Wieczór, który zmienił polską politykę
15 października 2023 roku Polska poszła do urn w skali, jakiej nie widziano w żadnych wcześniejszych wyborach parlamentarnych III RP. Frekwencja wyniosła 74,38 procent. Przed lokalami wyborczymi ustawiały się kolejki, a głosowanie w niektórych miejscach trwało długo po formalnej godzinie zamknięcia lokali.
To nie były zwyczajne wybory. Dla jednych oznaczały szansę zakończenia ośmiu lat rządów Prawa i Sprawiedliwości. Dla innych były walką o zachowanie dotychczasowego kierunku polityki państwa.
PiS zdobyło najwięcej głosów — 35,38 procent — i 194 mandaty. Zwyciężyło, ale nie uzyskało większości pozwalającej na samodzielne rządzenie.
Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Nowa Lewica zdobyły łącznie 248 mandatów. Parlamentarna arytmetyka przesądziła o zmianie władzy.
13 grudnia premierem został Donald Tusk. Do rządu weszły środowiska od liberalnego centrum, przez ludowców i polityków Szymona Hołowni, po lewicę.
Połączył je wspólny cel odsunięcia PiS od władzy. Znacznie trudniejsze okazało się późniejsze uzgodnienie, jaką Polskę chcą wspólnie budować.
Miliardy z Europy i reformy, które trafiły do portfeli Polaków
Najważniejszym gospodarczym osiągnięciem nowej ekipy było odblokowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy.
W kwietniu 2024 roku Polska otrzymała pierwszą dużą wypłatę w wysokości 6,3 miliarda euro, czyli około 27 miliardów złotych. Pieniądze miały finansować inwestycje w energetykę, transport, cyfryzację, ochronę zdrowia i rozwój gospodarczy.
Rząd przedstawiał tę decyzję jako dowód odbudowy relacji z instytucjami europejskimi. Krytycy przypominali natomiast, że KPO zostało wynegocjowane jeszcze za rządów Mateusza Morawieckiego, a znaczna część pieniędzy ma charakter pożyczek, które trzeba będzie spłacić.
Oba fakty mają znaczenie dla uczciwego bilansu.
Zmiany odczuli również beneficjenci programów społecznych. Przywrócono publiczne finansowanie procedury in vitro, uruchomiono program Aktywny Rodzic, znany między innymi z rozwiązania „babciowe”, oraz wprowadzono rentę wdowią, pozwalającą na łączenie części świadczeń emerytalno-rentowych.
Nauczyciele otrzymali znaczące podwyżki, a wydatki na obronność wzrosły.
Nie wszystkie te rozwiązania były jednak wyłącznie pomysłem obecnej koalicji. Podwyższanie wydatków wojskowych rozpoczęło się wcześniej, a część rozwiązań społecznych stanowi kontynuację rozbudowy systemu transferów zapoczątkowanej przez poprzedników.
Także w polityce gospodarczej i społecznej rzadko zdarza się całkowicie nowy rozdział. Częściej kolejni rządzący dopisują własne strony do książki rozpoczętej przez poprzedników.
Rozliczenia, instytucje i pytanie o praworządność
Pierwsze miesiące rządu upłynęły pod znakiem gwałtownych zmian w instytucjach państwowych.
Szczególnie burzliwe okazało się przejęcie kontroli nad mediami publicznymi w grudniu 2023 roku. Minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz podjął działania zmierzające do zmiany ich władz.
Dla koalicji rządzącej był to element przywracania pluralizmu i niezależności mediów. PiS uznawało zastosowane procedury za bezprawne i traktowało je jako polityczne podporządkowanie instytucji nowemu obozowi władzy.
Podobny konflikt dotyczył sądownictwa, prokuratury i odpowiedzialności przedstawicieli poprzedniego rządu.
Donald Tusk zapowiadał rozliczenie nadużyć i odbudowę praworządności. Opozycja zarzucała jego gabinetowi wykorzystywanie instytucji państwa do walki politycznej.
Trzy lata później spór nie został zakończony. Zmiana rządu nie przyniosła automatycznego rozwiązania konfliktów prawnych i ustrojowych narastających przez poprzednie lata.
Pozostaje więc pytanie, na które żadna ze stron nie udzieliła odpowiedzi akceptowanej przez politycznych przeciwników: jak odbudowywać zaufanie do instytucji państwa, kiedy niemal każda decyzja personalna i prawna jest odczytywana przez pryzmat partyjnego interesu?
Obietnice zderzyły się z koalicyjną matematyką
Największe napięcia ujawniły się tam, gdzie wspólny program okazał się bardziej zbiorem kompromisów niż rzeczywistym porozumieniem.
