Nasz artykuł w dużym skrócie
Wyrok za śmierć dziecka. Sąd Okręgowy w Sieradzu skazał Daniela S. na dożywotnie pozbawienie wolności za zabójstwo sześcioletniego Maksymiliana. Matka chłopca została skazana na dziewięć lat i sześć miesięcy więzienia. Wyrok jest nieprawomocny.
Zmiany w podatkach. Senat przyjął ustawę przewidującą podniesienie pierwszego progu PIT do 130 tys. zł oraz nową stawkę 24 proc. dla części dochodów. Przepisy nie weszły jeszcze w życie.
Polityka i bezpieczeństwo. Sejm odrzucił wniosek o odwołanie ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego. Za wnioskiem głosowało 212 posłów, przeciw było 235.
Tragedia w Ukrainie. Według ukraińskich władz liczba ofiar rosyjskiego bombardowania miejsca wydawania pomocy humanitarnej w Komyszuwasze wzrosła do 53 osób. Trwają działania ratownicze.
Tomaszów inwestuje w bezpieczeństwo dzieci. Otwarto odnowione miasteczko ruchu drogowego za 195,5 tys. zł. Powstała nowa nawierzchnia i ustawiono 56 znaków drogowych. W Lipiu wszyscy 53 uczniowie miejscowej szkoły otrzymali kaski ochronne.
Utrudnienia i ceny paliw. Od 6 do 9 listopada zamknięty jest przejazd kolejowy na ulicy Kolejowej w Tomaszowie. Objazd prowadzi przez Ciebłowice. Od soboty maksymalna cena benzyny Pb95 wynosi 6,12 zł/l, a oleju napędowego 7,83 zł/l.
Sieradz. Dożywocie za zabójstwo dziecka. Ale czy wymiar sprawiedliwości może zamknąć tę historię?
Są wiadomości, których nie powinno się komentować w pośpiechu. Są tragedie, przy których dziennikarska potrzeba opowiadania musi ustąpić miejsca elementarnemu szacunkowi wobec ofiary. I są wreszcie takie wyroki, które – choć kończą pewien etap postępowania – otwierają pytania znacznie trudniejsze od tych zapisanych w akcie oskarżenia.
6 listopada Sąd Okręgowy w Sieradzu skazał Daniela S. na dożywotnie pozbawienie wolności za zabójstwo sześcioletniego Maksymiliana ze Zduńskiej Woli. Mężczyzna będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie najwcześniej po odbyciu 40 lat kary. Matka chłopca, Paulina M., została skazana na dziewięć lat i sześć miesięcy pozbawienia wolności. Sąd orzekł również wobec obojga dożywotnie zakazy wykonywania określonych zawodów i prowadzenia działalności związanej z opieką, wychowaniem, edukacją oraz leczeniem dzieci. Wyrok jest nieprawomocny.
Maksymilian zmarł w maju 2025 roku. Z ustaleń prokuratury i materiału dowodowego przedstawionego podczas procesu wynika, że wcześniej przez dłuższy czas doświadczał przemocy fizycznej i psychicznej. Ostatecznie obrażenia zadane przez partnera matki doprowadziły do śmierci dziecka. Sędzia Jacek Wojdyn, ogłaszając wyrok, odniósł się do skali okrucieństwa i cierpienia chłopca. Nie ma potrzeby opisywania wszystkich szczegółów przemocy. Wystarczy świadomość, że wydarzenia, które powinny być niewyobrażalne, naprawdę rozegrały się w zwyczajnym mieszkaniu, w zwyczajnym polskim mieście.
I właśnie ta zwyczajność otoczenia jest najbardziej przerażająca. Bo tragedia nie wydarzyła się w odległym kraju, podczas wojny czy kataklizmu. Rozgrywała się za drzwiami jednego z mieszkań. W przestrzeni, w której dziecko powinno czuć się najbezpieczniej.
Pojawia się więc pytanie, na które wyrok nie daje pełnej odpowiedzi: czy tragedii można było zapobiec? Czy ktokolwiek dostrzegał sygnały świadczące o zagrożeniu? Czy były okoliczności pozwalające wcześniej uruchomić pomoc? Nie wolno bez dowodów przypisywać zaniechań konkretnym osobom i instytucjom. Ale równie niebezpieczne byłoby uznanie, że skazanie sprawców kończy społeczną odpowiedzialność za tę historię.
