Muzyka silniejsza od przemijania. W Powiatowym Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim odbyły się „Zaduszki jazzowe” – wieczór poświęcony pamięci nieżyjących artystów i ich ponadczasowej twórczości.
Calisia Jazz Quartet w składzie: Małgorzata Biniek, Maciej Bąk, Mirosław Skowroński i Bogumił Cieślak zaprezentował znane utwory w nowych, jazzowych aranżacjach. Kameralne brzmienia i nastrojowe interpretacje stworzyły atmosferę refleksji i wspomnień.
Sala wypełniona po brzegi pokazała, że tomaszowianie potrzebują spotkań z muzyką, która nie tylko dostarcza artystycznych wrażeń, ale również przywołuje emocje i łączy pokolenia.
Dorota Ignasiak, dyrektor PCAS-u, przypomniała, że muzyka pozwala ocalić od zapomnienia dorobek tych, którzy odeszli. Bo choć artyści przemijają, ich piosenki nadal żyją w naszej pamięci.
Listopad ma swoją szczególną ścieżkę dźwiękową. Nie zawsze jest nią cisza cmentarzy, szelest opadających liści czy melancholijny szum deszczu. Czasami jest to głos wokalisty, którego od dawna nie ma wśród żywych, melodia pamiętana z dzieciństwa albo piosenka, która przed laty towarzyszyła pierwszej miłości. Marcel Proust potrzebował smaku magdalenki, aby otworzyć drzwi do przeszłości. Nam często wystarczy kilka dźwięków. I właśnie na tej niezwykłej zdolności muzyki do przywoływania wspomnień oparto tegoroczne Zaduszki jazzowe w PCAS-ie.
Tradycja muzycznych zaduszek ma w Polsce wyjątkowe znaczenie. To nie tylko wspominanie nieżyjących artystów, ale również próba odpowiedzi na pytanie, co właściwie po nich pozostaje. Płyty, nagrania, fotografie, teksty piosenek? Oczywiście. Jednak przede wszystkim emocje zapisane w zbiorowej pamięci. W przeciwieństwie do pomników muzyka nie stoi nieruchomo. Zmienia się wraz z kolejnymi pokoleniami wykonawców, poddaje nowym interpretacjom i nieustannie przypomina, że twórczość potrafi być znacznie trwalsza od życia jej autora.
Jazz, czyli sztuka opowiadania znanych historii na nowo
Bohaterami wieczoru byli muzycy Calisia Jazz Quartet, zespołu związanego z Kaliszem, którego członków połączyła wspólna fascynacja jazzem. Na scenie wystąpili Małgorzata Biniek – wokal, Maciej Bąk – instrumenty klawiszowe, Mirosław Skowroński – perkusja oraz Bogumił Cieślak – kontrabas i gitara basowa.
Już sam dobór instrumentów zapowiadał kameralne spotkanie z muzyką, w której istotną rolę odgrywają nie tylko dźwięki, ale również przestrzeń pomiędzy nimi. Jazz ma bowiem tę niezwykłą właściwość, że pozwala spojrzeć na doskonale znaną kompozycję z zupełnie innej perspektywy. Melodia pozostaje rozpoznawalna, ale zmienia się jej rytm, harmonia i sposób prowadzenia muzycznej narracji. To trochę tak, jakby po latach przeczytać ulubioną książkę i odkryć w niej znaczenia, których wcześniej nie dostrzegaliśmy.
Podczas koncertu zabrzmiały utwory należące do dorobku nieżyjących już artystów. Znane piosenki, zakorzenione w historii polskiej muzyki rozrywkowej, zostały przedstawione w nowych, jazzowych aranżacjach. Nastrojowy wokal, subtelne partie instrumentalne i charakterystyczna dla jazzu swoboda interpretacyjna nadały im inny wymiar. Nie chodziło przy tym o zastępowanie oryginałów nowymi wersjami. Raczej o prowadzenie z nimi muzycznego dialogu, w którym szacunek dla pierwowzoru spotyka się z indywidualną wrażliwością wykonawców.
W takim repertuarze łatwo przesadzić z sentymentalizmem. Zaduszki mogą przecież zamienić się w koncertową akademię wspomnień, pełną wzniosłych deklaracji i przewidywalnych emocji. Jazz daje możliwość uniknięcia tej pułapki. Pozwala zachować melancholię, ale nie odbiera muzyce życia. Zamiast wyłącznie wspominać przeszłość, próbuje odnaleźć w niej coś aktualnego.
Piosenki odchodzą razem z ludźmi? Niekoniecznie
O szczególnym charakterze wydarzenia mówiła Dorota Ignasiak, dyrektor Powiatowego Centrum Animacji Społecznej.
– Spotykamy się w szczególnym czasie – czasie refleksji, wspomnień i zadumy. Muzyka ma niezwykłą moc przywoływania emocji, zatrzymywania chwil i przybliżania nam tych, których nie ma już wśród nas – podkreślała.
