Publikacja jest szczególna także z innego powodu. Był to pierwszy rocznik statystyczny w 140-letniej wówczas historii Tomaszowa Mazowieckiego. Przygotował go Miejski Inspektorat Statystyczny. Autorzy zapowiadali, że podobne opracowania będą ukazywały się co pięć lat. Rocznik wydany w 1971 roku przedstawiał przede wszystkim sytuację miasta w 1970 roku i porównywał ją z wcześniejszymi latami, przede wszystkim z początkiem dekady oraz rokiem 1965. Wykorzystano w nim również wstępne wyniki Narodowego Spisu Powszechnego.
Dzisiaj czyta się go trochę jak kronikę z innej epoki. W tabelach obok liczby lekarzy i mieszkań znajdziemy dane o produkcji przędzy sztucznego jedwabiu, mydła do prania, kiełbas, liczbie koni, abonentach radiowych, zdrojach ulicznych czy osobach korzystających z miejskiej łaźni.
A przede wszystkim widać miasto podporządkowane jednemu żywiołowi: przemysłowi.
55 tysięcy mieszkańców na zaledwie 20 kilometrach kwadratowych
W 1970 roku Tomaszów Mazowiecki zajmował powierzchnię zaledwie 20 kilometrów kwadratowych. Najwyższy punkt miasta znajdował się 180 metrów nad poziomem morza, najniższy – 152 metry. Rozciągłość miasta z północy na południe wynosiła 6,3 km, a ze wschodu na zachód 6,1 km.
Na tej niewielkiej powierzchni mieszkało niemal 55 tysięcy osób.
Według zestawienia historycznego Tomaszów liczył około 20 tys. mieszkańców w 1900 roku, 28 285 w roku 1921 i ponad 38 tys. w 1931. Bezpośrednio przed wojną, w 1938 roku, liczba mieszkańców wynosiła 45 830. Wojna przyniosła dramatyczne załamanie – w 1946 roku naliczono tylko 30 255 osób. Później miasto rosło niezwykle szybko.
W 1950 roku mieszkało tu 39 431 osób, dekadę później już 48 546, a w 1969 roku szacunki wskazywały 55 770 mieszkańców. Dla 1970 roku rocznik podaje 54 953 osoby: 25 944 mężczyzn i 29 009 kobiet. Na stu mężczyzn przypadało więc 112 kobiet.
Gęstość zaludnienia była ogromna. W porównaniu miast ówczesnego województwa łódzkiego Tomaszów osiągał 2750 mieszkańców na kilometr kwadratowy. Dla Piotrkowa Trybunalskiego wskaźnik wynosił 1493, dla Zduńskiej Woli 1940, a dla Zgierza 1430.
To jeden z obrazów, który najmocniej odróżnia tamten Tomaszów od miasta znanego współcześnie: niewielki obszar administracyjny wypełniony dziesiątkami tysięcy mieszkańców, fabrykami, kamienicami i nowymi osiedlami.
Miasto wciąż rosło. Więcej urodzeń niż zgonów
Tomaszów był również miastem demograficznie młodszym.
W 1970 roku notowano 15,8 urodzenia żywego na tysiąc mieszkańców oraz 9,3 zgonu. Przyrost naturalny wyniósł 354 osoby, czyli 6,4 na tysiąc mieszkańców. Rok wcześniej był jeszcze większy – 377 osób.
W liczbach bezwzględnych oznaczało to w 1970 roku około 867 urodzeń i 513 zgonów. Zawarto również 557 małżeństw. Dla porównania w 1960 roku odnotowano 884 urodzenia, 417 zgonów i 392 małżeństwa.
Do miasta nadal przyjeżdżało też więcej osób, niż z niego wyjeżdżało. W 1970 roku w ramach wewnętrznej migracji napłynęło do Tomaszowa 1156 osób, a wyjechały 772. Bilans wynosił więc plus 384 mieszkańców. W 1969 roku przewaga napływu nad odpływem była jeszcze większa i wynosiła 506 osób.
