Z Niżnego Nowogrodu nad Pilicę. Podróż przez trzy stulecia
Wszystko zaczęło się w 1896 roku. W warsztatach warszawskiej Szkoły Technicznej Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej powstał niezwykły, bogato zdobiony pawilon wystawowy. Jego przeznaczeniem była wielka Wszechrosyjska Wystawa Przemysłowo-Artystyczna w Niżnym Nowogrodzie.
Były to czasy, kiedy kolej stanowiła symbol nowoczesności, a parowe lokomotywy zmieniały świat szybciej niż niejedna rewolucja. Pawilon miał prezentować osiągnięcia techniczne Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Niewykluczone, że oglądał go nawet sam car Mikołaj II.
Po zakończeniu wystawy budynek rozebrano i przewieziono na przystanek Wolbórka, niedaleko Będkowa. Tam rozpoczął nowe życie jako poczekalnia i kasa biletowa. Z czasem przystanek otrzymał nazwę Czarnocin.
I właśnie tam przez kolejne dziesięciolecia rozgrywały się małe i wielkie ludzkie historie. Powitania i pożegnania, wyjazdy do pracy, podróże rodzinne, oczekiwanie na pociąg, który czasem przyjeżdżał punktualnie, a czasem wystawiał cierpliwość pasażerów na próbę. Jak to na kolei.
Reymont też czekał tutaj na pociąg
Zabytkowa poczekalnia ma również swoje literackie związki. Według ustaleń historycznych wielokrotnie korzystał z niej Władysław Stanisław Reymont, późniejszy laureat literackiej Nagrody Nobla i autor „Chłopów” oraz „Ziemi obiecanej”.
Pisarz spędzał młodzieńcze lata w pobliskim Jakubowie, dzisiejszych Prażkach, gdzie jego rodzice posiadali młyn wodny. Kolej znał zresztą nie tylko jako pasażer — sam przez pewien czas pracował na kolei.
Można więc wyobrazić sobie młodego Reymonta oczekującego pod ozdobnym dachem na pociąg do Warszawy. Być może obserwował twarze współpasażerów, zapamiętywał rozmowy, charakterystyczne gesty i ludzkie historie. Materiał, z którego później powstaje literatura.
Stąd też druga, nieoficjalna nazwa zabytku — „Stacyjka Reymonta”.
Ocalona przed zapomnieniem
Los nie zawsze był dla poczekalni łaskawy. Podczas II wojny światowej budynek przeniesiono na drugą stronę torów. Później, mimo upływu lat, nadal służył podróżnym. W końcu jednak kolej przestała go użytkować, a zabytkowa konstrukcja zaczęła popadać w ruinę.
Ratunek przyszedł z Tomaszowa Mazowieckiego. Dzięki staraniom samorządu i Skansenu Rzeki Pilicy w listopadzie 2006 roku poczekalnię rozebrano i przewieziono do Tomaszowa. W 2007 roku przeprowadzono jej odbudowę i częściową rekonstrukcję.
W ten sposób budynek, który mógł bezpowrotnie zniknąć, otrzymał kolejne życie. Dzisiaj jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych obiektów skansenu i świadectwem kunsztu dawnych budowniczych.
Dwa dni urodzin. Wystawa, miniaturowa kolej i opowieści z przeszłości
Z okazji 130-lecia przygotowano jubileuszowy program, który zainteresuje zarówno miłośników historii, jak i najmłodszych odkrywców kolejowych tajemnic.
Przez cały weekend, 17 i 18 października, będzie można oglądać wystawę „Stacyjka z bajki”, poświęconą dziejom niezwykłego zabytku.
W sobotę dodatkową atrakcją stanie się prezentacja miniaturowej kolejki, przygotowana przez młodego pasjonata kolejnictwa. To propozycja szczególnie atrakcyjna dla dzieci, choć niejednemu dorosłemu również przypomni czasy, kiedy miniaturowy pociąg był spełnieniem dziecięcych marzeń.
W niedzielę główną rolę przejmie historia. Podczas spotkań z przewodnikiem zwiedzający poznają kolejne rozdziały dziejów stacyjki, ciekawostki związane z jej funkcjonowaniem oraz okoliczności ocalenia zabytku.
Spotkania zaplanowano na godziny 11:00, 12:30 i 14:00.
Jubileusz stacyjki z Czarnocina – informacje praktyczne
17–18 października 2026 r. (sobota–niedziela)
Godz. 11:00–15:00
Skansen Rzeki Pilicy, ul. A. F. Modrzewskiego 9/11, Tomaszów Mazowiecki
Wstęp według obowiązującego cennika; bilety w kasie oraz na biletyna.pl
130 lat to piękny wiek. Zwłaszcza dla drewnianego budynku, który zdążył przemierzyć tysiące kilometrów, zmienić kilka adresów i przeżyć całe pokolenia swoich pasażerów.
Dzisiaj pociągi już przed nim nie przystają. Ale historia? Ta wciąż ma tutaj swój przystanek.



Napisz komentarz
Komentarze