📜 Nasz artykuł w historycznym skrócie
Ponad sto lat później Wielka Wojna znów zawitała do Inowłodza. Tym razem zamiast wystrzałów rozbrzmiewały opowieści o przeszłości.
⚔️ Przepustka do historii. Rekonstruktorzy ze Stowarzyszenia „Inicjatywa Ziemi Bolimowskiej”, ubrani w niemieckie mundury z czasów I wojny światowej, wystawiali uczestnikom spotkania specjalne przepustki przed wejściem na zamek.
🏰 Zamek pękał w szwach. Blisko 150 osób przybyło na spotkanie z Pawłem Budzińskim. Zabrakło krzeseł, a część gości nie zmieściła się w największej sali zamku.
📖 Historia bez mitów. Autor książki „Bitwa o Inowłódz. Wielka Wojna nad Pilicą 1914–1918” opowiadał o walkach nad Pilicą, ich historycznym znaczeniu oraz mitach narosłych wokół tych wydarzeń.
✍️ Rozmowy i autografy. Po prelekcji można było kupić książkę z dedykacją autora. Rozmowy z uczestnikami trwały do późnych godzin wieczornych.
📚 Gdzie kupić książkę? Od poniedziałku, 9 listopada, publikacja będzie dostępna na Zamku w Inowłodzu. Spotkanie zorganizowały Towarzystwo Fortyfikacyjne „Linia Pilicy” oraz Gmina Inowłódz.
Najpierw przepustka. Bez niej ani kroku!
Kto w piątek, 6 listopada, wybrał się na Zamek w Inowłodzu, musiał liczyć się z pewną niespodzianką. Zanim przekroczył jego bramę, czekała go procedura, która bardziej przypominała realia wojskowej okupacji sprzed ponad stu lat niż współczesne spotkanie autorskie.
Przy wejściu pojawili się bowiem żołnierze w niemieckich mundurach z okresu I wojny światowej. Na szczęście nie byli to przedstawiciele armii cesarza Wilhelma II, lecz rekonstruktorzy ze Stowarzyszenia „Inicjatywa Ziemi Bolimowskiej”, którzy wystawiali uczestnikom specjalne przepustki. Trzeba było stanąć w kolejce, dopełnić formalności i dopiero wtedy można było wkroczyć w świat historii.
Pomysł okazał się znakomity. Zamiast tradycyjnego wejścia na wykład uczestnicy otrzymali namiastkę atmosfery epoki, o której mieli za chwilę usłyszeć. Była w tym odrobina teatralnej inscenizacji, ale przede wszystkim próba pokazania, że wojna to nie tylko daty, mapy sztabowe i nazwiska generałów. To również codzienność ludzi żyjących w cieniu wojskowych posterunków, rozkazów i ograniczeń.
Organizatorami wydarzenia byli Towarzystwo Fortyfikacyjne „Linia Pilicy” oraz Gmina Inowłódz. I choć z pewnością spodziewano się zainteresowania, rzeczywistość przerosła oczekiwania.
Sala za mała, historia zbyt wielka
Największa sala obrad inowłodzkiego zamku szybko okazała się zdecydowanie za mała. Dostawiano kolejne krzesła, szukano wolnych miejsc, a mimo to część zainteresowanych musiała pozostać poza główną salą. Blisko 150 uczestników na spotkaniu poświęconym działaniom wojennym sprzed ponad wieku to frekwencja, której mogłoby pozazdrościć niejedno wydarzenie kulturalne.
W centrum zainteresowania znalazła się książka „Bitwa o Inowłódz. Wielka Wojna nad Pilicą 1914–1918”, a przede wszystkim jej autor, dr Paweł Andrzej Budziński. Podczas prelekcji połączonej z prezentacją multimedialną opowiadał o wydarzeniach, które na trwałe zmieniły losy Inowłodza i całej nadpilickiej okolicy.
Nie była to jednak wyłącznie opowieść o przemieszczających się armiach i kolejnych starciach. Autor mierzył się również z mitami, uproszczeniami i wyobrażeniami narosłymi przez dziesięciolecia wokół walk prowadzonych nad Pilicą. Przypominał historię, która przez lata pozostawała w cieniu znacznie lepiej znanych wydarzeń XX wieku.
Bo przecież I wojna światowa w naszej lokalnej pamięci często przegrywa z II wojną światową. Wrzesień 1939 roku, niemiecka okupacja, konspiracja i dramatyczne losy mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego zajmują w zbiorowej świadomości znacznie więcej miejsca niż wydarzenia z lat 1914–1918.
Tymczasem również nad Pilicą rozgrywały się sceny, które mogłyby stać się kanwą przejmującego filmu wojennego.