Fabryki potrzebowały rąk do pracy. Miasto przyciągało ludzi z okolicznych miejscowości i wsi, dawało zatrudnienie, mieszkania i możliwość kształcenia dzieci. Statystyka pokazuje mechanizm charakterystyczny dla powojennej industrializacji: rośnie przemysł, za nim liczba miejsc pracy, za nimi liczba mieszkańców.
Pracowało prawie 30 tysięcy ludzi. Siedmiu na dziesięciu w przemyśle
Najbardziej uderzają dane dotyczące zatrudnienia.
W 1970 roku w tzw. gospodarce uspołecznionej pracowało 29 147 osób. W 1969 roku było ich 28 673. Sam przemysł zatrudniał 20 669 osób, czyli 70,9 procent wszystkich pracowników ujętych w tej statystyce.
Innymi słowy, zakłady przemysłowe były nie tylko częścią miasta. One w znacznej mierze były jego gospodarką.
W budownictwie zatrudnionych było 1773 pracowników, w transporcie i łączności 1606, w handlu 1265, gospodarce komunalnej i mieszkaniowej 966, oświacie, nauce i kulturze 1111, a w ochronie zdrowia, opiece społecznej i kulturze fizycznej – 1120 osób.
Warto zwrócić uwagę również na strukturę zatrudnienia kobiet. Stanowiły one 45,9 proc. wszystkich pracujących w gospodarce uspołecznionej. W samym przemyśle ich udział wynosił aż 47,4 proc.
Są jednak sektory, które już wtedy miały wyraźnie kobiecy charakter. W handlu kobiety stanowiły 72,7 proc. pracowników, w oświacie, nauce i kulturze 72,2 proc., natomiast w ochronie zdrowia, opiece społecznej i kulturze fizycznej aż 82,9 proc. zatrudnionych.
Rocznik pokazuje również, że do gospodarki wprowadzano uczniów. W 1970 roku jako uczniów zatrudniano 1206 osób, z czego 1050 w przemyśle. To aż 87,1 proc. wszystkich uczniów-pracowników objętych zestawieniem.
Był to świat szkoły zawodowej połączonej bezpośrednio z fabryką: nauka zawodu nie kończyła się w klasie, lecz prowadziła na halę produkcyjną.
Tomaszowska fabryka pracowała dla całego kraju
Skala produkcji robi wrażenie nawet bez znajomości ówczesnych realiów gospodarczych.
Wartość globalnej produkcji przemysłu uspołecznionego wyniosła w 1970 roku około 3,524 mld zł w cenach porównywalnych. W 1965 roku było to 2,352 mld zł. W ciągu pięciu lat oznaczało to wzrost o niemal 50 procent.
Nie jest przypadkiem, że rocznik podaje bardzo szczegółowe dane dotyczące włókiennictwa. Tomaszów należał przecież do najważniejszych ośrodków tej branży.
W 1970 roku wyprodukowano 9799 tys. metrów bieżących wykończonych tkanin wełnianych i wełnopodobnych. Produkcja przędzy sztucznego jedwabiu osiągnęła 7738 ton.
Ale przemysł nie kończył się na włókiennictwie.
Statystycy skrupulatnie odnotowali także produkcję 753 ton mydła do prania, 260 ton masła oraz 883 ton kiełbas i wędzonek.
Tak wyglądała gospodarcza mapa miasta: wielkie zakłady włókiennicze, produkcja chemiczna, spożywcza i zaplecze budowlane.
W 1970 roku podstawowa produkcja uspołecznionych przedsiębiorstw budowlano-montażowych osiągnęła 49,41 mln zł, prawie dwukrotnie więcej niż w 1965 roku. Przeciętne zatrudnienie w tych przedsiębiorstwach wynosiło 532 osoby.
Nakłady inwestycyjne w gospodarce uspołecznionej wyniosły natomiast w 1970 roku 552,9 mln zł. Było to 247,2 proc. poziomu z roku 1965.
