Głosowanie trwało chwilę. Konflikt ma znacznie dłuższą historię
LIII sesja trwała zaledwie kilkadziesiąt minut. Jej zasadniczym punktem było rozpatrzenie projektu uchwały dotyczącego mandatu Strzępka. Oficjalny zapis eSesji potwierdza, że przed głosowaniem zabierali głos m.in. Mariusz Węgrzynowski, Kazimierz Mordaka, Szczepan Goska i inni radni.
Strzępek po sesji nie pozostawił jednak wątpliwości, jak ocenia decyzję większości.
– To też zemsta za odwołanie Węgrzynowskiego z funkcji Starosty – napisał.
To poważny zarzut polityczny, którego słuszności dowodzą wypowiedzi samego Węgrzynowskiego. Ma więc konkretny kontekst. Zdaniem Strzępka dzisiejsza większość próbuje teraz rozliczyć go politycznie za wcześniejszy konflikt w Radzie. To także odwet na niezależnym i merytorycznym radnym, który nagłaśnia nieprawidłowości z czasów urzędowania Węgrzynowskiego.
Gdzie są konkretne przesłanki?
Tu zaczyna się najważniejsza część całej sprawy.
Podstawą prawną sporu jest art. 25b ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym. Przepis zabrania radnemu prowadzenia lub zarządzania działalnością gospodarczą z wykorzystaniem mienia powiatu, a także bycia przedstawicielem albo pełnomocnikiem przy prowadzeniu takiej działalności.
Nie wystarczy więc samo istnienie rodzinnej firmy ani nawet kontakty gospodarcze z jednostkami samorządu. Aby zastosować sankcję wygaśnięcia mandatu, trzeba wykazać okoliczności odpowiadające ustawowym przesłankom.
I właśnie tutaj Strzępek kwestionuje decyzję Rady.
Radny twierdzi, że nie przedstawiono mu dokumentów mających dowodzić naruszenia zakazu, nie dano możliwości odniesienia się do konkretnych zarzutów, a opinie prawne nie potwierdzały podstaw do odebrania mu mandatu.
Co ciekawe, wcześniejsza LII sesja z 22 września została zwołana właśnie po to, aby przedstawić zgromadzone dokumenty, relacje gospodarcze rodzinnego przedsiębiorstwa z jednostkami Powiatu, ewentualną rolę Strzępka w reprezentowaniu firmy oraz opinię prawną dotyczącą zastosowania art. 25b. W porządku przewidziano również możliwość złożenia przez niego wyjaśnień. Do rozstrzygnięcia wówczas jednak nie doszło z powodu utraty kworum.
Samo wpisanie tych punktów do porządku obrad nie przesądza jednak, że ustawowe przesłanki zostały faktycznie udowodnione.
„Podjęta uchwała nie oznacza, że przestałem być radnym”
Strzępek zapowiada skierowanie sprawy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
I tu jego wpis dotyka istotnego elementu prawa. Art. 384 Kodeksu wyborczego przewiduje możliwość wniesienia skargi na uchwałę stwierdzającą wygaśnięcie mandatu. Termin wynosi 7 dni od doręczenia uchwały, a skargę wnosi się za pośrednictwem organu, który ją podjął. Sąd powinien rozpoznać sprawę w ciągu 14 dni. Możliwa jest również skarga kasacyjna. Jeżeli sąd oddali skargę, wygaśnięcie mandatu następuje z dniem uprawomocnienia się wyroku.
Dlatego stwierdzenie, że sprawa została definitywnie zakończona jednym głosowaniem Rady, byłoby przedwczesne.
Polityczna zemsta czy egzekwowanie prawa?
To właśnie na to pytanie będą teraz nakładały się dwie narracje. I chyba ta pierwsza jest bliższa rzeczywistości
Większość Rady uznała, że istnieją przesłanki do przyjęcia uchwały. Strzępek odpowiada, że merytorycznych przesłanek nie wykazano, a prawdziwą przyczyną działania jest polityczny odwet po utracie stanowiska przez Mariusza Węgrzynowskiego. Wcześniej ci sami radni uznali, że zatrudnienie Pauliny Sochy w podległym powiatowi szpitalu, gdzie zainkasowała kilkaset tysięcy złotych, znamion tej samej ustawy nie wypełnia. To wskazuje, że mówiąc o politycznych przesłankach ma rację jednak radny KWW Marcina Witko.
Do swojego wpisu radny dołączył również fragment prywatnej korespondencji, który – jak twierdzi – ma pokazywać polityczne tło działań wymierzonych przeciwko niemu. Okazuje się, że organizatorem intrygi mógł być właśnie Mariusz Węgrzynowski.
Teraz polityczne deklaracje zejdą na drugi plan. Jeżeli skarga zostanie wniesiona, sąd będzie badał nie to, kto z kim pozostaje w konflikcie, ale czy istniały konkretne fakty pozwalające zastosować art. 25b i czy Rada dochowała wymaganej procedury.
I właśnie tam może rozstrzygnąć się najważniejsze pytanie tej historii: czy Rada rzeczywiście wykazała podstawę do wygaszenia mandatu, czy też polityczna większość podjęła uchwałę, której uzasadnienie nie wytrzyma kontroli sądu.
Kto ma rację? Czy rada raz jeszcze pokaże bezmiar kompromitacji?



Napisz komentarz
Komentarze