Liberalizacja prawa aborcyjnego, związki partnerskie czy rozdzielenie państwa od Kościoła były ważnymi postulatami części wyborców Koalicji Obywatelskiej i Lewicy.
Tymczasem Polskie Stronnictwo Ludowe reprezentowało w wielu tych sprawach bardziej konserwatywne stanowisko.
Efekt? Powracające dyskusje, kolejne projekty, polityczne deklaracje i brak rozstrzygnięć odpowiadających pierwotnym oczekiwaniom zwolenników zmian.
Dla sympatyków bardziej liberalnego prawa to przykład niespełnionych obietnic. Dla polityków ostrożniejszych światopoglądowo — dowód, że koalicja musi respektować różnorodność swoich wyborców.
Demokracja koalicyjna wymaga kompromisu. Problem pojawia się wtedy, gdy kompromis coraz częściej oznacza odłożenie decyzji, a nie jej podjęcie.
Trzecia Droga, która przestała istnieć
Symbolem politycznych przemian wewnątrz koalicji stały się losy Trzeciej Drogi.
W 2023 roku sojusz PSL i Polski 2050 uzyskał 14,4 procent głosów. Był jednym z najważniejszych elementów parlamentarnej układanki.
Szymon Hołownia wniósł do polityki nowe środowisko i styl komunikacji, a Władysław Kosiniak-Kamysz zapewniał organizacyjne zaplecze doświadczonej partii.
Jednak współpraca nie przetrwała próby czasu.
W czerwcu 2025 roku PSL zakończyło wspólny projekt wyborczy. Polska 2050 weszła natomiast w okres wewnętrznych sporów, który zakończył się kolejnym podziałem.
W lutym 2026 roku grupa parlamentarzystów związanych z Pauliną Hennig-Kloską opuściła ugrupowanie i powołała klub Centrum. W lipcu powstała partia Unia Centrum.
Oba środowiska nadal deklarowały współpracę z rządem.
Jednak sam fakt utrzymywania parlamentarnej większości nie rozwiązuje problemu politycznej tożsamości.
W 2023 roku wyborcy głosowali na Trzecią Drogę jako wspólną propozycję programową. Dziś tego projektu już nie ma.
I trudno nie dostrzec paradoksu: ugrupowania, które zapowiadały przezwyciężenie konfliktów starej polityki, same nie zdołały uniknąć podziałów.
Prezydent Nawrocki. Nowy front politycznej wojny
Kolejnym przełomem były wybory prezydenckie w 2025 roku.
Zwycięstwo Karola Nawrockiego nad Rafałem Trzaskowskim oznaczało, że Donald Tusk będzie musiał współpracować z głową państwa wywodzącą się z przeciwnego obozu politycznego.
Konflikt szybko przeniósł się na proces stanowienia prawa.
Jednym z najważniejszych sporów stał się europejski program SAFE, umożliwiający państwom członkowskim korzystanie z pożyczek na inwestycje obronne.
Polski wniosek opiewał na 43,7 miliarda euro. Rząd przekonywał, że środki pozwolą przyspieszyć modernizację armii i wesprzeć krajowy przemysł zbrojeniowy.
Prezydent zawetował w marcu 2026 roku ustawę dotyczącą wdrażania programu. Uzasadniał to między innymi obawami o suwerenność państwa, kompetencje polskich władz i bezpieczeństwo finansowe kraju.
Rząd uznał weto za przeszkodę dla przyspieszenia inwestycji w obronność i zapowiedział alternatywne działania.
To spór o znacznie większym znaczeniu niż codzienna rywalizacja partyjna. Dotyczy sposobu finansowania bezpieczeństwa państwa w czasie wojny za wschodnią granicą i rosnącej niepewności międzynarodowej.
A co z Tomaszowem Mazowieckim?
Z perspektywy mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego najważniejsze pytanie brzmi jednak inaczej.
Co z tych trzech lat rzeczywiście wynika dla naszego codziennego życia?
Czy europejskie pieniądze przekładają się na lepsze drogi, nowoczesne szkoły i sprawniejszą ochronę zdrowia? Czy programy społeczne pomagają rodzinom pogodzić wychowanie dzieci z pracą? Czy rosnące wydatki państwa idą w parze z poprawą jakości usług publicznych?
Przykładem inwestycyjnych potrzeb regionu jest Tomaszowskie Centrum Zdrowia, gdzie prowadzone są projekty cyfryzacyjne i modernizacyjne. W samym mieście i okolicznych gminach nie brakuje także oczekujących na realizację inwestycji drogowych, wodociągowych i edukacyjnych.
Nie można jednak automatycznie przypisywać wszystkich takich przedsięwzięć obecnemu rządowi. Część wynika z wcześniejszych decyzji, wieloletnich programów europejskich oraz działań samorządów.