Artykuł 72 Konstytucji RP zobowiązuje państwo do ochrony praw dziecka. Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy domowej oraz przepisy dotyczące standardów ochrony małoletnich tworzą mechanizmy, które mają służyć rozpoznawaniu zagrożeń i reagowaniu na nie. Problem polega na tym, że nawet najlepiej napisane prawo nie ochroni nikogo, jeżeli jego stosowanie ograniczy się do wypełniania formularzy.
Pytanie dotyczy również Tomaszowa i powiatu tomaszowskiego. Jak funkcjonują procedury ochrony dzieci w szkołach, przedszkolach i placówkach opiekuńczych? Czy nauczyciele wiedzą, jak rozpoznawać oznaki przemocy? Czy pracownicy socjalni mają wystarczające warunki do wykonywania swoich obowiązków? Czy instytucje naprawdę współpracują, czy jedynie wymieniają korespondencję?
Dożywocie jest karą za popełnioną zbrodnię. Nie jest jednak gwarancją, że nie wydarzy się kolejna. Tę gwarancję – na tyle, na ile jest ona w ogóle możliwa – powinny budować sprawne instytucje, odpowiedzialni dorośli i społeczeństwo, które nie odwraca wzroku od krzywdy dziecka.
Podatkowa reforma. Senat mówi „tak”, ale rachunki trzeba dopiero dokładnie policzyć
Podczas gdy w Sieradzu zapadał wyrok, w Warszawie politycy podejmowali decyzje mające znacznie bardziej przyziemny, choć dla milionów obywateli niezwykle istotny wymiar. Chodzi o pieniądze, podatki i wysokość dochodu, który pozostaje nam po rozliczeniu z fiskusem.
Senat przyjął bez poprawek ustawę zmieniającą zasady opodatkowania dochodów osób fizycznych. Za nowelizacją zagłosowało 63 senatorów, przeciw było 31, a jeden wstrzymał się od głosu. Dokument trafi teraz do prezydenta Karola Nawrockiego.
Najważniejsza zmiana przewiduje podniesienie pierwszego progu podatkowego ze 120 do 130 tysięcy złotych rocznie. Do tej kwoty ma obowiązywać stawka 12 procent. Jednocześnie pojawi się nowy przedział opodatkowania: dochody przekraczające 130 tys. zł, ale nieprzekraczające 150 tys. zł, będą w odpowiedniej części objęte stawką 24 procent. Dopiero nadwyżka ponad 150 tys. zł ma być opodatkowana stawką 32 procent.
Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda prosto. Wyższy próg oznacza korzystniejsze rozliczenie dla części podatników. Diabeł jednak, jak zwykle, ukrywa się w szczegółach. Nowa stawka pośrednia powoduje, że skutki zmian nie będą jednakowe dla wszystkich grup dochodowych. Ustawa obejmuje również rozwiązania dotyczące podatku CIT, ryczałtu i daniny solidarnościowej.
Rząd przekonuje, że zmiany mają dostosować system podatkowy do rosnących wynagrodzeń i realiów gospodarczych. Krytycy wskazują natomiast na zwiększenie obciążeń części przedsiębiorców oraz brak automatycznej waloryzacji progów podatkowych. Senatorowie odrzucili poprawki zmierzające między innymi do podniesienia pierwszego progu do 180 tys. zł.
Jedno pozostaje pewne: podwyższenie progu podatkowego nie jest jeszcze dowodem, że każdy podatnik zostawi w portfelu więcej pieniędzy. Właściwe porównanie musi uwzględniać cały mechanizm rozliczenia, a nie tylko jeden korzystnie wyglądający parametr.
Dla mieszkańców Tomaszowa to sprawa bezpośrednio związana z wynagrodzeniami. Dla przedsiębiorców – również z kosztami działalności gospodarczej. A dla samorządów? Z systemem finansowania zadań publicznych, ponieważ kondycja lokalnych budżetów jest powiązana z dochodami mieszkańców i przyjętymi zasadami naliczania wpływów podatkowych.
