Lechia Tomaszów Mazowiecki – Widzew II Łódź 1:1 (0:0)
Bramki: Daniel Chwałowski 67’ – Szymon Sołtysiński 64’ (karny)
Od pierwszych minut było widać, że żadna z drużyn nie zamierza kalkulować. Mecz toczył się w dobrym tempie, a sytuacje pojawiały się pod obiema bramkami.
Pierwszy poważny sygnał wysłała Lechia. W 12. minucie Artur Czupryński zdecydował się na mocny strzał z około 25 metrów. Piłka odbiła się od poprzeczki, a następnie trafiła w ręce bramkarza Widzewa Franciszka Golańskiego.
Goście odpowiedzieli po pół godzinie gry. Jakub Dryzner uderzał z bliskiej odległości, ale świetną interwencją popisał się Mateusz Awdziewicz. Bramkarz Lechii był jednym z najważniejszych zawodników gospodarzy także kilka minut później, gdy po serii strzałów i sporym zamieszaniu instynktownie zatrzymał futbolówkę.
Do przerwy było więc 0:0.
Po zmianie stron zrobiło się jeszcze goręcej. W 64. minucie arbiter dopatrzył się zagrania ręką w polu karnym Lechii i wskazał na jedenasty metr. Szymon Sołtysiński wykorzystał rzut karny i Widzew II objął prowadzenie.
Tomaszowianie odpowiedzieli niemal natychmiast.
Zaledwie trzy minuty później Artur Czupryński kapitalnie zagrał za linię obrony, a Daniel Chwałowski znalazł się sam przed bramkarzem. Napastnik Lechii zachował zimną krew i uderzeniem między nogami Golańskiego doprowadził do remisu.
Mecz zaczął przypominać piłkarski pojedynek na otwartej przestrzeni. W 69. minucie gości od ponownego prowadzenia dzieliły centymetry – piłka po strzale jednego z zawodników Widzewa odbiła się od słupka.
Największy niedosyt pozostał jednak po sytuacji z 88. minuty.
Bartosz Bogus odebrał piłkę na połowie rywala i uruchomił Daniela Chwałowskiego. Ten natychmiast zagrał w pole karne do wbiegającego Marcina Pieńkowskiego. Pomocnik Lechii znalazł się praktycznie oko w oko z bramkarzem. To mogła być akcja meczu i bramka na 2:1. Pieńkowski zwlekał jednak z decyzją i ostatecznie stracił piłkę.
Chwilę później było już wiadomo, że oba zespoły podzielą się punktami.
Patrząc na całe spotkanie, remis nie krzywdzi żadnej ze stron. Widzew miał słupek i kilka bardzo groźnych sytuacji, Lechia – poprzeczkę, gola Chwałowskiego i niemal idealną okazję w samej końcówce. Dlatego końcowe 1:1 pozostawia w Tomaszowie to charakterystyczne piłkarskie uczucie: punkt zdobyty, ale dwa punkty były naprawdę blisko.
Lechia: Mateusz Awdziewicz – Maksym Rosiński, Krystian Kolasa, Marcin Orzechowski, Artur Czupryński – Marcin Pieńkowski, Miłosz Pawlusiński (90+1. Eryk Kaproń), Daniel Chwałowski (90+1. Filip Zawadzki), Bartłomiej Chyb (68. Kacper Popławski) – Łukasz Racis, Bartosz Bogus.
Żółte kartki: Igor Busz (Widzew II)
Sędzia: Łukasz Jakubski (Żory)
Widzów: 417



Napisz komentarz
Komentarze