I właśnie w tym tkwi zasadniczy sens lokalnego bilansu polityki: nie w liczbie konferencji prasowych ani partyjnych deklaracji, lecz w rzeczywistych efektach, terminach realizacji inwestycji i kosztach ponoszonych przez mieszkańców.
Rząd centralny może ogłaszać wielomiliardowe programy. Mieszkaniec Tomaszowa ocenia państwo również wtedy, gdy czeka na wizytę u specjalisty, jedzie zniszczoną drogą albo próbuje znaleźć miejsce w żłobku.
Sondaże pokazują nowy problem koalicji
Poparcie dla wybranych ugrupowań — październik 2026

Źródło: CBOS, badanie 5–8 października 2026 r., N=1000. Odsetki wśród deklarujących udział w wyborach.
Najnowszy październikowy sondaż CBOS przynosi koalicji bardzo niejednoznaczne wiadomości.
Koalicja Obywatelska uzyskała 28,6 procent wskazań i pozostaje liderem badania. Prawo i Sprawiedliwość osiągnęło 18,2 procent, Konfederacja Wolność i Niepodległość 12,8 procent, a Konfederacja Korony Polskiej 7,3 procent.
Ale rezultaty mniejszych ugrupowań rządzących są wyraźnie niższe.
Nowa Lewica uzyskała 3 procent, PSL 2,8 procent, Polska 2050 zaledwie 1,2 procent, a Unia Centrum 0,4 procent.
Każde z tych ugrupowań osobno znalazło się poniżej pięcioprocentowego progu wyborczego. Warto jednak pamiętać, że inne październikowe badania przynosiły odmienne wyniki, zwłaszcza dotyczące poparcia dla Lewicy. Sondaż nie jest wynikiem wyborów ani pewną prognozą przyszłości
Problem polityczny jest mimo to czytelny.
Koalicja, która trzy lata temu zdobyła większość dzięki połączeniu kilku różnych elektoratów, stoi przed koniecznością ustalenia zasad współpracy w kolejnej kampanii.
Oddzielny start daje partiom możliwość zachowania własnej tożsamości. Wspólne listy mogą natomiast ograniczać ryzyko utraty reprezentacji parlamentarnej przez ugrupowania, które samodzielnie nie przekroczą progu.
To jedna z decyzji, przed którymi staną liderzy koalicji przed wyborami w 2027 roku.
Trzy lata później. Co zostało z obietnicy zmiany?
W polityce trzy lata to niemal cała epoka. Wystarczająco długo, by wyborcze hasła zamieniły się w ustawy, ministerialne decyzje i konkretne wydatki budżetowe. Ale także wystarczająco długo, by wyborcy mogli porównać obietnice z rzeczywistością.
Koalicja 15 października zmieniła kierunek części polityk publicznych, odblokowała finansowanie z KPO i uruchomiła programy społeczne. Nie rozwiązała jednak wielu sporów instytucjonalnych i światopoglądowych. Sama również przeszła głębokie przeobrażenia.
Opozycja konsekwentnie kwestionuje sposób przeprowadzania części zmian, wskazuje na niezrealizowane zapowiedzi i przedstawia własną wizję funkcjonowania państwa.
Zwolennicy rządu podkreślają natomiast, że część reform utrudniają podziały w parlamencie, odziedziczone konflikty prawne i prezydenckie weta.
Te dwie narracje będą towarzyszyły polskiej polityce przez kolejne miesiące.
W 2023 roku najważniejsze pytanie brzmiało: kto przejmie władzę po ośmiu latach rządów PiS?
Dziś pytania są inne. Czy partie koalicyjne potrafią uzgodnić wspólną strategię? Które z zapowiadanych reform zostaną jeszcze przeprowadzone? Jakie rozwiązania przedstawi opozycja? I przede wszystkim — jakie wymierne efekty dotychczasowych decyzji dostrzegają obywatele?
Bo w ostatecznym rozrachunku polityka nie jest opowieścią wyłącznie o Donaldzie Tusku, Jarosławie Kaczyńskim, Szymonie Hołowni czy Karolu Nawrockim.
Jest opowieścią o państwie, które ma działać niezależnie od tego, kto akurat zajmuje gabinet premiera.
15 października 2023 roku Polacy zdecydowali o zmianie większości parlamentarnej. Trzy lata później mogą już oceniać nie tylko obietnicę zmiany, ale również jej rzeczywiste rezultaty.
A do kolejnego wyborczego rozstrzygnięcia pozostał rok.
Opracowanie redakcyjne NaszTomaszow.pl na podstawie materiału PAP, danych Państwowej Komisji Wyborczej, komunikatów instytucji publicznych i badania CBOS z 12 października 2026 r.



Napisz komentarz
Komentarze