Nie da się jednak bez szczegółowych wyliczeń powiedzieć, ile miasto lub powiat zyska albo straci.
Ustawa nie obowiązuje jeszcze tylko dlatego, że przeszła przez Senat. Przed nią decyzja prezydenta, który może ją podpisać, zawetować albo skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Dopiero zakończenie procesu legislacyjnego pozwoli mówić o nowych zasadach jako o obowiązującym prawie.
Senat decyduje również o sprawach światopoglądowych. Spór o prawo do przerywania ciąży
Piątek przyniósł także decyzję, której znaczenia nie sposób sprowadzić do finansowych wyliczeń. Senat przyjął bez poprawek ustawę zmieniającą przepisy dotyczące planowania rodziny, ochrony płodu ludzkiego i warunków dopuszczalności przerywania ciąży.
Nowelizacja ma przywrócić możliwość przerwania ciąży w określonych przypadkach ciężkich i nieodwracalnych wad płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Za przyjęciem ustawy bez poprawek zagłosowało 58 senatorów, przeciw było 33, a trzech wstrzymało się od głosu.
To jedna z tych kwestii, w których polskie społeczeństwo od lat pozostaje głęboko podzielone. Z jednej strony pojawia się argument dotyczący autonomii kobiety, jej zdrowia i prawa do podejmowania decyzji w dramatycznych sytuacjach medycznych. Z drugiej – argument konstytucyjnej ochrony życia prenatalnego. Obie strony odwołują się do wartości i praw, które zajmują ważne miejsce w debacie publicznej.
Spór nie zostanie zakończony przez jeden wieczór parlamentarnych głosowań. Ustawa wymaga jeszcze decyzji prezydenta, a jej ewentualne wejście w życie będzie oznaczało konieczność dostosowania procedur medycznych.
Dla pacjentek i lekarzy szczególnie ważne pozostaje jedno: prawo powinno być możliwie jasne, tak aby w sytuacji wymagającej pilnej pomocy decyzje medyczne nie były dodatkowo komplikowane przez niepewność co do obowiązujących przepisów.
Kierwiński pozostaje ministrem. Polityczna arytmetyka nie rozstrzyga wszystkich sporów
W Sejmie nie zabrakło również tradycyjnej konfrontacji większości rządowej z opozycją. Tym razem ponownie chodziło o ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego.
Prawo i Sprawiedliwość wystąpiło z wnioskiem o wyrażenie mu wotum nieufności. Opozycja zarzucała ministrowi niewłaściwy nadzór nad służbami, problemy związane z bezpieczeństwem wewnętrznym i angażowanie policji w spory polityczne. Kierwińskiego bronił premier Donald Tusk, wskazując między innymi na działania resortu dotyczące bezpieczeństwa granic i zwalczania przestępczości.
Za odwołaniem ministra zagłosowało 212 posłów, przeciw było 235. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Wniosek został odrzucony, a Kierwiński pozostaje na stanowisku.
To trzecia w obecnej kadencji nieudana próba jego odwołania.
Nie ma sensu udawać, że głosowanie było wyłącznie spokojną dyskusją o skuteczności nadzoru nad policją i administracją. Towarzyszyły mu ostre wystąpienia, wzajemne oskarżenia i polityczne kalkulacje. W demokracji parlamentarnej nie jest to zjawisko niezwykłe. Problem zaczyna się wtedy, kiedy polityczna wymiana argumentów zastępuje rzeczową odpowiedź na pytania dotyczące działania instytucji.
Sejmowa większość rozstrzygnęła, że minister pozostaje na stanowisku. Nie oznacza to automatycznie, że każda zgłoszona podczas debaty wątpliwość została wyjaśniona. Tak samo same zarzuty opozycji nie są dowodem, że doszło do naruszenia prawa.
Dla mieszkańców najważniejsze powinno być coś znacznie prostszego: czy policja, straż pożarna i administracja są przygotowane do reagowania na rzeczywiste zagrożenia? Czy system ostrzegania działa sprawnie? Czy służby mają odpowiedni sprzęt, ludzi i procedury?
Bo bezpieczeństwo obywatela nie kończy się na tym, kto wygrał kolejne głosowanie.