Kiedy Pilica stała się linią frontu
Pod koniec grudnia 1914 roku Inowłódz znalazł się w centrum krwawych walk pomiędzy wojskami niemieckimi i rosyjskimi. Rzeka, która dziś kojarzy się z kajakami, wypoczynkiem i malowniczym krajobrazem, stała się wówczas naturalną przeszkodą militarną, o której przekroczenie walczono z niezwykłą zaciekłością.
Grzmiała artyleria, dochodziło do nocnych ataków i walk na bagnety. Zabudowa miejscowości została niemal doszczętnie zniszczona, ucierpiał również zabytkowy kościół św. Idziego. Mieszkańcy ukrywali się w piwnicach, a wielu z nich zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Część znalazła schronienie w Tomaszowie Mazowieckim.
I tutaj pojawia się historia, o której nie wolno zapominać. Nad Pilicą walczyli bowiem również Polacy, tyle że ubrani w mundury zaborczych armii. Jedni służyli carowi, inni niemieckiemu cesarzowi. Zdarzało się, że ludzie mówiący tym samym językiem stawali naprzeciw siebie z karabinami w dłoniach.
Była to wojna, która nie miała jeszcze własnego polskiego państwa na mapie Europy, ale zbierała krwawe żniwo także wśród Polaków.
O dramacie Inowłodza pisał nawet Julian Tuwim, przywołując obraz miejscowości niszczonej artyleryjskim ogniem. Literatura zachowała to, co czas zatarł w krajobrazie, a współczesne badania historyczne pozwalają odtworzyć przebieg wydarzeń z coraz większą dokładnością.
Właśnie dlatego publikacje takie jak książka Pawła Budzińskiego mają znaczenie wykraczające daleko poza zainteresowania miłośników militariów. Są próbą odzyskiwania lokalnej pamięci, przywracania nazwisk, miejsc i wydarzeń, które przez dziesięciolecia pozostawały jedynie fragmentami rodzinnych opowieści.
Książka, autografy i rozmowy do późnego wieczora
Po zakończeniu prelekcji uczestnicy mogli nabyć publikację, a także otrzymać osobistą dedykację autora. Spotkanie nie skończyło się jednak wraz z ostatnim slajdem prezentacji.
Rozmowy trwały do późnych godzin wieczornych. Pytania, wspomnienia, zainteresowanie szczegółami dawnych walk i zapewne również chęć podzielenia się własną wiedzą pokazały, że historia Inowłodza nie jest zamkniętym rozdziałem.
Być może największym sukcesem organizatorów nie była nawet imponująca frekwencja, ale stworzenie przestrzeni, w której przeszłość stała się tematem żywej rozmowy. Bez szkolnego przymusu, bez sprawdzianów z dat, bez konieczności udowadniania, że historia może być interesująca.
Książka „Bitwa o Inowłódz. Wielka Wojna nad Pilicą 1914–1918” będzie dostępna w sprzedaży na Zamku w Inowłodzu od poniedziałku, 9 listopada. To propozycja nie tylko dla historyków i kolekcjonerów militariów, ale również dla wszystkich mieszkańców regionu, którzy chcieliby wiedzieć, co wydarzyło się kiedyś w miejscach, które dziś mijają podczas codziennych spacerów.
Historia, której nie można zostawić w okopach zapomnienia
W jednej z najbardziej znanych refleksji o historii powraca przekonanie, że przeszłość nigdy nie znika całkowicie. Pozostaje w krajobrazie, rodzinnych wspomnieniach, starych fotografiach i miejscach, obok których przechodzimy często bez zastanowienia.
W Inowłodzu jest podobnie. Pilica nadal płynie swoim korytem, zamek pozostaje jednym z najważniejszych zabytków regionu, a wzgórze św. Idziego przyciąga turystów. Trudno uwierzyć, że nieco ponad sto lat temu ten sam krajobraz wypełniały huk dział, płonące zabudowania i ludzkie cierpienie.
Piątkowe spotkanie pokazało jednak coś niezwykle budującego. Pamięć o tamtych wydarzeniach wciąż żyje, a potrzeba poznawania własnej historii jest znacznie większa, niż mogłoby się wydawać.
Blisko 150 osób na spotkaniu poświęconym I wojnie światowej? To najlepsza odpowiedź dla tych, którzy twierdzą, że historia interesuje dziś już tylko garstkę pasjonatów.
W Inowłodzu wystarczyło otworzyć zamkową bramę. Chociaż, jak się okazało, najpierw trzeba było otrzymać przepustkę.



Napisz komentarz
Komentarze