Tomaszów był więc miastem nie tylko fabryk, lecz także nieustannego inwestowania.
Ponad tysiąc nowych izb mieszkalnych w ciągu roku
Rosnąca liczba mieszkańców wymuszała rozwój budownictwa.
W 1970 roku oddano do użytkowania 1029 izb mieszkalnych, czyli 18,7 na tysiąc mieszkańców. Rok wcześniej wynik był jeszcze wyższy – 1407 izb, czyli 25,2 na tysiąc mieszkańców.
W zestawieniu z innymi miastami województwa Tomaszów prezentował się pod tym względem bardzo mocno. W gospodarce uspołecznionej oddano 820 izb, natomiast w budownictwie nieuspołecznionym 209. W Piotrkowie było to odpowiednio 751 i 277, w Zduńskiej Woli 308 i 232, a w Zgierzu 923 i 252.
Budowanie nowych bloków nie oznaczało jednak, że całe miasto posiadało standard, który dziś uznalibyśmy za podstawowy.
Według wstępnych wyników spisu z 1970 roku Tomaszów posiadał 15 648 mieszkań. W wodociąg wyposażonych było 6445, czyli 41,2 proc. Z innej instalacji wykazanej w tabeli korzystało 5411 lokali – 34,6 proc. Dane dotyczące wcześniejszych lat pokazują zarazem skalę zmian: w 1950 roku wodociąg posiadało zaledwie 4 proc. mieszkań, a w 1966 – 25 proc.
Rozwój infrastruktury następował więc szybko, ale punkt wyjścia był bardzo niski.
Wodociągi rosły kilometr po kilometrze
W 1960 roku miejska sieć wodociągowa miała według rocznika zaledwie 1,2 km długości. Rok później było to już 23,4 km, w 1965 – 47,4 km, a w 1970 ponownie 47,4 km.
Sieć kanalizacyjna w 1970 roku miała 27,5 km.
Do budynków mieszkalnych prowadziło 711 połączeń wodociągowych i 396 kanalizacyjnych. Zużycie wody w gospodarstwach domowych osiągnęło prawie 991 tys. metrów sześciennych.
Jednocześnie w mieście wciąż funkcjonowały dwa uliczne zdroje. Ta jedna liczba dobrze pokazuje, że modernizacja Tomaszowa miała dwie twarze. Obok nowych bloków wyrastały kolejne elementy infrastruktury komunalnej, ale część mieszkańców nadal funkcjonowała w realiach odziedziczonych po przedwojennym mieście przemysłowym.
Podobnie było z energią elektryczną. W 1970 roku odnotowano 15 900 odbiorców energii w gospodarstwach domowych, a jej zużycie wyniosło 10,345 mln kWh. Na jednego mieszkańca przypadało 188,3 kWh. W 1960 roku wartość ta wynosiła jedynie 109,7 kWh.
Miejska łaźnia miała ponad 80 tysięcy klientów
Dla współczesnego mieszkańca jedną z najbardziej egzotycznych statystyk jest działalność miejskiej łaźni.
W 1970 roku Tomaszów miał jeden taki zakład. Znajdowało się w nim 17 wanien i 42 natryski, a w ciągu roku skorzystało z niego aż 81 300 osób.
Nie był to wyjątek. W 1960 roku liczba korzystających przekraczała 113 tys., w 1965 dochodziła do 99 tys.
Ta statystyka pomaga zrozumieć znaczenie wyposażenia mieszkań. Jeżeli duża część lokali nie posiadała własnej łazienki, publiczna łaźnia nie była anachroniczną ciekawostką ani reliktem XIX wieku. Była częścią codziennej infrastruktury miasta.
Autobusy przewiozły 12 milionów pasażerów
Inny Tomaszów zobaczymy, gdy zajrzymy do danych komunikacyjnych.
W 1970 roku miejska komunikacja dysponowała 28 autobusami. Długość czynnych tras wynosiła 36,7 km, a przeciętnie każdego dnia w ruchu znajdowało się 21 wozów.