Ukraina. Już 53 zabitych w miejscu, gdzie ludzie przychodzili po pomoc
Są również wiadomości, przy których parlamentarna retoryka i polityczne spory tracą swoje codzienne znaczenie.
W piątek napłynęła kolejna tragiczna aktualizacja z ukraińskiej miejscowości Komyszuwacha, położonej w obwodzie zaporoskim. Liczba potwierdzonych ofiar rosyjskiego bombardowania wzrosła do 53 osób. Akcja poszukiwawcza trwa od poniedziałku, 2 listopada, gdy rosyjskie bomby uderzyły w dawny budynek szkolny wykorzystywany do wydawania pomocy humanitarnej oraz pobliskie schronienie.
Mieszkańcy przychodzili tam po żywność i podstawowe środki potrzebne do przetrwania. Według ukraińskich władz po pierwszym uderzeniu nastąpił kolejny atak na rejon schronienia, w którym ludzie próbowali szukać bezpieczeństwa.
Nie wszystkie okoliczności bombardowania zostały niezależnie wyjaśnione, ale podawany przez ukraińskie służby bilans ofiar pokazuje skalę tragedii.
Przy takich wydarzeniach szczególnego znaczenia nabierają zasady międzynarodowego prawa humanitarnego. Ludność cywilna nie może być celem ataków, a strony konfliktu mają obowiązek rozróżniania celów wojskowych od obiektów i osób cywilnych. Ocena odpowiedzialności za konkretne zbrodnie wymaga oczywiście postępowania dowodowego.
W nocy z czwartku na piątek Rosja przeprowadziła kolejne uderzenia na ukraińskie terytorium. Ukraińskie siły powietrzne poinformowały o 227 dronach, z których 196 miało zostać zestrzelonych lub unieszkodliwionych. Uszkodzenia infrastruktury energetycznej spowodowały zakłócenia dostaw prądu w siedmiu regionach kraju.
Wojna zaczyna się dla cywilów znacznie wcześniej niż w chwili uderzenia pocisku. Zaczyna się wtedy, kiedy przestają działać wodociągi, nie ma czym ogrzać mieszkania, a rodzice zastanawiają się, czy dziecko bezpiecznie dotrze następnego dnia do szkoły.
Tymczasem w Warszawie spotkali się ministrowie spraw zagranicznych państw Rady Państw Morza Bałtyckiego. Rozmawiano o bezpieczeństwie Europy, wspieraniu Ukrainy i przyszłych gwarancjach, które miałyby uniemożliwić ponowne rozpoczęcie wojny po ewentualnym porozumieniu pokojowym.
Nie podpisano jednak traktatu kończącego konflikt. Nadal pozostajemy w rzeczywistości, w której dyplomaci rozmawiają o pokoju, a ratownicy wydobywają spod gruzów kolejnych zabitych.
Tomaszów. Miasteczko ruchu drogowego odnowione za 195,5 tysiąca złotych
Po wielkich sprawach polityki krajowej i międzynarodowej wracamy do Tomaszowa Mazowieckiego. Tutaj piątek przyniósł wydarzenie znacznie spokojniejsze, ale dotyczące tego samego fundamentalnego problemu: bezpieczeństwa.
6 listopada oficjalnie otwarto odnowione miasteczko ruchu drogowego przy Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 2. Cały projekt kosztował 195 500 zł, z czego 120 tys. zł pochodziło z dofinansowania Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, a 75 500 zł stanowiło wkład miasta.
Wyremontowano około 1100 metrów kwadratowych nawierzchni, wykonano nowe oznakowanie poziome i ustawiono 56 znaków pionowych. Zakupiono również rowerki, hulajnogi, mobilną sygnalizację świetlną, spowalniacze i elementy odblaskowe.
Obiekt ma służyć nauce zasad ruchu drogowego oraz przygotowywaniu dzieci do egzaminu na kartę rowerową. Otwarciu towarzyszyły zajęcia edukacyjne z udziałem policjantów, strażników miejskich, przedstawicieli Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego oraz Tomaszowskiego Centrum Zdrowia.