Jak zaznaczyła, listopadowy wieczór był okazją do spotkania z pięknymi melodiami, ponadczasowymi tekstami i twórczością artystów, którzy zapisali się w historii polskiej piosenki.
– Muzyka jest jednym z najpiękniejszych sposobów, by tę spuściznę ocalić od zapomnienia – mówiła dyrektor PCAS-u.
Trudno nie przyznać jej racji. Wystarczy przypomnieć, jak wielką rolę w polskiej kulturze odgrywają utwory artystów, którzy odeszli przed laty. Czesław Niemen, Marek Grechuta, Anna Jantar, Zbigniew Wodecki czy Kora wciąż są obecni w radiu, na koncertach i w naszych domach. Ich piosenki nie należą wyłącznie do historii muzyki. Stały się częścią osobistych biografii milionów słuchaczy. Nie trzeba nawet pamiętać daty premiery konkretnego utworu, aby wiedzieć, z jakim okresem własnego życia się kojarzy.
To właśnie jedna z najpiękniejszych cech muzyki. Potrafi łączyć ludzi, których dzielą pokolenia, doświadczenia i upodobania. Dla jednych dana piosenka jest wspomnieniem młodości, dla innych odkryciem dokonanym wiele lat po śmierci jej wykonawcy. A jednak obie grupy mogą odnaleźć w niej coś własnego.
Pełna sala i potrzeba wspólnego przeżywania emocji
O tym, że tego rodzaju wydarzenia są potrzebne również tomaszowskiej publiczności, świadczyła wypełniona po brzegi sala Powiatowego Centrum Animacji Społecznej. Słuchacze z uwagą przyjmowali kolejne interpretacje, a ciepła reakcja publiczności była najlepszym potwierdzeniem, że zaproponowana formuła koncertu znalazła swoich odbiorców.
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden wymiar tego wydarzenia. Żyjemy w czasach, w których muzyka stała się produktem niemal natychmiastowej konsumpcji. Kilkanaście sekund wystarcza niekiedy, by zdecydować, czy piosenka zasługuje na naszą uwagę. Algorytmy podpowiadają kolejne utwory, a platformy streamingowe tworzą nieskończone listy odtwarzania. Coraz rzadziej słuchamy całych albumów, jeszcze rzadziej pozwalamy sobie na cierpliwe wsłuchiwanie się w muzyczną opowieść.
Tymczasem koncert taki jak Zaduszki jazzowe w Tomaszowie Mazowieckim wymaga czegoś, co zaczyna być dobrem deficytowym – zatrzymania się. Nie można przyspieszyć solówki kontrabasu ani przewinąć muzycznej frazy bez utraty jej sensu. Trzeba być tu i teraz, chociaż paradoksalnie właśnie po to, by na chwilę przenieść się w przeszłość.
Takie spotkania pełnią również ważną funkcję w lokalnym życiu kulturalnym. Pokazują, że działalność instytucji kultury nie musi ograniczać się do organizowania kolejnych wydarzeń w kalendarzu. Może tworzyć przestrzeń do przeżywania sztuki, rozmowy o pamięci i budowania wspólnoty doświadczeń. Nie zawsze potrzeba do tego wielkich nazwisk, rozbudowanej scenografii czy widowiskowych efektów. Czasem wystarczą cztery instrumenty, dobre piosenki i publiczność gotowa ich słuchać.
Dopóki brzmi muzyka, pamięć nie milknie
W filmie Cinema Paradiso Giuseppe Tornatore muzyka Ennia Morricone potrafi wyrazić więcej niż najbardziej wzruszający dialog. Przywołuje obrazy, których już nie ma, i ludzi, których nie sposób zatrzymać. Podobny mechanizm działa podczas muzycznych zaduszek. Nie potrzeba szczegółowej biografii każdego wspominanego artysty. Czasami sama melodia wystarcza, by opowiedzieć o jego obecności w naszym życiu.
Zaduszki jazzowe w PCAS-ie były więc czymś więcej niż okazją do wysłuchania znanych utworów w nowych aranżacjach. Stały się przypomnieniem, że kultura jest także formą pamięci, a muzyka jednym z jej najbardziej odpornych na upływ czasu nośników.
Bo artyści odchodzą. Milkną ich głosy, kończą się koncerty, a na półkach pojawiają się kolejne pośmiertne wydawnictwa. Pozostaje jednak coś, czego nie sposób zamknąć w archiwum – emocja, którą potrafią wywołać po wielu latach.
I może właśnie dlatego listopadowe zaduszki nie muszą być wyłącznie opowieścią o śmierci. Mogą być przede wszystkim opowieścią o tym, co przetrwało.
O melodii, która wciąż powraca. O głosie, który rozpoznajemy od pierwszej frazy. O ludziach, których nie ma już obok nas, ale którzy niespodziewanie wracają we wspomnieniach, gdy usłyszymy znajomą piosenkę.
Bo dopóki gra muzyka, nie wszystko odchodzi w zapomnienie.
Skróć tekst i wzmocnij lokalny charakterOgranicz ogólne dygresje o muzyce



Napisz komentarz
Komentarze