Zalew Sulejowski ma już ponad pół wieku. Przez ten czas zmieniały się rządy, ministrowie, samorządowcy i koncepcje jego zagospodarowania. Nie zmieniał się natomiast jeden problem: zbiornik stopniowo tracił swoje pierwotne walory, a kolejne zapowiedzi jego uzdrowienia nie przynosiły przełomu, na który czekali mieszkańcy.
Wydawało się, że w 2025 roku wreszcie nadszedł moment, w którym deklaracje zamienią się w konkretne działania. Dziś jednak coraz więcej wskazuje na to, że droga od konferencyjnych zapowiedzi do placu budowy będzie znacznie dłuższa, niż wcześniej przedstawiano.
W 2025 roku obiecywano finał. W 2026 mówi się o początku
20 stycznia 2025 roku Wody Polskie opublikowały oficjalny komunikat po spotkaniu przedstawicieli Ministerstwa Infrastruktury, samorządu Sulejowa i gospodarki wodnej.
Zapowiedziano wówczas dwa etapy przedsięwzięcia. Inwestycje finansowane z funduszy unijnych miały zakończyć się w 2029 roku, natomiast drugi etap, obejmujący między innymi odmulenie czaszy zbiornika i planowany z udziałem środków Banku Światowego, przewidywano do 2033 roku.
Latem 2025 roku, podczas konferencji w Smardzewicach, minister infrastruktury Dariusz Klimczak mówił o inwestycji wartej około 200 milionów złotych. Przedstawiony wówczas harmonogram zakładał rozpoczęcie robót w 2027 roku i ich zakończenie w 2029 roku.
O tych planach informowaliśmy już 2 sierpnia 2025 roku w artykule „Pierwszy krok do prawdziwej rewitalizacji Zalewu zrobiony”.
Teraz sytuacja wygląda inaczej.
Anna Truszczyńska, rzeczniczka Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie, informowała:
Rozpoczęcie robót budowlanych planujemy na 2029 rok.
Co ważne, przedstawicielka Wód Polskich uzależniła realizację tego terminu od zdobycia finansowania, przygotowania dokumentacji oraz uzyskania wymaganych decyzji administracyjnych.
W praktyce oznacza to przesunięcie planowanego rozpoczęcia budowy o dwa lata. Rok, w którym inwestycja miała się kończyć, stał się rokiem, w którym ma się dopiero rozpocząć.
Nie wiadomo przy tym, kiedy obecnie przewiduje się zakończenie robót.
Ponad 202 miliony złotych. A ile pieniędzy na 2026 rok?
Jeszcze ciekawiej sprawa wygląda, gdy zamiast konferencyjnych deklaracji przeanalizujemy oficjalne dokumenty finansowe.
W opublikowanym przez Wody Polskie zestawieniu dotyczącym dotacji celowej z budżetu państwa, wynikającej z umowy z 20 marca 2026 roku, znajdują się dwa przedsięwzięcia bezpośrednio związane z Zalewem Sulejowskim.

W przypadku rewitalizacji pierwszego etapu na 2026 rok przewidziano w ramach wskazanej dotacji 540 940 zł. Dokładnie taką samą kwotę zapisano przy budowie przepławek na zaporze w Smardzewicach i jazie Brzustówka.
Na co mają zostać wykorzystane tegoroczne środki? Przede wszystkim na przygotowanie wniosków o decyzje środowiskowe i lokalizacyjne, raportów oddziaływania na środowisko oraz programów funkcjonalno-użytkowych.
Oczywiście nie wolno utożsamiać wartości tych dotacji z całym finansowaniem przedsięwzięcia. Wskazane kwoty dotyczą konkretnych środków budżetowych przewidzianych na 2026 rok, a nie wszystkich możliwych źródeł finansowania.
Dokument pokazuje jednak coś istotnego: w 2026 roku w ramach tej dotacji finansowany jest etap przygotowawczy, a nie zasadnicze roboty budowlane.
Tymczasem Wody Polskie, jak wynika z najnowszego stanowiska przedstawionego przez TIT, nadal podejmują działania na rzecz uzyskania dofinansowania z programu FEnIKS na opracowanie dokumentacji projektowej.
To rodzi pytanie, jaki jest rzeczywisty poziom zabezpieczenia środków na całe przedsięwzięcie.
Co z odmuleniem? Najważniejsza obietnica pozostaje bez konkretnej daty
Dla mieszkańców Smardzewic, Twardej, Swolszewic Małych, Barkowic i innych miejscowości położonych wokół Zalewu Sulejowskiego rewitalizacja nie jest jedynie technicznym przedsięwzięciem dotyczącym zapory.