To bez wątpienia inwestycja o konkretnym zastosowaniu. Ale – jak przy każdej inwestycji finansowanej z pieniędzy publicznych – warto zadać pytanie o jej dalsze wykorzystanie.
Czy z miasteczka będą regularnie korzystać dzieci z innych placówek? Jak będzie wyglądał harmonogram zajęć? Kto odpowie za jego utrzymanie? Czy samorząd będzie oceniał efekty prowadzonych szkoleń?
Nie chodzi o szukanie problemu tam, gdzie go nie ma. Chodzi o prostą zasadę: najlepszym uzasadnieniem publicznego wydatku powinien być rzeczywisty pożytek dla mieszkańców.
Znaki drogowe postawione na szkolnym placu nie są celem samym w sobie. Ich zadaniem jest nauczenie dziecka zachowania, które pewnego dnia może uratować mu życie.
Lipie. Pięćdziesiąt trzy dzieci, pięćdziesiąt trzy kaski. A co z bezpieczeństwem samych dróg?
Podobny temat pojawił się w piątek w Lipiu, niewielkiej miejscowości w gminie Czerniewice. Tomaszowscy policjanci zorganizowali tam akcję profilaktyczną pod hasłem „Jedź z głową… w kasku”.
Wszyscy 53 uczniowie miejscowej szkoły podstawowej otrzymali kaski ochronne. Funkcjonariusze rozmawiali z dziećmi o bezpiecznej jeździe na rowerach i hulajnogach, zasadach ruchu oraz odpowiedzialności na drodze.
Akcja objęła całą szkołę, co w przypadku podobnych przedsięwzięć nie zdarza się często. Lipie jest bowiem jedną z najmniejszych placówek oświatowych w powiecie.
Kask może ograniczyć skutki urazu głowy podczas wypadku. Dobrze więc, że dzieci otrzymały takie wyposażenie. Nie można jednak na tym zakończyć rozmowy o bezpieczeństwie.
W wielu małych miejscowościach największym problemem nie jest brak wiedzy o potrzebie noszenia kasku, lecz brak odpowiednio przygotowanej infrastruktury drogowej. Wąskie pobocza, niewystarczające oświetlenie, brak ciągów pieszo-rowerowych czy nadmierna prędkość samochodów sprawiają, że codzienna droga do szkoły może być źródłem rzeczywistego zagrożenia.
Dlatego obok akcji edukacyjnych konieczne są konsekwentne działania inwestycyjne.
Nie wystarczy uczyć dzieci, jak zachować się na niebezpiecznej drodze. Trzeba również sprawić, żeby ta droga stała się bezpieczniejsza.
I to jest zadanie nie tylko dla policji, ale także dla zarządców dróg i samorządów.
Gałkówek. Wykolejony pociąg i kilkudziesięciu rannych. Na szczęście tylko podczas ćwiczeń
W województwie łódzkim piątek przyniósł również wydarzenie, które na pierwszy rzut oka mogło przypominać scenariusz filmu katastroficznego. W pobliżu stacji Gałkówek służby ratownicze ćwiczyły działania po wykolejeniu pociągu Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej.
Scenariusz zakładał uszkodzenie torów, wypadek pociągu pasażerskiego i konieczność udzielenia pomocy kilkudziesięciu poszkodowanym. Do akcji skierowano strażaków, policjantów, ratowników medycznych i przedstawicieli służb kolejowych.
Po raz pierwszy podczas tego rodzaju ćwiczeń wykorzystano specjalistyczny autobus Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi, wyposażony w sześć stanowisk medycznych. Dyrektor WSRM Bogusław Tyka podkreślał znaczenie możliwości przećwiczenia pracy z wykorzystaniem nowego pojazdu.
Nie doszło do rzeczywistego wykolejenia. Było to zaplanowane szkolenie.
Takie manewry mają jednak znaczenie wykraczające poza sprawdzenie nowego sprzętu. W prawdziwej akcji ratowniczej liczy się czas, współpraca między służbami, prawidłowa segregacja medyczna poszkodowanych oraz możliwość szybkiego transportu do szpitali.
Dla powiatu tomaszowskiego, przez który przebiegają ważne szlaki kolejowe i drogowe, doświadczenia takich ćwiczeń mogą być szczególnie cenne.