W ciągu roku autobusy przejechały ponad 2,074 mln wozokilometrów i przewiozły 12,2577 mln pasażerów.
Przy mieście liczącym około 55 tys. mieszkańców daje to ponad 220 przejazdów statystycznie przypadających na jednego mieszkańca w ciągu roku.
Widać więc, jak ważna była komunikacja publiczna w organizacji miasta przemysłowego. Codziennie trzeba było dowieźć tysiące ludzi do zakładów, szkół i centrum, a później odwieźć ich do domów.
Rocznik odnotowuje również istnienie jednego hotelu. Miał on 42 pokoje i 62 stałe miejsca noclegowe, a w 1970 roku udzielono tam 18 012 noclegów.
Handel: 351 punktów sprzedaży, ale tylko dziewięć lokali gastronomicznych
Tomaszów posiadał w 1970 roku 351 punktów sprzedaży detalicznej, w tym 312 należących do handlu uspołecznionego. Samych sklepów było 233, z czego 214 działało w sektorze uspołecznionym.
Na jeden punkt sprzedaży przypadało około 161 mieszkańców.
Znacznie skromniej wyglądała gastronomia.
Rocznik podaje zaledwie dziewięć zakładów gastronomicznych. Wszystkie były uspołecznione. Oznaczało to około pięciu tysięcy mieszkańców przypadających na jeden lokal.
Wartość sprzedaży detalicznej w mieście osiągnęła 793,4 mln zł, czyli 14 438 zł na jednego mieszkańca. W 1965 roku było to 579,7 mln zł i 11 178 zł na osobę.
Jeszcze ciekawsza jest struktura zakupów. W 1970 roku sprzedaż w handlu uspołecznionym objętym szczegółowym zestawieniem wyniosła 768,6 mln zł. Na towary żywnościowe przypadało około 374,2 mln zł, a na nieżywnościowe około 394,4 mln zł.
Rocznik pozwala wręcz zajrzeć do koszyka zakupowego mieszkańca z 1970 roku.
Kilogram chleba pszenno-żytniego kosztował 3,50 zł, chleb „praski” i „mazowiecki” po 4 zł, kilogram ryżu 8 zł. Za kilogram schabu płacono 66 zł, wołowiny bez kości 58 zł, kiełbasy zwyczajnej 52 zł, a suchej „myśliwskiej” aż 125 zł.
Telefon wciąż był dobrem rzadkim. Telewizor zdobywał mieszkania szturmem
Tomaszów roku 1970 znajdował się również w środku technologicznej zmiany.
Na tysiąc mieszkańców przypadało zaledwie 37 abonentów telefonicznych. W 1960 roku było ich 23. Miasto posiadało pięć placówek pocztowo-telekomunikacyjnych oraz 23 doręczycieli.
Znacznie szybciej rozwijała się telewizja.
W 1968 roku odnotowano 7963 abonentów telewizyjnych, w 1969 już 9090, a w 1970 – 9853. Na tysiąc mieszkańców przypadało 179 abonamentów telewizyjnych. W porównaniu z 1965 rokiem liczba abonentów wzrosła ponad dwukrotnie.
Radio wciąż pozostawało bardziej powszechne – w 1970 roku odnotowano 12 313 abonentów radiowych, czyli 224 na tysiąc mieszkańców.
Jeśli szukać momentu, w którym telewizor zaczynał zastępować radio jako najważniejsze okno na świat, rocznik uchwycił Tomaszów dokładnie w tej chwili.
Cztery kina i prawie 300 tysięcy widzów
Nie znaczy to jednak, że telewizja zabiła kino.
W 1970 roku w Tomaszowie działały cztery kina, dysponujące łącznie 1057 miejscami. W ciągu roku odwiedziło je 290,7 tys. widzów.
Przy niespełna 55 tys. mieszkańców oznacza to statystycznie więcej niż pięć wizyt w kinie rocznie na jednego mieszkańca.
