- O akcji dowiedziałem się od sąsiadek, które wybierały się podpisywać listę. Twierdziły, że trzeba ratować ciepłownię przed sprzedaniem, by nie zdrożało ciepło w osiedlowych mieszkaniach - mówi wyraźnie poruszony.
Kto miałby planować sprzedaż? Sytuacja jest o tyle ciekawa, że na dzień dzisiejszy dotychczasowy Zarząd twierdzi, że nadal sprawuje swoją kadencję, a wybory nowych władz były nielegalne i zostały zaskarżone. Mogłoby więc wynikać z tego, że podpisy zbierane są przeciwko sprzedaży, którą mógłby planować ten właśnie Zarząd. Czyli spółdzielnia, zbierałaby podpisy przeciwko planom.... spółdzielni?
Trudno o coś równie absurdalnego. Niestety nie udało nam się dodzwonić do wiceprezesa Grzegorza Zania, by informacje takie potwierdzić.
Natomiast mieszkańcy twierdzą, że byli przekonywani, że ciepłownię chce sprzedawać, nowy Zarząd Przodownika. Znają nawet nazwisko potencjalnego nabywcy, którym jest przedsiębiorca zajmujący się między innymi dystrybucją opału.
- To jakiś kompletny absurd. Trudno to oceniać inaczej, jako kolejną próbę wywierania wpływu na członków spółdzielni, poprzez rozpowszechnianie fałszywych informacji. To także próba dyskredytowania mojej osoby. O planach sprzedaży ciepłowni nic nie wiem - wyjaśnia Jakub Pietkiewicz, przypominając, że już wcześniej rozpowszechniano liczne nieprawdziwe informacje.
Informacje o fake newsach potwierdza za to Jarosław Batorski - Docierały do mnie z wielu niezależnych źródeł. Jednak z tego co wiem, pomysłodawca z idei zbierania podpisów ostatecznie się wycofał. Zobaczymy kiedy i gdzie się one pojawią.
Jak widać wojna o Przodownik trwa. Po fałszywych informacjach o podziale Spółdzielni, połączeniu z TTBS, podwyżkach czynszów oraz politycznym przejęciu, przyszła kolej na sprzedaż ważnego składnika majątku, zapewniającego bezpieczeństwo cieplne mieszkańcom największego osiedla w mieście.



Napisz komentarz
Komentarze