Brzmi to poważnie, ale na obecnym etapie trzeba bardzo wyraźnie oddzielić fakty od podejrzeń. Nie postawiono zarzutów, nie przesądzono, że doszło do przestępstwa, a nauczyciel nie ma statusu osoby oskarżonej. Prokuratura dopiero ustala, co rzeczywiście wydarzyło się podczas jednej z wrześniowych nocy.
Dwie uczennice trafiły do punktu medycznego
Według informacji, jakie pojawiły się w przestrzeni publicznej, zdarzenie miało mieć miejsce wieczorem 16 września. Dwie uczennice ZSP nr 1 zgłosiły się do punktu medycznego na terenie zlotu. Miały być silnie poruszone, dlatego potrzebna była również pomoc psychologa.
Relacjonowane przez nie wydarzenie miało dotyczyć zachowania nauczyciela będącego opiekunem grupy. Pojawiły się zarzuty dotyczące niestosownych słów oraz możliwego przekroczenia granic fizycznych. Są to jednak na tym etapie relacje podlegające weryfikacji, a nie ustalenia organów ścigania.
Na miejsce została wezwana Żandarmeria Wojskowa. Nauczyciel nie został zatrzymany, ale opuścił teren zlotu i jeszcze tej samej nocy wrócił do Tomaszowa. Jego obowiązki przy młodzieży przejął inny opiekun.
Żandarmeria zabezpieczyła materiał w trybie art. 308 Kodeksu postępowania karnego. Przepis pozwala organom ścigania w sytuacjach niecierpiących zwłoki wykonywać czynności konieczne do zabezpieczenia śladów i dowodów jeszcze przed formalną decyzją o wszczęciu postępowania.
Prokuratura: trwa sprawdzanie informacji
To ważna różnica. Postępowanie sprawdzające nie oznacza jeszcze, że prokuratura uznała, iż popełniono przestępstwo.
Art. 307 k.p.k. pozwala organom sprawdzić informacje zawarte w zawiadomieniu, zanim zapadnie decyzja o wszczęciu śledztwa albo odmowie jego wszczęcia. Co do zasady taka decyzja powinna zostać podjęta najpóźniej w ciągu 30 dni od otrzymania zawiadomienia.
Prokurator Julia Szozda, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, potwierdziła, że sprawa dotyczy czynu z obszaru przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Jednocześnie stwierdziła, źe na etapie udzielania odpowiedzi nie było podstaw do przedstawienia komukolwiek zarzutów.
W publicznie dostępnych materiałach, które sprawdziliśmy do 18 października, nie znaleźliśmy późniejszego komunikatu prokuratury, MON ani Żandarmerii Wojskowej informującego o postawieniu zarzutów.
To nie był zwykły szkolny biwak
Ranga wyjazdu jest istotna dla całej sprawy.
Centralny Zlot Klas Wojskowych odbywał się w Ustce od 12 do 19 września. ZSP nr 1 im. Tadeusza Kościuszki znalazł się na oficjalnej liście zaledwie 25 zakwalifikowanych szkół z całej Polski. Zajęcia prowadzono na Centralnym Poligonie Sił Powietrznych i w Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej.
W wydarzeniu uczestniczyło około 500 kadetów. Organizację zabezpieczał m.in. 8. Koszaliński Pułk Przeciwlotniczy, a młodzież przechodziła zajęcia saperskie, strzeleckie, survivalowe, terenoznawcze i z pierwszej pomocy. Przed zlotem przedstawiciel Wojskowego Centrum Rekrutacji podkreślał, że wszystko ma odbywać się pod nadzorem instruktorów i z zachowaniem zasad bezpieczeństwa.
Skala przedsięwzięcia była znacząca także finansowo. W planie współpracy Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji na 2026 rok przy Centralnym Zlocie Klas Wojskowych w Ustce wskazano 450 tys. zł oraz udział m.in. CWCR, 8. Koszalińskiego Pułku Przeciwlotniczego, Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej i 6. Wojskowego Oddziału Gospodarczego.
Szkoła odsunęła nauczyciela od części obowiązków
Dyrekcja ZSP nr 1 nie czekała wyłącznie na ustalenia prokuratury. Jak wynika z informacji, w szkole powołano zespół interwencyjny, przeprowadzono indywidualne rozmowy z uczestnikami zlotu i skontaktowano się z rodzicami uczennic. Relacje młodzieży dotyczące wydarzeń mają być rozbieżne.
Nauczyciel został odsunięty od prowadzenia zajęć z klasą, do której uczęszczają dziewczęta, oraz od wykonywania obowiązków wychowawcy. Dyrektor Dariusz Kwiatkowski informował również, że o sprawie powiadomiono właściwego rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli.
Jednocześnie nauczyciela nie zawieszono całkowicie w pełnieniu obowiązków.
I tutaj pojawia się istotny prawnie wątek.
Art. 85t Karty Nauczyciela stanowi, że po spełnieniu określonych przesłanek związanych z wszczęciem postępowania karnego lub postępowania dyscyplinarnego zawieszenie może stać się obowiązkowe. Jednocześnie w sprawach niecierpiących zwłoki przepisy pozwalają zawiesić nauczyciela także wcześniej. Oznacza to, że samo stwierdzenie, iż trwa dopiero postępowanie sprawdzające, nie daje jeszcze podstaw do twierdzenia, że zawieszenie było obligatoryjne, ale nie wyklucza prawnej możliwości zastosowania takiego środka w szczególnych okolicznościach.
Ostateczna ocena zależy więc od tego, jakie informacje posiadała dyrekcja, jaki jest formalny etap postępowania dyscyplinarnego oraz jak oceniono wiarygodność i wagę zgłoszenia.
Szkoła z bardzo silnymi tradycjami wojskowymi
Cała sprawa uderza w środowisko, dla którego szkolenie wojskowe nie jest dodatkiem do szkolnej oferty. W ZSP nr 1 klasy wojskowe funkcjonują od 2014 roku, a od roku szkolnego 2020/2021 szkoła prowadzi Oddziały Przygotowania Wojskowego. Praktyczne szkolenie realizowane jest przy współpracy z jednostkami wojskowymi, w tym żołnierzami 25 Brygady Kawalerii Powietrznej.
Co więcej, zaledwie kilka tygodni po zlocie szkoła poinformowała o zdobyciu II miejsca w Polsce w zestawieniu wyników rekrutacji absolwentów OPW do Sił Zbrojnych RP w 2026 roku.
Tym bardziej sprawa z Ustki wymaga wyjaśnienia bez skrótów i bez ferowania wyroków.
Nie chodzi bowiem tylko o odpowiedź na pytanie, czy zachowanie nauczyciela przekroczyło granice prawa. Trzeba również ustalić, jak wyglądała opieka nad uczniami podczas wielodniowego wojskowego zgrupowania, jak zareagowano bezpośrednio po zgłoszeniu dziewcząt, kiedy o sprawie został poinformowany Powiat Tomaszowski jako organ prowadzący szkołę oraz jakie stanowisko zajmie rzecznik dyscyplinarny.
Na razie obowiązuje jedna zasada: uczennice mają prawo do ochrony i rzetelnego potraktowania ich relacji, a nauczyciel – do domniemania niewinności. Dopiero materiał zgromadzony przez Żandarmerię i prokuraturę pozwoli odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: co naprawdę wydarzyło się 16 września na poligonie w Ustce?
Ze względu na charakter sprawy i ochronę młodzieży nie publikujemy danych pozwalających zidentyfikować uczennice ani nauczyciela.



Napisz komentarz
Komentarze