Dzisiejsza perspektywa łatwo podpowiada obraz miasta prowincjonalnego, w którym oferta kulturalna była niewielka. Same liczby każą jednak uważać z takimi ocenami. Cztery kina i prawie 300 tys. widzów rocznie oznaczały, że seans filmowy stanowił jeden z podstawowych sposobów spędzania wolnego czasu.
Rocznik osobno zbierał też dane o bibliotekach publicznych i szkolnych, muzeach, sprzedaży gazet i czasopism oraz działalności Towarzystwa Wiedzy Powszechnej. Już sam układ publikacji pokazuje znaczenie, jakie przywiązywano do instytucjonalnego uczestnictwa mieszkańców w kulturze.
Ponad 13 tysięcy uczniów
Miasto było młode i pełne uczniów.
W roku szkolnym 1970/1971 do szkół podstawowych chodziło 7777 dzieci. Licea ogólnokształcące miały 1096 uczniów, a szkoły zawodowe i artystyczne aż 4686.
Ta ostatnia liczba jest szczególnie znacząca.
System edukacyjny odpowiadał wprost na potrzeby gospodarki miasta. Fabryki potrzebowały włókienników, mechaników, elektryków i pracowników technicznych, więc szkolnictwo zawodowe było jednym z filarów Tomaszowa.
W szkołach zawodowych kształciło się 2583 uczniów zasadniczych szkół zawodowych i 1786 uczniów techników oraz szkół zawodowych stopnia licealnego. Funkcjonowały szkoły dla młodzieży niepracującej, pracowników, placówki przyzakładowe oraz szkoły specjalne.
W roku 1970/1971 szkoły zawodowe opuściło 1378 absolwentów.
To oznaczało coroczny dopływ ponad tysiąca młodych ludzi posiadających określone kwalifikacje zawodowe. W przemysłowym mieście nie był to przypadek, ale element całego gospodarczego systemu.
106 lekarzy, 310 pielęgniarek i 544 łóżka w szpitalach
Interesująco wygląda również służba zdrowia.
W 1970 roku w Tomaszowie pracowało 106 lekarzy, 25 lekarzy dentystów, 24 farmaceutów, ośmiu felczerów, 310 pielęgniarek i 36 położnych.
Na 10 tys. mieszkańców przypadało 19,3 lekarza oraz 56,4 pielęgniarki.
Jeszcze większe wrażenie robi liczba łóżek szpitalnych. Było ich 544, czyli około 99 na 10 tys. mieszkańców. Liczba ta nie obejmowała łóżek dla noworodków.
Na oddziałach wewnętrznych znajdowało się 85 łóżek, a 158 przypisano do grupy oddziałów chirurgicznych. W zestawieniu pojawiają się także oddziały ginekologiczno-położnicze oraz gruźlicze.
Dla porównania dekadę wcześniej, w 1960 roku, miasto miało tylko 59 lekarzy, 158 pielęgniarek i 270 łóżek szpitalnych. W ciągu dziesięciu lat liczba pielęgniarek niemal się podwoiła, a liczba miejsc szpitalnych wzrosła dwukrotnie.
To również część opowieści o gwałtownej rozbudowie miasta.
Miasto między fabryką a rolnictwem
Choć Tomaszów był potężnym ośrodkiem przemysłowym, w jego granicach nadal funkcjonowało rolnictwo.
W 1970 roku powierzchnia zasiewów wynosiła 577 hektarów. Uprawy zbożowe obejmowały 147 ha, w tym 131 ha żyta i zaledwie sześć hektarów pszenicy. Ziemniaki zajmowały 244 ha.
W mieście hodowano także 196 sztuk bydła, 369 świń i 81 koni. Jeszcze w 1960 roku było tu 193 koni i 979 sztuk trzody chlewnej.