Najlepiej przeprowadzone ćwiczenia to nie te, które efektownie wyglądają na fotografiach, ale te, po których służby potrafią wskazać błędy i skutecznie je usunąć.
Kolejowa zamknięta. Kierowcy muszą uzbroić się w cierpliwość
Od piątku mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego muszą liczyć się z kolejnymi utrudnieniami komunikacyjnymi.
Przejazd kolejowo-drogowy na ulicy Kolejowej został całkowicie zamknięty dla ruchu ogólnego. Prace remontowe mają potrwać do 9 listopada. Objazd wyznaczono przez ulice Radomską, Gminną i Hubala oraz Ciebłowice Duże i Małe, a następnie ulicami Torową i Podobą.
To utrudnienie szczególnie dotkliwe dla mieszkańców i kierowców regularnie korzystających z tej trasy. Dodatkowy czas przejazdu może mieć znaczenie podczas dojazdów do pracy, szkół i placówek usługowych.
W tym samym okresie zapowiedziano ograniczenia kolejowe na części połączeń Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej w kierunku Brzustowa i Drzewicy.
Obie sprawy dotyczą odrębnych prac i organizacji ruchu, ale ich skutki mogą nakładać się na siebie podczas weekendowych podróży.
Dla mieszkańców najważniejsza pozostaje aktualna i czytelna informacja o objazdach oraz połączeniach zastępczych.
Paliwa nieco tańsze. Ale od dystrybutora do domowego budżetu droga bywa długa
Piątek przyniósł kolejną zmianę maksymalnych cen detalicznych paliw. Ministerstwo Energii ogłosiło limity obowiązujące od soboty, 7 listopada, do poniedziałku, 9 listopada włącznie.
Benzyna Pb95 może kosztować maksymalnie 6,12 zł za litr, Pb98 – 6,80 zł, a olej napędowy – 7,83 zł. W porównaniu z piątkiem oznacza to obniżkę odpowiednio o 8, 13 i 8 groszy.
Stacje paliw mogą oczywiście stosować ceny niższe od ogłoszonych limitów.
W przypadku jednorazowego tankowania różnica nie będzie wielka. Ale dla przedsiębiorców transportowych, rolników i firm wykorzystujących duże ilości paliw każda zmiana ma znaczenie w skali całego miesiąca.
Należy jednak pamiętać, że ceny na stacjach nie zależą wyłącznie od krajowych mechanizmów regulacyjnych. Sytuacja na Bliskim Wschodzie, ceny ropy, koszty transportu i wahania kursów walut pozostają ważnymi czynnikami wpływającymi na rynek.
Obniżka cen jest korzystna, ale nie stanowi jeszcze dowodu trwałego ustabilizowania sytuacji energetycznej.
Lechia w Sieradzu, panczeniści w Tomaszowie. Sportowy początek weekendu
Piątkowy wieczór przyniósł także ligowe emocje kibicom Lechii Tomaszów Mazowiecki. Zielono-czerwoni zmierzyli się na wyjeździe z Wartą Sieradz w ramach 16. kolejki III ligi.
Oba zespoły przystępowały do spotkania po udanych występach w poprzedniej kolejce. Lechia pokonała Wigry Suwałki 2:0, natomiast Warta zwyciężyła lidera, KTS Weszło Warszawa, 1:0. Co ciekawe, oba kluby niedawno zmieniły szkoleniowców, a pierwsze spotkania pod nowym kierownictwem zakończyły się sukcesami.
Do przygotowania tego podsumowania nie udało się potwierdzić końcowego wyniku piątkowego meczu w oficjalnym komunikacie klubowym. Nie podajemy więc niezweryfikowanego rezultatu.
Weekend przyniesie również sportowe wydarzenia w Tomaszowie.
W sobotę i niedzielę, 7–8 listopada, Arena Lodowa będzie gospodarzem Pucharu Polski PGE w łyżwiarstwie szybkim. Zawody rozpoczną się o godz. 10.00. Na torze zobaczymy zawodników różnych kategorii wiekowych, rywalizujących na dystansach sprinterskich i dłuższych.