To przede wszystkim nadzieja na odzyskanie zbiornika, który przez dziesięciolecia był jednym z najważniejszych miejsc wypoczynku w regionie.
Problem sinic, pogarszającej się jakości wody i gromadzących się osadów to nie tylko kwestia ekologii. To również sprawa lokalnej gospodarki, turystyki, gastronomii i wartości nieruchomości.
W styczniu 2025 roku wiceprezes Wód Polskich Mateusz Balcerowicz mówił wprost o planowanym drugim etapie, który miał polegać na odmuleniu czaszy zbiornika i być finansowany z udziałem Banku Światowego.
Obecne informacje nie dają równie konkretnej odpowiedzi na pytanie, kiedy i na jaką skalę takie prace zostaną przeprowadzone.
W najnowszej wypowiedzi rzeczniczki Wód Polskich pojawia się natomiast zapowiedź budowy obiektu przeciwrumowiskowego, którego zadaniem będzie ograniczenie ilości osadów transportowanych przez Pilicę do Zalewu.
To potrzebne działanie, ale nie można go utożsamiać z odmuleniem całego zbiornika.
Zatrzymanie kolejnych osadów nie oznacza usunięcia tych, które przez pół wieku gromadziły się na dnie.
Podobnie przebudowa infrastruktury hydrotechnicznej, choć ważna dla bezpieczeństwa i funkcjonowania zapory, nie gwarantuje sama w sobie rozwiązania problemu zakwitów sinic. Do poprawy jakości wody potrzebne jest również ograniczanie dopływu substancji biogennych, przede wszystkim związków fosforu i azotu, z całej zlewni.
Wielka inwestycja czy wielkie oczekiwanie?
Nie sposób kwestionować potrzeby modernizacji Zalewu Sulejowskiego. Prace przy zaporze, zwiększenie bezpieczeństwa przeciwpowodziowego, poprawa warunków migracji ryb oraz ograniczenie zamulania mają swoje uzasadnienie środowiskowe i gospodarcze.
Niepokój budzi jednak coraz większa odległość między wcześniejszymi harmonogramami a aktualnymi deklaracjami inwestora.
Rok 2029 był wcześniej przedstawiany jako moment zakończenia unijnej części przedsięwzięcia. Obecnie stał się planowaną datą rozpoczęcia budowy, której dotrzymanie jest uzależnione od szeregu warunków.
Dla samorządów i przedsiębiorców planujących inwestycje turystyczne wokół Zalewu taka niepewność ma wymierne znaczenie. Trudno bowiem podejmować wieloletnie decyzje gospodarcze bez wiedzy, kiedy poprawi się stan zbiornika i jakie roboty faktycznie zostaną wykonane.
Pytania, na które mieszkańcy powinni poznać odpowiedzi
Zmiana harmonogramu przedsięwzięcia o wartości przekraczającej 200 milionów złotych wymaga publicznego wyjaśnienia.
Przede wszystkim należy ustalić, dlaczego planowany początek robót przesunięto z 2027 na 2029 rok. Czy przesądziły o tym procedury środowiskowe, brak zabezpieczonego finansowania, konieczność zmiany dokumentacji, czy jeszcze inne okoliczności?
Równie istotne jest ustalenie, jakie środki zostały już rzeczywiście przyznane, a jakie są dopiero przedmiotem starań. Trzeba także poznać aktualne daty zakończenia poszczególnych etapów oraz harmonogram ewentualnego odmulenia czaszy zbiornika.
I wreszcie pytanie o pieniądze wydane dotychczas na koncepcje, analizy, ekspertyzy i dokumentację. Ile kosztowało przygotowanie przedsięwzięcia, które wciąż nie weszło w fazę zasadniczych robót?
Zalew Sulejowski ma być jedną z największych inwestycji wodnych w regionie. Jego rewitalizacja może przynieść korzyści przyrodzie, mieszkańcom i lokalnej gospodarce.
Ale historia tej inwestycji zaczyna przypominać opowieść, w której stale przesuwany jest ostatni rozdział.
Ponad 200 milionów złotych zapisanych w wartości planowanych przedsięwzięć to nie to samo co ponad 200 milionów złotych wydanych na gotową inwestycję. A zapowiedziany termin rozpoczęcia prac nie jest terminem ich zakończenia.
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kiedy naprawdę rozpoczną się roboty, co zostanie zrobione i kiedy będą mogli zobaczyć efekty.
Bo Zalew Sulejowski nie potrzebuje kolejnej pięknej wizji. Potrzebuje skutecznej rewitalizacji. I harmonogramu, którego kolejne lata nie będą przesuwały coraz dalej w przyszłość.



Napisz komentarz
Komentarze