pół miliona nie wystarczyło, by znaleźć chętnego
Historia sprzedaży pokazuje, że problemem nie jest wyłącznie cena. W maju 2025 roku nieruchomość wystawiono za 1,2 mln zł. Kolejny przetarg, zaplanowany na listopad 2025 roku, miał już cenę wywoławczą 1 mln zł. W lutym 2026 roku przeprowadzono następne podejście, a nieruchomość nadal pozostała w zasobie województwa i ponownie trafiła na rynek.
Następny przetarg odbędzie się 17 listopada 2026 roku. Cena wywoławcza wynosi milion złotych, wadium 100 tys. zł. Jest jednak jeden niezwykle istotny szczegół. Ponieważ nieruchomość wpisana jest do rejestru zabytków, zgodnie z art. 68 ust. 3 ustawy o gospodarce nieruchomościami nabywca może wystąpić o 50-procentową bonifikatę. Przy sprzedaży za cenę wywoławczą oznaczałoby to więc faktyczny koszt około 500 tys. zł. Sejmik może wysokość bonifikaty podwyższyć lub obniżyć.
Ale tanio kupić nie oznacza tanio posiadać.
Warunki sprzedaży nakładają na przyszłego właściciela obowiązek wykonania w ciągu trzech lat kompleksowych prac remontowo-konserwatorskich i restauratorskich elewacji. Do tego dochodzą wszystkie rygory wynikające z ustawy o ochronie zabytków. I właśnie tutaj może znajdować się odpowiedź na pytanie, dlaczego mimo tak dużej bonifikaty kolejki inwestorów nie widać.
TPTM: nie sprzedawać, lecz wykorzystać
Po poniedziałkowej wizji lokalnej Zarząd Towarzystwa Przyjaciół Tomaszowa Mazowieckiego wystąpił z petycją do Zarządu Województwa Łódzkiego oraz radnych sejmiku. Społecznicy proponują odstąpienie od dalszego poszukiwania prywatnego nabywcy i utworzenie w zabytkowym budynku Regionalnego Inkubatora Przedsiębiorczości i Aktywizacji Zawodowej.
Pomysł nie jest oderwany od lokalnych problemów. Według Powiatowego Urzędu Pracy stopa bezrobocia w powiecie tomaszowskim wynosiła w lipcu 2026 roku 8,7 proc., podczas gdy średnia dla Polski wynosiła 5,8 proc.
Jest też argument urbanistyczny. Samo Województwo Łódzkie w dokumentacji przetargowej potwierdza, że nieruchomość znajduje się na obszarze rewitalizacji Tomaszowa Mazowieckiego i w granicach obszaru zdegradowanego. Tomaszów posiada Gminny Program Rewitalizacji na lata 2023–2030, który ma być podstawą korzystania ze środków europejskich przeznaczonych na odnowę zdegradowanych części miasta.
I właśnie tutaj propozycja TPTM może otwierać poważniejszą dyskusję niż kolejny przetarg.
W programie Fundusze Europejskie dla Łódzkiego 2021–2027 funkcjonują instrumenty dotyczące rewitalizacji obszarów miejskich, w tym przywracania budynkom nowych funkcji. Nie oznacza to automatycznie, że pałacyk otrzyma dofinansowanie — projekt musiałby spełnić konkretne kryteria i zostać odpowiednio wpisany w dokumenty rewitalizacyjne. Ale taka ścieżka prawnie i programowo istnieje.
Z jednym elementem apelu warto jednak postępować ostrożniej. KPO trudno dziś traktować jako realne źródło finansowania nowej inwestycji tego rodzaju. Zasadniczy termin realizacji reform i inwestycji Krajowego Planu Odbudowy upłynął 31 sierpnia 2026 roku. Znacznie bardziej realnym kierunkiem wydają się więc fundusze regionalne obecnej perspektywy unijnej lub inne programy ochrony zabytków i rewitalizacji
Pałacyk Landsberga przetrwał zmianę imperiów, dwie wojny, upadek przemysłu włókienniczego i transformację gospodarczą. Może się jednak okazać, że najtrudniejszym przeciwnikiem będzie dla niego zwykła administracyjna bezczynność.
17 listopada znów pójdzie pod młotek. Jeśli nabywcy ponownie nie będzie, pytanie postawione przez TPTM stanie się jeszcze bardziej aktualne: ile razy można próbować sprzedać zabytek, zanim trzeba będzie wreszcie zdecydować, co zrobić, żeby go uratować?



Napisz komentarz
Komentarze