Dla Tomaszowa to kolejna okazja do przypomnienia, że Arena Lodowa nie jest jedynie efektownym obiektem sportowym, lecz miejscem regularnej rywalizacji czołowych polskich panczenistów.
Państwo nie zdaje egzaminu na konferencji prasowej. Zdaje go wtedy, gdy ktoś potrzebuje pomocy
Piątek, 6 listopada 2026 roku, był dniem bardzo różnych wydarzeń. Trudno byłoby znaleźć wspólną miarę dla śmierci sześcioletniego dziecka, sporu o wysokość podatków, tragedii cywilów w Ukrainie czy otwarcia szkolnego miasteczka ruchu drogowego. I nie należy takiej miary na siłę szukać.
Ale można dostrzec coś, co łączy przynajmniej część tych historii.
Odpowiedzialność.
Odpowiedzialność dorosłych za bezpieczeństwo dzieci. Państwa za tworzenie prawa, które jest zrozumiałe i możliwe do stosowania. Samorządu za wydatkowanie publicznych pieniędzy. Służb za przygotowanie do sytuacji, których wszyscy chcielibyśmy uniknąć.
W „Dwunastu gniewnych ludziach” Sidneya Lumeta najważniejsze okazuje się nie to, jak szybko można wydać werdykt, ale jak wielkie znaczenie ma odpowiedzialne podejście do faktów i ludzkiego losu. Z kolei współczesne debaty polityczne często zdają się przypominać teatr, w którym każda ze stron zna zakończenie przedstawienia jeszcze przed podniesieniem kurtyny.
W Sejmie większość obroniła ministra. W Senacie przyjęto kolejne ustawy. Politycy przedstawili swoje racje i zapewne jutro będą przekonywać, że to właśnie oni najlepiej reprezentują interes społeczeństwa.
Tymczasem gdzieś w Polsce rodzice będą zastanawiać się, czy ich dziecko jest bezpieczne. Przedsiębiorca spróbuje obliczyć przyszłoroczne zobowiązania podatkowe. Pracownik szpitala rozpocznie kolejny dyżur. Policjant będzie kontrolował drogę prowadzącą do szkoły. A rodzina w Ukrainie będzie szukać informacji o bliskim, który kilka dni temu wyszedł po pomoc humanitarną i nie wrócił.
To nie są sceny z politycznego widowiska.
To jest życie.
I właśnie dlatego warto wymagać od instytucji publicznych czegoś więcej niż efektownych deklaracji.
W Tomaszowie wydano niemal 200 tys. zł na modernizację miasteczka ruchu drogowego. Dobrze będzie, jeśli obiekt stanie się miejscem regularnej nauki, a nie tylko pamiątką po uroczystym przecięciu wstęgi. W Lipiu przekazano dzieciom kaski. Dobrze będzie, jeśli jednocześnie poprawi się bezpieczeństwo ich codziennych tras. W Gałkówku ratownicy ćwiczyli działania po katastrofie kolejowej. Dobrze będzie, jeśli wnioski z ćwiczeń przełożą się na sprawniejsze procedury.
Bo bezpieczeństwo nie zaczyna się od alarmu. Zaczyna się od przygotowania, które powinno nastąpić znacznie wcześniej.
Dzisiejszy wyrok w Sieradzu przypomina, że najpoważniejsza tragedia może rozgrywać się za drzwiami zwykłego mieszkania. Wiadomości z Ukrainy pokazują, jak wielką cenę płacą cywile za decyzje podejmowane przez ludzi dysponujących ogromną władzą. A lokalne inicjatywy dotyczące ruchu drogowego przekonują, że część dramatów można próbować ograniczać, zanim w ogóle do nich dojdzie.
Nie każde zagrożenie da się przewidzieć.
Nie każdemu nieszczęściu można zapobiec.
Ale zawsze można zadać pytanie, czy zrobiono wszystko, co należało zrobić.
I właśnie od tego pytania powinno zaczynać się rozliczanie każdej władzy – tej w Warszawie, tej w województwie i tej najbliższej, samorządowej.
Bo ostatecznie obywatel nie potrzebuje państwa, które najpiękniej mówi o bezpieczeństwie. Potrzebuje państwa, które potrafi go naprawdę chronić.



Napisz komentarz
Komentarze