To kolejny kadr z tamtego Tomaszowa: autobus pełen pracowników jadących do wielkiej fabryki mógł mijać ulicę, przy której kilka domów dalej znajdowało się gospodarstwo z koniem, świniami i polem ziemniaków.
Industrializacja nie wymazała dawnego miasta jednym ruchem. Oba światy jeszcze przez lata istniały obok siebie.
Jeden dokument, całe miasto
Rocznik z 1971 roku ma ponad dwieście stron i próbuje zamknąć Tomaszów w tabelach. Są tam dane o fabrykach, szkołach i szpitalach, ale również o pożarach, taksówkach, gazie, parkach, ulicach, poczcie, rzemiośle, sporcie, turystyce, budżecie, oszczędnościach mieszkańców, a nawet przestępstwach zgłoszonych Milicji Obywatelskiej.
Właśnie dlatego dokument jest czymś znacznie więcej niż statystyczną ciekawostką.
Pokazuje mechanizm miasta.
W 1970 roku Tomaszów miał 55 tys. mieszkańców i prawie 30 tys. miejsc pracy w gospodarce uspołecznionej. Ponad 20 tys. osób pracowało w przemyśle. Fabryki produkowały miliardy złotych wartości towarów, szkoły zawodowe przygotowywały dla nich kolejne roczniki pracowników, autobusy przewoziły rocznie ponad 12 mln pasażerów, a równocześnie budowano po tysiąc nowych izb mieszkalnych rocznie i kilometrami rozciągano sieć komunalną.
Tak powstawał miejski organizm.
Nie był to świat wygodny według dzisiejszych standardów. Mniej niż połowa mieszkań miała wodociąg. Publiczna łaźnia obsługiwała dziesiątki tysięcy osób rocznie. Telefon pozostawał luksusem. Gastronomia składała się z dziewięciu lokali.
Ale równocześnie był to świat pełnego zatrudnienia, młodych rodzin, rosnącej liczby mieszkań, czterech kin wypełnianych przez niemal 300 tys. widzów rocznie i szkół zawodowych, które wypuszczały ponad tysiąc absolwentów w ciągu jednego roku.
Tomaszów, który budziła fabryczna syrena
Statystyka nie zapisuje zapachów ani dźwięków.
Nie powie, jak pachniały włókiennicze hale, mokra wełna czy dym unoszący się nad zakładami. Nie zapisze skrzypienia autobusowych drzwi, kolejki do sklepu, gwaru szkolnych korytarzy ani światła wydobywającego się wieczorem z wejść do kin.
Ale liczby pozwalają ten świat odtworzyć.
20 669 pracowników przemysłu. 4686 uczniów szkół zawodowych. 12,25 miliona pasażerów miejskich autobusów. 290,7 tysiąca wizyt w kinach. 1029 nowych izb mieszkalnych. 106 lekarzy. 544 łóżka szpitalne. 55 tysięcy mieszkańców.
Za każdą z tych liczb był ktoś konkretny.
Ktoś o szóstej rano szedł na pierwszą zmianę. Ktoś czekał na autobus. Ktoś wprowadzał się do nowego bloku i pierwszy raz w życiu odkręcał kran we własnym mieszkaniu. Ktoś uczył się zawodu, wiedząc niemal z góry, w którym zakładzie będzie pracował. Ktoś kupował pierwszy telewizor. Ktoś w sobotę ustawiał się przed kasą jednego z czterech tomaszowskich kin.
Rocznik Statystyczny z 1971 roku jest więc portretem miasta w szczególnym momencie: Tomaszowa rosnącego, młodego i podporządkowanego przemysłowi.
To był jeszcze Tomaszów wielkich fabryk. Miasto, którego dzień wyznaczał zegar zakładowej zmiany, a nie godziny otwarcia galerii handlowej.
I być może właśnie dlatego stare statystyki czyta się dzisiaj jak opowieść. Bo za chłodnymi kolumnami cyfr widać miasto, którego znaczna część przetrwała już tylko we wspomnieniach mieszkańców.




Napisz komentarz
Komentarze