17 października, w Międzynarodowym Dniu Walki z Ubóstwem, Europejska Sieć Przeciwdziałania Ubóstwu EAPN Polska opublikowała raport Poverty Watch 2026. Jego najważniejszy wniosek brzmi niemal jak społeczny paradoks naszych czasów: gospodarka rośnie, ale skrajna bieda praktycznie stoi w miejscu.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2025 roku poniżej granicy ubóstwa skrajnego żyło 5,3 proc. mieszkańców Polski. Rok wcześniej było to 5,2 proc. Różnica jest tak niewielka, że GUS mówi o poziomie zasadniczo niezmienionym. W praktyce chodzi o około 2 mln ludzi, których wydatki znajdowały się poniżej minimum egzystencji.
To właśnie minimum egzystencji jest najbardziej surową granicą biedy. Nie opisuje życia skromnego czy oszczędnego. Wyznacza poziom wydatków koniecznych do zaspokojenia najbardziej podstawowych potrzeb człowieka.
15 milionów osób poniżej minimum socjalnego
Jeszcze większe wrażenie robi drugi wskaźnik.
W 2025 roku 40,3 proc. Polaków znajdowało się poniżej minimum socjalnego. Rok wcześniej było to 41,3 proc. Oznacza to około 15 mln ludzi.
Minimum socjalne nie oznacza głodu czy bezpośredniego zagrożenia biologicznego. To poziom pozwalający prowadzić bardzo skromne, ale względnie normalne życie: opłacić mieszkanie, kupić żywność, odzież, zadbać o podstawowe potrzeby zdrowotne, edukacyjne czy zachować choć minimalny udział w życiu społecznym i kulturze.
Dla jednoosobowego gospodarstwa emeryckiego średnie minimum socjalne w 2025 roku wynosiło około 1915 zł, a w przypadku rodziny z dwojgiem dzieci było to ponad 6,2 tys. zł miesięcznie.
To właśnie ta liczba – 15 milionów – pokazuje skalę problemu najlepiej. Między ulicą i bezdomnością a stabilnym życiem klasy średniej rozciąga się bowiem ogromna, często niewidoczna strefa ludzi, którzy funkcjonują od rachunku do rachunku, od wypłaty do wypłaty.
Ubóstwo ustawowe wzrosło trzykrotnie. Ale uwaga na tę liczbę
W raporcie pojawia się jeszcze jeden wskaźnik. Odsetek osób znajdujących się poniżej granicy tzw. ubóstwa ustawowego wzrósł z 2,6 proc. w 2024 roku do 8,1 proc. w roku 2025.
Na pierwszy rzut oka można byłoby powiedzieć: liczba biednych Polaków potroiła się.
Byłby to jednak wniosek błędny.
GUS wyraźnie zaznacza, że gwałtowna zmiana wynika przede wszystkim z podniesienia od 1 stycznia 2025 roku kryteriów dochodowych pomocy społecznej. Wskaźnik ubóstwa ustawowego pokazuje więc przede wszystkim potencjalną liczbę osób mieszczących się w granicach systemu pomocy, a nie nagłe załamanie poziomu życia społeczeństwa.
Od początku 2025 roku kryterium dochodowe wynosi 1010 zł dla osoby samotnie gospodarującej oraz 823 zł na osobę w rodzinie. Kwoty te określa rozporządzenie Rady Ministrów z 12 lipca 2024 roku.
Problem polega na tym, że zgodnie z art. 9 ustawy o pomocy społecznej obowiązkowa weryfikacja takich progów odbywa się zasadniczo co trzy lata. Przy wysokim wzroście kosztów życia trzy lata mogą oznaczać prawdziwą przepaść między zapisanym w przepisach dochodem a cenami widocznymi każdego dnia przy kasie sklepowej. Ministerstwo Rodziny samo wskazywało, że przepisy pozwalają na częstsze dokonywanie zmian.
Świadczenia rodzinne zatrzymały się niemal dekadę temu
EAPN zwraca również uwagę na zamrożone świadczenia rodzinne.
Podstawowe kwoty zasiłków – 95, 124 i 135 zł miesięcznie – pozostają niezmienione od listopada 2016 roku. Jeszcze starsze są części kryteriów dochodowych.
W tym czasie zmieniło się właściwie wszystko: wynagrodzenia, ceny energii, żywności, mieszkań, usług i transportu.
Powstały wprawdzie nowe instrumenty – między innymi Aktywny Rodzic czy renta wdowia – ale według autorów raportu nie rozwiązują one strukturalnego problemu coraz mniejszej realnej wartości części tradycyjnych świadczeń.
A jak wygląda to w Tomaszowie?
Ogólnopolskie statystyki znajdują lokalne odbicie, choć trzeba tu zachować ostrożność: liczby osób korzystających z pomocy społecznej nie są tym samym co wskaźnik ubóstwa.
Z „Oceny zasobów pomocy społecznej za rok 2025” przygotowanej przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej wynika jednak, że pomoc i wsparcie otrzymały w Tomaszowie Mazowieckim 2033 osoby, czyli 3,75 proc. mieszkańców miasta.
Co szczególnie istotne, liczba rodzin, którym przyznano świadczenia, zwiększyła się w ciągu roku o 170.
Wzrosła również liczba osób długotrwale korzystających z pomocy społecznej. W 2025 roku było ich 1059 – o 26 więcej niż rok wcześniej.
MOPS wskazuje, że do najczęstszych przyczyn trudnej sytuacji życiowej tomaszowskich rodzin należały niepełnosprawność, długotrwała lub ciężka choroba, bezrobocie, problemy opiekuńczo-wychowawcze, alkoholizm i bezdomność.
Tomaszowskie dane pokazują jeszcze jeden ważny szczegół. W 2024 roku ze świadczeń na podstawie decyzji korzystało 1835 osób, a rok później już 2033. Wskaźnik deprywacji lokalnej wzrósł natomiast z 3,22 do 3,61 proc.
Nie jest to dowód na gwałtowne zubożenie miasta. Jest jednak sygnałem, którego w debacie o sytuacji społecznej nie powinno się ignorować.
Europa chce wyeliminować ubóstwo do 2050 roku
W maju 2026 roku Komisja Europejska przyjęła pierwszą kompleksową unijną strategię walki z ubóstwem. Do 2030 roku liczba osób zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym ma spaść w całej Unii o co najmniej 15 mln osób względem 2019 roku, w tym o co najmniej 5 mln dzieci. Długoterminową ambicją jest eliminacja ubóstwa do 2050 roku.
To bardzo daleka perspektywa.
Dla osoby zastanawiającej się dziś, czy zapłacić rachunek za energię, kupić leki czy zrobić większe zakupy spożywcze, rok 2050 brzmi niemal jak data z literatury science fiction.
I właśnie dlatego raport EAPN jest ważny. Przypomina, że gospodarki można opisywać wykresami PKB, inflacji i wynagrodzeń. Biedę ostatecznie mierzy się jednak przy kuchennym stole – tym, z czego trzeba zrezygnować, żeby wystarczyło do końca miesiąca.



Napisz komentarz
Komentarze